Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Tam, gdzie życie toczy się na cmentarzu… > FILIPINY


baobab-ka baobab-ka Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie FILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Brama do innego świataCzyli po co na cmentarz zabierać zabawki, dlaczego psy wiąże się przy grobowcach a gitara stoi oparta o kamienny sarkofag oraz czy na cmentarzu wypada grać w koszykówkę.

Cmentarz Północny w Manili. 54 ha powierzchni, miejsce wiecznego spoczynku około miliona umarłych. Zwykłych obywateli i ważnych osobistości: prezydentów, rewolucjonistów, polityków, ludzi kultury. Takie filipińskie Powązki.



Docieramy tam koło godziny dziesiątej. Jest sobota. Przekraczamy cmentarną bramę, ale zaraz zatrzymują nas panowie w mundurach.
Nie możemy wjechać. Po chwili ustępują, jednak każą schować aparaty.
I mamy pamiętać, że wszędzie są kamery.
OK, najważniejsze, że nas wpuszczą. Potem się zobaczy. Targamy ze sobą dwa podręczne plecaki, wypełnione po brzegi… zabawkami.
Bo manilski cmentarz zamieszkuje dziesięć tysięcy ludzi. Dodam: żywych ludzi! W tym wiele dzieci. Dzieciaków, które tu się urodziły, tu spędzają dzieciństwo, tu będą dorastać. A wielu z nich zapewne tu także założy rodziny i zostanie…



Główna aleja, którą wjeżdżają kondukty pogrzebowe, jest bardzo zatłoczona. Nawet czekamy dość długą chwilę, by przepuścić dwa orszaki. Pepe, kierowca naszego tricycla twierdzi, że pogrzeby odbywają się głównie koło południa.
Zaskoczona, słucham pięknej muzyki, zupełnie nie kojarzącej się z tego typu uroczystością. Spokojne a jednocześnie bardzo rytmiczne dźwięki, wydobywane z dętych instrumentów. Przyszło mi nawet do głowy, że chętnie nabyłabym taką płytkę.
Trumny są białe, choć zmarłe kobiety, jak wnioskuję z umieszczonych na samochodach fotografii, nie były młodymi osobami. Pepe wyjaśnia, że taka u nich tradycja. Żałobnicy także ubrani są na biało. To nie dziwi, wszak w niektórych kulturach biel jest kolorem żałoby.

Postanawiamy ominąć główne aleje cmentarza, dlatego wjeżdżamy w boczne uliczki. Są ponumerowane, jak na wielu odwiedzonych przeze mnie dużych nekropoliach świata. Początkowo wszystko wygląda zwyczajnie. Groby, obudowane kamiennymi pomnikami w kształcie wysokich sarkofagów. I przede wszystkim grobowce. Zbudowane ciasno jeden przy drugim. Większe, mniejsze. Pozamykane kratami. W kolorystyce królują różne odcienie bieli, zieleń i niebieski. Każdy pomnik opatrzono krzyżem. Filipiny to jedyny w Azji kraj, którego przeważającą część mieszkańców stanowią chrześcijanie.
Wysiadamy z tricycla, zapuszczamy się w węższe uliczki i nagle wchodzimy do zupełnie innego świata.



Między grobami suszy się pranie. Uwiązane do krat psy szczekają, czując obcych. - Po co komu psy na cmentarzu? – przebiega mi przez głowę. I zaraz pojawia się odpowiedź: - Przecież pilnują dobytku.
Wiele grobowców jest bowiem zamieszkałych. Za kratami widzę materace, garnki, ubrania. Gdzieś tam rodzina ogląda telewizję, mężczyźni grają w karty. Za stół służy im nagrobna płyta, do której przystawili plastikowe krzesełka. Obok stoją klatki z kogutami. Koguty muszą być! Ich walki to ważny element filipińskiej kultury.



Wszędzie pełno dzieciaków. Jest sobota, dzień wolny od szkoły. Czyli czas zabawy. Chłopcy grają w kapsle, jeżdżą na rowerach. I grają w koszykówkę. Wystarczy wysokie drzewo, na którym można zawiesić kosz. Ale bywają też gotowe konstrukcje, zamocowane na specjalnych niebieskich słupkach.
Bo koszykówka to narodowy sport Filipińczyków. I choć natura nie obdarzyła ich wysokim wzrostem, tu w kosza grają niemal wszyscy chłopcy. Od malucha do młodzieńca. A dorośli nie opuszczą w telewizji żadnych ważnych rozgrywek. Ani ligi filipińskiej, ani NBA. Rodzimi koszykarze to prawdziwe gwiazdy. Spoglądają z kolorowych bilbordów, występują w telewizyjnej reklamie. W kosza gra się w najmniejszej wiosce, na osiedlu, przy dworcu autobusowym i kościele. Wszędzie, gdzie żyją ludzie. Więc także na manilskim cmentarzu.



Już rozeszła się wieść, że dwoje „Americanos” rozdaje dzieciakom zabawki. Podbiegają, wiedzione ciekawością. Ale nikt się nie tłoczy, nie przepycha. Dobrze, że mamy sporo niewielkich maskotek oraz innych drobiazgów, da się obdzielić więcej maluchów.
Z boku, daleko między grobami, widzę kilkuletniego chłopca i dziewczynkę. Przeciskam się labiryntem wąskich ścieżek. Dzieciaki są w wieku szkolnym, więc znają już trochę angielski. Tak, mieszkają tu, kawałek dalej. Spoglądam w stronę skierowanego palca i widzę między pomnikami suszące się pranie, na jednej z nagrobnych płyt leżą odwrócone po umyciu naczynia. Tam, w tej plątaninie grobów, naprawdę jest ich dom. I mały braciszek, który nijak nie może wspiąć się na wysoki pomnik, zagradzający mu drogę do nas. I do zabawek, które dostało jego rodzeństwo: czerwonej poduchy z napisem I love you oraz największego misia, jakiego zabrałam z Polski. Więc zaczyna płakać. Cóż mi pozostaje? Przepraszając w duchu zmarłego Lorenzo, wdrapuję się na chroniący jego mogiłę pomnik, aby dotrzeć z pluszowym psiskiem do zapłakanego malucha.
Zawsze marzyłam, by przejść po maskach samochodów, ale po grobach?!



Kilka uliczek dalej nieśmiało zaglądam do pomalowanego na biało-szafranowy kolor całkiem sporego grobowca. W środku stoją dwa sarkofagi, zaś w rozdzielającą je ścianę wmurowano cztery dodatkowe tablice. Z boku jest jeszcze piąta. Na kamiennej półce kilka portretów zmarłych. Między nimi – jakby dla kontrastu – zegar. Rzecz, która w zaświatach wydaje się całkiem zbędna. A jednak ten, z dużą, okrągłą tarczą, wskazuje właściwą godzinę.
I jeszcze dwie gitary: jedna oparta o kamienną mogiłę, druga o ścianę.
- Chcesz wejść?
Za mną stoi kilkunastoletni chłopak w czarnym T-shircie.
- Mieszkasz tu?
- Tak, razem z siostrą.
Zaglądam głębiej i widzę siedzącą na kamiennej ławeczce dziewczynę z pięknymi, długimi włosami. Uśmiecha się na mój widok.
- Wejdź – chłopak ponawia zaproszenie.
Zdejmuję buty, wiedząc, że do filipińskich domów nie wnosi się ulicznego brudu. A to przecież ich dom.
Dziewczyna ładuje komórkę. Prąd podciągnięty jest z zewnątrz doprowadzonym przez okno przewodem. Obok niej, na kamiennej posadzce, stoi żelazko, leży szczotka do włosów, jakieś plastikowe naczynia. Ze znajdującej się po drugiej stronie grobowca bliźniaczej kamiennej ławki zrobiono półkę na ubrania, dalej stoją kartony, buty, wypełnione rzeczami plastikowe worki. Na wbitych w ścianę gwoździach wiszą kurtki oraz damskie bluzki. Kilka rzeczy leży rozrzuconych na podłodze. Jak to w pokoju nastolatków.
- Zagrać ci? – chłopak nie czeka na odpowiedź i bierze gitarę do ręki. Po chwili rozlegają się dźwięki mocnego rocka.
- Gram w zespole.
- Tutaj?
- Nie, na zewnątrz. Spotykamy się kilka razy w tygodniu.
- A co robisz poza tym?
- Sprzedaję w sklepie. Jest zaraz koło domu.
Faktycznie, przed wejściem widziałam drewnianą budkę z napojami i owocami, jakich wiele na manilskim cmentarzu.
- Mieszkacie tu sami?
- Tak.
Chcę zapytać o rodziców, ale szybko gryzę się w język.
- A gdzie śpicie?
Chłopak wskazuje ręką stojące w kącie dwa niewielkie materace.
- Rozkładamy je na posadzce.
No tak, grobowiec jest duży, nie trzeba spać na sarkofagach.
- A … - od tego pytania nie umiem się powstrzymać – nie boicie się?
Młody człowiek spogląda na mnie z powagą.
- Zmarłych? Nie, przecież oni nie mogą nic zrobić. A ich rodziny pozwoliły nam tu zamieszkać. W zamian za opiekę nad grobami. Na cmentarzu jest bezpiecznie. Nie tak jak w slumsach czy na ulicy. Nie ma przemocy. I nie płacimy czynszu – gdy to mówi, w jego oczach pojawia się wesoły błysk. – Tylko trzeba pamiętać, że od osiemnastej do szóstej rano bramy cmentarza są zamknięte. Jak nie zdążysz wrócić, nie wejdziesz.





Ruszam w dalszą drogę.
Mijam grupkę siedzących przy alejce dziewczyn. Grają w bingo. Jedna z nich karmi piersią noworodka. Ile może mieć lat? Piętnaście? Szesnaście? Jej maluch musiał urodzić się tutaj.
Życie, które zaczęło się na cmentarzu…
Z nagrobków za plecami dziewczyn spogląda figura zmartwychwstałego Chrystusa.



Skręcam w boczną, wąziutką alejkę, w głębi której widzę kobietę z dzieckiem na ręku. Uśmiecha się, więc podchodzę. Daję maluchowi zabawkę. Przed wejściem do niewielkiego grobowca stoi niebieski motocykl. W środku siedzi dwóch mężczyzn, trzech małych chłopców oraz kilkuletnia dziewczynka, która na mój widok wstaje, robiąc miejsce na niewielkiej ławeczce. I znowu przekraczam progi czyjegoś domu. Ten jest bardzo ciasny. Chyba nie ma nawet trzech metrów szerokości. Na suficie zamontowano aluminiową folię. Może ma chronić przed deszczem? Albo upałem? Po lewej stronie stoi szeroki sarkofag przykryty cienką tkaniną. W ciągu dnia pełni rolę półki, w nocy zapewne staje się łóżkiem. Po prawej tradycyjna kamienna ławka. Każdy skrawek wolnej przestrzeni został zagospodarowany. Niebieski regał z szufladami stanowi jednocześnie półkę, na której umieszczono doniczkę z żółtym kwiatem i rodzinny ołtarzyk z Matką Boską. Nad regałem wisi zegar. Obok stoi różowa półka, najwyraźniej pełniąca rolę kredensu – wypełniają ją naczynia, słoiki, puszki. Powyżej dwa spore głośniki, radio, jakiś karton i dwie lalki. Nad nimi portrety dzieciaków. Pan w żółtej koszulce, mąż kobiety, wdrapuje się na sarkofag, zdejmuje ze ściany ramkę ze zdjęciami i z dumą pokazuje mi fotografie córek. Kolejni gościnni ludzie, których spotykam w tym niesłychanym kamiennym świecie.



Docieram z powrotem do główniejszych alei. U wylotu jednej z nich widzę wysoki grobowiec w kształcie rotundy, pomalowany w narodowe barwy. To Mauzoleum Weteranów Rewolucji. Prowadzą do niego szerokie schody, które najwyraźniej stały się miejscem spotkań tutejszej młodzieży.



Przed innym grobowcem kobieta w średnim wieku gotuje obiad, wewnątrz kolejnego młody mężczyzna obiera zielony owoc. Pytam, czy to mango. Odpowiada twierdząco i zaraz chce mnie poczęstować.
Choć sami mają niewiele, potrafią się dzielić.



Przechodzę też koło lokalnej pralni. Sterty kolorowych ubrań czekają na nagrobkach, obok stoją kanistry z wodą. Spora figurka Matki Boskiej czuwa nad codziennymi zajęciami mieszkańców.



Nieopodal dobrze zaopatrzony sklep spożywczy, przed którym ktoś zaparkował tricycla. Zapewne dowieziono nim towar. Wysoka rzeźba Chrystusa wygląda, jakby strzegła dobytku.



Nieco dalej siedzi grupa kilkunastu osób. Rozmawiają, śmieją się. Jest głośno. Jakaś dziewczyna przedłuża maszynką rzęsy, inna kładzie cień na powieki. Młodzi mężczyźni rzucają piłkę do kosza. Jest sobota, dzień wolny.



Trudno mi sobie wyobrazić, jak miejsce to wygląda wieczorem, a mimo to czuję, że lepiej tutaj mieć dach nad głową, niż leżeć na brudnych kartonach, gdzieś przy ruchliwej ulicy.
Ta bieda jest radośniejsza. I choć nie rodzi nadziei na lepsze życie, jednak daje poczucie bezpieczeństwa.
W tamtym świecie, to skarb.


Gdyby ktoś z Was chciał pomóc dzieciakom z manilskiego cmentarza, zajrzyjcie na stronę „Twoje serce dla dzieci z Filipin”:
https://www.facebook.com/sercedladziecizfilipin/?pnref=story

Zdjęcia

FILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Brama do innego świataFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Cmentarne dzieciFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Przed FILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / KogutyFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / W kosza grają wszędzieFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / DzieciakiFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / To też jest domFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Chłopak z gitarąFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / BingoFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Ich domFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Spotkajmy się pod MauzoleumFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Obiad czas ugotowaćFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / PralniaFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / SklepFILIPINY / Manila / Cmentarz Północny / Sobotni luz

Dodane komentarze

Bożena dołączył
04.08.2016

Bożena 2017-04-22 11:05:25

Głęboko poruszający artykuł ! Jak często niedoceniamy tego co w życiu mamy i ciągle narzekamy ...

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2017-04-15 10:43:00

Ru_da, Smoku, dzięki :)

ru_da dołączył
16.06.2014

ru_da 2017-04-14 14:36:14

Wreszcie przeczytałam. Bardzo poruszająca relacja - dzięki Ci za nią, baobab-ko. I masz rację, że "prostuje kręgosłup". Siedzimy sobie wygodnie na kanapach, oglądamy piękne zdjęcia, którymi wielu chwali się w internecie, cieplutko, milutko, brzuszek pełny... A gdzieś na świecie ... Ech, co tu gadać. Kinga ładnie skomentowała i właściwie nic już nie trzeba dodawać. Pozdrawiam.

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2017-04-14 10:38:42

Świetny artykuł, czyta się rewelacyjnie

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2017-04-13 18:37:12

Pawle, dla mnie przeżycie też było mega mocne. Wychodząc stamtąd, miałam łeb 3x8! A propos łba: kupiłam kiedyś dobry kask narciarski ;))) Dzięki za dobre słowo.

paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 2017-04-13 13:26:12

Mocne!, Bardzo mocne, baobab-ka. Trafnie to ujęłaś w komentarzu "prostuje kręgosłup". To Kolejny rewelacyjny artykuł. I kolejna cegiełka dołożona do tej sterty, która kiedyś z zazdrości zwalę Ci na łeb.

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2017-04-13 10:05:48

Dziękuję z ciepłe słowa, za Waszą zadumę,za to, że czytacie :) Kingo,piękne słowa.

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2017-04-12 23:27:09

metodę "na Martynę" zapisuję w pamięci :) Teraz tylko pozostaje czekać na wyjazd ;)
A artykuł jak zawsze rewelacja. Kibicuję książce!

kinga68 dołączył
22.02.2015

kinga68 2017-04-12 23:02:07

Najbardziej poruszający artykuł w ostatnich miesiącach. Pokazanie życia w "królestwie śmierci" nabiera w tych dniach wyjątkowego wymiaru i rodzi refleksje nad wartością naszych codziennych poczynań, pragnień, pazwala docenić ciepło przytulnego domu i rodziny. A byt staje się piękniejszy, gdy dostrzegamy potrzeby innych, potrafimy się dzielić bezinteresownie radością i cennymi okruchami naszego życia chociaż wszystkich głodnych nie nakarmimy. Dziękuję ...

stecan dołączył
17.06.2006

stecan 2017-04-12 19:39:28

Artykuł rewelacja:)

stecan dołączył
17.06.2006

stecan 2017-04-12 19:39:27

Artykuł rewelacja:)

Iwona Niedopytalska dołączył
20.03.2017

Iwona Niedopytalska 2017-04-11 23:30:55

Masz rację. Teraz sobie przypominam, że to był na pewno program Martyny :)

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2017-04-11 22:41:05

Dziękuję, Iwono. W moim sercu to miejsce pozostawiło bardzo wyraźny ślad.Kto wie, czy nie na zawsze. A propos programu telewizyjnego: nie wiem, czy Cejrowski nakręcił coś na Cmentarzu Północnym w Manili. Natomiast jest na pewno materiał zrobiony przez Martynę Wojciechowską. Zresztą, przyznam, że mieliśmy plan B - w razie gdyby uparcie nie chcieli nas wpuścić, zamierzaliśmy podać się za dobrych znajomych Martyny (wiem od znajomego, że ten sposób działa) :)))

Iwona Niedopytalska dołączył
20.03.2017

Iwona Niedopytalska 2017-04-11 22:10:39

Zacznę od stylu, w którym piszesz - jest świetny, prosty, ale interesujący, niewydumany. Wiele mówi o wartościach Autorki. Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Pamiętam, że ten cmentarz był w jednym z odcinków programu Cejrowskiego i bardzo mnie poruszył. Twój artykuł również pozostawił ślad :)

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2017-04-11 21:34:36

Dziękuję. :) Takie miejsca "prostują kręgosłupy". Bo jak, po zobaczeniu tamtego życia, można by narzekać na własne?

m*adam dołączył
11.11.2015

m*adam 2017-04-11 18:05:47

Doczekałam się - dziękuję :). Poruszająco opisałaś... niesamowite miejsce.

bry dołączył
03.10.2015

bry 2017-04-11 15:34:59

Fajne kochane dzieciaki, pewnie oddałyby wszystko, co mają. Zupełnie inny świat niż nasz. Dobrze, że pozwolili wam tam wejść państwo z Amerikano;)

halaho dołączył
05.05.2016

halaho 2017-04-11 14:48:28

Przejmująca relacja. Wstrzymałam oddech.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

04-26
Urlop na kempingu?

Subiektywny ranking kempingów we Włoszech i Chorwacji.

04-14
Zobacz zwycięskie fotografie

Ponad 600 prac, atrakcyjne nagrody. Czas poznać najlepsze prace konkursu Foto Dla takich chwil podróżuję

03-26
Samochodem nad Bajkał?...
03-26
Islandia Fotorelacja...
03-18
Bułgaria – kraina błękitu i...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2017 Globtroter.pl