Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

Wyprawa do Tajlandii 2012 > TAJLANDIA


bluewolflebork bluewolflebork relacje z podróży

Zdjęcie TAJLANDIA / Bangkok / Wielki Pałac / Tajlandia 2012Relacja i wskazówki praktyczne dla wybierajacych sie do Tajlandii

Postanowiłem opisać moją ostatnią wyprawę do Tajlandii ponieważ uważam, że takie opisy są przydatne i pomagają kolejnym śmiałkom wyjeżdżającym na własną rękę lepiej się przygotować do wyjazdu.
Ja sam nim zdecydowałem się na wyjazd przeczytałem setki artykułów na ten temat i wydawało mi się, że wiem już wszystko o Bangkoku ale rzeczywistość zweryfikowała wszystko.
A więc może od początku....
Od czasu zakupu do samego wyjazdu minęło około 10 miesięcy, zdecydowaliśmy się na linie Ukraińskie - Aerosvit ze względów finansowych, gdyż bilety udało nam się zakupić w cenie około 2 tyś za osobę,
Od chwili zakupu rozpoczęło się samo planowanie wyprawy czyli gdzie, co i ile czasu.
W rezultacie ustaliliśmy, że spędzimy cztery dni w Bangkoku a następnie przemieścimy się na wyspy na południu. Do ostatniej chwili trwała debata czy będzie to Krabi czy Phuket, w rezultacie zdecydowaliśmy się na Phuket. Rezerwacji dokonaliśmy na stronie Air Asia koszt za dwie osoby około 700 zł w obie strony. W Polsce wykupiliśmy jeszcze ubezpieczenie w ERV koszt około 100 zł za osobę na 2 tyg.
Oki przejdźmy do samej wyprawy gdy już wybiła godzina wylotu.
Najpierw 1,5 godz z Warszawy do Kijowa potem 2 godz. oczekiwania i ponownie 9,5 godz lotu do samego Bangkoku.
Na lotnisku spotkała nas niemiła niespodzianka gdyż okazało się ze z czterech bagaży, trzy zostały otwarte, przypuszczam, że nie przez celników gdyż w środku nie było nic cennego. Ktoś zerwał kłódki uszkadzając zamek i wymiksował wszystko w środku.
Przypuszczam, że doszło do tego w trakcie przesiadki w Kijowie. Wydawało nam się ze kłódka to wystarczające zabezpieczenie, następnym razem po prostu zafoliuję bagaż.
Same linie lotnicze dobre, na całej trasie Warsz- Kijów - 1 posiłek, Kijów - BKK - 2 posiłki.
Lotnisko w Bangkoku robi wrażenie, jest po prostu ogromne. Po odebraniu bagażu - godz 4.30 rano - wymęczeni poszliśmy znaleźć taksówkę, jak się potem okazało , na samym początku daliśmy się oskubać , nie znalazłem o tym informacji na forach więc warto się z tym zapoznać. Podeszliśmy do stanowiska taksówek, tak zapytaliśmy się jaki jest koszt przejazdu na Khao San Road, pani grzecznie odpowiedziała że 700 BTH , nie było to dużo gdyż z lotniska jest około 50 km czy jakoś tak. Generalnie całe nasze zwiedzanie Bangkoku opierało się na targowaniu o cenę, dopiero ostatniego dnia dowiedzieliśmy się od naszego rodaka którego pozdrawiam, że po wejściu do Taxi należy powiedzieć kierowcy, że ma włączyć licznik i od tamtej pory koszty zmniejszyły się o około połowę. Kolejna podróż na tej samej trasie z lotniska do Khao San kosztowała 400 BHT.
Pani na lotnisku powinna nas poinformować, że muszę mieć zdaje się 50 BHT na autostradę dla kierowcy a reszta to według licznika czyli około 350 BHT zależnie od natężenia ruchu.
W pobliży Khao San zarezerwowaliśmy przez internet świetny hotel (Ranbutti Village – czy jakos tak ), koszt około 1100 BHT za dobę. Świetna lokalizacja wszędzie blisko, prawie przy samej Khao San Road a jednak tak ukryty że nie docierały do niego uliczne hałasy.
Już pierwszego dnia , aby nie tracić czasu udaliśmy się na zwiedzanie wielkiego pałacu i pobliskich atrakcji turystycznych.
Już na wstępie próbowano nas oszukać, to chyba jedyne zagrożenie jakie czeka na turystów i o tym akurat wyczytałem w necie wiec nie daliśmy się zrobić w balona.
Zaczepił nas starszy mężczyzna powiedział w sposób przekonywujący, ze jest nauczycielem w pobliskiej szkole i zapytał skąd jesteśmy i dokąd idziemy, po wymianie grzeczności i po tym jak usłyszał że idziemy do Wielkiego Pałacu odpowiedział nam że pałac w godzinach od 10-13 jest nieczynny gdyż mnisi maja modły i jest to również czas posiłków, powinniśmy udać się we wskazane przez niego trzy inne atrakcje do których zawiezie nas Tuk Tuk za 20 BHT. Czytałem o tym przekręcie w necie więc nie daliśmy się oszukać i dalej poszliśmy pieszo. Będąc już pod samym pałacem ponownie zaczepił nas kolejny starszy pan z parasolka i ponownie jak przy pierwszym spotkaniu usłyszeliśmy historie o tym że jest on nauczycielem i pałac jest zamknięty, miał on identyczna historię jak ten poprzedni facet spotkany w zupełnie innym miejscu, zaczęliśmy wątpić lecz rozsadek zwyciężył i w przewodniku wyczytaliśmy że pałac jest otwarty do 16 bez przerw. Podziękowaliśmy i temu panu który tez już wołał Tuk Tuka i podeszliśmy bliżej pałacu gdzie okazało się ze bramy są otwarte i pełno tam turystów. Przed wejściem znów niespodzianka już chcemy wejść a tu nagle jakaś kobieta mówi nam że nie możemy gdyż jesteśmy niestosownie ubrani. Kobieta ta stała na środku bramy i wyglądała jak ,,selekcjoner”. Powiedziała nam że po prawej stronie bramy możemy kupić ciuchy już prawie daliśmy się nabrać ale na szczęście jacyś amerykanie podpowiedzieli nam że to oszustwo i w środku są ubrania za darmo i tak naprawdę było. Kilka metrów za brana siedziała kolejna kobieta w mundurze i wskazywała wypożyczalnię. Trzeba było zostawić 200 BHT które odzyskiwało się po wyjściu i zdaniu ubrań. Warto zabrać coś ze sobą i nie wypożyczać tych zużytych łachów ;) Koszt zwiedzania pałacu to około 350 BHT jeśli dobrze pamiętam.
Nie będę się rozpisywać o tym co tam zobaczyliśmy a jedynie skupie się na rzeczach praktycznych.
Z wielkiego pałacu postanowiliśmy udać się do Wat Arun na druga stronę rzeki. Podeszliśmy do przystani z barkami gdzie za 7 BHT można przepłynąć na druga stronę gdyż Wat Arun jest prawie naprzeciwko pałacu po jego lewej stronie. Stojąc przed kasą podeszła do nas jakaś kobieta i powiedziała że jeśli chcemy dostać się do Wat Arun to musimy wziąć jakąś wodna taksówkę za 150 BHT bo prom nas tam nie zabierze, że taxi pokaże nam wszystkie zabytki itd., nie docierały do niej argumenty że chcemy tylko przepłynąć, ostrzegała nas że ta barka tam nie płynie i będziemy żałować . Kobieta przy kasie cierpliwie czekała na efekt tej rozmowy. W rezultacie wybraliśmy barkę na 7BHT i dopłynęliśmy tam gdzie chcieliśmy. Ten pierwszy dzień troszkę nas nauczył. W ciągu kilku godzin próbowano nas oszukać 4 razy, potem już byliśmy na to przygotowani.
Pierwszy dzień , emocje i podroż z Polski sprawiły że padliśmy wieczorem ze zmęczenia. Kolejny dzień miał być równie aktywny. Czekała nas wyprawa do Ayutthai – starej stolicy Tajlandii. W necie wyczytałem że najlepiej udać się pod ,, Viktoria moniument'' i tam wsiąść w busa do Ayutthai. Wyszliśmy rano z hotelu , zjedliśmy i zaczęliśmy zatrzymywać taksówki. W sumie pierwsze dwie które się zatrzymały nie chciały nas zabrać we wskazane miejsce , nie wiem dlaczego. Trzecia taksówka nie dość że się zatrzymała to jeszcze jej kierowca podał rozsądną cenę – 100 BHT, (wtedy takie ceny wydawały się nam rozsądne, a tak na prawdę jadąc na licznik zapłacili byśmy mniej ale o tym dowiedzieliśmy się ostatniego dnia pobytu). Kierowca jadąc z nami do Victoria Moniument zaczął zagadywać – po co , na co i dlaczego. Gdy w rezultacie usłyszał że wybieramy się do Ayutthai zaproponował że zabierze nas swoją taksówką za 1800 BHT, nie było to najtaniej ale nie ma co marudzić. Sam kierowca przekonał nas że jadąc busem koszt wygląda następująco ( taxi w dwie strony około 200-300BHT, bus za 4 os w dwie strony około 900 BHT plus koszt wynajęcia czegoś na miejscu , w sumie pewnie i tak wyszło by około 1500 BHT. Po namyśle zgodziliśmy się. Kierowca zabrał nas do Ayutthai ok 80 km od Bangkoku, woził po wszystkich zabytkach i odwiózł na miejsce. Sama Ayutthaia też jest dosyć rozległa i zabytki nie są skupione w jednym miejscu.
Wracając wiedzieliśmy już że to był dobry wybór, kierowca był bardzo miły ale nie obyło się tez bez naciągactwa, wracając chcieliśmy żeby zabrał nas do największego centrum handlowego w Azji ( nie pamiętam nazwy - Panorama czy jakoś tak ) kierowca przekonał nas że nie warto a on zna jakieś fabryczne centrum z dobrymi cenami. Facet był miły więc zgodziliśmy się. Okazało się ze zawiózł nas do jakiegoś sklepu gdzie zwożono turystów a kierowcy dostawali bony na paliwo za każdy kurs bez względu na to czy soc kupimy czy też nie. Szybko stamtąd wyszliśmy, kierowca powiedział że teraz zawiezie nas do sklepu i znów odstawił nas do sklepu z garniturami z którego tez od razu wyszliśmy. Potem już kierowca odstawił nas pod hotel. Umówiliśmy się z nim ze następnego dnia o godz 12 ma podjechać pod hotel i zabrać nas na Chatuchak – ogromny targ jeden z największych w Azji. Kierowca mimo potężnej ulewy przyjechał we wskazane miejsce ale z uwagi na ogromna wodę która spadła z nieba kazaliśmy mu jechać do Siam Paragon – inne ogromne centrum handlowe. Nasz pobyt w tym miejscu ograniczył się do posiłku, choć nie było to łatwe gdyż wybór był przeogromny, kuchnie z całego świata. Na parterze centru znajduje się oceanarium ale ceny biletów to około 900 BHT od osoby. Na wyższych piętrach znajdowały się markowe sklepy lecz ceny wyższe niż w Polsce. Po około godz stwierdziliśmy że nie ma już śladu deszczu i za pomocą Sky Train pojechaliśmy na Chatuchak. Koszt biletu około 35 BHT od osoby.
Chatuchak jest ogromny , przypuszczam że my nie poznaliśmy nawet 30 % tego targu ale generalnie sam badziew , troszkę podróbek o które trzeba się ostro targować. Kopiliśmy kilka rzeczy w tym kilka dobrej jakości koszulek z motywami tajskimi oraz oryginalne markowe torebki damskie ;) koszt około 900 BHT.
Może teraz troszkę o samej Khao san road. Świetna ulica na której ciągle coś się dzieje , muzyka , imprezy jedzenie itd. Po przyjeździe do Tajlandii nie mieliśmy za bardzo pojęcia co nas tam czeka znałem jedynie zupe Tom Yum Kung pisowni nie pamiętam, świetna zupa ale bardzo ostra.
Nam najbardziej podpasowało danie zwane Pat Thai czyli makaron z warzywami i kurczakiem koszt od 30 – 40 BHT zależnie od składników. Jedliśmy zarówno w lokalach do których w Polsce nawet bym nie usiadł oraz z ulicznych straganów, nigdy nikomu nic nie zaszkodziło. Oto kilka przykładowych cen sheik owocowy pychota – około 35-40 BHT, świeży kokos – 20 BHT, piwo drogie ( sklepie sieci 7/11 – 55 BHT w lokalu od 70-100 BHT) , pepsi około 40 BHT, kukurydza z rusztu około 30-40 BHT, szaszłyki drobiowe również smaczne – 10 BHT, Jedzenie w małych lokalach to koszt około 50-150 BHT, można się najeść. Bangkook generalnie jest tani i warto wszystkiego próbować, łącznie z robactwem które tak naprawdę nie ma jakiegoś konkretnego smaku , po prostu dobrze uprażone skwarki :)
Ostatniego dnia przebywaliśmy na targu na którym nie było ,, białych” zabrał nas tam wspomniany znajomy z polski, a na tym targu cuda, owoce morza, żaby , żółwie, węgorze , węże , itd. świetny targ. Tam tez po raz pierwszy próbowaliśmy durianów – śmierdzące owoce ale w smaku niesamowite koszt chyba 35 BHT za tackę. Tam też jedliśmy po raz pierwszy owoce o kształcie bobu a w smaku przypominają suszone śliwki, rewelacja koszt chyba 40 BHT za pół kilo.
O samym Bangkoku długo by pisać i być może sporo rzeczy ominąłem ale jeśli coś sobie przypomnę to na pewno dopiszę.
Oki może teraz parę zdań o samych wyspach. Wybraliśmy świetny hotel Supalai Spa Resort – chyba 4 lub 4,5 gwiazdki, miał on sporo dobrych opinii, koszt około 260 zł za dobę. Postanowiliśmy wybrać taki hotel żeby odpocząć w ,, luksusie” ale jak się potem okazało był to nasz największy błąd w Tajlandii. Hotel był piękny, świetnie położony z na gorze z widokiem na zatokę, otrzymaliśmy wypasiona willę nad basenem i w sumie to tyle z zachwytu , potem przyszło rozczarowanie. Okazało się ze ceny w hotelu są bardzo wysokie najtańsze posiłki a raczej przekąski 250 BHT . Masaże od 1000 BHT ( zapomniałem o tym napisać wcześniej a to ważne, w Bangkoku masaże były bardzo tanie pół godz około 100BHT!!, godz masaż stóp 150 BHT, piling stóp rybkami 150 BHT pół godz. Oczyszczenie całej twarzy , maseczki pilingi itd. około 500 BHT i trwa to przeszło godzinę. Sam masaż czyni cuda jest troszkę bolesny ale warto , oni znają się na rzeczy, nastawiają świetnie kręgi, Mi pomogło. )
Wracając do hotelu, mieliśmy w planach tanio jeść na mieście ale okazało się że najbliższy sklep jest w odległości 3 km od hotelu a w pobliżu nie ma gdzie zjeść, taksówki z hotelu bardzo drobie , na Patong około 900 BHT. Okazało się ze na Phuket jest mafia taksówkarzy i maja oni monopol na wożenie między plażami, nie maja liczników a ceny są masakryczne. Korzystaliśmy z darmowego hotelowego busa i on uratował na życie, Woził nas raz dziennie w dwa miejsca, albo Phuket Town gdzie szczerze mówiąc nie było co robić i na plażę ,,Ma Yong beach” Tam można było zjeść bardzie rozsądnie od 100 BHT w górę, za parasol i leżak płaciło się około 70 BHT.
Na miejscu znaleźliśmy biuro tajskie o wiele tańsze od hotelowego i wybraliśmy się na dwie wycieczki. Do dżungli na słonie , kajaki i wodospady – fajna wyprawa 2100 od osoby oraz za 1700 BHT na wyspy Phi Phi. Tez fajnie ale za dużo turystów, nie byliśmy na wyspie Bonda , a szkoda bo znajomi się wybrali i mówili że lepiej niż na Phi Phi.
Planowaliśmy zrobić zakupy na Phuket ale ceny nas odstraszyły, o wiele drożej niż w Bangkoku i gdyby nie Bangkok nie zaznali byśmy ,,orientu”.
Na razie tyle mojej opowieści w razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt z chęcią pomogę.
Mam nadzieje ze moje wypociny przydadzą się komuś w planowaniu.




Tajlandia zachwyciła mnie i w niedalekiej przyszłosci ponownie tam zawitam aby zobaczyć to czego tym razem nie odwiedziłem i nie spróbowałem

Zdjęcia

TAJLANDIA / Bangkok / Wielki Pałac / Tajlandia 2012

Dodane komentarze

Goyko dołączył
31.12.2005

Goyko 2013-02-24 21:29:31

Dzięki za info - na pewno się przydadzą.Wylot jutro

bluewolflebork dołączył
26.02.2012

bluewolflebork 2013-01-21 18:50:10

ale chodzi ci o Chatuchak czy ten mały targ o ktorym pisalem ? jezeli pytasz o ten maly targ to nie mam pojecia jak na niego trafic :) choc wydaje mi sie ze takich targow jest sporo w bangkoku, zreszta sa tez i inne ktorych nie odwiedzulem a o ktorych czytalem przed wyjazdem

[konto usunięte] dołączył
02.04.2008

[konto usunięte] 2013-01-10 17:36:29

"Chciałabym dopytać o szczególy namiarów na ten super targ w Bangkoku, kocham targi a w szczegolności te najbardziej lokalne :)"

zyga99 dołączył
19.03.2012

zyga99 2012-03-19 00:14:51

Zdecydowanie warto "zawitać" jeszcze raz zarówno do Bangkoku jak i całej Tajlandii, ale koniecznie omijając Phuket i Khao San :) Bo te miejsca z prawdziwą Tajlandią nie mają wiele wspólnego :) Oszczędność udała się chyba jedynie przy zakupie biletu lotniczego :)

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl