Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kierunek Bałkany > ALBANIA, CHORWACJA, BOśNIA i HERCEGOWINA, KOSOWO, SERBIA


mateuszfabiszak mateuszfabiszak Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie ALBANIA / Bałkany / Bałkany / Kierunek BałkanyJest takie miejsce w Europie, które swój charakter zawdzięcza mieszance narodów, kultur, religii i zwyczajów.

Bałkany to region Europy znajdujący się w jej południowo wschodniej części. Otoczony jest przez morza Adriatyckie, Jońskie, Marmara i Czarne. To kraina na której dominują tereny pagórkowate lub górzyste. Nazwa balkan wywodzi się z języka tureckiego i oznacza właśnie góry. Charakterystyczna jest również urozmaicona linia brzegowa. W północnej części panuje klimat umiarkowany. Południe to już klimat śródziemnomorski z chłodną i deszczową zimą oraz upalnym latem.
To jednak nie tylko wspaniałe pod względem geograficznym i przyrodniczym miejsce, a również kolorowa mieszanka narodów, kultur i religii. Terytorium zajmuje aż dziewięć państw. Od wieków mieszkają tu wyznawcy prawosławia, katolicyzmu i islamu. Ma to swoje zalety i wady. Z jednej strony taka różnorodność sprawia, że ludzie mają szansę na wzajemne ubogacanie się i uczenie od siebie. Z drugiej strony było to przyczyną wojen, a pewne napięcia nie wygasły do dziś.

Wielowiekowa metropolia

Pierwszym punktem na trasie był Belgrad, stolica Serbii. Jest to jedno z najstarszych miast w Europie, a jego historia sięga aż 7000 lat. Ta 1,5 mln metropolia leży u zbiegu rzek Sawy i Dunaju. Unikatowe położenie geograficzne sprawia, że w okolicy utworzono kilka rezerwatów przyrody. Miasto, jak i cały kraj, na przestrzeni wieków wędrowało z rąk tureckich do austriackich, by pełną niepodległość zdobyć w roku 1918. Dla uczczenia tego wydarzenia wybudowano stojący do dziś pomnik Nieznanego Bohatera spoglądającego ze wzgórza na toczące się poniżej życie.
Jedną z głównych atrakcji jest twierdza Kalemegdan. Fortyfikacja zbudowana została w czasach celtyckich, a później niejednokrotnie przebudowywana. Dziś jest to popularne miejsce spotkań, zwłaszcza dla tutejszej młodzieży. Na terenie obiektu znajdują się cerkwie, grobowce, muzea wojskowe, a nawet boiska i ogród zoologiczny. Idąc alejkami i podziwiając starodawne budowle, dostrzegam armaty i czołgi, słowem arsenał urządzeń służących do wojowania. Są tam również resztki amerykańskiego, niewykrywalnego bombowca F-117, który w 1999 roku udało się zestrzelić Serbom dysponującym starym, radzieckim sprzętem.



Mimo chaotycznej zabudowy i ogólnego nieładu, chodząc ulicami śródmieścia można dostrzec, że stolica Serbii dąży do zmniejszenia dystansu dzielącego ją od miast zachodniej Europy. W pewnej mierze się to udaje. Na asfalcie nie dostrzegam dziur, wokół wiele zadbanych i odmalowanych kamienic, a na chodnikach i w kawiarniach uśmiechnięci, kolorowo ubrani ludzie.



Każdego roku odbywają się tutaj europejskiej rangi festiwale filmowe, teatralne i muzyczne. Gdy jednak opuści się centrum i wybierze w pozamiejskie okolice, widać, że wciąż mamy do czynienia z jednym z najbiedniejszych krajów Europy. Drogi z postrzępionymi krawędziami, domy z sypiącym się tynkiem, szare i zakurzone mieściny to tutaj powszechny widok.

Najmłodszy kraj Europy

Swoją południową granicę Serbia dzieli z Kosowem, które istnieje od roku 2008 kiedy to ogłosiło niepodległość po oddzieleniu się od Serbów. Większość państw na świecie uznała ten fakt, ale wśród tych, które do dziś nie uznają tego młodego kraju jest oczywiście Serbia. Stąd do dziś na tej linii panuje pewne napięcie, które szczęśliwie udaje się trzymać pod kontrolą. To niewielkie terytorium zamieszkuje około 2 mln ludzi, z czego ¼ to mieszkańcy Prisztiny, stolicy do której wjeżdżam, gdy słońce zaczęło chować się poniżej horyzontu. Dojeżdżając na miejsce spodziewałem się zobaczyć kolejną zapuszczoną miejscowość. Tymczasem okazało się, że to normalne, europejskie miasto gdzie toczy się zwyczajne życie. Fakt, to nie Wiedeń albo Paryż, a plan urbanistyczny to chaos, ale mimo to jestem pozytywnie zaskoczony.
Kosowo i chyba całe Bałkany to rejon gdzie przypada największa ilość warsztatów i małych zakładów na km2. Przed wieloma stoją maszty z niemiecką lub amerykanką flagą, co wynika ze ślepego zapatrzenia przez tutejszych na te właśnie państwa Na drogach dojazdowych co chwilę zobaczyć można myjnię, wulkanizatora bądź giełdę aut używanych. Tak, jakby pół miasta było jednym, wielkim miasteczkiem samochodowym. Częściowo wynika to z tego, że gdy jeden człowiek otworzy udany biznes, zaraz w okolicy pojawią się naśladowcy. Obserwując ludzi dostrzegam również, że młodzi nie patrzą już wstecz, nie chcą nieustannie wspominać wojenną historię. Wolą myśleć o przyszłości i budowaniu dobrobytu w swoim kraju, chociaż nadal wielu wybiera emigrację.

Kontrowersyjny bohater

Adam Jashari to postać, która pewnie nikomu nic nie mówi. Tymczasem uważany jest przez Albańczyków oraz mieszkańców Kosowa za bohatera narodowego. W latach 90 – tych XX wieku działał w bojówce walczącej o wyzwolenie Kosowa, będąc tam jedną z naczelnych postaci. Dla mnie jest jednak osobą kontrowersyjną. Czy bohaterem można nazwać kogoś, kto jeździł motocyklem po górach i strzelał do Serbów nie tylko w obronie własnej, ale po prostu dlatego, że byli Serbami? Ci drudzy dowiedzieli się gdzie znajduje się dom Jashariego, który zbombardowano i zniszczono w 1998 roku. Główny przeciwnik został zlikwidowany. Było by to jeszcze zrozumiałe. Problem jednak w tym, że w akcji zginęło 58 osób, w tym dzieci i młodzież, z rodziny kosowskiego bohatera. Bezsensowna śmierć osób, które być może z całą wojną nie chciały mieć nic wspólnego.

Tu zaczyna się Orient

Prizren, znajdujące się nieopodal granicy z Albanią, momentami wydawać się może niewielkim i sennym miasteczkiem. Tymczasem mieszka tu 220 tysięcy ludzi. Jest to ważny ośrodek lokalnego przemysłu rolniczego oraz rzemiosła artystycznego Tutaj powoli kończy się swojski, europejski anturaż, a coraz większe wpływy ma świat orientu. Architektura, luźne i wzorzyste stroje, uroda ludzi, muzyka sącząca się w restauracjach i kawiarniach – wszystko to zaczyna coraz bardziej odbiegać od tego co znamy z naszego otoczenia. Będąc tam warto zboczyć z najpopularniejszych szlaków i zagłębić się w zapomniane ulice, by znaleźć zagubione meczety i malutkie kościółki wybudowane niejednokrotnie na prywatnych podwórkach.



W 1878 roku po wojnie rosyjsko - tureckiej wiele rejonów zamieszkiwanych przez Albańczyków miała zostać rozdzielona pomiędzy Serbię, Czarnogórę i Bułgarię. Jako formę oporu w Prizrenie założono tzw. Ligę. Jej zadaniem było utrzymanie ziem albańskich w rękach Albańczyków. Konflikt z ościennymi państwami zaczął przybierać na sile i już kilka lat później doszło do walk zbrojnych. Albańczycy przegrali, a Liga Prizreńska została rozwiązana. Choć miało to miejsce wiele lat temu, dobrze obrazuje wojowniczą, może nawet nieco agresywna mentalność mieszkańców Bałkanów. Dziś w miejscu siedziby Ligi znajduje się muzeum przedstawiające stroje i przedmioty używane dawniej przez Albańczyków oraz obrazy namalowane przez albańskich artystów. Przyglądając się dawnym szatom dostrzegłem, że niezależnie czy znajdujemy się na Bałkanach, w Wielkopolsce czy w Alpach, mają one wspólną cechę. Są to jasne kolory i elementy nawiązujące do przyrody. Myślę, że wynika to z tego, że dawniej ludzie nie żyli w takim odizolowaniu od natury jak dzisiaj, bardziej doceniali jej wartość, dając temu wyraz w zdobieniach.



Drogowe rodeo

Po krótkiej kontroli przekraczam granicę Kosowo-Albania. Malowniczą i niemal pustą autostradą jadę w kierunku Durres. Droga skąpana jest w promieniach zachodzącego słońca, a coraz wyższe pasma górskie przykuwają wzrok. Co ciekawe, jeszcze kilkanaście lat temu nie było tu asfaltowych tras, a w czasach komuny, czyli aż do lat 90-tych, nie wolno było posiadać własnego samochodu. Gdy ciężkie czasy się skończyły, Albańczycy zaczęli zastanawiać się skąd można wziąć auta. Doszli do wniosku, że takimi solidnymi są Mercedesy i właśnie tę markę zaczęto masowo ściągać. Dziś ich dominacja nie jest już tak wyraźna, ale zamiłowanie do niemieckich aut pozostało. Ich stan jest różny. Niektóre są czyste i zadbane, inne wyglądają tak jakby napędzane były siłą woli swoich właścicieli. Podejście do przepisów ruchu drogowego jest, powiedziałbym, swobodne. Przykładowo, gdy na drodze napotka się korek, nie ma sensu czekać na jego rozładowanie. Lepiej go wyminąć. Trawa na poboczu, a nawet przeciwny pas ruchu nadają się ku temu idealnie. Ponadto część kierowców zdaje się nie zauważać potrzeby włączania świateł w nocy, a o czymś takim jak coroczne badanie techniczne nikt chyba nie słyszał.

Dwa światy

Durres to jedno z większych miast w Albanii. Położone jest u wybrzeża Morza Adriatyckiego, stanowiąc ważny punkt turystyczny. Zostało założone około 625 roku p.n.e. przez Greków, a kilkaset lat później przejęli je Rzymianie. Wybudowali oni amfiteatr, mogący pomieścić 15 tysięcy ludzi. Arena była miejscem walk gladiatorów. Gdy tych zakazano, obiekt przejęli chrześcijanie, budując w podziemiach kaplice, a na scenie cmentarz. Kto wie czy dziś turyści wchodząc na ten teren, nie kroczą po czyichś kilkunastowiecznych szczątkach? Chodząc po podziemiach nadal można podziwiać zabytkowe, dość mocno już zniszczone sakralne mozaiki. Patrzę na to wszystko i myślę o tym, że w miejscu gdzie dawno temu bezsensownie ginęło wielu ludzi, dziś maszerują roześmiani turyści.



Dwie najbardziej dochodowe gałęzie przemysłu miasta to działalność portowa oraz turystyka. Ponad 10 lat temu znajdowało się tu jedynie kilka hoteli. Obecnie całe wybrzeże, którym przechadzają się turyści z całej Europy, zabudowane jest hotelami większymi i mniejszymi, o lepszym lub gorszym standardzie. Mimo tego jest to miejsce o dwóch obliczach. Jednym z nich jest to, jakie mają widzieć przyjezdni. Eleganckie apartamentowce, czyste plaże, uładzony rynek wokół którego rosną wysokie palmy. Wzdłuż takiej dzielnicy przebiegała szeroka i ruchliwa droga, jedna z głównych w mieście. Tuż za nią zaczynał się inny świat. Drogi asfaltowe nagle znikały, wokół wyrastały szare bloki z obdrapanym tynkiem, a ja miałem wrażenie jakbym poruszał się po opuszczonym mieście na Dzikim Zachodzie.



Spodziewał bym się, że będę wyróżniał się tam jak wielbłąd w Puszczy Kampinoskiej. Nie sądzę aby cudzoziemiec był tam częstym widokiem. Jednak ku mojemu zaskoczeniu nikt nie zwraca na mnie większej uwagi. Będąc w jakimś obcym miejscu warto oddalić się od utartych. Właśnie wtedy mamy bowiem szansę poznać ludzi i prawdziwe życie. Nie takie mające mydlić oczy i wystawione na pokaz.

Wizyta w stolicy

Zaledwie 40-50 kilometrów od Durres położona jest Tirana, stolica Albanii. W tym 600 tysięcznym mieście mogłem zaobserwować albański chaos w ruchu ulicznym. Wpychanie się przed innych, nieużywanie migacza, nieustanne trąbienie to tutaj coś normalnego. Czasem miałem wrażenie, że niektórzy trąbią tak po prostu, bez żadnej ważnej przyczyny. Osłupiałem jednak, gdy na dużym rondzie w centrum miasta zauważyłem rowerzystę jadącego pod prąd. Wiem, że w trosce o własne zdrowie psychiczne nigdy nie przyjadę tu własnym samochodem.
Przez centrum przebiegają szerokie, nawet kilkupasmowe arterie, rosną tu drzewa, chodniki są w miarę zadbane, jest też kilka wieżowców. Wszystko to robi przyjemne wrażenie.



Wystarczy jednak pójść kawałek dalej, by odkryć na pół dzikie parki, budynki które dawno powinny być zburzone i stragany z których dolatują podejrzane zapachy. Choć widzę, że cieszą się popularnością wśród miejscowych, ja nie radzę tam kupować. Warzywa i owoce często wystawione są przy ulicy będąc cały czas narażone na osiadanie spalin i ulicznego pyłu. Smacznego nie powiem...



Chodząc ulicami śródmieścia w pewnym momencie, nieco zaskoczony, natykam się na małe bunkry. W całym kraju jest ich podobno ok. 600 tys. Wybudowane zostały w czasach komunizmu, w celu obrony przed napaścią wroga z Zachodu. W tym czasie przez wiele lat przywódcą był Enver Hodża. Za jego rządów panowała duża bieda, zabronione było posiadanie samochodu, brakowało gruntowych dróg, zakazano wyznawania jakiejkolwiek religii i ostro prześladowano tych, którzy mieli odwagę tej sytuacji się przeciwstawić. Kościoły i meczety zamykano bądź likwidowano.



Dziwi zatem, że w Tiranie pozostawiono wielki meczet Etembej. Być może służyło to okłamywaniu świata, że przecież władza troszczy się o religię, skoro pozostawiła reprezentacyjny meczet w stolicy. W 1985 Hodża zmarł. W Albanii rozpoczęły się protesty zainicjowane przez studentów. Wpływ ZSRR słabł, więc na początku lat 90-tych ostatecznie ogłoszono upadek komuny. Ciekawe, że socjalistyczny przywódca w czasie II Wojny Światowej działał w ruchu oporu przeciw faszystom, a w latach przedwojennych studiował we Francji.

Miasto na górze

W wielu miejscach Albanii historia odcisnęła swoje piętno. Jednym z nich jest miasto o nazwie Gjirokastra. Wybudowano tu aż 15 meczetów, z czego dziś istnieje tylko jeden, ponieważ komuniści uznali, że nadaje się na salę do ćwiczeń. Miejscowość nosi przydomek miasta tysiąca schodów. Jest jednak nieco nietrafiony, ponieważ schodów widziałem niewiele. Mnóstwo jest natomiast stromych i krętych uliczek, gdzie w lokalnych sklepikach sprzedawcy liczą na zainteresowanie turystów, i po których kierowcy jadą dziarsko niczym Lewis Hamilton. Charakterystyczne są stare, wręcz zabytkowe domy, niemal wszystkie pokryte dachówką z jakichś łupków skalnych. Miasto usytuowane jest na górze. Na jej szczycie znajduje się XII wieczna twierdza z czasów bizantyjskich. Służyła jako garnizon wojskowy, komunistyczne więzienie, a obecnie jako muzeum uzbrojenia. W ciemnych i chłodnych wnętrzach stoi szereg włoskich i niemieckich dział i czołgów z okresu II Wojny Światowej. Na zewnętrznej części twierdzy znaleźć można wrak amerykańskiego samolotu Lockheed T33. Po jego awaryjnym lądowaniu pilota puszczono wolno, ale samolot skonfiskowano. Jego silnik został zabrany przez Chińczyków. Domyślam się, ze w celu skonstruowania podróbki.



Idę przez obszerny plac ze sceną w centralnym punkcie. Słońce ostro grzeje w głowę, a na niebie nie widać żadnych chmur. Temperatura przekracza 30 stopni, a nie jest to najcieplejsza pora roku. Co kilka lat ma tu miejsce festiwal folklorystyczny, który po raz pierwszy odbył się w 1968 ku czci...Envera Hodży.
Podchodzę do niewysokiego murka i spoglądam z góry na miasto z otaczającymi je górami. Podobno gdzieś pomiędzy nimi znajduje się spora plantacja marihuany. Parę lat temu wysłano tutaj włoski śmigłowiec zwiadowczy. W trakcie misji został on zestrzelony. Z kolei w 2012 ostrzelano tam policjantów, którzy wyruszyli na akcję mającą na celu likwidację plantacji. W pogłoskach o plantacjach tkwi zatem spore ziarno prawdy.

Albańskie Monako

Saranda to chyba najdynamiczniej rozwijająca się miejscowość w kraju. U początku lat 90. mieszkało tu 17tys. ludzi. Dziś liczba ta wynosi około 40tys. Jest to takie albańskie Monako. Wyspa bogactwa w nieszczególnie rozwiniętym państwie. Duża w tym zasługa branży turystycznej. Trudno zliczyć wszystkie tutejsze kluby, kawiarnie i restauracje. Sporą część wybrzeża zajmuje żwirowa plaża z tysiącem leżaków i parasolek. Gdy na którymś przysiądziemy, po chwili podejdzie ktoś z obsługi, prosząc o opłatę za wynajem leżaka. Taka panuje tu zasada, ale ceny są symboliczne.



Nieśpiesznym tempem przemierzam ulice nowo wybudowanej dzielnicy. Słońce dziarsko przygrzewa, nad głową lazurowe niebo, wokół nowoczesne, jasne bloki, pomiędzy którymi widać jasnobłękitne morze. Zapuszczam się także w mniej turystyczne okolice, chłonąc atmosferę miasta i odkrywając urokliwe zaułki. Wspominając później te chwilę i przywołując w pamięci obrazy dochodzę do wniosku, że intensywny rozwój Sarandy to duża szansa dla południowej części kraju.



W niedzielny poranek udaję się na Mszę. Docieram do ukrytej w podwórzu niewielkiej kaplicy. W środku jedynie 30-kilka osób z czego 1/4 to Polacy. Eucharystię, po albańsku, odprawia ojciec Jarosław, pochodzący ze Słowacji. Jest to ciekawa postać. Studiował on w Krakowie, dlatego dobrze mówi po Polsku. Obecnie od 9 lat pracuje w Albanii jako misjonarz. Rozmawiamy dłuższą chwilę o sytuacji lokalnego Kościoła Katolickiego. Katolicy stanowią niewielki procent społeczeństwa zdominowanego przez muzułmanów i prawosławnych. W ciągu wieków nie uniknęli prześladowań i musieli działać w podziemiu. Dziś są bardzo zaangażowani społecznie, jednak lata komuny niestety osłabiły wielu ludzi moralnie. Słaby jest również poziom wzajemnego zaufania. To wszystko duchowni starają się stopiwo odbudowywać. Wymaga to lat, ale wierzę, ze dzięki pomocy takich misjonarzy jak ojciec Jarosław, jest to możliwe.

Rany historii

Nie tylko wielkie miasta są wielokulturowymi punktami na mapie Europy. Na Bałkanach takim ośrodkiem jest Mostar znajdujący się w Bośni i Hercegowinie. Mieszkają tu razem ze sobą m.in. Chorwaci, Serbowie, Bośniacy, katolicy, prawosławni i muzułmanie. Starówka to niezbyt wysoka, zabytkowa architektura ze sporą domieszką rozlicznych straganów sprzedających zarówno chińską tandetę, jak i arcydzieła rzemieślnicze. Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów jest kamienny most zbudowany w 1566 roku. W 1993 został zniszczony w wojnie domowej. Odbudowano go w 2004 roku. Od czasu do czasu ujrzeć można śmiałków skaczących z niego do głębokiej w tym miejscu rzeki. Obiekt wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.



Prócz sielankowych widoków dostrzegam efekty wojny jaka miała miejsce kilkanaście lat temu. Na budynkach widoczne są ślady po kulach, obiekty zniszczone wybuchami, a w samym centrum znajduje się cmentarz na którym pochowano tych, którzy wtedy zginęli. Czytam tablice nagrobne i widzę, że śmierć ponieśli ludzie z różnych pokoleń. Zdumiewa mnie fakt, że grupy, które od lat zgodnie żyły obok siebie, nagle chwytają za broń i zaczynają wzajemnie do siebie strzelać nie licząc się z ofiarami i zniszczeniami.



Nam często wydaje się, że wojna to już odległa przeszłość, że to gdzieś tam, a nie u nas. Tymczasem, jak widać pokój to nie jest coś oczywistego, co już zawsze musi trwać. Konflikt w Bośni był przecież niedawno i nie tak bardzo daleko od Polski. Pokojem należy się cieszyć i dbać o niego, a nie zajmować się prowadzącymi donikąd sporami, bo sytuacja może się kiedyś wymknąć spod kontroli.

Chorwacka kompozycja

Niewiele dalej, ale już na terenie Chorwacji znajduje się kolejne warte uwagi miejsce. To Dubrownik, 40 tysięczne miasto, którego zabytkowa starówka wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dziś ważny punkt na turystycznej mapie Europy, niegdyś istotny na naszym kontynencie ośrodek handlu. Miasto słynie z wielu atrakcji turystycznych i głośnych nocy w czasie których rozbrzmiewa muzyka i toczą się długie rozmowy. W czasach gdy coraz częściej z niechęcią spogląda się na uchodźców, warto przytoczyć fakt, że w minionych wiekach chętnie przyjmowano tu cudzoziemców, którzy z innych krajów przybyli, uciekając przed prześladowaniami. Może dobrze byłoby zastanowić się czy nie wziąć przykładu i nie wrócić do większej otwartości oraz chęci pomocy prześladowanym?



Dzielnica starego miasta to zachowane w całości średniowieczne miasto. To właśnie tu, ze względu na unikatowe budownictwo, kręcono słynny serial Gra o Tron. Otacza je system umocnień obronnych i murów, których łączna długość to koło 2 kilometrów. Zbudowane z białego kamienia osiągają nawet 25 metrów wysokości. Można zrobić rundkę szczytem murów podziwiając zabytkowe kamienice i lazurowe Morze Adriatyckie. Koszt w przeliczeniu około 100 złotych mnie zniechęca. Dubrownik to niestety dość drogie miasto. Za zwykły kawałek pizzy zapłaciłem około 20 złotych. Gdybym postanowił zjeść całą, wydałbym może nawet 80-100 złotych. Zadowalam się zatem pojedynczym kawałkiem pozwalającym nie osłabnąć i oddalić uczucie głodu.
Chłodne mury pozwalają uciec przed upałem popołudnia. Po wyślizganych kamieniach przechadza się wielu ludzi. Spora ich grupa to Polacy, ale nie brak tu przedstawicieli narodów z różnych stron świata. Ilość może przytłaczać i wywołać atak klaustrofobii, ale znajomy mówi mi, że nie jest jeszcze najgorzej w porównaniu ze szczytowym momentem sezonu wakacyjnego. Na starówce żyją też zwyczajni mieszkańcy. Zastanawia mnie jak im się tutaj egzystuje. Czy nie przeszkadza im nieustanny ruch niemal za progiem własnego domu? Czy nie mają poczucia, że ich prywatność jest w jakimś stopniu naruszona? Nie znajduję odpowiedzi, ale patrząc na kota który twardo śpi na kamiennym murku stwierdzam, że mimo wszystko może być to dość męczące.



Dubrownik to miejsce, gdzie niebo, słońce, morze i wspaniała architektura spotykają się w jednym miejscu tworząc spójną kompozycję. To bajkowe miasto jest prawdziwym kontrastem w porównaniu z niezbyt bogatą Albanią czy Bośnią wciąż noszącą liczne ślady wojennych działań. Tutaj wielu wróci z uśmiechem słonecznym tak, jak tutejsza pogoda.



Nie uważam się teraz za eksperta w kwestiach związanych z Bałkanami. To prawda, widziałem wiele. Zdaje sobie jednak sprawę, że jeszcze więcej nie widziałem i nie poznałem. Ta część Europy to wspaniały miks różnych narodów, kultur i religii. Niestety źli ludzie wykorzystali te różnice, by wzniecać wojny. Mimo wszystko uważam tę różnorodność za prawdziwą wartość w świecie, który czasem chciałby wszystkich i wszystko ujednolicić. To kraina kontrastów z obszarami mniej rozwiniętymi jak Serbia czy Bośnia oraz bardziej bogatymi jak albańskie kurorty bądź Chorwacja. I choć jest to rejon biedniejszy niż ten, gdzie mieszkam, to nie brak tu ludzi życzliwych, chętnych do pomocy i ciekawych przybysza z jakiegoś odległego miasta. Takiej postawy warto się od nich uczyć. Do tego zachęcam i mam nadzieję, że choć trochę udało mi się przybliżyć ten kolorowy świat.



Zdjęcia

ALBANIA / Bałkany / Bałkany / Kierunek BałkanySERBIA / Bałkany / Belgrad / Kalemegdan 1ALBANIA / Bałkany / Albania / Durres 1ALBANIA / Bałkany / Albania / Durres 2ALBANIA / Bałkany / Albania / GjirokastraALBANIA / Bałkany / Albania / Prizren 1ALBANIA / Bałkany / Albania / Prizren 2ALBANIA / Bałkany / Saranda / Saranda 1ALBANIA / Bałkany / Saranda / Saranda 2ALBANIA / Bałkany / Tirana / Tirana - bunkierALBANIA / Bałkany / Albania / Tirana 1ALBANIA / Bałkany / Tirana / Tirana 2BOśNIA i HERCEGOWINA / Bałkany / Bośnia i Hercegowina / Mostar 1BOśNIA i HERCEGOWINA / Bałkany / Bośnia i Hercegowina / Mostar 2CHORWACJA / Bałkany / Chorwacja / Dubrownik - kotCHORWACJA / Bałkany / Chorwacja / Dubrownik 1SERBIA / Bałkany / Belgrad / Belgrad 1ALBANIA / Bałkany / Bałkany / Kierunek Bałkany 2SERBIA / Bałkany / Belgrad / Kalemegdan 2

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

09-18
Pozyskaj ruch do swojego bloga

Zobacz, jak dzięki swojej aktywności w Globtroter.pl w łatwy sposób pozyskasz nowych użytkowników na swojego bloga lub strone podróżniczą.

08-30
Na weekend w Polskę [spons]

Wakacje w pełni – nawet jeśli nie planujemy dłuższego wyjazdu, warto skorzystać z pięknej pogody i wybrać się na weekend do jednego z wielu ciekawych zakątków Polski.

08-10
Rowerem przez Skandynawię...
08-11
Lofoty...
08-14
TOP5 miejsc na Riwierze Albańskie...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2017 Globtroter.pl