Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

Impresje USA, Monument Valley - Cudowna kraina Navajo > USA


bravo11 bravo11 relacje z podróży

Zdjęcie USA / Arizona / Monument Valley / Kraina NavajoJesteśmy w cudownej krainie Navajo. Duch Johna Wayne'a jest na ustach wszystkich których spotykamy. Krajobrazy i przestrzeń zapierają dech w piersiach. Chłoniemy to, podziwiamy. Siedząc w siodle mamy zupełnie inną perspektywę... Cudowne wrażenia, kolejny raz próbujemy opisać coś czego się nie da wyrazić słowami...

Monument Valley, 19/10/2008

Jesteśmy w Arizonie. Docieramy wieczorem do Mexican Hat, maleńkiej wioski. Nasz hotel to Mexican Hat Lodge z najlepszymi podobno stekami z grilla (Swingin’ Stek) w okolicy. Bardzo jesteśmy ciekawi hotelu, pokoje w Internecie wyglądały bardzo dobrze, niepokój budził jedynie budynek przypominający swoim wyglądem szopę…. Recenzje dotyczące knajpy były znakomite. Budynek to stara indiańska tancbuda. Klucz do pokoju dostałem w barze od właściciela. Jak każdy miejscowy nie zdejmował z głowy kapelusza… Oczywiście nie omieszkał poprosić mnie o kartą kredytową. Wewnątrz czuć było ducha Johna Wayne’a… Sam budynek z zewnątrz przypominał Saloon, brak tyło obrotowych drzwiczek.. Dotarliśmy do pokoju i tu ciekawostka, drzwi zamykane były na maleńką kłódeczkę…. Prawdę mówiąc ciężko to nazwać drzwiami, bo była to przesuwana ramka z pleksiglasem zamiast szyby.. Idąc po bagaże, dość niefortunnie je przesunąłem. Zmierzając w kierunku samochodu z przerażeniem zobaczyłem jak nasze drzwi właśnie się przewracają odpadając od budynku.. Nie zdarzyłem dobiec i złapać… uderzyły z hałasem o podłoże, fajnie że były z plexi.. Zamontowałem je na słowo honoru.. Pokój był jednak extra ! Cena niemała, bo 86 USD za pokój… Postanowiliśmy iść coś zjeść, nastawiliśmy się na „sławne” steki. Steki przygotował kowboj, oczywiście w kapeluszu. Jak on to celebrował, jakby od niechcenia huśtając mięso na grillu (stad nazwa knajpy), doglądał, przewracał…. Jedzenie było fantastyczne, naprawdę palce lizać. Ogromne, grube amerykańskie steki. Ja zamówiłem krwisty, Marzena bardziej wypieczony i rzeczywiście takie były! Cena dość wysoka jak na kolację z piwem dla dwóch osób, bo ponad 50 USD. Ale było warto! Po prostu niepowtarzalna atmosfera.. Byliśmy w krainie Johna Wayn’a, następnego dnia mieliśmy tego doświadczyć.
Ruszamy rano. Widać, że Mexican Hat to rzeczywiście maleńka wioska. Przejeżdżamy most na San Juan River, pojawia się tablica informująca, że jesteśmy w kraju Navajo. Przed nami legendarna Monument Valley. Jesteśmy umówieni na 5 godzinną wyprawę konno – jeepową. Jedziemy szybko, aby się nie spóźnić, Marzena przegląda potwierdzenia wycieczki, po czym odkłada je na tablicę rozdzielczą. Ja w międzyczasie otwieram okno, bo pogoda jest rewelacyjna, a powietrze rześkie.. W tej samej chwili prąd powietrza wpada do samochodu i …. porywa wszystkie dokumenty dotyczące dzisiejszej wprawy, unosząc je błyskawicznie, nawet nie zdążyliśmy zobaczyć gdzie… Patrzymy na siebie w osłupieniu, ale na szczęście w bagażu mamy drugi komplet. Uff..
Wjeżdżamy do Monument Valley Navajo Tribal Park. W tle pojawia się krajobraz przeniesiony żywcem z reklam Marlboro….Nasza karta uprawniająca do wjazdu do parków narodowych nie jest tu ważna (widzieliśmy o tym, nie jest więc to zaskoczeniem). Płacimy po 5 USD od osoby. Jedziemy szukać naszego przewodnika.. Część parku dostępna jest tylko z lokalnym przewodnikiem, więc jeżeli chce się zobaczyć coś więcej, konieczne jest wykupienie lokalnej wycieczki. My postanowiliśmy skorzystać z usług Sacred Monument Tours (www.monumentvalley.net) – bardzo dobre opinie w Internecie. Wybraliśmy mieszaną wycieczkę 2 h na koniach, 3 h jeepem i już w Polsce dokonaliśmy rezerwacji, na konkretny dzień i godzinę. Przedpłata 20% czyli 75 USD reszta na miejscu. Delikatnie ujmując bardzo drogo ale… chcieliśmy zobaczyć to również z perspektywy siodła. Poza tym chcieliśmy mieć również trochę czasu aby samemu powłóczyć się po rezerwacie.
Docieramy na parking, niewielka drewniana budka, z napisem mówiącym o wycieczkach. W środku ogromny Indianin Navajo, długie czarne włosy związane w kucyk, wydaje się że jego tusza wypełnia każdy kąt pomieszczenia. Wszystko ok. muszę dopłacić 300 USD i możemy ruszać i tu ogromne zaskoczenie. Tylko gotówka, żadnych kart! Na stronie internetowej była informacje, że akceptowane są praktycznie wszystkie karty.. jak widać nie do końca to prawda. Płacę więc gotówką. Poznajemy naszego przewodnika. To krepy, masywny Navajo, na głowie ma tradycyjny kapelusz, spod którego widać długie włosy, spięte w kitkę. Szeroka ciemna miedziana twarz, wąsy. W uszach kolczyki, na przegubie ręki bransoleta, jeansy, szczelnie opatulony kurtką. To Dave. Zabiera nas do koni. Jedziemy polną drogą nasz jeep spisuje się rewelacyjnie. Dave przygotowuje konie dla wszystkich, my w międzyczasie podziwiamy widoki, robimy zdjęcia. Konie osiodłane ruszamy. Mamy privet tour. Tylko Marzena, ja, Dave i piękno Monument Valley. Ścieżka jest piaszczysta, jedziemy powoli jeden za drugim. Dave prowadzi ja na końcu. Z górki pod górkę, dnem wyschłego strumienia, mijamy stado owiec pilnowane przez psa. Jest cudownie! Przejeżdżany obok ciekawych formacji skalnych, przed nami ogromna równina z pojedynczymi, wysokimi skałami. Mijamy jedną z nich, wygląda jak jednopalczasta rękawica, dalej podobny twór. Tylko skoro ta była lewa, to tamta druga to prawa. Po ok. godzinnej jeździe docieramy do jedynego niewielkiego w tej okolicy drzewa. Zsiadamy z koni, chwila na relaks. Przed nami rewelacyjny widok. Błękitne niebo, żółto bazowa równina porośnięta, niewielkimi zielonymi krzakami i monumentalne, naturalne skalne wieże…. I ta cisza… Indianie na dolinę mówią Tsebii'nidzisgai, co oznacza dolina ze skałami… Rozmawiamy, Dave mówi, że skały które przypominały rękawiczki to dłonie wojowników. Jedna prawa, druga lewa. Jedna pozdrawia, a druga chroni…
Teraz wracamy do jeepów i jedziemy w teren. Dave prowadzi. Jedziemy niewielkim Jeepem Wranglerem z 4 litrowym silnikiem . Akurat na 3 osoby. Niektóre firmy wożą turystów dużymi samochodami z rzędami wielu siedzeń na pace… My na nikogo nie musimy czekać, w każdym miejscu spędzamy tyle czasu ile chcemy. Mówimy Daveowi, że chcemy spędzić więcej czasu w części zamkniętej, bo i tak później sami będziemy jeździć po części ogólnodostępnej. Nie ma żadnego problemu. Dave podchodzi do nas ze sporym dystansem, jest bardzo miły, ale powściągliwy. Dopiero z upływem czasu staje się bardziej dostępny. Okazuje się, że ma 60 lat (wygląda na przynajmniej 10 lat mniej). Jest już na emeryturze, pracował przez lata poza domem, był nurkiem spawał pod wodą na całym świecie. Rozmawiamy o Navajo. Tutaj ogromne bezrobocie, młodzi wyjeżdżają za pracą. W szkole dzieci uczą się języka Navajo. Rzeczywiście miejscowi w czasie rozmów z sobą nie używają angielskiego. Język brzmi bardzo dziwnie. Dave ma własne rancho poza parkiem. Kila innych rodzin mieszka w parku. Dużo jeździ konno ale … nie używa siodła. Dave prowadzi nas we wspaniałe miejsca, pokazuje skąd są najlepsze widoki, gdzie można zrobić wspaniałe zdjęcia. Jedziemy do skały przypominającej twarz Indianina, łuków skalnych, pokazuje nam prehistoryczne rysunki naskalne, kompleks zwany uchem wiatru. Widoki są niebywałe, tym bardzie że pogoda jest fantastyczna. W końcu zabiera nas w miejsce gdzie przez otwór skalny widać sporą część doliny. Znakomity motyw zdjęciowy ! Po czym mówi, że zabierze nas w swoje ulubione miejsce. Na pytanie dlaczego ulubione, odpowiada krótko: „ zobaczysz”. Jesteśmy! Ogromne wow! Jesteśmy jakby w bramie wjazdowej do Monument Valley. Po prawej stronie blisko kompleks skalny, obok zielone drzewa (co nie jest tu zbyt częste), a dalej już fantastyczne pomniki doliny w całej okazałości! Widok zapiera dech w piersiach.
Idziemy do Moccasin Arch, słychać jakieś głosy, muzykę… Niesamowite, śpiew Navajo! W sporej niszy skalnej z otworem w sklepieniu, młody przewodnik gra na drewnianym flecie przerwach śpiewając….Ale wrażenie, staliśmy jak zamurowani! Młody Navajo okazał się kuzynem Dave’a… Ruszamy dalej, teraz docieramy na wydmy ! Dave wdrapuje się Jeepem na górę, aby pokazać nam kolejny fantastyczny widok (Totem Pole, Yei Bei Chei). Dojeżdżamy do niewielkiego strumienia, na brzegu prawie biało! To skrystalizowana sól… Mamy kolejny raz szczęście, spotykamy stado wędrujących koni!!!! Cóż za widok! Jedziemy na lokalny stragan. Żona Dave’a sprzedaje tam pamiątki, kupujemy drobiazgi, bransoletki wisiorki. Wracamy do naszego Jeepa, kończąc wycieczkę z naszym Navajo. Na koniec dajemy mu tipa. Było fantastycznie. Teraz sami ruszamy do części ogólnodostępnej.
Najbardziej popularne miejsce to John Ford Point, gdzie za jedyna 2 USD można sobie zrobić zdjęcie na koniu na tle doliny. Na okolicznych straganach kupujemy figurkę Kokopelli. Według legendy Navajo to wędrowiec, który porozumiewał się grając jedynie na flecie, przekazując wszystkim radość. Odwiedzamy każdą ścieżkę, gdzie wolno jest wjechać. Nasz Jeep spisuje się fantastycznie. Nie martwimy się wybojami ani piachem, bo takie są akurat drogi w parku. Ogromne wrażenie robi Artist’s Point oraz North Window.
Słońce powoli zachodzi, barwy są zupełnie inne niż rano! Czekamy na zachód, jest wręcz czerwono! Ale kolory… Wyjeżdżamy ze smutkiem, gdy jest już prawie ciemno…
Przed nami 100 mil, celem jest miasteczko o nazwie Page. Docieramy tam dość późno. Nasz hotel to Best Western Arizonian. Dobra jakość, bardzo dobra cena, bo poniżej 60 USD. Pierwszy raz widzimy, że zbliża się Halloween. Recepcja jest przestrojona w czarownice i pajęczyny.


Jeden z najbardziej cudownych dni spędzonych w USA.
Warto spędzić tu cały dzień, koniecznie należy odwiedzić część parku dostępna z przewodnikiem, wydając trochę więcej w zamian za prywatna a nie grupową wycieczkę. Wypraw ana konaich to fantastyczny pomysł! Polecamy Mexican Hat ! Steki są wyborne.

Zdjęcia

USA / Arizona / Monument Valley / Kraina NavajoUSA / Arizona / Monument Valley / Cudowna kraina Navajo -  po południu...USA / Arizona / Monument Valley / Cudowna kraina Navajo -  rano...USA / Arizona / Monument Valley / Cudowna kraina Navajo -  po południu...USA / Arizona / Monument Valley / Cudowna kraina Navajo -  zachód słońca...USA / Arizona / Monument Valley / Cudowna kraina Navajo -  zmierzch....USA / Arizona / Monument Valley / cudowna kraina Navajo - w samo południe...USA / Arizona / Monument Valley / Okno z widokiem na krainę NavajoUSA / Arizona / Monument Valley / Zachód słońca w krainie Navajo

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl