Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

St. Petersburg – carskie miasto > ROSJA


akras akras relacje z podróży

Zdjęcie ROSJA / - / St. Petersburg / Po PetersburguSt. Petersburg –założony przez cara Piotra I, który nazywał to swoje miasto marzeń „Paradyzmem” co po francusku znaczy „raj”. W XX wieku miasto nosiło jeszcze nazwy Pietrograd i Leningrad. Piotr I marzył, żeby jego miasto stało się drugim Rzymem, nie tylko stolicą Rosji, ale przede wszystkim architektonicznym centrum świata. Dziś można powiedzieć, że w pewnym sensie tak się stało. Choć nie łatwo tam dotrzeć, to jednak warto dla pięknych widoków i niesamowitych historii – o carach przede wszystkim, którzy budowali pałace, także w okolicach miasta. Obecnie St. Petersburg przeżywa swój rozkwit – centrum jest odrestaurowane, można smacznie i tanio zjeść, a nawet pogadać z ludźmi, jak nie po rosyjsku, to często po angielsku.

W tym roku zaplanowałam zwiedzanie St. Petersburga. Miałam to zrobić już dawno i zawsze coś innego było do zrobienia i zwiedzenia.
Na granicę estońsko-rosyjską jedzie się kilkanaście godzin, mijając po drodze Litwę, Łotwę, no i Estonię. Na szczęście, mimo licznych opowieści znajomych o „wyczynach” celników, nas przepuścili w miarę bezboleśnie. Staliśmy między Estonią a Rosją na tzw. obszarze międzypaństwowym 1,5 godziny, paru celników i celniczek w niebiesko-granatowych uniformach przez ten czas snuło się wokół lub plotkowało w pobliżu i nie wykazywało zainteresowania swoją pracą. Niedaleko nas „przetrzepywali” samochód, który chciał wyjechać z Rosji – przeszukiwali bagaże, deptali koło zapasowe, wreszcie kazali kierowcy przejechać po tym kole. Chyba wreszcie biedaka przepuścili. Nas czekało tylko prześwietlenie walizek i odprawa paszportowa.
Zaraz za przejściem granicznym skończyła się gładka szosa i zaczęła wyboista droga. Zegarki przesunęliśmy w przód o godzinę (to już było 2 godziny w stosunku do czasu polskiego). Jechaliśmy do St. Petersburga 2 godziny, z rzadka mijając osady, składające się z paru (czasem tylko 3 domostw). O zmierzchu wjechaliśmy do miasta. Słońce pięknie zachodziło za licznymi mostami na rzece Newie.
W hotelu Karelia (w dzielnicy sypialnej) obsługa mówiła gorzej lub lepiej po angielsku, nie było więc problemów z porozumiewaniem się. Pokój był czysty i obszerny, a z ósmego piętra wieczorem, kiedy nie było już widać obskurnych bloków z wielkiej płyty, roztaczał się piękny widok na kolorowe, podświetlane zachodzącym słońcem chmury. Śniadania może nie były kwintesencją wykwintności (paróweczki, plasterki sera żółtego, kiełbasy, pomidorów, ogórków), czasem zabrakło masła, musztardy czy keczupu, ale dało się najeść.
Rosjanie narzekali na panujące do niedawna w St. Petersburgu upały do około 35oC. W blokach trudno było je przeżyć, zwłaszcza, że w lecie w tych okolicach temperatura waha się około 25oC. Jak widać nie tylko w Polsce klimat się zmienia.
Jako pierwszy zwiedziliśmy krążownik Aurora, grzecznie przycumowany u brzegu Newy. Obecnie znajduje się tam muzeum, wejście jest za darmo, ale trzeba pilnować portfeli, bo zwłaszcza tam grasują kieszonkowcy. Na statku uwijają się młodzi marynarze (matrosi) – malują, zwijają coś, stoją na warcie. Wewnątrz – pełno starych zdjęć, głównie z obchodów różnych rocznic, są też wystawione akcesoria marynarskie. Dla laika śmiesznie wyglądają zawieszone wysoko pod sufitem hamaki do spania i stoły kuchenne przymocowane do sufitu. Nietrudno sobie wyobrazić co się działo, kiedy bujało statkiem na morzu.
Krążownik Aurora w październiku 1917 roku oddał strzał w kierunku Pałacu Zimowego carów, dając hasło do rozpoczęcia rewolucji październikowej.
Na drugim brzegu Newy pyszni się Twierdza Pietropawłowska, otoczona grubymi, o szerokości 20 metrów murami. Mury te stoją tuż nad brzegiem rzeki (twierdza zbudowana jest na wyspie), tak, żeby wróg nie mógł się na brzegu rozlokować. Sobór Pietropawłowski kryje w sobie liczne, najczęściej z białego marmuru nagrobki carów i ich krewnych. Jest tam też krypta ze zwłokami ostatniego cara Rosji Mikołaja II, jego żony i niektórych ich dzieci (dwójki nie odnaleziono).
O godzinie dwunastej słychać wystrzał z armat. Chcąc wysłać widokówki udaliśmy się na pobliską pocztę. Okazało się, że 25 rubli kosztuje znaczek zarówno do Polski, jak i do Stanów Zjednoczonych. Wszędzie pełno kiosków i straganów z turystycznymi pamiątkami. A w parku stoi dziwaczny, nowoczesno-awangardowy pomnik siedzącego na krześle cara Piotra I (założyciela Petersburga 300 lat temu) – jest on łysy, a jego głowa jest nieproporcjonalnie mała w stosunku do reszty ciała. Ale to nie zraża turystów, stojących posłusznie w kolejce, żeby usiąść carowi na kolanach i pstryknąć sobie fotkę.
Ruszamy po Newskim Prospekcie (głównej ulicy St. Petersburga) w poszukiwaniu czegoś taniego do zjedzenia i natrafiamy na coś w rodzaju rosyjskiego McDonalda, tylko, że zamiast hamburgerów, sprzedają tam barszcz i bliny (rodzaj naleśników) z różnym nadzieniem – od najtańszych z masłem, przez te z pieczarkami, do drogich z czerwonym kawiorem (270 rubli). Barszcz obowiązkowo posiada „kleks” ze śmietany, który usiłuję łyżką ominąć.
Po południu zwiedzaliśmy Sobór św. Izaaka, w którym modliła się rodzina carska. Wnętrze przebogate pomimo zniszczeń wojennych. Zachowały się mozaikowe obrazy, ikonostaty, kolumny z malachitu i lapis lazuri (wysokie na kilka metrów!), a także piękne posadzki, lampy i złocenia. I pomyśleć, że w czasie oblężenia Petersburga (wtedy Leningradu) w czasie II Wojny Światowej, przed Soborem św. Izaaka ludzie uprawiali na trawnikach kapustę – są na dowód tego zdjęcia.
Obok naszego hotelu znaleźliśmy nieduży, ale samoobsługowy sklep, który oferował w miarę tanie jedzenie na kolacje, raczej nie różniące się od polskiego. Tylko we wszystkich sklepach, do których wchodziliśmy najlepiej i najbardziej imponująco zaopatrzony był dział z alkoholami.
Na pierwszą w nocy pojechaliśmy do śródmieścia (metro wtedy nie działa, ale są marszrutki) obejrzeć podnoszenie mostów na Newie. Mosty są podniesione każdej nocy między pierwszą a piątą rano dla statków morskich. Kiedy myśmy oglądali to widowisko, żaden duży statek nie przepłynął, za to pływały liczne łódki i stateczki pasażerskie z robiącymi zdjęcia turystami.
Rejs po Newie (na następny dzień), przypadł w pochmurną pogodę, ale i tak podziwialiśmy piękne, odnowione budynki i pałacyki nad brzegami. Płynie się nie tylko po Newie, ale też po jej kanałach i innych rzekach, takich ja Fontanka (która kiedyś zasilała fontanny Petersburga), czy Mojka (w wolnym tłumaczeniu – Śmierdziawka, co mówi samo za siebie).
Po przekąszeniu tym razem drogiego barszczu domowego i uchy (zupy rybnej) za 200 rubli, ale z widokiem na Newę, czas było zwiedzać słynny Ermitaż – dawniej Pałac Zimowy carów, obecnie muzeum państwowe. Muzeum to może na widok publiczny wystawić tylko 5% swoich eksponatów (reszta, z braku miejsca, zalega w magazynach), ale i tak człowiek potrzebowałby miesięcy na obejrzenie tego dokładniej. Obrazy, rzeźby, stoliki z blatami z inkrustowanego drewna i z mozaiką z różnych kamieni, żyrandole, wazy, itp., itd. Wchodzi się do tego muzeum pełnym zapału i werwy, ale po paru godzinach człowiek rozgląda się już tylko za filiżanką kawy, którą zresztą można kupić w kawiarni na parterze.
W następnym dniu pojechaliśmy do Peterhofu – letniego pałacu carów, oddalonego o około 30 kilometrów od St. Petersburga. Ścisk tam niesamowity! Panie pilnujące ruchu w każdej sali, popędzają ludzi, od czasu do czasu dźwięczą alarmy jak ktoś przysunie się zbyt blisko do sznura odgradzającego ludzi od eksponatów. No cóż – dobre życie wiedli carowie – wszędzie złocenia na białych ścianach, zdobne sufity, drewniane, mozaikowe parkiety. Czasem na ścianach jedwabne tapety, meble kunsztownie zdobione.
Na prawdziwą uwagę zasługuje ogród w Peterhofie. Znajduje się w nim podobno największy zespół fontann w Europie. O godzinie jedenastej, przy dźwiękach hymnu rosyjskiego, rozpoczyna się widowisko. Wielka Kaskada spływa, opryskując stojących w pobliżu ludzi, do kanału prowadzącego wprost do Zatoki Fińskiej. Po obu stronach kaskady umieszczone są pozłacane figury mitologicznych bożków. Kiedy świeci słońce – wrażenie jest niesamowite!
W ogrodach znajdują się jeszcze inne fontanny o różnorodnych kształtach – słońca, kwiatów, drzewa lub z marmurowymi rzeźbami. Fontanny działają od 9 maja do końca września. Podejrzewam, że poza sezonem „fontannowym” można pałac zwiedzić na spokojnie bez tłumów, ale ogród nie ma wtedy już takiego uroku.
Spacery po Newskim Prospekcie dawały nam czasem nieoczekiwane widoki, na przykład starszych ludzi – kombatantów wojennych, trzymających czerwoną flagę z sierpem i młotem, walczących chyba o powrót do dawnych czasów…
Przy tej ulicy jest też kościół katolicki, w którego podziemiach znajduje się połamana (ale sklejona) płyta nagrobna ostatniego króla Polski – Stanisława Poniatowskiego. Jest też bardzo ekskluzywny i bardzo drogi (klapki damskie za 400 złotych!) sklep. Tłoku nie zauważyłam .
To co podobało się nam najbardziej – we wszystkich dotychczas poznanych miastach, trzeba odejść daleko od centrum, żeby znaleźć tanią knajpkę, a w St. Petersburgu tanie są obok drogich! Tuż przy Newskim Prospekcie zjedliśmy obiad za 160 rubli z zupą, blinem z kapustą i pieczarkami na drugie danie, słodkim blinem na deser i herbatą.
Nie mogliśmy sobie odmówić wizyty w Carskim Siole – następnej letniej rezydencji carów. Pod pałacem powitała nas orkiestra, wygrywająca (bez fałszowania) hymn polski, Krakowiaczka i inne polskie melodie. W pałacu, jak zwykle (stopniowo zaczęliśmy się przyzwyczajać), złoto, kryształowe żyrandole, zdobne ściany, sufity, podłogi. Liczne portrety carów (zwłaszcza carzyc), bogato zastawione stoły (podobno można je było opuszczać na dolne, kuchenne piętro, żeby służba mogła szybko sprzątnąć, zmienić zastawę i podać nowe potrawy). I oczywiście słynna, Bursztynowa Komnata – istna szkatułka, choć pierwowzór zaginął w czasie II Wojny Światowej, odbudowano ją w 2003 roku.
W ogrodach Carskiego Sioła znajdują się pawilony, w których obecnie na przykład śpiewają chóry męskie (na wysokim poziomie), jeziorko, rzeźby.
Po południu zajrzeliśmy do Pałacu Jusupowów w St. Petersburgu – rodu równie bogatego jak Romanowie (carowie), którzy w odróżnieniu od tych ostatnich carów, zdołali ujść z życiem w czasie rewolucji i ich potomkowie żyją do dziś w Europie.
Z Pałacem Jusupowów związana jest historia o zamachu na Rasputina, mnicha z Syberii. Rasputin zyskawszy względy cara Mikołaja II i jego żony, wplątał się w różne intrygi i działał na szkodę państwa, oczywiście czerpiąc z tego zyski. Dlatego też czwórka młodych spiskowców, w tym jeden z Jusupowów postanowiła zabić Rasputina. W pałacu wszystko jest zobrazowane przy pomocy figur woskowych. Co ciekawe, mimo zatrutych ciastek, strzału w serce i potem, w czasie ucieczki, jeszcze 2 postrzeleń, wrzucony do zimnej Newy, Rasputin usiłował się jeszcze z niej wydostać. Prawie nierealne, a jednak sekcja zwłok podobno to stwierdziła.
Po tych paru dniach niestety musieliśmy pożegnać się z pięknym w dzień i w nocy St. Petersburgiem. Pomimo krótkiej swojej historii (istnieje dopiero od około 300 lat), miasto to przeżyło wiele krwawych wydarzeń, zaczynając od jego budowy na bagnach, która pochłonęła sporo żywotów ludzkich. Obecnie, wydaje się, że miasto przeżywa rozkwit – śródmieście jest odnowione, na ulicach jeżdżą nowoczesne samochody (choć graty też się zdarzają), w restauracjach pełno ludzi. Z drugiej strony, przeciętni Rosjanie z rodzinami (po 5, 6 osób) gnieżdżą się w 30-metrowych mieszkaniach.
Pomyślałam sobie, że do St. Petersburga warto byłoby wrócić na dłużej, może już poza sezonem, w czas wiosny lub jesieni.


Warto zaplanować zwiedzanie St. Petersburga. Jego mieszkańcy są życzliwi, choć trzeba uważać na złodziei. Pamiątki należy kupować na straganach, tam są około 4 razy tańsze niż w sklepach. Zjeść można dobrze i w miarę tanio, nawet w centrum, wystarczy trochę poszukać knajpki z regionalnymi daniami (bliny, pierożki, barszcz, ucha itp.), poza tym w bocznych uliczkach są jadłodajnie z jedzeniem jak w dawnych naszych przyzakładowych stołówkach tanie to jedzenie i smaczne. Po mieście najlepiej przemieszczać się marszrutkami (bilet 2,70 rubla). Na nocleg myśmy wybrali hotel na obrzeżach miasta, z którego byliśmy zadowoleni.
A zabytki każdy zwiedza według własnego „klucza”, ja podałam te, które chyba najczęściej się zwiedza.

Zdjęcia

ROSJA / - / St. Petersburg / Po PetersburguROSJA / - / St. Petersburg / Po PetersburguROSJA / - / St. Petersburg / Po PetersburguROSJA / - / St. Petersburg / Po PetersburguROSJA / - / Carskie Sioło / Po PetersburguROSJA / - / St. Petersburg / Po PetersburguROSJA / - / Peterhof / Fontanny PeterhofuROSJA / - / Peterhof / Fontanny PeterhofuROSJA / - / Peterhof / Fontanny Peterhofu

Dodane komentarze

akras dołączył
03.07.2010

akras 2012-10-24 10:50:38

Nie Ty masz płytę z przewodnikiem. A ja taką kupiłam w Petersburgu i z niej spisałam niektóre wyrażenia. Myślę tez, że akurat nasza przewodniczka (Rosjanka) po tym mieście była bardzo kompetentna - była to z wykształcenia historyk....Nie wypisuje tu więc jakichs bzdur.

[konto usuniete] dołączył
21.10.2012

[konto usuniete] 2012-10-24 07:11:09

... z francuskiego "Paradyż" a więc zwał Paradyżem a nie Paradyzmem " ... reszta uwag merytorycznym od użytkowników konkretna.

tomek29kce dołączył
26.07.2011

tomek29kce 2011-07-26 13:45:48

Nasze odczucia z wycieczki do St. Petersburga są podobne do Twoich. Trzeba mieć dużo więcej czasu niż trzy dni i wybrać się indywidualnie a nie jak my z wycieczką zorganizowaną. Nas hymnem polski również powitali grajkowie na parkingu przed parkiem w Peterhofie. Chyba przewodnicy mają z nimi jakieś układy :-) Nam z braku czasu nie udało się zjeść tanio w centrum. Zjedliśmy 2 bliny z pysznym serem i kwasem chlebowym za około 240 rubli.

akras dołączył
03.07.2010

akras 2011-07-26 13:38:53

Twierdza Pietropawłowska jest na Wyspie Zajęczej, a Aurora nie jest przycumowana przy wyspie, tylko jednym z brzegów Newy (obok szkoły muzycznej). Oczywiście, że na przeciw Pałacu Zimowego, ale nie na brzegu gdzie Twierdza.

tomek29kce dołączył
26.07.2011

tomek29kce 2011-07-26 13:38:33

Nie wiem kiedy byłaś w St. Petersburgu, ale w lipcu 2011r. krążownik Awrora (tak go nazywają Rosjanie) stoi na tym samym a nie przeciwnym brzegu rzeki Newy co Twierdza Pietropawłowska. Na przeciwnym brzegu leży Pałac Zimowy (Ermitaż).

tomek29kce dołączył
26.07.2011

tomek29kce 2011-07-26 13:37:49

Nie wiem kiedy byłaś w St. Petersburgu, ale w lipcu 2011r. krążownik Awrora (tak go nazywają Rosjanie) stoi na tym samym a nie przeciwnym brzegu rzeki Newy co Twierdza Pietropawłowska. Na przeciwnym brzegu leży Pałac Zimowy (Ermitaż).

tomek29kce dołączył
26.07.2011

tomek29kce 2011-07-26 13:27:15

Nie wiem kiedy byłaś w St. Petersburgu, ale w lipcu 2011r. krążownik Awrora (tak go nazywają Rosjanie) stoi na tym samym a nie przeciwnym brzegu rzeki Newy co Twierdza Pietropawłowska. Na przeciwnym brzegu leży Pałac Zimowy (Ermitaż).

akras dołączył
03.07.2010

akras 2011-06-17 09:46:50

Dziekuję :) Od czasu do czasu "popełniam" gdzieś taki artykuł. Niestety obowiązki zawodowe i domowe nie zostawiają mi zbyt wiee czasu na pisarstwo.

jkh12@interia.pl (kontoo zablokowane) dołączył
12.02.2011

jkh12@interia.pl (kontoo zablokowane) 2011-06-17 05:46:35

Bardzo ciekawy , dobry i madry artykuł - życzyłbym sobie aby na Globtroterze było coraz więcej takich opisów i spostrzeżeń.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl