Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

Wielka powódź w Kanionie Antylopy > USA


[konto usuniete] [konto usuniete] relacje z podróży

Przewodnik Francisco „Poncho” Quintana wiedział co oznaczał nagły ryk – powódź! Ale drabiny wyprowadzające z wąskiego kanionu znajdowały się 30 m dalej. Przerażeni turyści patrzyli z krawędzi kanionu jak ściana wody uderza w 12 ludzi w dole i zmywa ich z prądem...

Późną nocą jesteśmy w Page. W recepcji wita nas Wanda, młoda dziewczyna z plemienia Navajo o nieskazitelnych indiańskich rysach. Mimo późnej pory, wytupanych kilometrów po kanionach i wyjeżdżonych kilkuset w oponach naszego minivana nie kryjemy zaskoczenia.
Wyjaśnienie okazuje się dość prozaiczne - to zwykły skrót z jakiegoś niezmiernie skomplikowanego imienia w języku, który nie na darmo był używany jako szyfr w czasie wojny na Pacyfiku i później w Korei...Naturalnie nasza gospodyni nie ma zielonego pojęcia o pradawnych słowiańsko-germańskich historiach , kopcu w Mogile itp.Serdecznie poleca nam za to położoną opodal meksykańska restauracyjkę, która działa do późnych godzin nocnych lub wczesnych porannych (zależy jak na to spojrzeć).

Październikowa noc jest zupełnie ciepła w tych stronach , jest już po sezonie więc tłoku na ulicach nie ma. Zza rogu wyłania się wkrótce sympatyczny lokal przywiewając upragnione zapachy. Zamawiamy jakieś dwa zestawy i wkrótce stół ugina się od egzotycznych specjałów. Nieludzko objedzeni wracamy do hotelu.
Po nocach przespanych gdzieś na pustkowiach southwestu nocleg w luksusowym hotelu wydaje się być udręką. Kolejne puchowe poduszki lądują gdzieś na podłodze,męczy klimatyzacja, irytuje głośny agregat z napojami dający znać o swojej bytności co parę minut...Prosimy Wandę aby choć na chwile wyłączyła te udogodnienia cywilizacyjne i wreszcie padamy w objęcia Morfeusza, upragniony sen...jutro Kanion Antylopy.

Burza. W 1997 roku, następstwa anomalii pogodowej znanej jako El Nino uderzyły w Colorado Plateau. Przez cały sierpień tego roku groziło ulewami niemal codziennie, a prognozy pogody wskazywały, że w niektórych dniach mogło spaść nawet do 2-3 cm deszczu. W regionie, w którym zwykle spada co najwyżej do 20 cm w skali rocznej była to informacja co najmniej zdumiewająca.
O godzinie 3.30 p.m. 12 sierpnia 1997 oficerowie Departamentu Bezpieczeństwa Cywilnego w Arizonie odpowiedzieli na wezwanie w sprawie podmycia drogi nr 98. Woda przepływała przez jakiś czas, a oficerowie pilnowali, by nikt nie próbował przekroczyć podmycia. Odpowiedzialna za nie burza międzyczasie przeniosła się do La Chee Rock jakieś 21 km (15 mil) od wąskiego Kanionu Antylopy. Kanion ten jest niezwykle popularny wśród turystów i fotografów.
Deszcz spadł na skalną powierzchnię zwaną „slickrock” (dosł. śliska skała) miejscu pod którym znajduje się Kanion Antylopy, i woda wlała się do komina biegnącego przez kanion. Woda ta miała konsystencję czekoladowego napoju i ciągnęła ze sobą z niewiarygodna prędkością głazy i kłody. Zjawisko to znane jest pod nazwą „flash flood” czyli powódź błyskawiczna.

Poranek zza okna wydaje się być mało interesujący, szaro, niebo byle jakie, pewnie z ciekawych zdjęć w kanionie raczej nici. Kierujemy się na „sieciowe” śniadanie. W korytarzu mijamy recepcję gdzie bladym usmiechem wita nas nasza dzielna recepcjonistka. Staranny makijaż przysłania nieco oznaki niewyspania, również i my odpowiadamy niewyraźnym powitaniem, w końcu jesteśmy w podobnej formie. Sok z pomarańczy , nieśmiertelna kawa, jakieś grzanki i coś tam jeszcze - wkrótce ładujemy się do naszego pojazdu. Jedziemy.
Dojazd do Kanionu Antylopy nie jest specjalnie skomplikowany. Z Page wyjeżdżamy drogą nr 98 na wschód i po paru kilometrach wita nas dosyć surrealistyczny widok. Na tle malowniczego Jeziora Powell oraz piaskowcowych skał mieniącymi się odcieniami różu dymią trzy przepotężne 236 metrowe kominy elektrowni węglowej.Przydrożny znak wskazuje nr 299 - jesteśmy na miejscu
W prawo wiedzie droga do południowej części kanionu zwanej Upper Antelope Canyon bardziej znanego i obleganego przez turystów. Tę część Indianie Navajo nazywają „Tse Bighanili” co oznacza miejsce gdzie woda przepływa przez skały. My kierujemy się w lewo i po krótkim dojeździe stoimy przed bramą ze stosowna tablicą informacyjną zamknięta na cztery spusty.

Powódź. Czekoladowo-brązowa woda znajdowała się na wysokości talii zanim Quintana wraz z dwójką turystów zdołał zaczepić się ściany za warstwową skałą w kształcie ucha słonia. Jednak, by dostać się do niej jak najszybciej, muskularny 175 cm pracownik, Quintana przedzierał się najmocniej jak potrafił, starając się wbić swoje stopy w piaszczyste dno i utrzymać dwóch turystów.
Odwrócił głowę i zobaczył dwóch mężczyzn pędzącym ku niemu, ich ramiona i nogi walczące w panice z wodą. Mężczyźni wpadli na jego grupę i Quintana stracił panowanie nad sytuacją. To był ostatni moment, w którym widział ludzi, których zamierzał uratować.
Oślepiony przez błoto został porwany przez prąd, który przechylał go to na jedną to na drugą stronę i uderzał nim o gładkie ściany piaskowca, szerokiego od 1 m do 6 m . Za każdym razem, gdy wpadał pod wodę, nie wiedział czy wynurzy się ponownie.
Quintana przeżył ze względu na swoje opanowanie i koncentrację, płynął na plecach ze stopami skierowanymi z prądem, tak jak uczeni są tego uczestnicy spływów pontonowych po rwących rzekach (white water rafters). Jego ręka zdołała uczepić się skały. Nie pamiętał, co stało się potem.
Quintana został znaleziony na krawędzi skały 400 mm dalej od miejsca, gdzie turyści zostali uderzeni przez nagłą powódź, w miejscu, w którym woda uderzyła o ścianę kanionu i wystrzeliła na 10 mm w powietrze. Wyglądał jak ocalały z rozbicia samolotu. Pozbawiony ubrania przez szalejącą wodę, całkowicie pokryty siniakami i tymczasowo oślepiony przez szlam pod powiekami, mógł być jedynym ocalałym. Nie wiedział jak przeżył.

Czekamy na gospodarzy. Niewiarygodne ale jeszcze w latach osiemdziesiątych można było przyjechać tu bez problemu i spędzić kilka godzin w tym niezwykłym miejscu. Dzięki rozpropagowaniu przez media pierwszych profesjonalnych zdjęć tego skalnego sanktuarium - dziś pielgrzymują tu nie tylko zawodowi fotografowie czy hobbyści ale i tysiące zwyczajnych turystów chcących podziwiać i uwiecznić na swoich aparatach niezwykłe kombinacje odbić , cieni światła słonecznego w różowym piaskowcu.
Cały ten rejon położony jest na terenie rezerwatu Indian Navajo i ma prywatnych właścicieli organizujących dojazdy ciężarówkami do Upper Antelope, wycieczki z przewodnikami do obu części etc. Obecnie a dokładnie od 1997 r zwiedzanie obu części kanionów jest ściśle uregulowane i kontrolowane, tak czy inaczej jesteś pod stałą opieką możesz nawet sobie wynająć gitarzystę lub flecistę.

Z blisko półgodzinnym opóźnieniem pojawiają się wreszcie gospodarze, niewielka grupka oczekujących turystów odetchnęła z ulgą. Z samochodu wyskakuje kilka zakapturzonych młodzieńców, w przydługich kurtkach i luźnych nieprzytomnie spodniach. Przypominają bardziej mieszkańców południowych dzielnic Chicago niż dumnych potomków ich indiańskich pobratymców Czerwonej Chmury czy Siedzącego Byka, cóż przepływ kultur nie zna granic.
Wkrótce drewniana budka zamienia się w najprawdziwszy punkt informacyjny i sprzedaż wejściówek. Wprawny rzut oka na aparat i statyw i zostałem rozpatrzony z górnej półki - mimo protestów i prób negocjacji cena bezlitośnie pustoszy moja kieszeń. Kiedyś w Monument Valley dostrzegłem ogromny transparent z napisem „Support Navajo Business” i zwykle przypomina mi się on w takich momentach...

Starannie opatulony w nadmiar materiału odzieżowego młodzieniec z wpuszczonymi rękami w głębokie kieszenie okazuje się przewodnikiem grupy, nas jednak informuje ,że mamy 4 godz i możemy sobie robić co nam się podoba , resztę zabiera na wycieczkę do kanionu. Przez chwilę zastanawiałem się co mamy robić tyle czasu w tej uroczej skalnej szczelinie długiej na kilkaset metrów, którą na górze swobodnie można przeskoczyć w paru miejscach. A jednak dało się...

Wycieczka. Quintana pracował dla jednej z firm turystycznych, oferującej imprezy po Stanach i obsługującej głównie młodych Europejczyków. Ta wycieczka wyruszyła z Denver i zatrzymała się przy Lake Powell wzdłuż granicy stanów Arizona i Utah. Pięcioro członków grupy towarzyszyło Quintanie do Kanionu Antylopy. Grupa już zwiedzała kanion wcześniej tego samego dnia, ale kilku członków chciało wrócić i użyć resztki filmu z aparatów. Planowali przejść się aż do miejsca znanego jako „Eye of the Eagle.” Quintana sprowadził ich na dół, ale niespełna 100 m dalej uderzyła w nich powódź.

Ostrzeżenie przed silną burzą dla regionu zostało ogłoszone dwie godziny przed powodzią, ale obszar, gdzie turyści zostali zmyci, miał otrzymać tylko namiastkę deszczu. Niektórzy sądzą, że wycieczka powinna była zostać ostrzeżona. Miejscowy, który zbierał opłaty za wejście od turystów ostrzegł grupę przed niebezpieczeństwem zalania kanionu związanej z opadami w całym regionie.
Nie minęło kilka godzin, gdy tuziny zaciekawionych mieszkańców Page, Arizona, przeszło do Kanionu Antylopy, a niedługo potem, pojawiło się kilkanaście helikopterów i ciężarówek. Mniej niż dwa dni później, 167 reporterów regionalnych, narodowych i obcokrajowców stworzyło załogę, która podawała na bieżąco informacje z prób odzyskania ciał. Personel z Wielkiego Kanionu Kolorado został wezwany do koordynacji ruchu helikopterów.
Zajęło trochę czasu, zważywszy na hordy ludzi i wrzawę w mediach, nim ukończono pełną listę ludzi, którzy znajdowali się wtedy w kanionie. Oficerowie sprawdzili pozostawione auta oraz porozmawiali z pracownikami firmy turystycznej, by sfinalizować listę.

Zaginionymi okazało się siedmiu obywateli Francji, dwóch obywateli Amerykańskich, Brytyjczyk i Szwed. W tym samym czasie, dziesięcio i dwunastolatka, córki Paula i Anity Lohr z Francji, pozostawione same w pokoju hotelowym w Page, zaczęły się niepokoić, ponieważ nie wiedziały, czemu ich rodzice jeszcze nie wrócili. Para, jak się okazało, utonęła w kanionie. Kiedy dwie Francuzki szukały pomocy wśród pracowników hotelu, nie mogły znaleźć nikogo mówiącego w ich języku. Tłumacz został wezwany i dziewczynki ostatecznie zostały umieszczone z francuską rodziną.
Grupy ratownicze wysłane, by znaleźć ocalałych i odzyskać ciała, nie mogły wiele zrobić ze względu na wodę, która płynęła aż do 4.00 rano. Przez następne dni załogi pracowały w Kanionie Antylopy i Jeziorze Powell, 10 km wzdłuż prądu wody od kanionu. Liczne grupy policjantów z psami tresowanymi do odnajdywania zwłok pomagała w tej brudnej, traumatycznej próbie, która trwała cały tydzień.
W trakcie poszukiwań nazwa Kanionu Antylopy stała się powszechnie znana we Francji, co było związane z licznymi raportami francuskich mediów o tragedii, która zabrała życie siedmiu obywateli ich kraju.
W tym dziwacznym zrządzeniu losu, wypadek zwiększył popularność kanionu.
Ciało Beatrice Aline, 20, z Francji, było pierwszym odkrytym w bocznym dopływie kanionu. Osiem spośród ofiar utonęła, a ich ciała odzyskano z Jeziora Powell. Dwoje ofiar nigdy nie znaleziono, choć obszar poszukiwań (od miejsca uderzenia wody do miejsca, do którego fizycznie te ciała mogły dopłynąć) jest przeszukiwane od czasu do czasu w nadziei, że pewnego dnia zostaną zlokalizowane.

Lower Antelope Canyon Indianie Navajo nazywają „Hasdeztwazi” co oznacza spiralne łuki skalne. Nie jest on może tak głęboki i ciemny jak jego górna cześć ale prezentuje się nie mniej pięknie. Przy sprzyjającej pogodzie odnaleźć tu można kolory od niebieskiego, fioletu, czerwonego czy pomarańczy po najróżniejsze odcienie różu. Przy rozproszonym nieco mglistym świetle paleta kolorów nie jest aż tak bogata lecz faktury i kształty skał pozostają nie mniej intrygujące.
Fotografowanie obu części nie jest łatwe. Wymagane są długie czasy naświetlania, niezbędny jest statyw i dużo cierpliwości zwłaszcza w bardziej obleganej przez amatorów fotografii turystycznej górnej części. Nierzadko błyskają flesze z automatów, ciągła uwaga aby nikt nie potrącił statywu...Na szczęście, jak dotąd, jego dolna część jest mniej doceniana przez zwiedzających a wielu zawodowych fotografów uważa go za bardziej kreatywny.Poza tym największą zaletą jest możliwość zwiedzania go w sposób niezależny bez ustawicznego poganiania.

Wkrótce kanion niemal pustoszeje pozostajemy sami. Zwężające i rozszerzające się szczeliny, niezwykle łuki, oka skalne dają niezliczone możliwości fantastycznych kompozycji. Kilkakrotnie przechodzimy kanion w jedną i drugą stronę i zawsze jest coś nowego , fascynującego w tym miejscu...
Lecz w skalnych niszach znajdujemy także resztki błota, kamieni, kawałków drzew...


Rozglądamy się w kanionie , dotykamy skał, staramy uzmysłowić sobie jak można uciec z tej skalnej pułapki. Obłe kształty wymyte już wielokrotnie przez niewiarygodne spiętrzenia wody wraz ze skalnym materiałem nie pozostawiały żadnych szans uczestnikom feralnej wycieczki, która tak jak nasza miała zakończyć się radosnymi wspomnieniami, fajnymi zdjęciami, powrotem do bliskich i znajomych...

Robert Stocki

http://www.youtube.com/watch?v=r1QkKJXHpQk&feature=channel_video_title

Dodane komentarze

[konto usuniete] dołączył
06.07.2011

[konto usuniete] 2011-07-10 17:26:53

Dzięki serdeczne Szkot -będzie więcej:)

[konto usuniete] dołączył
06.07.2011

[konto usuniete] 2011-07-10 17:26:41

Dzięki serdeczne Szkot -będzie więcej:)

szkot dołączył
01.06.2006

szkot 2011-07-10 11:47:29

Bardzo ciekawie napisane, fajnie sie czyta!

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl