Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Miasto Meksyk - Alfabet Stolicy > MEKSYK


Tuan de Paso Tuan de Paso Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie MEKSYK / Miasto Meksyk / Miasto Meksyk / Bellas ArtesMiasto Meksyk to fascynujące królestwo chaosu i bogactwa kulturowego w którym na każdym kroku czuć wolność i absolutną swobodę. Na kilkunastu stronach przemyśleń starałem się jak najwierniej oddać klimat stolicy. Żywię nadzieję, że doświadczenie czytania tego tekstu da Wam namiastkę tego jak wygląda życie w tym wielkim mieście za wielką kałużą.

Tekst składa się z krótkich, bezpośrednio niepowiązanych paragrafów, które można czytać w dowolnej kolejności, lub niektóre w ogóle pominąć.

Miasto Meksyk

Miasto Meksyk poznałem jak żadne inne. Mieszkając wcześniej w Barcelonie, Brukseli, czy Buenos Aires nawet nie zbliżyłem się do tak kompleksowego zrozumienia kultury tych miejsc. Nigdy nie zdołałem się tak bardzo zagłębić w lokalnej rzeczywistości i obserwować jej z każdego możliwego punktu widzenia. To co odkryłem w Meksyku zrobiło na mnie ogromne wrażenie i w znacznym stopniu zmieniło postrzeganie świata.

Po latach poszukiwań odkryłem wreszcie kraj nie zepsuty tak przez pogoń za dukatami, wszechobecne macki globalizacji, tępe masowe rozrywki i gnijącą cywilizację w ogólności. Odkryłem kraj, w którym oryginalna kultura przodków nie dała się całkowicie stłamsić przez „uniwersalne i słuszne” wzorce zachodnie, a lokalna ludność jest szczerze dumna ze swojego dziedzictwa. Meksyk to kraj, który potrafi pozytywnie zaskoczyć na każdym kroku, to kraj, gdzie panuje swoboda, a człowiek czuje się wolny; czuje się jak w domu.



Charakter stolicy oraz mentalność tubylców zawsze w jakimś stopniu odzwierciedla kondycję całego narodu. Miasto Meksyk to reprezentatywna i reprezentacyjna wizytówka i zminiaturyzowana wersja całego kraju. Opisując stolicę nie sposób nie odnieść się do całego kraju i prawdopodobnie w drugą stronę było by podobnie. Tekst jest zarazem swoistym przewodnikiem po mieście Meksyk oraz próbą oddania realiów panujących w kraju.

Relacja może niekiedy wydawać się lekko chaotyczna. Pojawiają się też wzajemne sprzeczności, a cała forma gdzieś się zaciera. Tekst miał imitować atmosferę miasta Meksyk, a miasto Meksyk takie właśnie jest. Chaotyczne. Niektóre akapity są aż nazbyt rozbudowane, a inne, króciutkie, pełnią tylko rolę ciekawostek lub zwięźle rozliczają panujące stereotypy. Te drugie, z pozoru niepotrzebne, sprawiają, że obraz miasta Meksyk jest kompletny. Na koniec dnia, celem tekstu jest wierne oddanie meksykańskiej rzeczywistości oraz zagwarantowanie czytelnikowi doświadczenia porównywalnego z przechadzką ulicami tego wielkiego miasta za wielką kałużą.

Będąc świadomym reguł rządzących Internetem, zdaję sobie sprawę, że 15 stron opisu jednego miasta to skandalicznie dużo. Starając się wyjść naprzeciw trendom i zasugerować najważniejsze aspekty potrzebne do poczucia namiastki Meksyku, wskazałbym na Azteków, Bezpieczeństwo, Kampus, Korridę i Wolność. Korridę i Wolność przede wszystkim.

Aglomeracja

Powszechną wiedzą mojej młodości był fakt, że stolica Meksyku jest największym miastem na świecie. Od tamtej pory wiele się zmieniło i dynamika rozwoju azjatyckich metropolii pozostawiła Meksyk daleko w tyle. Niemniej jednak według europejskich standardów miasto nadal jest monstrualne. Stolica Meksyku zamieszkiwana jest przez nieco ponad 20 milionów ludzi. Innymi słowy, mniej więcej połowa populacji Polski zmieściłaby się w jednej, ogromnej aglomeracji, gdzieś pomiędzy wulkanami.



Lot z Hawany trwał jakieś trzy godziny, z czego 30 minut leciałem nad samym miastem Meksyk. Przez cały ten czas na horyzoncie nie było widać nic poza zwartą zabudową miejską, autostradami, fabrykami i hangarami. Miasto wydawało się ciągnąć w nieskończoność. Poza dzielnicą Xochimilco, cała stołeczna dolina jest w stu procentach zagospodarowana, a zabudowa biedniejszych dzielnic wręcz wdziera się na wzgórza okalających miasto wulkanów.

Poruszanie się po tak dużym mieście nie jest łatwe. Wydawałoby się, że dwie obwodnice, z czego jedna jest nawet dwupiętrowa, ułatwią sprawę. Nic bardziej mylnego. W godzinach szczytu oba piętra są totalnie zakorkowane i można odnieść wrażenie, że w całym mieście absolutnie nic nie porusza się do przodu. Mieszkając w stolicy Meksyku znaczną część życia spędza się w transporcie publicznym i/lub w korkach, a wydostanie się stąd jest jeszcze bardziej czasochłonne. Meksyk uczy cierpliwości i skłania do przemyśleń na temat bardziej osiadłego trybu życia.

Aztekowie

Centralna część Wyżyny Meksykańskiej od niepamiętnych czasów była kolebką regionalnego handlu i spoiwem łączącym kulturowo obszar dzisiejszego Meksyku. W XIV wieku Aztekowie (Mexikowie) założyli tutaj miasto Tenochtitlan, które wkrótce stało się stolicą nowego imperium. Cały obszar stołecznej doliny był wówczas jeziorem, a bogatsza część miasta wraz z Templo Mayor (najważniejszą świątynią Azteków) znajdowała się na centralnie położonej wyspie. Ciągła potrzeba rozbudowy miasta sprawiła, że część zabudowy postawiono na drewnianych palach, niczym w Wenecji.

Okres brutalnej kolonizacji przyniósł wiele zmian w organizacji podbitego terytorium. Nie rozumiejąc wielu rzeczy, Hiszpanie w typowym dla siebie stylu tępo niszczyli wszystko, co mogło zaburzyć komfortowy obraz płaskiego świata i jedynego prawdziwego boga. Zdobywcy postanowili osuszyć jezioro i spalić większość manuskryptów zawierających mądrość cywilizacji Azteków. Starając się jak najszybciej narzucić podbitym wiarę katolicką, Templo Mayor natychmiast zburzono, a na jej zgliszczach postawiono katedrę. Bezpardonowo starano się zniszczyć miłujący wolność styl życia Azteków oraz zabić prawdziwą tożsamość prekolumbijskich Indian.



Pomimo usilnych prób chrystianizacji, potomkowie Azteków zdołali w znacznym stopniu zachować kulturę przodków. Obecnie prawdziwe wierzenia i tradycje przeplatają się z narzuconymi wzorcami europejskimi. Meksyk to kraj, w którym w XXI wieku można poczuć niezmąconą niczym wolność oraz klimat Indian z czaszką jaguara na głowie, którzy zażywają Peyotl i modlą się o deszcz na skraju dżungli. Jest to kraj, który pomimo wpływów kultury zachodniej jakimś magicznym sposobem zachował pokaźną część swojej prekolumbijskiej tożsamości i nadal ma do zaoferowania coś wyjątkowego.

Prawdopodobnie najlepszym sposobem na kompleksowe zapoznanie się z bogactwem kulturowym prekolumbijskich Indian oraz wpływem hiszpańskiej kolonizacji jest odwiedzenie absolutnie genialnego Muzeum Antropologii.

Bellas Artes

Jeden z piękniejszych budynków w Amerykach i zarazem klasyczna widokówka ze stolicy Meksyku. Pałac Sztuk Pięknych, Palacio de Bellas Artes to poza wspaniałą architekturą ważne centrum kulturowe stolicy – na co dzień wystawiana jest tutaj sztuka z wyższej półki. Kilku zasłużonych muzyków krajowych (np. Juan Gabriel) miało zaszczyt dać koncert w Pałacu, w obecności Prezydenta Republiki. Bellas Artes i przyboczny plac naszpikowany rzeźbami najlepiej kontemplować ze stojącego naprzeciwko centrum handlowego SEARS, a konkretniej z kawiarni na siódmym piętrze.
Bezpieczeństwo

Rozmawiając z kimś po raz pierwszy o Ameryce Łacińskiej, zawsze prędzej czy później poruszana jest kwestia bezpieczeństwa. Prawdopodobnie ogólne wyobrażenie jest takie, że wszędzie kradną, gwałcą, mordują, zażywają narkotyki i prawdopodobnie jeszcze w każdym kraju rządzi jakaś paskudna, niedemokratyczna junta generałów. Utarte stereotypy oraz przekaz medialny o wszechobecnej przemocy są nieuzasadnionym i krzywdzącym mitem, który nijak odnosi się do rzeczywistości. Większość miast tej części świata jest znacznie bezpieczniejsza niż przedmieścia Paryża, czy Praga Północ.



Faktem jest, że niektóre dzielnice latynoamerykańskich stolic są nieco mniej bezpieczne niż przeciętne polskie miasto. Istnieją też dzielnice biedy do których raczej nie powinno się zapuszczać i też w zasadzie nie ma po co. Nawet jeśli jakiś niewyjaśniony zew podróżnika nawołuje do odwiedzenia również i tych zakątków miasta, to niekoniecznie oznacza to nieuchronną śmierć. W znacznej większości żyją tam normalni ludzie, którzy też nie są zadowoleni ze współczynnika przestępczości w okolicy. Kryminaliści, którzy się tam niekiedy ukrywają też starają się nie robić do własnego gniazda. Prawdopodobnie największym ryzykiem jest być trafionym przez jakąś zabłąkaną kulę. Unikając nieciekawych dzielnic i zachowując zdrowy rozsądek, nic nie powinno nam się stać.

Miasto Meksyk wydało mi się jedną z bezpieczniejszych stolic krajów Ameryki Łacińskiej. Jak w każdym innym miejscu na świecie, problemem mogą być kieszonkowcy i okazyjne kradzieże. Chodziłem samotnie po mieście, zwiedzałem mniej reprezentacyjne dzielnice, jeździłem nocnymi autobusami i rozmawiałem z nieznajomymi. Przeżyłem.

Coyoacán

Zdecydowanie najbardziej kultowa dzielnica miasta Meksyk. Coyoacán położone jest na południowych rubieżach stolicy, niedaleko kampusu uniwersyteckiego. Niegdyś pełniło rolę wylęgarni hipisów, rzemieślników i awangardowych artystów, a wszystkie place Coyoacán okupowali niezależni handlarze sztuką. Uliczki roiły się od modnych kawiarni i wystaw sztuki alternatywnej. Coyoacán było istną bohemą, urzeczywistnieniem snów o pięknej, miejskiej przestrzeni będącej alternatywą dla nudnych sypialnych osiedli zamieszkałych przez ludzi żyjących w stylu nine-to-five. Coyoacán jest pierwszą i ostatnią prawdziwie alternatywną dzielnicą miasta Meksyk.

Historia Coyoacán, pracownie artystyczne oraz wizualnie atrakcyjna architektura przyciągają ludzi poszukujących „tego czegoś” i wszystkich innych miejskich włóczęgów. Pewna niewytłumaczalna magiczna aura sprawia, że przechadzając się ulicami Coyoacán ma się wrażenie absolutnej harmonii i swoistej naturalności toczącego się tutaj życia, które jest o co najmniej kilka wieków spokojniejsze niż w centrum stolicy. Mieszkańcy Coyoacán bardziej doceniają codzienną egzystencję i tym nastawieniem tworzą tę wspaniałą aurę, którą czuć w każdym zaułku dzielnicy.

Polecam kilkugodzinny spacer uliczkami Coyoacán. Polecam udać się do jednej z najstarszych kawiarni w Meksyku, El Jarocho. Polecam zjeść w Domu Chleba Papálotl, polecam zanurzyć się w bazarze z rękodziełami, a potem wypić jeszcze jedną kawę w którejś z księgarni. Polecam spróbować rzemieślniczego piwa i polecam też spróbować tego komercyjnego z puszki, przy fajce, podczas rozmów do rana na którymś z magicznych placów. Polecam Coyoacán.

Dinamos

Dinamos to wysokogórski obszar natury chronionej w tatrzańskim stylu o powierzchni ponad 400 hektarów. Czyste, wolne od cywilizacji lasy znajdują się w odległości zaledwie kilkunastu minut jazdy samochodem od centrum Coyoacán. Główną osią parku jest górski strumień, przy którym znajdują się pozostałości po zaporach wodnych oraz instalacjach przemysłu tekstylnego. Idąc jednym z kilkunastu szlaków można napotkać porzucone samochody, wodospady, pasieki, łagodne krowy i mniej łagodne byki. Dinamos pełni rolę odskoczni dla pragnących dzikiej natury mieszkańców stolicy, którzy nie mogą sobie pozwolić na dłuższy urlop. Obecność tak dużego i jednocześnie tak dzikiego obszaru zielonego w granicach dwudziestomilionowego miasta, gdzie walczy się o każdy skrawek ziemi, wydała mi się nadzwyczaj interesująca.

Frida Kahlo

Frida Kahlo była meksykańską artystką o indiańsko-europejskich korzeniach. Malowała głównie autoportrety, a w swoich pracach nawiązywała do tradycji prekolumbijskich Indian, post kolonializmu i feminizmu. Była też żoną prekursora Meksykańskiego Muralizmu, Diego Rivera. Kombinacja wszystkich powyższych sprawiła, że w późniejszych latach swojego życia zdobyła międzynarodowe uznanie i dla wielu stała się ikoną feminizmu i kobiecego buntu w męsko-szowinistycznym społeczeństwie.

Frida Kahlo większość dorosłego życia spędziła w swoim domu w Coyoacán, który obecnie pełni rolę muzeum. Kolejka przeważnie ciągnie się aż do kolejnej przecznicy, a sama ekspozycja do najciekawszych nie należy. Precyzując, jest nudna jak flaki z olejem, nie polecam. W ramach ciekawostki, nadmienię jeszcze, że jak w większości muzeów Meksyku, bilety dla obcokrajowców są dwa razy droższe.

Gasolinazo

Gasolinazo to ogólna nazwa społecznego niezadowolenia, która przejawiała się w licznych manifestacjach, strajkach i starciach z policją. Powodem narodowego oburzenia była polityka rządu. Pomimo, że ropa naftowa jest najtańsza od dziesięcioleci, uzależnienie kraju od importu przetworzonego surowca oraz spadek wartości Meksykańskiego Peso wymusiły na rządzie ustawowe podniesienie cen benzyny.

Gasolinazo było dosłownie wszędzie. Wiele budynków ozdobiono muralami i grafikami przypominającymi propagandę ubiegłego wieku, które w mniej lub bardziej wysublimowany sposób wyrażały frustrację i rozczarowanie społeczeństwa. Był to temat numer jeden w radiu i telewizji, a na ulicach miasta Meksyk aktywiści gorąco zapraszali na kolejne manifestacje. Będąc na prowincji widziałem też spalone samochody i miejsca krwawo stłumionych protestów, o których jednak z jakiegoś powodu nie mówiono w mediach głównego nurtu.

Na przestrzeni mojego pobytu opór powoli umierał, a Meksykanie w typowy dla siebie sposób zaakceptowali nową rzeczywistość. Rząd nawet nie udawał, że stara się cokolwiek zrobić. Sprawę przeczekano, a kolejny poważny problem państwa postanowiono kosztem społeczeństwa odłożyć na potem.

Gringo

W 1948 roku zakończyła się dwuletnia wojna ze Stanami Zjednoczonymi, która oznaczała dla Meksyku utratę ponad połowy ówczesnego terytorium. Amerykanie błyskawicznie opanowali kluczowe miasta Meksyku, w tym stolicę kraju. Podczas okupacji Meksykanie zachęcali amerykańskich żołnierzy w zielonych mundurach do wycofania się z kraju ozdabiając budynki napisem „green go home!” Na przestrzeni lat nazwa została skrócona i obecnie gringo to popularne, acz niekoniecznie pejoratywne, określenie przybyszy z północy.



Drugą ciekawostką jest fakt, że w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej określenie to odnosi się do wszystkich białych obcokrajowców. Czasami tylko do Europejczyków. W niektórych krajach gringo to określenie wszystkich białych, za wyjątkiem Hiszpanów. W innych z kolei jest tak jak w Meksyku. Nigdy nie wiesz.
Indianie

Oglądając meksykańskie wiadomości lub filmy można odnieść wrażenie, że populacja kraju to głównie potomkowie hiszpańskich kolonizatorów i osadników z Europy. Błąd. Większość Meksykanów to Indianie z lekką domieszką europejskiej krwi. W Meksyku żyją też miliony ludzi posługujący się ponad 60 językami natywnymi, a wprawiony Meksykanin jest w stanie rozróżnić poszczególne plemiona na podstawie aparycji.

Kolonialna przeszłość oraz odrzucenie idei egalitaryzmu przez meksykańskie elity sprawiły, że obecnie niechlubną regułą panującą w kraju jest fakt, że przeważnie jaśniejszy kolor skóry wiąże się z wyższą pozycją w hierarchii społecznej. Poza drobnymi wyjątkami, większość polityków, gwiazd telewizji, przedsiębiorców, czy świetniejszych naukowców ma europejskie rysy twarzy. Niełatwo jest się też doszukać bezdomnego dżentelmena o kaukaskiej urodzie.

Jedzenie

Jedzenie to sport narodowy Meksyku. Jedzenie w tutejszej restauracji kosztuje mniej, aniżeli ugotowanie tego samego w domu. Ceny w knajpach w stolicy, czy w turystycznym miejscu na krańcu dżungli są takie same. Walory lokalnej kuchni oraz szczera pasja lokalnych konsumentów sprawiła, że w ostatnich latach Meksykanie wyprzedzili Amerykanów i stali się najbardziej otyłym narodem na świecie.

Prawie każdy z 32 Stanów Meksyku posiada lokalne specjały kulinarne, które są na ogół ciężko dostępne w pozostałych częściach kraju. Paradoksalnie najbiedniejsze prowincje (Chiapas, Oaxaca) mają do zaoferowania największą ilość regionalnych przysmaków. Ze względu na centralne położenie oraz tradycyjną rolę spoiwa i głównego ośrodka handlu, kuchnia miasta Meksyk jest istnym galimatiasem, mieszanką pyszności z pozostałych regionów. Prawdopodobnie najbardziej typowym stołecznym przysmakiem jest Taco Al Pastor, czyli tradycyjna tortilla, tyle że z mięsem podobnym do sharmy. Taco w tej formie zostało stworzone przez fuzję lokalnej kuchni oraz wpływów kulinarnych orientu zapoczątkowanych w kraju przez Libańskich imigrantów w pierwszej połowie XX wieku.

Bezgraniczna miłość do kukurydzy łączy gusta kulinarne mieszkańców każdego zakątka Meksyku. Obecnie uprawia się 64 rodzaje kukurydzy o różnych kolorach. Najlepsza jest biała i niebieska. Tortilla wraz z ostrym sosem jest podawana jako przystawka, lub stanowi podstawę niemal każdej potrawy. W mieście Meksyk istnieje nawet instytucja handlu obwoźnego tortilli skuterami. Sprzedawcy są obecni w każdej dzielnicy i prawdopodobnie przejeżdżają przez każdą, nawet najmniejszą uliczkę miasta.

Kampus

Kampus Narodowego Uniwersytetu Meksyku (UNAM) jest jedną z najlepszych przestrzeni tego typu na świecie. Jako że Natt pracowała w redakcji akademickiego pisma dla architektów Bitácora, miasteczko uniwersyteckie odwiedzałem praktycznie codziennie. Pomimo częstych wizyt, przebywanie na kampusie nie nudziło mnie ani przez chwilę. Za każdym razem byłem tak samo zachwycony walorami estetycznymi, spójnym zagospodarowaniem przestrzeni, atmosferą i wszechobecną harmonią. Miasteczko uniwersyteckie Meksyku to miejsce, które za każdym razem daje ten sam spokój.

Z technicznego punktu widzenia, przestrzeń UNAM jest drugim największym obszarem w stolicy Meksyku, zaraz za lotniskiem. Po kampusie jeździ 11 linii darmowych linii autobusowych Pumabus, a na obrzeżach znajdują się dwie stacje metra i trzy Metrobus. Poza budynkami stricte dydaktycznymi, w skład kampusu wchodzą stadion Pumas, rezerwat naturalny, kilka bibliotek, kilka teatrów, Muzeum Sztuki Współczesnej, filharmonia, ogród botaniczny, czy park rzeźb. Innymi słowy, oferta kulturalna kampusu z powodzeniem konkurowałaby z niejednym polskim miastem wojewódzkim. Samo miasteczko uniwersyteckie UNAM wpisane jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Niewątpliwym walorem estetycznym kampusu jest wszechobecny muralizm, a biblioteka uniwersytecka jest najdoskonalszym przykładem tego nurtu w sztuce. Poza stworzeniem wartości czysto artystycznej, muralista starał się symbolicznie rozprawić z tożsamością Meksykanów i zaprezentować skróconą historię całego kraju na jednej ścianie budynku. Efekt jest imponujący – po godzinie kontemplacji fasady nadal można dostrzec nowe, interesujące szczegóły. Pozostałe murale przedstawiają idee równości oraz misji społecznej przyświecającej założycielom Uniwersytetu i są równie ciekawe. W celu poznania historii muralizmu oraz interpretacji malunków obecnych na kampusie, polecam darmową wycieczkę objazdową na piętnastoosobowym rowerze.

Tuż obok biblioteki znajdują się wyspy. Wyspy to cztery łagodne pagórki porośnięte drzewami, gdzie studenci w przerwie między zajęciami mogą położyć się na trawie i palić fajki. Leżenie na wyspiarskiej trawie i debatowanie ze znajomymi to prawdopodobnie jeden z mocniejszych punktów każdej wizyty na miasteczku uniwersyteckim. Pełnię komfortu dopełnia fakt, że pomiędzy wyspami chodzą inni studenci oferujący gumy do żucia, chipsy, słodycze, bibułki i papierosy sprzedawane na sztuki. Mówiono mi, że obok wysp, tuż pod wydziałem prawa, sprzedawane są również konopie. Teren kampusu jest nieustannie patrolowany przez prywatną ochronę, a legenda akademicka głosi, że można być wyrzuconym z uczelni za palenie na wyspach. Jak w przypadku każdej legendy, wszyscy o niej słyszeli, ale nikt specjalnie nie wierzy, a już na pewno nikt się tym nie przejmuje.

Poza funkcją edukacyjną, kampus jest miejscem spotkań i przestrzenią w stu procentach dedykowaną młodym ludziom. Gdzieś za wyspami znajduje się siłownia na świeżym powietrzu, a gdzieś dalej są korty tenisowe, boiska do kosza czy piłki nożnej. Na każdym kroku widać rowerzystów, biegaczy czy osoby trenujące futbol amerykański. Widać studentów ASP malujących w plenerze i słychać muzyków trenujących po zajęciach. Można spotkać młodzież prowadzącą zaciekłe, filozoficzne dyskursy i młodzież prowadzącą zaciekłe rozmowy o niczym. Kampus można wykorzystać na milion sposobów i nigdy nikt krzywo na Ciebie nie spojrzy, a robiąc cokolwiek, najpewniej poznasz setkę ciekawych ludzi. Kampus UNAM to prawdziwy skarb. Skarb, którego brakuje wielu polskim studentom.

Jedynym mankamentem miasteczka uniwersyteckiego UNAM jest brak akademików. Liczne studenckie demonstracje przeciwko korupcji meksykańskich elit skutecznie przekonały Władzę, że nagromadzenie studentów w jednym miejscu znacznie utrudni kontrolowanie społeczeństwa. Wszelkie poważne manifestacje stłumiono krwawo i bezpardonowo. Zabito wielu młodych ludzi i zakazano budowy akademików. Totalitarne zagrywki i carskie trzymanie za pysk skutecznie stłamsiło konstruktywną krytykę akademicką i na długi czas zaprzepaściły naprawę kraju. Wśród studentów zapanował strach, który do dziś skutecznie powstrzymuje bunt młodych Meksykan. Oświecone i śmiałe idee ustąpiły miejsca apatii, niczym w marcu 1968.

Cały artykuł oraz masę zdjęć znajdziesz na moim blogu :)

http://www.tuandepaso.com/miasto-meksyk-alfabet-stolicy/

Zdjęcia

MEKSYK / Miasto Meksyk / Miasto Meksyk / Bellas ArtesMEKSYK / Miasto Meksyk / Miasto Meksyk / CoyoacanMEKSYK / Miasto Meksyk / Miasto Meksyk / Muralizm w MeksykuMEKSYK / Miasto Meksyk / Miasto Meksyk / Piramida Słońca w TeotihuacanMEKSYK / Miasto Meksyk / Miasto Meksyk / Zocalo

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

06-16
Wypromuj swój Blog na Globie

Jesteś blogerem? Masz swój profil na FB? Zobacz jak pozyskać więcej ruchu na Twojej stronie używając narzędzi na Globtroter.pl.

05-26
"Na złotym wybrzeżu" Evald Flisar

Polecamy dziennik z podróży samego Flisara, który w latach 80-tych podróżował po Afryce Zachodniej. Autor konstruując tę powieść powraca do swoich ulubionych tematów- pytań o sens życia i ludzkiego działania.

04-26
Urlop na kempingu?...
04-14
Zobacz zwycięskie fotografie...
03-26
Samochodem nad Bajkał?...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2017 Globtroter.pl