Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

La Polvorilla > ARGENTYNA


gastropoda gastropoda relacje z podróży

Zdjęcie ARGENTYNA / Salta / La Polvorilla / Wiadukt 4220 m npmLinia kolejowa zwana Tren a las Nubes to jedna z najwyżej położonych kolejowych tras na świecie. Podczas mojego pobytu (początek 2008) pociągi tą trasą nie kursowały i to już od kilku lat, ale chodziły słuchy, że mają wznowić kursy. Jednym z najwyższych punktów na trasie jest najwyżej położony na świecie (wg informacji w Salta) wiadukt kolejowy La Polvorilla (4220 m npm). Linia z Salta do Antofagasta (Chile) prowadząca przez przełęcz Socompa na granicy argentyńsko-chilijskiej została zbudowana w celu transportu miedzi i boraksu. Budowę wiaduktu La Polvorilla ukończono w 1932 roku.

1 styczeń 2008
... Campo Quijano. Miasteczko leży u podnóża gór. Podobnie, jak w Salta i tu spotykam tysiące piknikujących. Piknik zdaje się być główną formą wypoczynku świątecznego rodzin argentyńskich. Parki posiadające pływalnie są tak zagęszczone, iż przejść jest trudno. Spory tłok jest również przy niewielkiej strużce wody płynącej dość szerokim i bardzo kamienistym korytem. Idę szutrową drogą biegnącą wzdłuż rzeki. Z biegiem kilometrów szeroki wąwóz zwęża się coraz bardziej. Pod wieczór ruch samochodów wracających z weekendu powoduje tumany kurzu. Aby nie upodobnić się przez kurz do stracha na wróble przeczekuję ten najbardziej ruchliwy okres w pewnym oddaleniu od drogi. Po przejściu dalszych paru kilometrów, gdy robi się ciemno, rozbijam w pobliżu mostu kolejowego swój namiocik (Puente Toro)

2 styczeń 2008
Budzi mnie jadąca drezyna. Jest to dla mnie zaskoczenie, bo z informacji wiem, że kolej zwana Tren a las Nubes nie jeździ już od kilku lat i że tory tej malowniczej trasy są nieużywane. Zwijam namiot, jem śniadanie i zaraz łapię okazję – to niemalże cud na tym pustkowiu. Szutrowa droga wije się cały czas pod górę. Początkowo strome góry są zielone, porośnięte drzewami, później trawą, by od wysokości ok. 2000 m npm przejść w pustynię. Wśród skał i kamieni są tylko kępki traw i kaktusy. Przeważa kolor beżowy, ale nie znaczy to, że nie ma innych barw – zieleń, czerwień, żółć, pomarańcz. Widoki są bardzo spektakularne. Po przejechaniu cudownie malowniczego Quebrada del Toro, czyli wąwozu byka wysiadam w osadzie kilku domostw indiańskich Santa Rosa de Tastil. Powodem, dla którego rezygnuję z dalszej jazdy dobrą okazją są ruiny prekolumbijskiej osady indiańskiej znajdujące się na pobliskich zboczach. Wspinam się na kamienistą górę skąd widać ślady dawnych domostw i ulic. Obszar dawnej osady wskazuje, że mieszkało tu kiedyś kilka tysięcy Indian i to mnie bardzo dziwi, że na takiej pustyni mieszkało tyle ludzi. Same ruiny to może nic wielce atrakcyjnego, ale warto jest zobaczyć zarysy dawnej osady indiańskiej zbudowanej z kamieni, których jest tu pod dostatkiem. Na tych obszarach jest więcej takich miejsc, ale innych nie będę już zwiedzał, bo bardzo trudno jest złapać okazję na tych pustkowiach. W pełnym słońcu maszeruję dnem doliny dalej w górę. Wąską doliną płynie nikły strumyk, ale nawadnia ten niewielki obszar i dno doliny jest zielone. Pasą się tu krowy, konie, muły i osły hodowane przez zamieszkałych w oddalonych od siebie nielicznych domostwach Indian. Wszystkie gospodarstwa zbudowane są z charakterystycznej dla tego regionu cegły adobe. Adobe to glina zmieszana z trzciną i łajnem zwierzęcym oraz wodą, formowana w drewnianych skrzynkach i suszona na słońcu. Środek dnia oznacza całkowitą zmianę pogody. Ze wszystkich stron napływają nagle ciemne chmury, a przed zamoknięciem ratuje mnie para turystów szwedzkich. Ku przełęczy Abra Blanca (4080 m npm) jedziemy w strugach deszczu i tylko przez moment widać ośnieżony szczyt Nevado de Acay (5950 m npm). Na bezkresnej równinie za przełęczą (taka równina ma tu nazwę puna i jest to kamienista pustynia z kępkami twardych, pożółkłych traw) zatrzymujemy się obserwując wspaniałe błyskawice. Szwedzi nie mają czasu, aby dojechać do San Antonio de los Cobres i zawracają. Na przełęczy Abra Blanca wysiadam w zimno i zacinający deszcz, przed którym nie ma się gdzie schronić. Marznę i moknę niedługo. Z odludnej i „przewiewnej” przełęczy zabierają mnie dwaj Indianie jadący do San Antonio de los Cobres. Jest to spora osada zamieszkała wyłącznie przez Indian i położona na wysokości 3800 m npm. Szare domy, kolorowo ubrane Indianki i żadnej roślinności. Proste, szutrowe ulice, w centrum kamienny kościół, parę sklepów, trochę restauracji i to w zasadzie cała osada. Robię zakupy i ruszam dalej. Zabieram się z górnikami i po 20 km wysiadam w pobliżu początku ścieżki prowadzącej do wiaduktu La Polvorilla. Wokół kompletne pustkowie, a na niebie nadal ciemne chmury. Gdy idę lekko pod górę mam trudności z oddychaniem – jestem na wysokości 4200 m npm. Zapada zmrok, więc wśród kamieni rozbijam namiot. Wzmaga się silny wiatr targający namiotem, a do tego zaczyna padać deszcz. Muszę jeszcze wyjść z namiotu, aby poprawić zamocowanie, bo na kamienistym gruncie śledzie nie trzymają, więc brzegi namiotu obciążam kamieniami. ( La Polvorilla)

3 styczeń 2008
Pada większą część nocy, ale rano niebo jest prawie bezchmurne. Namiotu nie zwijam, bo jest jeszcze mokry, a poza tym i tak wrócę tą samą ścieżką. Rozglądam się wokół, aby zobaczyć, gdzie ewentualnie może być wiadukt. Teren jest falisty, a szlaków, czyli kamienistych ścieżek jest sporo i nie wiem, którą wybrać, aby nie krążyć bezowocnie. Wchodzę na kolejne pagórki i w końcu trafiam. Wiadukt jest imponująco wysoki – ma 70 m wysokości i jest zbudowany 4220 m npm. Bez plecaka nie mam zbyt dużych trudności z oddychaniem, ale gdy się wspinam po stromym zboczu to muszę bardzo często przystawać dla złapania oddechu. Przy wiadukcie mieszka jedna rodzina indiańska trudniąca się hodowlą lam i alpak oraz wyrobem i sprzedażą pamiątek. Rozmawiamy przy mate de coca. Od dawna nikt tu już nie zagląda, ale rodzina wierzy, że w końcu „tren a las nubes” wznowi swoje kursy z turystami i to może jeszcze w tym roku. Wokół mnie typowy krajobraz puny. Wracam do namiotu i wkrótce do głównej drogi mijając spore stado lam i alpak. Wielokrotnie pytałem się ludzi o różnicę między alpakami a lamami i dalej nie wiem które są alpakami, a które lamami. Od czasu do czasu przejeżdża jakiś samochód – jest to albo wypełniony Indianami samochód terenowy, albo ciężarówka zmierzająca do kopalni soli lub boraksu. Aby uprzyjemnić sobie oczekiwanie na okazję, zmieniam miejsce oczekiwania przemierzając w ten sposób sporo kilometrów. Środek dnia to ponownie szybko nadchodzące chmury i deszcz. Nie moknę, bo zatrzymuje mi się górnik jadący do Salta. Jemy obiad w San Antonio de los Cobres, po czym zjeżdżamy w dół. Jeszcze raz napawam się widokami Quebrada del Toro. To obszar, który mi się bardzo podoba. W Salta jest zdecydowanie cieplej, ale aż ciemno od granatowych chmur. Na kempingu rozbijam namiot i zaraz po tym zaczyna lać ulewny deszcz. Ponoć styczeń i luty to tutaj pora deszczowa. (Salta)


Tren a las Nubes kursuje ponownie od 2009

Zdjęcia

ARGENTYNA / Salta / La Polvorilla / Wiadukt 4220 m npmARGENTYNA / Salta / Quebrada del Toro / KaktusyARGENTYNA / Salta / Santa Rosa de Tastil / DrogaARGENTYNA / Salta / Paso Abra Blanca / Kwiat cierniowy?ARGENTYNA / Salta / La Polvorilla / Alpaki

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl