Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

Wycieczka do Klasztoru Shaolin > CHINY


Majkabee Majkabee relacje z podróży

Zdjęcie CHINY / PROWINCJA HENAN / NIEDALEKO ZHENGZHOU  / PRZY KLASZTORZE SHAOLINO kilku dniach pobytu w Prowincji Henan i czego nie powinno się robić w Chinach.

Wycieczkę do Shaolin (Shàolín Sì) planowałam z mężem od momentu przyjazdu do Chin, czyli od stycznia 2008 roku. Zainteresowanie walkami wschodu rosło w miarę czasu spędzonego w Chinach. Na początku marca 2009 roku po sprawdzeniu ofert biur podroży, zdecydowaliśmy się na wycieczkę prywatną. Mieliśmy ograniczony czas 3 dni, więc chcieliśmy udać się tam samolotem, a biura podroży oferowały przejazd pociągiem z chińskimi uczestnikami podroży i chińskim przewodnikiem, który miał trwać 12 godzin. Zależało nam na przewodniku angielskojęzycznym, a to w Pańswie Środka jest sprawą niepewną. Owszem są tu ludzie rozmawiający po angielsku, lecz czasami ich umiejętności pozostawiają wiele do życzenia. Poznałam Chinkę, która prowadzi małe biuro turystyczne właśnie dla obcokrajowców i oferuje wycieczki tzw. prywatne, czyli przelot, wynajęty samochód i angielskojęzyczny chiński przewodnik.
Koszt takiej wycieczki dużo różnił się od zorganizowanej z Chińczykami. Mieszkamy w Nantong’u w Prowincji Jiangsu, a Shaolin jest oddalony o ok. 1050 km w Prowincji Henan, a stolica prowincji Zhengzhou o ok.855 km. Podjęliśmy ryzyko bez względu na koszty i zarezerwowaliśmy wycieczkę na początek maja 2009 roku. Plan wyglądał ciekawie. Ponieważ niedaleko Luoyang (albo Lojang) znajdują się inne atrakcje, zaproponowano nam ich zwiedzanie. Po wylądowaniu w Zhengzhou na lotnisku czekał na nas samochód z kierowcą i przewodnikiem. Pierwsze wrażenie już nas trochę zaskoczyło, bo na kilka pytań przewodnik odpowiadał tylko „tak”, bez względu na zadawane pytanie. Np. „Jak długo będziemy jechać do Shaolin?”, odpowiedź brzmiała: „Tak”. Stwierdziliśmy, że nie będziemy chłopaka stresować, zapakowaliśmy się do auta i wyruszyliśmy do Shaolin. Trasa po drodze do celu piękna, czerwona ziemia na prawo i lewo, mnóstwo zieleni i prześliczne górzyste krajobrazy. Miejsce docelowe oddalone od lotniska o ok. 2 godz. Dotarliśmy na miejsce, a tu przewodnik zaczyna biegać od okienka do okienka, próbując coś załatwić, nie wiedzieliśmy co, ponieważ nie raczył nas poinformować. Powiedział tylko „czekajcie tutaj” no i pół godz. staliśmy przed wejściem na teren Shaolin. Okazało się, że musiał kupić bilety, żebyśmy mogli dojechać do hotelu znajdującego się właśnie na terenie klasztoru. Było już późno, więc umówiliśmy się z przewodnikiem następnego dnia na godz. 8.30. Zjawiliśmy się punktualnie w przeciwieństwie do przewodnika, który nie raczył się pojawić. Po 20 minutach podeszła do nas recepcjonistka i poinformowała nas, że przewodnik będzie tu o 9.30 z niewyjaśnionych przyczyn. Wróciliśmy więc do pokoju, a o 9 zadzwonił „niezdara” wyruszyliśmy do świątyni. Zwiedzanie zaczęliśmy od grobowców mnichów, znajdujących się niedaleko świątyni. Ciekawostką jest grobowiec postawiony dla żyjącego jeszcze mnicha. Jest to forma szacunku za dokonania na rzecz klasztoru. Niestety nie poinformowano nas o jakie dokonania chodzi. Potem zwiedzaliśmy świątynie. Porównując z innymi świątyniami nie różni się prawie niczym, oprócz sali znajdującej się w najwyższym budynku klasztoru, w której trenowali mnisi. I ta hala wywarła na nas duże wrażenie. Odciśnięte w kamiennym bruku ślady stóp od wielogodzinnych treningów ortodoksyjnego stylu walki „luohan”. Na ścianach widać pozostałości malowideł przedstawiających historię Klasztoru Shaolin. Był to punkt kulminacyjny naszej wyprawy. Ok. godz. 11.30 poszliśmy na półgodzinne przedstawienie pokazujące style walki kung fu i kilku ciekawych akrobacji. Było na co popatrzeć. Później spacerowaliśmy na ternie klasztoru i wpatrywaliśmy się w młodych chłopców trenujących w kilkunastu grupach po 100 a może i więcej osób. Najmłodszymi uczniami klasztoru są tu nawet trzylatki. Dzień podopiecznego wygląda bardzo prosto, wstają rano ok. 6:00, jedzą skromne śniadanie, trenują kilka godzin, jedzą obiad, znowu trening, 2-3 godz. popołudniowej nauki na poziomie szkoły podstawowej (bez względu na wiek) i kolejny trening aż do zmroku, a wtedy udają się na kolację i spoczynek. Wokół klasztoru znajduje się obszerny teren do treningów przypominający boiska piłkarskie z piaszczystą nawierzchnią.
Popołudniu pojechaliśmy do Lojang. Na obrzeżach miasta znajdują się Groty Longmen (pinyin: lóngmén shíkū). Są to tysiące posągów i płaskorzeźb przedstawiających przeróżne wizerunki Buddy umieszczonych w skalnych niszach. Atrakcja warta odwiedzin, nawet dla osób z innym wyznaniem religijnym. Pogoda dopisywała, a w planie wycieczki był pokaz laserowy o zmierzchu. Podświetlane groty byłoby widać w całej okazałości. Pewnie wygląda to cudownie, aczkolwiek nie mieliśmy tyle szczęścia. Próbowałam dowiedzieć się od naszego przewodnika o szczegóły tej atrakcji, niestety bezskutecznie. Nie dość, że nie miał pojęcia o czym mówię, to na dodatek zawiózł nas do hotelu o 16. 30 i zostawił. Po wejściu do pokoju 4-ro gwiazdkowego hotelu i sprawdzeniu warunków mieszkalnych, zdecydowaliśmy się na podwyższenie standardu, co wiązało się z dodatkową opłatą. Nie było to łatwe, ponieważ recepcja musiała mieć zgodę przewodnika, który zarezerwował pokój, a ten wyłączył już telefon. Wreszcie udało nam się przekonać kierowniczkę i zmieniliśmy pokój na lepszy.
Kolejny dzień rozpoczął się od zwiedzania klasztoru Białego Konia (pinyin: Báimǎ sì), pierwszego buddyjskiego klasztoru w Chinach, wybudowanego w pierwszym wieku n.e. Klasztor nie różni się wystrojem od innych buddyjskich w tym państwie, więc nie jest koniecznym punktem dla podróżujących po Chinach. Lecz niedaleko klasztoru znajduje się potężny prywatny ogród piwonii udostępniony dla turystów. Kolory i kształty tych kwiatów, a przede wszystkim ich ilość przyciągają wzrok nawet największych sceptyków przyrody. Rozkwitające w każdym zakątku ogrodu kwiaty zachwycają każdego. Kolejną atrakcją ogrodu jest również duży odłam skały z pobliskich gór koloru czarnego, w którym widać jakby zastygnięte białoszare płatki kwiatów. Popołudniu nasz „świetny” przewodnik odwiózł nas na lotnisko i tupocząc nóżkami szybko pożegnał. Mieliśmy wrażenie jakby cały czas chciał się nas jak najszybciej pozbyć. Pewnie stresował się też komunikacją w języku angielskim.


Podsumowując wycieczka była udana, ponieważ przed wyjazdem przygotowaliśmy kilka informacji o atrakcjach. Natomiast przewodnik był raczej opiekunem, a nie prawdziwym przewodnikiem, bo od niego ciężko było się czegoś więcej dowiedzieć niż z Internetu. Nasza wycieczka odbyła się na początku maja, święto pracy, więc ogromne rzesze turystów przewijały się przy każdej ze zwiedzanych atrakcji. Nie polecam wycieczek gdziekolwiek w weekendy i podczas świąt narodowych jak i chińskich przewodników angielskojęzycznych bez wcześniejszego sprawdzenia ich umiejętności komunikacji językowej.

Zdjęcia

CHINY / PROWINCJA HENAN / NIEDALEKO ZHENGZHOU  / PRZY KLASZTORZE SHAOLIN

Dodane komentarze

Majkabee dołączył
30.06.2009

Majkabee 2009-11-29 09:00:45

o stylu walki luohan http://www.neijia.net/neijia/shaolin_1_26.html

Majkabee dołączył
30.06.2009

Majkabee 2009-11-29 08:48:42

o stylu walki luohan http://www.neijia.net/neijia/shaolin_1_26.html

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl