Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

Wakacje inne niż zwykle, czyli niewiasty podbijają Ukrainę :) > UKRAINA


zielonooka zielonooka relacje z podróży

Zdjęcie UKRAINA / brak / Bakczysaraj/Czufut - kale / domekCzas praktyk skończony!
Czas wakacji rozpoczęty!
Czas dany by poznać smak Ukrainy!
Czas by się w niej zakochać!

To już kolejna relacja z podróży trzech szalonych dziewczyn, tym razem Ukraina! Zapraszamy!

10.07.08
Czas praktyk skończony!
Czas wakacji rozpoczęty!
Czas dany by poznać smak Ukrainy!
Czas by się w niej zakochać!

Na Ukrainę wyruszyłyśmy 2 lipca. Pierwsze osiem dni spędziłyśmy kartując Ukraińskie Karpaty w obwodzie Nadwirnej. Najkrócej rzecz ujmując był to cudowny czas spędzony w gronie znajomych twarzy braci studenckiej oraz dziekana i kierownika katedry, czyli naszych prowadzących. Zanim się obejrzałyśmy nastał poranek dnia 10-tego lipca i należało wyruszyć na podbój Krymu. Dziekan odwiózł nas do Ivano-Frankowska (Stanisławów), skąd wyruszyłyśmy w dalszą drogę autobusem. Pierwszym celem był Kamieniec Podolski. Po pięciu godzinach jazdy wysiadłyśmy na dworcu autobusowym. Błyskawice przeszywały granatowe niebo, gdy dotarłyśmy do twierdzy. Atmosferę grozy rozwiały pierwsze promyki słońca, wyłaniające się zza ciemnych chmur, a naszym oczom ukazały się potężne mury warowni, jaką niegdyś był zamek w Kamieńcu Podolskim. W naszych wyobraźniach powstał obraz życia, gwaru panującego na dziedzińcu i ludzi, którzy żyli i pracowali w tym miejscu kilkaset lat temu. Czas nieubłaganie mija jak nasz pobyt tutaj. Podmiejskim pociągiem (elektriczką) docieramy do miejscowości Chmielnickij, konwersując z lokalnymi babuszkami, które wskazują właściwą stację przesiadki oraz stację, na której nasza podróż się kończy. Właśnie tu ku naszemu wielkiemu zdziwieniu i początkowym obawom wsiądziemy do trzeciej klasy pociągu jadącego do Odessy, a który swym wyglądem góruje nad rodzimymi pierwszymi klasami! Ba, toż to drewniane prycze, piec węglowy i bimber miały być, swojsko i lokalnie, więc miło, acz z żalem obaliłyśmy stereotyp siedząc w wygodnych fotelach, wpatrzone w western wypełniający obraz telewizora!

11.07.08
Noc minęła spokojnie. W Odessie babuszki z koszami pełnymi owoców powoli wylewają się z pociągu, w powietrzu rozlewają się dźwięki hymnu Ukrainy, jejku czyżby z okazji naszego przyjazdu ?!, jak miło :) no ok, wiem, że nie z tej okazji, hymn rozbrzmiewa zawsze, gdy wjeżdża pociąg międzynarodowy lub dalekobieżny. Zostajemy otoczone. Starannie omijamy tłum oferujący kwatery. Poranna kawa stawia na nogi. Zwarte i gotowe ruszamy na … plażę :) Grzechem byłoby nie wykorzystać pięknej pogody. Dopiero wieczorem ogarnęły nas wątpliwości, gdzie spędzimy noc? Plaża? A może przybrzeżny las? Yyy … a nie ma gdzieś campingu? Spotykamy pierwszego Polaka – Marka, niestety mimo starań nie potrafi nam pomóc :( Nie ma przyjaznych ogródków, w sanatoryjnych nas nie chcą … po około półgodzinnym marszu znajdujemy Klub Skałkowy, gdzie za 20 UAH rozbijamy palatkę :) Tego wieczoru po raz pierwszy integrowałyśmy się z Ukraińcami. Świętowali urodziny i mieli już trochę w czubie, więc trzy podróżujące po Ukrainie dziewczyny wydały im się zjawiskiem :) Dla nas była to pierwsza okazja, aby skosztować lokalnych i na dodatek turystycznych przysmaków – bakłażan z grilla, faszerowane pomidorki, itp.

12.07.08
Obudziło nas niebywałe ciepło, jakie nagromadziło się w namiocie i od tego czasu mimo przemożnej chęci wysypiania się, i wylegiwania słońce zmuszało nas do wczesnego, jak na nas wstawania :) Kolejny dzień plażowania na prywatnej plaży, prywatnym kamieniu, kontemplacja w prywatnej Świątyni Dumania i podziwianie wspinaczkowiczów, … ale jakby się tu dogadać, że my też tak chcemy … powspinać się rzecz jasna ... najlepiej iść i zacząć się wdrapywać na ściankę :) Wieczorem miałyśmy pospacerować po Odessie. Niestety mi się to nie udało, ponieważ dopadł mnie okropny ból nogi i ledwie dokuśtykałam na dworzec, by tam spotkać się z sąsiadami z Klubu Skałkowego, czyli rasową Ukrainką i jej przystojniakiem, którzy podobnie jak my jechali do Sewastopola i mieli dokładnie pod nami plackarty :)

13.07.08
Stuk – stuk, stuk – stuk … jedziemy na Krym! Na dworcu w Simferopolu spotykamy parę z Polski, z którą dane nam będzie się jeszcze minąć na turystycznym szlaku. Wykupujemy bilet powrotny na 25 lipca, a więc przed nami całe 12 dni, by choć „ciut – ciut” odurzyć się wirem obrazów Krymskich krajobrazów :p Za pierwszy nasz cel obieramy Sudak. Za radą, jaką znalazłyśmy w przewodniku kierujemy się na twierdzę, gdyż u jej podnóży miejsca noclegowe znajdują fani dzikiego biwakowania. Jednakże po drodze dostrzegamy namiot w ogródku … i wiemy już, że tą noc spędzimy właśnie tutaj. Jeszcze tylko wieczorny spacer po plaży, wdrapanie się na wzgórze zamkowe i wrażeń na owy dzień wystarczy.

14.07.08
Nowy dzień, Nowy Świat :) Przy wejściu do rezerwatu rozmawiamy po angielsku z chłopakiem (w sumie to taki młodzieniaszek znowu z niego nie był :p), który pyta nas skąd jesteśmy i kiedy słyszy odpowiedź „z Polski”, odpowiada, że on również … yyy … w tym miejscu my robimy zdziwione miny … yyy … a czemu nie mówi po polsku ?!… yyy … bo jest Amerykaninem i tylko mieszka w naszym „cudnym” kraju :) W rezerwacie mijamy kilkuosobową grupę z Polski. Tego samego dnia opuszczamy Sudak by udać się do Koktebel, ale zanim to uczynimy na bazarze w Nowym Świecie kupujemy morelki, a pan sprzedający do nas „ooo, dzieweczki z Krakowa”. Skąd oni wszyscy wiedzą skąd jesteśmy, znają może jedno miasto w Polsce i od razu celnie trafiają :) W drodze do Koktebel widzimy cudowne górki, które wyglądają jak egipskie piramidy, zielone winnice i nagie skały. Nocleg znajdujemy na campingu, gdzie dostajemy zniżkę na pifffo :p bo tu trzeba się targować, to jest gra, co uzależnia i nie chodzi tu o wygraną, a o błysk w oku i uśmiech na twarzy :) Wieczorem z zamiarem ugotowania obiadu udajemy się na plażę wraz z ekwipunkiem kuchennym, a tam dochodzi do nas melodia „Barki” w wykonaniu grupy polskich studentów na praktykach geologicznych :)

15.07.08
Poranek zaczął się leniwie. Idąc myć ząbki żegnamy ostatnie oznaki senności ... stop ... przecieram jedno oko, drugie i co widzę ... no, wielbłąd na drodze … chyba też tu nocował :) Poznaję dwie szalone Ukrainki, z którymi spędzamy większość dnia plażując i zażywając morskich kąpieli :) Wieczorem postanowiłyśmy znaleźć nowe miejsce noclegowe … przetransportowałyśmy się 0,5 km dalej na skarpę z widokiem na plażę dla naturystów :)

16.07.08
Dzisiaj stawiamy wszystko na jedną kartę. Zostawiamy nasz dobytek i ruszamy na podbój Kara – dagu. Cud – miód co tu dużo mówić :D Nas zachwycił, ale dużym minusem było oczekiwanie w niepewności czy uda się nam wejść. Niestety do tego rezerwatu istnieje jedynie możliwość wejścia w zorganizowanej grupie wraz z przewodnikiem ukraińsko-języcznym.

17.07.08
Chałwa ... mniam ... mniam, krówki ukraińskie ... mniam ... mniam ...świeży melon, arbuz ... no po prostu ful wypas :D Teraz czekamy na autobus do Simferopola. Z żalem opuściłyśmy naszą skarpę, na której jeszcze wczoraj paliłyśmy ognisko wpatrując się w otchłań czarnomorską. Wszystko, co dobre szybko się kończy, ale nie rozpaczamy, bo jedziemy na spotkanie kolejnych urokliwych zakątków półwyspu. Naszym następnym środkiem transportu jest trolejbus kursujący po najdłuższej linii trolejbusowej na świecie. Wysiadamy na Przełęczy Angarskiej by udać się do turbazy. Na niewielkiej polance rozbijamy namiot i już po chwili poznajemy kolejną Polkę, w której towarzystwie spędzimy najbliższe trzy dni. W domkach na terenie turbazy zakwaterowani są ukraińscy studenci odbywający praktyki. Przywitali nas barszczem ukraińskim, ciastkami i domowym dżemem morelkowym. Wspólne ognisko i wieczorne rozmówki polsko – rosyjsko – ukraińskie.

18.07.08
Czatyrdah. Ścieżkami tubylców, przez las, łąki, nagie skały na szczyt wiodła nas urokliwa trasa. Będąc tam można zrozumieć Mickiewiczowski zachwyt nad ową góra ... głuchą i nieruchomą ... siedzącą cicho pod bramą niebios ... i gdy tak sobie siedziałyśmy na szczycie to ujrzałyśmy biegnącego Włocha, którego jak się później okazało pasją jest wbieganie na czas na góry i pagóry.

19.07.08
Demerdża. Kolejny dzionek w górach. Tym razem towarzyszyło nam trzech zwariowanych Ukraińców. Prowadzili nas przez rozległe polany, po których biegały dzikie konie. Mijałyśmy zerodowane skały, a w powietrzu czuć było bryzę morską. Wędrówka zajęła nam 12 godzin, z czego sporą częścią była droga powrotna wzdłuż asfaltu, gdyż ostatnia marszrutka nie zaczekała na nas!

20.07.08
Dzień strachu. Celem dnia dzisiejszego było zaatakowanie Mangup–kale. Z autobusu wysiadłyśmy w Zaliesnoje. Minęłyśmy jeziorko i drogą gruntową ruszyłyśmy na szlak. Jednakże z ciężkimi plecakami dalsza wędrówka wydawała się męką. Zawróciłyśmy z myślą rozbicia namiotu na polance, którą mijałyśmy wcześniej. Wierząc, że niepostrzeżenie ulokowałyśmy obozowisko, zostawiłyśmy Dorotę na straży naszego dobytku, a same poszłyśmy szukać wody. Po powrocie przy naszym namiocie zastałyśmy dwójkę obcych ludzi. Atmosfera stała się napięta, gdy pojawia się większa ilość osobników płci męskiej. W błyskawicznym tempie poskładałyśmy namiot i przeniosłyśmy się nad jezioro, gdzie bezpiecznie zaszyłyśmy się wśród innych namiotów.

21.07.08
Cisza. Spałyśmy w obozie głuchoniemych. Rankiem wyruszyłyśmy na poszukiwanie skalnych miast, co okazało się niewykonalne. Po około 3h marszu przez pola i lasy utknęłyśmy w 45 stopniowym upale w miejscu, gdzie w zasięgu wzroku drzewek brak. W drodze powrotnej mijałyśmy małe wioski, osady, wspinałyśmy się na skałki i moczyłyśmy nogi w gliniankach. Busem dostałyśmy się do Bakczysaraju i następnie do Czufut-kale. Wieczorny spacer do wykutych w skałach mieszkań i świątyń. Złoty wąż pojawił się na naszej drodze, ale widząc przerażenie w moich oczach szybko zniknął w swojej kryjówce. Nocleg znalazłyśmy w obrębie skalnego miasta. Obok nas rozbiła się ekipa z Polski, wieczorne ognisko i wymiana wrażeń z pobytu na Ukrainie.

22.07.08
Pożegnałyśmy skalne miasto i ruszyłyśmy w odwiedziny do Pałacu Chanów. Orientalna budowla zachęcała by zgłębić jej zakamarki. Niestety remont i puste wnętrza uniemożliwiły nam to. Po opuszczeniu pałacu buszowałyśmy przy licznych kramach z pamiątkami w poszukiwania skarbów dla bliskich. Wrzuciłyśmy kartki do skrzynki pocztowej i wsiadłyśmy do pociągu jadącego do Sewastopola. Pierwsze wrażenie ogromnego miasta zostało rozwiane dzięki zadbanym uliczkom oraz kwiatom nadającym całości uroku. Po przepłynięciu promem na drugi brzeg, następnie podróży marszrutką dostałyśmy się w rekreacyjny zakątek Sewastopola. Tutaj też znalazłyśmy dzikie pole namiotowe, gdzie wraz z wielopokoleniowymi rodzinami spędziłyśmy najbliższe dni.

23.07.08
Niemożliwe stało się możliwe. Dorota z własnej, nieprzymuszonej woli poszła rano po świeżutki chlebek. Ciepła, przejrzysta woda, piasek delikatnie parzący w stopy, arbuz, baklawa, lody, cóż więcej trzeba!

24.07.08
Ostatnie chwile na piaszczystej plaży w Sewastopolu. Ostatni widok na gładką taflę Morza Czarnego. Jeszcze tylko wizyta w antycznym mieście (Chersonez Taurydzki) i powrót do Simferopola.

25.07.08
Odjazd o godzinie 00:10 z dworca w Simferopolu, przyjazd o godzinie 23:52 do Lwowa.

26.07.08
Ukraina się rozpłakała, żegna nas łzami deszczu. Ostatnie chwile by rzucić okiem na Lwów. Zimny poranek, opustoszałe ulice nadają niepowtarzalny klimat temu zniszczonemu, acz urokliwemu miastu. Marszrutką jedziemy do granicy, przejście z tłumem „mrówek” i już jesteśmy w Polsce. Kolejna wyprawa dobiegła kresu.


Gdzie można spędzić prawie miesiąc zwiedzając i leniuchując na plaży za 450zł? Odpowiedź jest jedna: Ukraina!

Zdjęcia

UKRAINA / brak / Bakczysaraj/Czufut - kale / domekUKRAINA / brak / Kamieniec Podolski / dwie wieżeUKRAINA / brak / bluzka w groszki :) / modliszkaUKRAINA / brak / Bakczysaraj / Pałac ChanówUKRAINA / brak / Bakczysaraj / Pałac ChanówUKRAINA / brak / gdzieś w Karpatach :) / płotekUKRAINA / brak / Sewastopol / początek końca dnia :)UKRAINA / brak / Koktebel/Kara - dag / Pomiędzy niebem, a ziemią :)UKRAINA / brak / w górach pomiędzy Konstancją, a Koktebel / Rezerwat Kara - dagUKRAINA / brak / w górach pomiędzy Konstancją, a Koktebel / Rezerwat Kara - dagUKRAINA / brak / zmierzając w kierunku Koktebel / Rezerwat Kara - dagUKRAINA / brak / w górach pomiędzy Konstancją, a Koktebel / Rezerwat Kara-dagUKRAINA / brak / gdzieś w Karpatach :) / ropaUKRAINA / brak / w drodze do Sewastopola / słonecznikowy zawrót głowy :)UKRAINA / brak / Rejon Demerdży / W Dolinie PrzywidzeńUKRAINA / brak / Masyw Czatyrdahu / W drodze na CzatyrdahUKRAINA / brak / Kamieniec Podolski / w drodze na zamekUKRAINA / brak / Masyw Demerdży / Widok z DemerdżyUKRAINA / brak / gdzieś w Karpatach :) / zapach rumianku

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl