Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

Monsunowe zapomnienie- cz.3 > INDIE


northkris northkris relacje z podróży

Zdjęcie INDIE / Karnataka / Mysore / Maharadża life- pałac maharadży MysoreKiedyś usłyszałem, że wszystko, co nie jest miłością jest wołaniem o pomoc. Ta podróż, to poszukiwanie pomocy i odzyskanie wiary w miłość. Każdy krok w Indiach, był krokiem w kierunku odnalezienia, tego co we mnie dobre. Każda chwila uświadamiała mi jak bardzo powinienem być wdzięczny za to co mam i budziła do życia.

Jest taki film, nosi tytuł „Mit”, z Jackie Chanem. Zwykła przygodówka. Wspominam o nim, ponieważ część zdjęć do tego filmu, była kręcona w Hampi. Jakby ktoś chciał zobaczyć jak wygląda to miejsce, nie tylko na zdjęciach, to polecam poszukać.
Ale wracam do swojej podróży.

Pociąg z Haspet do Bangalore, gdzie jest przesiadka do Mysore, trwa całą noc. Prawie wszystkie indyjskie pociągi zaczynają swój bieg wieczorem i podróż do kolejnego dużego miasta to możliwość wyspania się. Pociągi w Indiach, to prawdziwa potęga. Koleje indyjskie są największym pracodawcą w kraju i, co ciekawe, wciąż powstają nowe połączenia. W większości krajów jest na odwrót. Podróżowanie pociągiem w niczym nie przypomina tego w Europie. Pociągi jeżdżą powoli, rozkład jazdy jest, delikatnie rzecz biorąc, niekoniecznie jest wykładnikiem tego, o której pociąg przyjedzie, zaś to, co dzieje się na dworcach i w wagonach zakrawa na najlepsze czasy hipisowskiego bumu. Zero zasad. Do pociągów większość osób wskakuje w biegu, wagony trzeciej klasy są oblepione ludźmi zwisającymi na zewnątrz i niemiłosiernie zatłoczone. Panuje gwar i rozgardiasz, że dziw bierze, że to funkcjonuje. A jednak funkcjonuje.
Jeszcze jedną ciekawą rzeczą dotyczącą podróży pociągiem jest kupowanie biletu. Indie są krajem, w którym polscy biurokraci mogliby zdobywać kwalifikacje. Tam potrzebny jest papier na wszystko. By kupić bilet trzeba wypełnić specjalny formularz, z numerem pociągu, datą przyjazdu do Indii, numerem wizy, stacją przeznaczenia, numerem paszportu, itd. Kasy biletowe są niemiłosiernie oblegane. Dobrym rozwiązaniem jest zakup biletu w jednym z wielu biur pośredniczących lub zakup przez internet. Ta pierwsza opcja wiąże się z zapłaceniem prowizji. Zazwyczaj około 150 rupi. Ja zazwyczaj kupowałem od razu bilety na kilka połączeń.
Bangalore, stolica Karnataki, w czasie, w którym podróżowałem po Indiach, było we wszystkich indyjskich mediach. Sławę to miejsce, zawdzięczało temu, że stamtąd, pochodzili terroryści, którzy dokonali próby zamachu na lotnisku w Glasgow. Dwa dni, przed moim wyjazdem zresztą, dzięki czemu kontrole na drogach dojazdowych na lotniska w Anglii, były odczuwalne. Ale wracając do podróży. Nie zdecydowałem się na pobyt w Bangalore. Następny pociąg i po dwóch godzinach byłem w Mysore.

Mysore jest nazywane, książęcym miastem. To tutaj znajduje się imponujący pałac maharadży, a obok miasta znajduje się jedno z siedmiu najświętszych wzgórz w Indiach.
Samo miasto jest dość ciekawe, ale i tak najciekawszym miejscem jest kompleks pałacowy.
Przyjechałem do Mysore tuż po południu, ruch w mieście był masakryczny. Na dworcu, jak zawsze, zostałem otoczony przez nachalnych rikszarzy, i pierwszy raz zaufałem jednemu z nich z wyborem noclegu. Przyznam, że się nie zawiodłem. Co prawda zapłaciłem 550 rupi za noc, ale pokoik był czysty, duży i dość komfortowy. A co tam!
Prysznic, riksza i do pałacu.

Pałac jest olśniewający w swoim przepychu. Został zaprojektowany przez angielskiego architekta Henry’ego Irwina. Irwin zlecenie budowy pałacu otrzymał w 1897 roku i w 1912 r, na zgliszczach popożarowych poprzedniego budynku, stanął kompleks, który zdaniem wielu, przewyższa bajkowe pałace Radjastanu.

Niestety do środka pałacu nie można wnosić aparatów fotograficznych, no, ale można telefony komórkowe, co skrzętnie wykorzystałem. Niektóre sale olśniewają przepychem. Mienią się złotem, srebrem i sprawiającymi wrażenie powiększające przestrzeń, kryształowymi lustrami. Są tam, również gigantyczne, zrobione ze srebra inkrustowane cudnie drzwi.
Po wyjściu z można popodziwiać stado słoni należących do maharadży i pracę uwijających się wokół kornaków, czyli opiekunów słoni. Można też skorzystać z przejażdżki, ale jeśli ktoś wybiera się na północ Indii, to można sobie spokojnie darować tą przyjemność w Mysore.
Spotkała mnie na terenie kompleksu miła przygoda. Grupa hindusów robiących sobie zdjęcia, widząc mnie zaczęła prosić o możliwość zrobienia ze mną. Zgodziłem się ze śmiechem. Była cała sesja, uśmiechy, podziękowania, pytania i poklepywanie po plecach. Ogólnie bardzo miłe. Tylko zaraz po tym wyciągnąłem ręke i powiedziałem : Ten ruppies, please. Ubaw nie z tej ziemi! Facetów po prostu zamurowało! Wyjaśniłem, że to żart i pożegnaliśmy się w przemiłej atmosferze.
Mysore słynie z jeszcze jednej rzeczy. Z drzew sandałowych z których robi się w tym mieście bardzo słynne sandały. Pozwoliłem sobie by komuś , kogo bardzo kocham sprawić jedną parę. Sam proces kupowania, jest bardzo ciekawy. Mówię o targowaniu. Przyznam, że jednak po arabskich doświadczeniach, Hindusi , to amatorzy. Jeśli się po prostu twardo trzyma swojej ceny, to zazwyczaj się cel osiągnie.

Na drugi dzień, wynająłem taksiarza i pojechałem na wzgórze Czamundi. To wzgórze jest jednym z siedmiu najświętszych wzgórz znajdujących się w Indiach. Na szczycie znajduje się świątynia Ćamundeśwari , bóstwa patronackiego Mysoru. Witają mnie wszechobecne małpy i śliczna panorama, na Mysore. Widać stąd pałac, który wegetariański maharadża, zbudował poza miastem, dla swoich mięsożernych gości. Tylko tam można zjeść jakieś mięsko.
No, ale czas ruszać w drogę na północ.

Czekała mnie trzydniowa podróż do Koty, miasta leżącego już w Radjastanie. Pociąg odjeżdżał oczywiście wieczorem. Jako, że Mysore, było stacją początkową pociąg odjechał o czasie. Naprzeciwko mnie swoje miejsce miała młoda Hinduska. Uroda mieszkanek Indii jest mityczna, i ta była potwierdzeniem wszystkiego, co mówi się o ich pięknie. Przez całą podróż, nie mogłem oderwać od niej oczu.

W sumie cały ten czas spędzony w pociągu, był dość monotonny. Zakolegowałem się z kierownikiem mojego wagonu i pozwolił mi palić w pociągu, dzięki czemu nie musiałem czekać na nieliczne stacje.

Pociąg powoli, lecz konsekwentnie zmierzał na północ. Mijał wielkie dżungle, zatłoczone miasta, wielkie równiny. Przejeżdżał nad rzekami i kanionami. Indie są gigantyczne i tak, cudownie różnorodne.

W końcu, trzeciej nocy tej podróży, ostatni gwizd i znalazłem się na stacji w mieście Kota.
Trzecia w nocy, niebo rozświetlone gwiazdami i upał.
Witał mnie Radjastan.


Indie, kraj którego , nie sposób do końca zrozumieć, pomogły mi pojąć, że nie wszystko trzeba rozumieć, by się tym cieszyć.Zapraszam na ciąg dalszy.

Zdjęcia

INDIE / Karnataka / Mysore / Maharadża life- pałac maharadży Mysore

Dodane komentarze

gusika dołączył
22.12.2006

gusika 2007-11-22 12:15:13

fajne podsumowanie, zgadzam sie.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl