| |
Streszczenie:
|
|
Lubimy podróżować. Ale jeszcze bardziej lubimy poznawać nowe smaki i potrawy. Oczywiście najlepiej to robić podróżując!
Prawie z każdego wyjazdu uda się nam przywieść jakiś smak czy ciekawostkę kulinarną która potem „przemycamy” do naszego codziennego jadłospisu w domu, w Krakowie.
|
Treść:
Tym razem znaleźliśmy się dosłownie w mega centrum jedzeniowym. Bo jak inaczej nazwać to co spotkamy zarówno w Singapurze jak i w Malezji? Jest tam totalny mix smaków hinduskich, chińskich i arabskich.
Podobnie jak kuchnia, tak też te trzy, tak odmienne kultury, doskonale funkcjonują obok siebie i częściowo się przenikają.
Takiej różnorodności a zarazem harmonii stara Europa może Azjatom pozazdrościć. Po kilku dniach nie dziwiło nas już to, że zwiedzając świątynie hinduską widzimy zaraz obok minaret, a idąc w jego kierunku spotykamy chińską świątynię!
Tym razem wyjątkowo dużo nazw potraw zapamiętaliśmy. Było to ułatwione ponieważ w tej części Azji z angielskim nie ma problemu. A zatem zapraszamy do stołu!
Więcej smaczków, ceny, szczegóły i praktyczne informacje znajdziecie na naszym blogu - zapraszam wszystkich prawdziwych podróżników:
http://kasai.eu/tag/azja/
Podsumowanie:
Podsumowując - wszyscy łowcy nowych smaków będą się czuć w Azji fantastycznie. Niestety typowy "Schaboszczak" (czyli miłośnik i wyznawca tylko tradycyjnej polskiej kuchni) będzie się czuł bardzo nieszczęśliwy już po trzech dniach. :)
Zdjęcia:
Przydatne adresy:
Inne materiały:
Komentarze:
Komentarze mogą być dodawane przez zarejestrowanych użytkowników.
|