Artykuły i relacje z podróży Globtroterów Dodaj do: wykop.pl

KRESY - spełnione marzenia > UKRAINA


lena13 lena13 relacje z podróży

Zdjęcie UKRAINA / Lwowski / Olesko / Zamek w OleskuWycieczka na Kresy Wschodnie była moim marzeniem – zdawałoby się – nie do spełnienia.
Kilka pobytów we Lwowie w latach poprzednich tylko utwierdzało mnie w przekonaniu że trzeba zrealizować dawne marzenia.
Udało się to dopiero w 2005 roku… dotarliśmy zwiedzając zamki wołyńsko- podolskie aż do Kamieńca Podolskiego…

W poniedziałek, 22 sierpnia 2005r. pociągiem dojechaliśmy do Lublina a potem busami do Zamościa i zanocowaliśmy na campingu "Duet". Wycieczkę na Ukrainę zorganizowało nam biuro podróży "INTUR" z Zamościa. Wczesnym rankiem, już o g. 4.45 podjechał autokar i pod opieką pilotki, pojechaliśmy w stronę przejścia granicznego z Ukrainą w Hrebennem.
Po przekroczeniu granicy - gdzie zatrzymano nas około godziny, w celu wypisania karteczek z naszymi danymi osobowymi - znaleźliśmy się jakby w innym świecie: szeroka, byle jak
pokryta asfaltem szosa bez pobocza, po jej bokach gęste zarośla nie pozwalające zobaczyć wiosek i miast - to chyba tzw. droga strategiczna. Około 11 -tej pojawiło się górujące nad Lwowem Wzgórze Zamkowe z Kopcem Unii Lubelskiej i wkrótce wjechaliśmy w granice miasta. We Lwowie spotyka się świat bałtycki z krymskim. Pod kościołem św. Elżbiety przebiega dział wodny między basenami Morza Bałtyckiego i Czarnego. Miasto zbudował książę halicki Daniel, dla swego syna Lwa - około 1250r.
Zakwaterowanie w hotelu "Lwów" zajęło nam godzinę, a potem razem z ukraińską przewodniczką, wyruszyliśmy na objazdową wycieczkę autokarem po mieście. Przejechaliśmy obok Teatru Wielkiego na Wałach Hetmańskich, obok hotelu George, obok kościoła świętego Andrzeja i dawnego klasztoru OO. Bernardynów. Dopiero obok soboru św. Jerzego - dziś św. Jura - wysiadamy z autokaru i podchodzimy pod górkę do wspaniałego, greckokatolickiego katedralnego soboru św. Jura. To zabytek w stylu rokoko, po lewej stronie obszernego dziedzińca wznosi się główna fasada katedry z monumentalnym portalem. Attykę fasady wieńczy konny posąg św. Jerzego walczącego ze smokiem. Tuż obok katedry stoi piękny pałac metropolitów, tu mieszkał Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do Lwowa. Przez miasto, na którego zwiedzenie nie starczyłoby nawet kilkanaście tygodni - a my mamy jeden dzień - jedziemy na Cmentarz Łyczakowski, największą nekropolię Lwowa.
Ten cmentarz, to jedna z najsłynniejszych polskich nekropolii, tu spoczęli znani z historii i z literatury, z nauki i sztuki wielcy Polacy: uczestnicy powstań: listopadowego i styczniowego, pisarze i poeci: Gabriela Zapolska, Seweryn Goszczyński, Maria Konopnicka, Wł. Bełza, architekt Zygmunt Gorgolewski, matematyk Stefan Banach, Julian Konstanty Ordon (Reduta Ordona) i artysta - malarz Artur Grottger.
Wszystkie nagrobki, a szczególnie te najstarsze to prawdziwe dzieła sztuki i chociaż widać już niszczący wpływ mijającego czasu – nadal budzą podziw. Niektóre polskie groby są zdewastowane, w niektórych pochowano ukraińskich zmarłych. Przechodzimy na cmentarz wojskowy Polaków poległych na Ziemi Lwowskiej w walce o niepodległość w latach 1918 - 1920. Do 1944r. nosił nazwę: Cmentarz Obrońców Lwowa (Orląt Lwowskich). Pochowano tu 2859 poległych, najmłodsi pochowani w katakumbach żołnierze to Jurek Bitschan i Tadek Jabłoński, obaj mieli po 14 lat. Cmentarz mocno zniszczony podczas II wojny światowej, został ostatecznie zrujnowany w 1970r. kiedy to na polecenie Breżniewa czołgi zrównały z ziemią marmurowe nagrobki, a w kaplicy i w katakumbach otwarto zakład kamieniarski. Tylko łuk triumfalny - Pomnik Chwały, oparł się czołgom, ocalały też dwa lwy z napisami: " Tobie Polsko" i "Zawsze wierny", tylko dlatego, że już wcześniej przeniesiono je na przedmieścia miasta. Od 1989r. polska firma "Energopol" i lwowskie "Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi" rozpoczęło renowację i porządkowanie cmentarza. Po wielu perturbacjach 23 czerwca br. uroczyście, w obecności prezydentów Polski i Ukrainy otwarto Cmentarz Orląt Lwowskich.
Obok cmentarza Orląt , po sąsiedzku znajduje się ogromny Memoriał Ukraińskiej Halickiej Armii, z czarnym aniołem śmierci otoczony zaniedbanymi grobami…
My składamy kwiaty i zapalamy znicze na „naszym” cmentarzu. W zadumie patrzymy na napis: "Tu leży żołnierz polski poległy za Ojczyznę" Jeszcze jeden nagrobek, to stąd pobrano prochy nieznanego żołnierza - spoczęły w krypcie na Placu J. Piłsudskiego w Warszawie. Odwiedzamy kaplicę i składamy skromne datki na opiekę nad grobami. Cmentarz jest zadbany, pamiętam ten teren z mojego pobytu we Lwowie w latach siedemdziesiątych, było tu wysypisko śmieci…
Wracamy na Cmentarz Łyczakowski, przy głównej alei odwiedzamy pomnik wybitnego historyka Karola Szajnochy i poetyczny nagrobek Józefy Markowskiej (śpiąca młoda kobieta), podziwiamy monumentalne kaplice grobowe słynnych rodów lwowskich: Baczewskich, Dunin - Borkowskich, Adamskich.
Jedziemy autokarem ulicą Łyczakowską, potem obok kościoła św. Antoniego (msze w języku polskim), obok cytadeli, dojeżdżamy do Wałów Hetmańskich i do gmachu Teatru Wielkiego. Tu wysiadamy z autokaru.
Teraz, już idąc pieszo, zobaczymy niektóre, z wielu wspaniałych zabytków Lwowa. Idziemy Wałami Hetmańskimi, pod nimi płynie zamurowana rzeka Pełtew. Na końcu bulwaru imponujący renesansowo - barokowy gmach Teatru Wielkiego. Nie ma możliwości, aby zobaczyć wnętrza, niektórzy z nas mieli okazję je zwiedzić w czasie marcowej wycieczki w ubiegłym roku. Ale i wtedy nie zobaczyliśmy wspaniałej kurtyny "Parnas', Henryka Siemiradzkiego. Ulicą Łesi Ukrainki idziemy do Katedry Ormiańskiej, zbudowanej w I poł. XIV w. z kamienia łupanego. Oglądamy unikatowe freski na okiennych framugach, wykonane w stylu bizantyjskim i malowidła ścienne w stylu modernistycznym. W krypcie Katedry, gdzie chowano wybitnych Ormian zachowało się epitafium patriarchy Armenii, Stefana V.
Zaułkiem Ormiańskim wchodzimy w przejście w wieży - dzwonnicy. Bezpośrednio do wieży przylega pałac arcybiskupów ormiańskich. Katedra Ormiańska i zaułek z zabudową tworzą niepowtarzalny zakątek wschodniej architektury we Lwowie. W miejscu, gdzie według legendy swój "terem" miał książę Lew, powstał klasztorny kościół OO. Dominikanów. Barokowe wnętrze świątyni bogate w rzeźby i w pomniki (pomnik Artura Grottgera), pod kopułą stoją figury świętych, a przy głównym ołtarzu cztery drewniane rzeźby świętych: Piotra, Pawła, Jana Chrzciciela i Łukasza.
Idąc obok renesansowego zespołu cerkwi Uspeńskiej (Wołoskiej) z wieżą Korniakta zdążamy w stronę ratusza i Rynku. Prostokątny plac otaczają 44 kamienice z ratuszem pośrodku. Na frontonie głównej fasady ratusza umieszczono wielki herb Lwowa, a wejścia strzegą kamienne lwy. Kamienice, to dawne pałace i domy mieszczańskie, najpiękniejsze to kamienice: Czarna i Królewska, Pałac Korniakta, Pałac Lubomirskich i kamienica Wenecka w której do 1940r. mieszkał pisarz i piosenkarz Jerzy Michotek, autor książki "Tylko we Lwowie". Na Placu Teatralnym wznosi się majestatyczna Katedra Łacińska pw. Wniebowzięcia NMP. Budowę ufundowanej przez Kazimierza Wielkiego katedry rozpoczęto w 1360r. W barokowym ołtarzu głównym znajduje się kultowy obraz Matki Bożej Łaskawej, właśnie przed nim 1 kwietnia 1656r. król Jan Kazimierz złożył słynne śluby, ogłaszając Matkę Bożą Królową Korony Polskiej. W prezbiterium, na ścianach liczne pomniki i epitafia nagrobne, w nawach bocznych wiele kaplic i ołtarzy. Katedra Łacińska pełniła w czasach komunizmu rolę ostoi polskości na terenie powiatu lwowskiego. Dziś także wzrusza i przypomina o czasach naszej polskiej, chlubnej przeszłości, tu, w katedrze, jak i w całym mieście, z każdej uliczki "mówią do nas wieki", mówią o tym, że tu we Lwowie, przez ponad sześć wieków w zgodzie żyli Polacy, Ukraińcy, Grecy, Ormianie, Żydzi i inne narodowości, a każda z nich wniosła swój wkład w kulturalne dziedzictwo Lwowa. Podniosły nastrój psują wszędobylscy żebracy, wyjątkowo dobrze mówiący po polsku, jednak niektórym z nich brakuje polskich słów w chwili zadawania pytań z naszej strony…
Obok katedry - wspaniała kaplica Boimów, zbudowana w stylu późnego renesansu, o fasadzie pokrytej rzeźbioną dekoracją. Idziemy na Plac Mickiewicza pod pomnik wieszcza, który stoi tu od czasów przedwojennych. Naprzeciw pomnika - najstarszy hotel Lwowa, założony w 1793r.przez George'a Hoffmanna. Zbliża się wieczór, kolację jemy w restauracji przy Rynku, jest smaczna, lokal ładnie urządzony: bogata zastawa, piękne obrusy, kwiaty. Nocujemy w znanym nam hotelu "Lwów", który ma tylko jedną zaletę: jest w centrum miasta.
Po śniadaniu wyjeżdżamy w kierunku Kijowa, około 75 km. za Lwowem, książęta halicko - wołyńscy zbudowali na przełomie XIII i XIV w. - zamek. Górujący nad okolicą, na stromym wzgórzu, bieleje w słońcu zamek w Olesku. W 1432r. zdobył go król Władysław Jagiełło. Należał do Sienińskich, Kamienieckich, Herburtów, Daniłowiczów, Sobieskich i Rzewuskich. Był wielokroć niszczony przez Tatarów, a potem odbudowywany. W 1629r. z małżeństwa Jakuba Sobieskiego i Teofili z Daniłowiczów urodził się tu przyszły król Polski - Jan III Sobieski. Dziś na zamku jest muzeum, dział Lwowskiej Galerii Sztuki, zebrano tu setki dzieł malarstwa i rzeźby. W malowniczym parku zachowało się kilka kamiennych rzeźb z XVII w.
Niedaleko od Oleska położony jest zamek w Podhorcach - niezwykle cenny zabytek architektury renesansu. Zbudował go w latach 1637 – 1641 hetman koronny Stanisław Koniecpolski, późniejszymi właścicielami byli Jan III Sobieski, Rzewuscy, Sanguszkowie. Pałac jest otoczony wałami, bastionami i fosą. Do pałacu prowadzi brama wjazdowa, otacza go piękny "włoski" park ze starymi lipami. Dziś cały zespół jest poddawany renowacji, chodzimy po pustych komnatach bardzo zdewastowanego pałacu, ale widać tu wszędzie ślady dawnej świetności. To tu, w zniszczonych pożarem w latach 50 - tych XX wieku w salach zamku, kręcono wiele filmów, w "Potopie" pałacowe wnętrza udawały radziwiłłowskie Kiejdany. Odwiedzamy jeszcze barokowy XVIII - wieczny kościół św. Józefa, fundacji Wacława Rzewuskiego, właśnie trwa tam nabożeństwo. Czas na kawę, fundowaną nam codziennie przez
biuro INTUR, częstuje nas pan kierowca. Jest to miły gest bo we wszystkich wycieczkowych autokarach kierowcy „zdzierają skórę” za serwowane napoje, a tu proszę – niespodzianka. Opuszczamy Podhorce z nadzieją, że renowacja i konserwacja tego wspaniałego zespołu zamkowego przywróci mu dawną świetność - na pewno jeszcze tu powrócimy za kilka lat.
Jedziemy w stronę Poczajowa, już wczoraj przewodniczka pani Irena uprzedziła panie, że do poczajowskiej ławry nie wolno wchodzić bez nakrycia głowy i w spodniach. Więc ubrałyśmy spódnice, ale nie wszystkie nasze dziewczyny zabrały je w podróż, na szczęście przy klasztorze "działa" wypożyczalnia spódnic i chust na głowę. Według tradycji, w miejscu gdzie Najświętsza Bogurodzica pozostawiła ślad stopy, powstało uzdrawiające (do dziś) źródło, a potem klasztor z cudowną ikoną Bogurodzicy przywiezioną przez polską szlachciankę z Grecji. Tu także znajdują się relikwie przełożonego monasteru, św. Hioba. Od 1240r. ławra poczajowska jest ostoją tradycji prawosławnej. Według niej, w czasie oblężenia przez Turków i Tatarów w 1675r. Matka Boża ukazała się nad klasztorem i uchroniła go od najeźdźców. W okresie międzywojennym ławra pozostała "bastionem" rosyjskiego prawosławia, co uchroniło ją od zniszczenia podczas wkroczenia na Kresy 17.09. 1939r.
Armii Czerwonej. Dziś, obok kijowskiej ławry peczerskiej stanowi ona najważniejszy ośrodek ukraińskiego prawosławia. Jesteśmy pod wrażeniem przepychu wspaniałego klasztoru, górującego ze szczytu wzgórza nad Poczajowem. Obok kramy z pamiątkami i nie tylko…
Jedziemy do odległego o 25 km Krzemieńca. Droga wznosi się i opada - jesteśmy na Wołyniu. Miasto ukryte jest w długim jarze, pomiędzy stokami gór. Krzemieniec - zwany Atenami Wołynia, okala kilka sporych wzniesień, z których Góra Królowej Bony, zwana też Górą Zamkową jest symbolem miasta. Na Górze Zamkowej widnieją ruiny zamku i resztki murów obronnych. Dla nas, to przede wszystkim miasto, w którym urodził się i skończył słynne liceum krzemienieckie wielki poeta, Juliusz Słowacki. Zwiedzamy muzeum poety, pełne pamiątek pozostałych z czasów kiedy w dworku z widokiem na Górę Bony mieszkała pani Salomea z Juliuszem. Młoda Ukrainka mówi tylko w swoim języku, ale rozumiemy prawie wszystko…
"Ileż to razy, patrząc na stary zamek, koronujący ruinami górę mego rodzinnego miasteczka, marzyłem, że kiedyś w ten wieniec wyszczerbionych murów nasypię widm, duchów, rycerzy; że odbuduję sale i oświecę je przez okna ogniem piorunowych nocy, a sklepieniom każę powtarzać dawne sofoklesowskie wersety!" -( J.Słowacki "List do Z. Krasińskiego"). Wielki poeta wspaniale spełnił swoje marzenia…
Na stromym wzgórzu na lewym brzegu rzeki Horyń książę Michał Wiśniowiecki wybudował w 1494r. zamek Wiśniowiec, który stał się majątkiem rodu. Zburzony w 1640r. przez Turków, został odbudowany przez Jeremiego Wiśniowieckiego, przebudowany na okazały rokokowy pałac, na wzór rezydencji dawnych królów Francji, dostają w spadku Mniszchowie. Dziś, jak większość zamków i pałaców kresowych jest dość zrujnowany ale widać, że trwają tu prace renowacyjne.
W podobnym stanie jest zamek w Zbarażu, zbudowany przez braci Krzysztofa i Jerzego Zbaraskich w latach 1629 - 1631. Trwa tu wielka budowa, po bagnach przez które z oblężonego przez kozaków Chmielnickiego Zbaraża, przedzierali się dzielni rycerze Podbipięta i Skrzetuski - nie ma dzisiaj śladu. Bagna zostały już dawno osuszone, a pałace książąt Wiśniowieckich mocno podupadły - na szczęście ludzie na Ukrainie zmieniają swoje myślenie, zaczynają dostrzegać, że polskie zamki i pałace to także ich dziedzictwo kulturowe. Renowacja trwa.
Zbliża się wieczór, z mnóstwem wrażeń i zmęczeni, (przejechaliśmy ponad 300 km i zwiedziliśmy kilka zamków), dojeżdżamy do Tarnopola, na kolację i nocleg. Kolację jemy w hotelu "TARNOPOL", jeszcze spacer nad jeziorem i w okolicach hotelu i już czas na odpoczynek. Tarnopolską twierdzę wybudował z nadania króla Zygmunta I - kasztelan krakowski Jan Tarnawski w latach 1540 - 1548. Od strony zachodniej dostępu do zamku broniły wody stawu, od miasta oddzielała go fosa i wał ziemny wzmocniony częstokołem. Zamek tarnopolski tak, jak inne zamki na Wołyniu i Podolu był często niszczony przez najazdy Tatarów i Turków. Dziś, nad malowniczym stawem, stoi przebudowany na pałac - dawny warowny zamek w Tarnopolu.
Po drugiej stronie stawu widać wysoką zabudowę nowoczesnego miasta. W hotelowej restauracji jemy śniadanie i już czas wyruszyć w podróż na Podole. Wyjeżdżamy z hotelu, jednak po chwili - małe zamieszanie. Jeden z kolegów zostawił w hotelu powieszone w szafie - spodnie. Ze śmiechem i wśród żartów wracamy do hotelu. Na szczęście kolega potrafił śmiać się sam z siebie i na nikogo się nie obraził. Zguba została odzyskana i już bez przeszkód wyjeżdżamy z Tarnopola. Jedziemy w dół i w górę po podolskich drogach, po bokach jezdni widać dawne rozległe stepy, tylko czasem mignie jakaś daleka wioska. Mało tu samochodów, czasem spotykamy wozy konne, pasące się krowy, gęsi - to polski, sielski krajobraz sprzed wielu już lat.
Dojeżdżamy do trójkąta, gdzie do 1939r. graniczyły z sobą trzy państwa: Polska, Rosja i Rumunia. Jedziemy dalej, aż Skały Podolskiej. Zamek był z trzech stron otoczony skałami, a od południa murami z wieżą. Nad fosą był zwodzony most. Chodząc po wzniesieniu z ruinami pałacu i murów, wokół zachowanej w niezłym stanie wieży, patrzymy na płynący w dole Zbrucz. Na rzece widać most, pewnie ten sam, po którym 17. 09.1939r. przeszli żołnierze Armii Czerwonej zajmując polskie Kresy Wschodnie na mocy porozumienia pomiędzy hitlerowskimi Niemcami a sowiecką Rosją (pakt Ribbentrop - Mołotow). Z zamkowego wzgórza pięknie wygląda rozległa panorama Podola i lazur nieba z białymi chmurkami nad nami. Przejeżdżamy przez Kamieniec Podolski, zabieramy stąd mówiącego po polsku młodego przewodnika i jedziemy przez Okopy Świętej Trójcy do Chocimia. Twierdza chocimska z połowy XIII w. należy do najstarszych, wybudowano ją na skalnym cyplu pomiędzy Dniestrem a jarem potoku, który do niego wpada. Na przestrzeni wieków wiele razy przechodziła pod panowanie różnych państw, od Mołdawii poprzez Turcję i Polskę. My mamy w pamięci słynny atak husarii w zwycięskiej bitwie pod Chocimiem w 1673r. dowodzonej przez - wtedy jeszcze hetmana - Jana Sobieskiego. Jeszcze dziś twierdza chocimska wywiera wielkie wrażenie.
Murowaną twierdzę otacza obmurowana kamieniami fosa, o szerokości 34m. Do wnętrza twierdzy kiedyś prowadziły cztery bramy, a na jej terenie wokół zamku Turcy zbudowali w XVIII w. tzw. nową twierdzę (koszary z minaretem, zamek komendanta, magazyny, stajnie, łaźnie i warsztaty). Na wałach z bastionami umieszczano 200 armat. Przedpola twierdzy miały podziemne, zaminowane fortyfikacje i
budowle obronne. W połowie XIX w. zamek stracił znaczenie obronne, ale do dziś przetrwał niemal w całości. Stojąc na wysokim brzegu Dniestru, patrzymy na dumną twierdzę Chocim, która niegdyś strzegła granic Rzeczypospolitej. Wracamy do Kamieńca Podolskiego przez Okopy Świętej Trójcy - twierdzę zbudowaną w 1692r. przez hetmana wielkiego koronnego Stanisława Jana Jabłonowskiego w międzyrzeczu Dniestru i Zbrucza, w celu kontroli przez oddziały polskie drogi do Kamieńca. Do dziś przetrwały tylko ruiny kościoła Świętej Trójcy, ufundowanego przez Jana III Sobieskiego w 1693r., Brama Kamieniecka i jedna z wartowni. Okopy Świętej Trójcy opisane przez Zygmunta Krasińskiego w " Nieboskiej Komedii", stały się symbolem ostatecznych zmagań człowieka.
I już Kamieniec Podolski - ostatnia duża twierdza Rzeczypospolitej a dalej już tylko sienkiewiczowskie "Dzikie Pola"...
"...a potem już hen, ku morzu, step i step, w dwie rzeki jakby w ramę ujęty. Step to był pusty i pełny zarazem, cichy i groźny, spokojny i pełen zasadzek, dziki od "Dzikich Pól", ale i od dzikich dusz. Czasem też napełniała go wielka wojna. Wówczas płynęły po nim jak fale czambuły tatarskie, pułki kozackie, to chorągwie polskie lub wołoskie..." - (Henryk Sienkiewicz "Ogniem i mieczem").
"Perła na Kamieniu" - tak nazywają Kamieniec Podolski. Miasto leży na owalnym płaskowyżu, w pętli utworzonej przez głęboki, skalisty wąwóz rzeki Smotrycz, co czyni z tego miejsca cud natury. Jedyna droga na płaskowyż prowadzi wąską, skalną grzędą. U jej wylotu zbudowano zamek, który miał bronić dostępu do miasta. Kamieniec Podolski był więc przede wszystkim twierdzą. Na pionowych skałach wyrastają wieże Starego Miasta, gdzie kościół, minaret turecki, ratusz i cerkiew prawosławna stoją obok siebie. W Kamieńcu, podobnie jak we Lwowie, razem przez wiele wieków żyli Polacy, Rusini, i Ormianie. Od wieków wiodły do Kamieńca drogi handlowe z zachodu, południa, wschodu i północy. Miasto było pośrednikiem w stosunkach handlowych między Europą a Azją. Jedynym wjazdem do miasta był most turecki i tego wjazdu przez wieki broniła Stara Twierdza zbudowana w XIIw. na wysokim, skalnym brzegu rzeki Smotrycz. W 1672 roku 120 - tysięczne wojsko sułtana Mahometa IV zdobyło Kamieniec, broniony przez około 1060 osób. To wtedy, dowodząc obroną południowej flanki nowego zamku, zginął wysadzając zamek - pułkownik Jerzy Wołodyjowski, "Hektor Kamieniecki, pierwszy żołnierz Rzeczypospolitej".
Obok katedry jest obelisk, poświęcony panu Wołodyjowskiemu, tu, w Kamieńcu historia i legenda to jedno. Stracone wtedy miasto, powróciło do Korony Polskiej w 1699r. i aż do momentu poddania go Rosji, przez targowickiego marszałka Podola 21.04.1793r. - pozostawało w Jej granicach. Po przyjeździe do miasta, odwiedzamy łacińską katedrę p.w. Świętych Piotra i Pawła, najdalej na wschód wysuniętą gotycką świątynię na kontynencie europejskim. Wita nas kamienna tablica „Kamieniec pamięta” a potem jeszcze epitafium po polsku…
Murowaną, trójnawową bazylikę wzniesiono na początku XVIw. Po zdobyciu Kamieńca przez Turków, zamieniono ją na meczet, na kaplicy przylegającej do fasady zbudowano minaret. Minaretu i wieńczącego go półksiężyca nigdy nie usunięto, z czasem dostawiono tam figurę Matki Bożej i tak jest do dzisiaj. Wiosną 1919r. na krótko do miasta wróciło wojsko polskie, ale już w listopadzie 1920r. - miasto zajęli Rosjanie. W okresie stalinowskim z miasta i jego okolic, na Syberię i do Kazachstanu wywieziono tysiące Polaków, w mieście przez okres rządów komunistów zniszczono zabytki sakralne i obiekty kojarzące się z "pańskimi" i polskimi czasami. W 1998r. został utworzony Naukowy Historyczno - Architektoniczny Rezerwat "KAMIENIEC" i zaczęto odnawiać zabytki.Kamieniec pod względem ilości zabytków zajmuje trzecie miejsce na Ukrainie po Kijowie i Lwowie, a obecnie pretenduje do wpisu na listę zabytków światowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Żegnając Kamieniec Podolski miałam poczucie, że spełniły się moje marzenia. Przejechać przez Wołyń i Podole szlakiem, który dawno temu poznałam i pokochałam dzięki "Trylogii" H. Sienkiewicza, powieściom J. Korzeniowskiego i J. I. Kraszewskiego... Udało się to dopiero w trzecim wieku, ale się udało. Po prostu trzeba mieć marzenia, one się spełnią, jeśli tylko potrafimy do tego dążyć.
W drodze powrotnej do Lwowa, gdzie zanocujemy – robimy krótki postój w Czortkowie - rynek otaczają odnowione kamieniczki, odwiedzamy kościół parafialny i jedziemy dalej. Mamy jeszcze jedno miasto na trasie naszej wycieczki, to Stanisławów - dzisiejszy Iwano - Frankowsk.
Zachodzi już słońce kiedy nasz autokar dojeżdża do Stanisławowa. I w zachodzącym słońcu oglądamy centrum miasta, z którego pochodzi wielu naszych rodaków. Pewnie nie spodziewają się tego, jak bardzo ich rodzinne miasto się zmieniło, dziś jest to zadbane, czyste, nowoczesne miasto. Kamienice na Starym Mieście są pięknie odnowione, ulice zdobią klomby kwiatowe i fontanny. Stanisławów, z jego centrum, to dziś miasto europejskie.
Jesteśmy zmęczeni, ale dobrze że zobaczyliśmy "nowy" Stanisławów, tu widać, jak zmienia się Ukraina. Około 22 na nasz czas, (na Ukrainie 23), dojeżdżamy do Lwowa i tu żegnamy się z panią Ireną. Jeszcze kolacja w hotelu Lwów, ( już nie podano do niej nalewki jak w latach poprzednich), i nocleg. Piątek, to ostatni dzień naszej wycieczki, więc rankiem, jeszcze przed śniadaniem, robimy rekonesans: co i gdzie można kupić. Po śniadaniu mamy godzinę na zakupy. Powodzeniem cieszy się "wigor" piercowka - a także inne alkohole, "sało" czyli solona i paprykowana słonina, czarny chleb, chałwa i inne lokalne przysmaki. Ceny niższe niż u nas, wydajemy ostatnie chrywny.
Już wcześniej, w każdym mieście i zamku na szlaku naszej wycieczki kupowaliśmy pamiątki: wydawnictwa, pocztówki, książki w języku polskim. Jedziemy pod "Wysoki Zamek", najwyższe wzniesienie Lwowa. W XIII w. na tej górze książę halicki Daniel założył gród Lwa. Stromą
serpentyną wchodzimy na szczyt wzgórza(wysokość 413m. npm.), Ze szczytu Kopca podziwiamy rozległą - przy dobrej akurat widoczności - panoramę starego miasta, widok ten jest niezapomniany. Miasto otaczają nowe dzielnice, dalej widać piękne okolice Lwowa. To jest nasze pożegnanie z miastem, wpisanym na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO, które chociaż jest ukraińskie, to jest także przecież polskie - dla nas takie pozostanie. Przed nami ostatnie miasto na trasie naszej wycieczki na Kresy - Żółkiew. Miasteczko założył kasztelan kijowski, hetman Stanisław Żółkiewski na miejscu wsi Winniki w 1597r. W centrum miasta był zamek, otoczony murami i fosą. Przed zamkiem stał kościół farny i ratusz, tuż obok cerkiew greckokatolicka i synagoga. Do dziś przetrwały fragmenty murów oraz bramy: Glińska i Zwierzyniecka. W późnorenesansowym kościele św. Wawrzyńca oglądamy okazałe, rzeźbiarskie nagrobki rodzinne Żółkiewskich, Sobieskich i Daniłowiczów. Ciekawe freski są w cerkwi Bożego Narodzenia przy klasztorze OO. Bazylianów, a ażurową, renesansową attyką szczyci się synagoga. W 1661r. właścicielem Żółkwi został Jan Sobieski, tu wypoczywał i przyjmował posłów. Po jego śmierci Żółkiew należała do jego synów, później przeszła w ręce Radziwiłłów. W Żółkwi żegnamy Ukrainę dziękując pani Marii – naszej pilotce i panu kierowcy za tę niezwykłą wycieczkę. Przez Hrebenne wracamy do Zamościa. Nasze bagaże pani Maria umieszcza na tyłach Muzeum, abyśmy swobodnie mogli zwiedzić "Perłę Renesansu", "Miasto arkad", "Padwę północy". Kanclerz Jan Zamoyski wybudował miasto od podstaw w latach 1580 - 1591. Powstał więc pałac właściciela, kolegiata i akademia, główne ulice miasta i rynki. Całość otaczały potężne fortyfikacje i bastiony. Zamość był nie tylko dynamicznym ośrodkiem handlu, nauki i kultury ale też potężną twierdzą, tylko jedyny raz w swej historii zdobytą szturmem - przez wojska księcia J. Poniatowskiego. Jako jedyne miasto, Zamość oparł się szwedzkiemu potopowi w XVIIw. Mieszkali tu Polacy, Ormianie, Grecy, Rusini, Żydzi i Szkoci. Zwiedzamy Muzeum Zamojskie: makieta miasta, liczne starodruki,obrazy i rzeźby ukazują historię miasta. Na dawnym Rynku Solnym, dziś na Rynku Wielkim - otoczonym podcieniowymi, zabytkowymi kamienicami, patrzymy na klasycystyczny ratusz z monumentalnymi schodami. W sąsiedztwie bramy Szczebrzeskiej - renesansowa kolegiata św. Tomasza, jeden z najwspanialszych kościołów tego stylu w Polsce. Wewnątrz wspaniały renesansowy wystrój rzeźbiarski, w kaplicy ordynatów Zamoyskich płyta Jana Zamoyskiego i portrety pędzla Gersona, w kopule barokowe stiuki Falconiego. W ołtarzu głównym z XVIIIw. i w kaplicach cenne malowidła, na filarze obok ambony płyta nagrobna Szymona Szymonowica. Przed kolegiatą po lewej stronie dawny pałac Zamoyskich. Naprzeciw pałacu, niedawno ustawiono konny posąg założyciela miasta: hetmana Jana Zamoyskiego. Mury obronne zostały zburzone, dziś oglądamy już tylko ich resztki.
Wracając, mijamy obelisk poświęcony wywiezionym do Rzeszy podczas II wojny światowej - Dzieciom Zamojszczyzny. Jeszcze godzina spędzona w "ogródku" na rynku, w miłym towarzystwie koleżanek, kolegów i pani Marii - naszej pilotki i już czas pożegnać Zamość - miasto tak mało przez nas poznane. Koniecznie musimy tu wrócić, poznać lepiej to miasto niezwykłe, miasto, gdzie na każdym kroku spotyka się ślady liczącej ponad cztery stulecia, przeszłości. Zamość, niegdyś jedna z najpotężniejszych twierdz Rzeczypospolitej, zrealizowane marzenie włoskich urbanistów o mieście idealnym, w 1992r. zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Jedziemy busami do Lublina, a stamtąd o 23.00 mamy pociąg do Stargardu.


To była niezwykła chociaż bardzo męcząca podróż przez krainę znaną z książek dzieciństwa i młodości… warto było skonfrontować swoje wyobrażenie o Kresach z rzeczywistością…. Nie było już Dzikich Pól, pozostały mocno zniszczone zamki i pałace ale widać ruch wokół nich, jest nadzieja na odbudowę i renowację, a my z pewnością przyjedziemy tu znowu za kilka lat… rozplanujemy to trochę inaczej żeby zobaczyć więcej [koniecznie Zaleszczyki] a zmęczyć się mniej

Zdjęcia

UKRAINA / Lwowski / Olesko / Zamek w OleskuUKRAINA / Podole / Kamieniec Podolski / Zamek w Kamieńcu PodolskimUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów / ulica Lwowa, w głębi CytadelaUKRAINA / Podole / Chocim / Twierdza Chocim na wysokim brzegu DniestruUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów / Sobór św JuraUKRAINA / Podole / Skała Podolska / Ruiny zamku w  Skale PodolskiejUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów  / Ratusz MiejskiUKRAINA / Krzemieniecki - Wołyń / Poczajów / PoczajówUKRAINA / Lwowski / Podhorce / Pałac  - zamek w PodhorcachUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów / Opera LwowskaUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów - Cmentarz Łyczakowski / mogiła Nieznanego ŻołnierzaUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów  / Katedra Łacińska [polska]UKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów - Cmentarz Łyczakowski / kierunekUKRAINA / Podole / Kamieniec Podolski / kamienne drzewo Pana WołodyjowskiegoUKRAINA / Wołyń / Krzemieniec / Góra Bony z ruinami zamkuUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów - Cmentarz Łyczakowski /  pomnik Marii KonopnickiejUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów - Cmentarz Łyczakowski / Cmentarz Orlat LwowskichUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów - Cmentarz Łyczakowski / Cmentarz Orlat LwowskichUKRAINA / Obwód Lwowski / Lwów / Kamienice Rynku LwowskiegoUKRAINA / Podole / Chocim / Twierdza Chocim na skalistym brzegu DniestruUKRAINA / Podole / Chocim / Twierdza Chcim- dziedziniec wewnętrznyUKRAINA / Podole / Chocim / Chocim -twierdza i cerkiew św Aleksandra NewskiegoUKRAINA / Podole / Tarnopol / Cerkiew w TarnopoluUKRAINA / Podole / Kamieniec Podolski / UKRAINA / Obwód Lwowski / Podhorce / Zamczysko w PodhorcachUKRAINA / Podole / Kamieniec Podolski / Kamieniec-widok  na miasto z twierdzy

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są akceptowane przez administratora i dopiero wtedy pojawiają sie na stronie.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

10-16
Rowerem przez Szwecję na Nordkapp i z powrotem

Nordkappp przyciąga wielu z nas, nawet jeśli trudno o kompana podróży, warto wyruszyć w tym kierunku ... Przekonajcie się!

11-05
Najlepsze zdjęcia października!

W długie jesienne wieczory nic tak nie cieszy oczu i serca jak piękne zdjęcia z podróży! Zapraszamy więc do galerii TOP30 :-)

08-08
Namsan - Świat Buddów wyrzeźbiony...
08-05
Jezioro Tonle Sap...
06-24
Preikestolen czyli spojrzenie w p...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl