Forum dyskusyjne

Choroba wysokościowa

kategoria podróże po świecie

kraj Nepal

cimek dołączył
01.10.2008

cimek 22:39 | 04.10.2008

Gdzie można w dostać tbletki i czy sa niezbedne.??


turkus dołączył
02.07.2006

turkus 14:19 | 05.10.2008

W kazdej aptece kupisz Diuramid, profilaktycznie uzywa sie 1 tebletke, poczawszy na dzien przed wejsciem do strefy , ale w Nepalu mozesz nie potrzebowac, zalezy czy pozostaniesz w rejonie doliny Kathmandou , lub w okolicy Pokhary, zasadniczo problem pojawia sie powyzej 3000m, ale niektorzy reaguja wczesniej


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 15:02 | 05.10.2008

Myśle ze dotrzemy do 4100m.wiec moze pojawic sie problem.A zaczniemy od tej wysokosci i zaczniemy schodzic w dół.Więc co zrobić ??


greg713 dołączył
04.08.2008

greg713 10:42 | 14.10.2008

choroba wysokościowa która mnie dopadła to tylko uciążliwy ból głowy który najbardziej doskwiera w nocy. Dla mnie był to ból do wytrzymania. Aha dopadła mnie na 3700 mppm


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 10:56 | 14.10.2008

A na jakiej trasie byliście???Dzięki za info.A brałeś prochy na chorobe wysokościową?


marek.kos dołączył
29.01.2007

marek.kos 13:04 | 14.10.2008

4100 m to nie tak wysoko. Lotnisko w La Paz leży na tej wysokości i codziennie setki osób przybywają tu prosto z poziomu morza (np. z Limy i Miami) i jakoś wytrzymują. W Boliwii najlepszym środkiem jest mate de coca, może w Nepalu też mają jakieś lokalne zioła? Takie lokalne metody zawsze sa lepsze od tabletek. Każdy człowiek inaczej reaguje na wysokość. Gdzieś czytałem, że to zależy od grupy krwi. Najlepiej się przystosowują osoby z grupą "0".


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 13:53 | 14.10.2008

Takowa mam zobaczymy na miejscu.Pozdrawiam


greg713 dołączył
04.08.2008

greg713 13:13 | 16.10.2008

W Ameryce południowej w aptekach są tabletki na chorobę wysokościową które nazywają się Soroche(czyt. sorocze) tak zresztą jak nazwa tej choroby po hiszpańsku i to podobno działa. Tubylcy będą karmić Cie herbatką mate de coca ale to kompletnien nie działa. Mówią też żeby jeść dużo gorzkiej czekolady i pić dużo wody ale to są półśrodki które nie działają. Moja rada wejdź na górę na pierwszym trekkingu będzie trochę głowa bolała. Jak zejdziesz i wejdizesz drugi raz w ogóle już nic nie poczujesz.


marek.kos dołączył
29.01.2007

marek.kos 19:17 | 16.10.2008

Ja mam zupełnie inne doświadczenia. Kiedy byłem pierwszy raz w Boliwii, połknąłem jakąś specjalną tabletkę. Głowa od razu przestała boleć, ale czułem się jak pijany i cały dzień przesiedziałem w hotelu, żeby nie paść łupem kieszonkowców. Natomiast mate de coca zawsze mi pomaga i nawet w dużych ilościach nie ma żadnych skutków ubocznych. Widocznie każdy organizm reaguje inaczej. Najlepsze są całe liście zalewane wrzątkiem. Pokruszona w woreczkach do zaparzania działa słabiej.


Ondraszek777 dołączył
05.05.2009

Ondraszek777 14:24 | 01.07.2009

Czy ktoś próbował przygotować się w kraju do choroby wysokościowej? Wybieram sie w jesieni do Nepalu, gdzie maksimum mamy osiagnac na przełęczy 5416 m. Szukałam w internecie w tematach medycznych żródeł zwiększenia czerwonych ciałek krwi - np, żelazo, kwas foliowy, kobalam,iny, B12 - bierze udział w tworzeniu czerwonych ciałek , ale nie wiem, czy można brać tabletki bez konsultacjiz lekarzem. Artykuły żywnosciowe zawierające te składniki mogę podjadać bez trudu /mięso,ryby, mleko,jaja, drożdże, duża grupa jarzyn/.
Jeśli ktoś ma w tym zakresie jakieś doświadczenia, proszę o uwagi.


himalovo dołączył
10.02.2007

himalovo 12:48 | 17.10.2008

no mnie choroba wzięła najpierw w Namche 3440 ale tylko jedna noc z bólem głowy w Lobuche 4930, musiałem jednak zejść - razem z jedną holenderką która szła od Lukli bez dnia na aklimatyzację i wyglądała jak sciana biała, ja z żoną szliśmy od Phaplu ok kilkunastu dni - polecam ( bezpieczniejsze lotnisko niż w Lukli - swoją drogą odlatywałem z Lukli a po ostatniej tam tragedii utwierdziłem się w przekonaniu, że lepiej startować z lukli samolotem niż tam lądować ) W lobuche miałem ból głowy i drobne wymioty zsezedłem ok 1000 metrów i było super, fakt nic nie łykaliśmy - a a propose tabletek to SZLAK !!! MNIE TRAFIA - !!! jak widzę tą maxymalnie GŁUPIĄ !!! reklamę IBUPROMU ! !! jak kobieta mogła się na taką głupotę zgodzić - ludzie zaczną kupować Ibuprom w himalaje i będą padać jak muchy - ech...pozdrawiam wszystkich :)


domi_de dołączył
08.09.2008

domi_de 22:22 | 18.10.2008

mnie też ta reklama wyprowadziła z równowagi, wspięłam się w Nepalu na Thorung La 5450, powyżej 3500 jadłam pół tabletki diamoxu, zapobiegawczo bo patrząc na ludzi wracających na plecach porterów..brrr, poza tym bezsenne noce, szybkie zmęczenie..najważniejsze to iść powoli, nocować niżej niż się wspinasz w ciągu dnia, w Himalajach polecają zupę czosnkową i oczywiście maksymalnie dużo płynów


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 11:53 | 19.10.2008

A łykałeś przed 3500,czy zaczełeś dopierow powyżej tej wysoko.Czy do 3500 odczuwałeś coś?


Jadu dołączył
19.09.2003

domi_de dołączył
08.09.2008

domi_de 21:56 | 19.10.2008

Ja nie czułam zupełnie nic do około 3500. Pierwszy nocleg na tej wysokości był dla mnie znakiem, że coś się dzieje- bezsenność mimo błogiego zmordowania wędrówką i łomotanie serca. Rano wzięłam więc pół diamoxu i tak do dnia wejścia na przełęcz. Ale faktem jest, ze każdy reaguje inaczej i wielu spotkanych nie odczuwało zupełnie nic poza tymi bezsennymi nocami i kłopotami żołądkowymi. Wielu doszło bardzo wysoko ale już przełęczy przejść nie dało rady. Ja po przejściu miałam dzień z głowy..ale potem czułam sie już jak nowo narodzona;) Obserwuj swój organizm i zasada jest taka, że każdy ból głowy traktuj jako objaw choroby wysokościowej! Zrób przystanek, pozwól ciału na aklimatyzacje i jak minie idź dalej.


baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 00:04 | 23.10.2016

>tu masz artykuł o chorobie wysokościowej:
>www.trampingi.pl/choroba-wysokosciowa/ 

Dziękuję Ci bardzo :)


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 08:34 | 20.10.2008

A czy diamox daje pełne pozbycie sie objawów i czy mozna go dostać tylko na miejscu czy w Polsce lub okolicach też?


domi_de dołączył
08.09.2008

domi_de 23:19 | 21.10.2008

ja dostałam go w Nepalu już na 3000 tysiącach- z tego co mówił pan z pogotowia górskiego to stosują go himalaiści bo jest póki co najlepszym środkiem, który zapobiega i leczy, nie wiem co się bierze w innych krajach, szczerze mówiąc myślałam, że wystarczy parę prostych zasad i bez leków się obejdzie- jak widać kwestia indywidualna


makensis dołączył
26.01.2009

makensis 23:06 | 26.01.2009

Odpoczynek pomoże :) choroba wysokościowa to nie zjawisko nadprzyrodzone i organizm musi wyćwiczyć jakąś strategię na zmiany klimatu i dlatego też zamiast obłędnie hartować organizm przyda się kilka dni relaksu.


Hrihorij dołączył
27.07.2007

Hrihorij 19:35 | 23.10.2008

Choroba wysokosciowa to kwestia indywidualna. Mnie lapie powyzej 3500m npm. Nie przesadzal bym z faszerowaniem sie lekami. Trzeba obserwowac organizm i ewentualnie reagowac. Bywalem powyzej 5000 m npm niczym sie nie faszerowalem.


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 21:10 | 23.10.2008

A jak z radzisz sobie z choroba.co robisz jak czujesz ze ciebie bierze?


Hrihorij dołączył
27.07.2007

Hrihorij 14:01 | 24.10.2008

Jakos do tej pory zaciskalem zeby i nic nie robilem.
Wchodzac na Elbrus (bez aklimatyzacji) zaliczylem 13 godzin marszu z bolem glowy, odruchem wymiotnym i brakiem laknienia. Uwazam, ze byla to cena jaka nalezalo zaplacic gorze. A poza tym te walke zapamietam do konca zycia.
Oczywiscie podczas takiej wedrowki staram sie analizowac sytuacje i mam swiadomosc, za w razie czego trzeba zaczac odwrot i tyle.


Promyczek dołączył
11.01.2009

Promyczek 12:52 | 18.01.2009

powyezej 4 tys juz naprawde kazdy znas odczuwal wysokosc. Leki mozna dostac w kazdej aptece wystarczy zglosic sie do lekarza chorob tropikalnych a on wskaze co najlepiej przyjmowac. Nigdy nie odczuwalam takiego bolu glowy jak wlasnie na takich wysokosciach. Warto sie w cos zaopatrzyc. Mialam tez ze soba ketonal - on rowniez pomagal. Jest bez recepty


Promyczek dołączył
11.01.2009

Promyczek 12:54 | 18.01.2009

chcalam jeszcze dodac ze czesc wyprawy musiala zakonczyc swa podroz wlasnie ze wzgledu na chorobe wysokosciowa, wiec moze warto sie zaopatrzyc. Mieli wymioty, niesamowite bole glowy, bezsenne noce. Wez cos ze soba, a dasz rade:)


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 16:37 | 18.01.2009

A moze za szybko wcodziliście ,moze trzeba bylo sie dłużej zaaklimatyzować?


0000000000000 dołączył
12.12.2008

0000000000000 00:05 | 27.01.2009

Byłam w Tybecie przez dwa tygodnie na wysokościach 3700-5200m i nic nie brałam.Może dlatego,że wjechałam pociągiem przes przełęcz na wysokości 5050m w pociagu dotlenianym i organizm sie częściowo przyzwyczaił.Żaden ból głowy,żadne mdłośći.Na sześć osób razem podróżujących dwie osoby miały problemy wysokościowe i to tylko w Lhasie im dalej i wyzej to tylko lepiej.A w Tyngri na wys.4500m już nikt nie narzekał na żadne dolegliwości.Obyliśmy sie bez tlenu,a podejście na Base Camp po stronie Tybetu 5200m było przypieczętowaniem naszej kondycji...nikt nic nie musiał brac.Z tego wynika wniosek,że jest to tylko sprawa przystosowania sie organizmu


makensis dołączył
26.01.2009

makensis 20:08 | 27.01.2009

To jest myśl, budować pociągi w górach! A na serio, to co twoja wypowiedź wniosła do dyskusji? Statystyki? Nie wiem.


alojz dołączył
08.06.2010

alojz 17:03 | 12.09.2010

Weź się proszę nie kompromituj.
Zdobycie Everest BC po stronie tybetańskiej jest jak wyjazd kolejką na Kasprowy a nie przypieczętowaniem kondycji.Chyba że jesteś inwalidą.Pozdrawiam i spróbuj od strony Nepalskiej.


himalovo dołączył
10.02.2007

himalovo 14:54 | 28.01.2009

Szliśmy do EBC z Phaplu - znacznie niżej niż Lukla. Cały trekking trwał 17 dni wraz z zejściem i odlotem z Lukli. Mnie brało w Namche raz w nocy i potem w Lobuche czyli prawie na 5000 - szliśmy z naszym Szerpą i on polecał dużo płynów, dużo pić i odpoczywać - ja niestety musiałem zejść po nocnych wymiotach- choć nie były uciążliwe. Zszedłem z Holenderką która wyglądała raczej kiepsko - szli bez aklimatyzacji z Lukli - co nie jest dobrym wyjsciem. Najważniejszy jest czas na przerwy i noce na dobrych wysokościach. Nie braliśmy żadnych prochów. Sprawa bardzo indywidualna. Nie wiem może gdybyśmy brali diapox, który mieli przed Periche to bym poszedł dalej a tak musiałem zawrócić. Żona poszła do bazy z naszym Szerpą. Bolała ją głowa w Gorak ale dała radę i wróciła ok. Powodzenia. Ja nie żałuję że nie doszedłem, wierzę że jeszcze kiedyś tam wrócę :)


Akinom dołączył
14.06.2006

Akinom 20:32 | 28.01.2009

Wiele osob zbyt powaznie NIE podchodzi do tego co mowia szerpowe, przewodnicy i Ci wszyscy lokale z wysokich gor ktorzy towarzysza Wam w pieszych wedrowkach.
Mianowicie. najlpepszym i najskuteczniejszym srodkiem na wysokosc jest aklimatyznacja i spozywanie bardzo duzej ilosci plynow, wody herbaty, byle by nie plynow alkoholowych. Aklimatyzacja najlepiej lezaca, tak aby organizm nie mial zadnego wysilku. Dla jednego jest to 1 dzien dla drugiego 5 dnki. Kazdy lorganizm reaguje inaczej. Przy tym na wysokosciach zalecana jest czekolada, bogata w magnez swietnie pomaga chorobie wysokosciowej. Ludzie czesto nie zdaja sobie sprawy z tego, bo nie cha marnowac czasu nic nie robiac a placa za hostel,/pobyt,. i chca juz na drugi dzien "atakowac szczyt".
Sluchajcie szerpow bo oni wiedza lepiej.
Powodzenia


makensis dołączył
26.01.2009

makensis 22:26 | 28.01.2009

Ja miałem z pięć dni, ale to pewnie na własne życzenie w Ladakh. Chciałem tak wiele zobaczyć tylko organizm się szybko wypompował i pozostała mi nocka w towarzystwie jakichś jamajkowych szamanów :))


drabby dołączył
25.08.2010

drabby 13:04 | 25.08.2010

Powolna aklimatyzacja, dużo wody i ruch - to najlepszy sposób na wysokość.


agatttka dołączył
25.10.2009

agatttka 21:33 | 14.12.2011

A kiedy należy zawrócić, czytam że ludzie idą dalej z bólem głowy, który gdzieś tam po następnym noclegu czasem ustępuje. Jest jakaś granica, kiedy naprawdę trzeba zawrócić i nie ma żartów?


Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 09:01 | 15.12.2011

Agatttka poszukaj podpowiedzi pod moim postem odnośnie wysokości, było sporo ciekawych uwag


terrorystka dołączył
20.12.2011

terrorystka 22:50 | 20.12.2011

A z tymi proszkami to niezła sprawa, bo próbując przed wyjazdem je kupić, w 3 aptekach farmaceuci rozkładali ręce nie wiedząc zupełnie o co mi chodzi :-) Dodam, że mowa o Warszawie...
Ostatecznie pokonałam swoje skromne 4200 m. bez żadnych wspomagaczy, nie powiem, głowa momentami pękała (w Polsce mam okropne migreny, dlatego chciałam kupić te lekarstwa). Mój klucz do sukcesu był we wczesnym chodzeniu spać... ah, no i codziennie czuliśmy się jak lekko pijani :)


Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 09:12 | 21.12.2011

Generalnie te wszystkie objawy nie są na stałe. Jak się przetrzyma pierwsze symptomy (zmniejszy obciążenia), to wypoczynek powinien pomóc. Wczesne chodzenie spać też ma swoje zalety.


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 13:41 | 24.12.2011

Kiedy zakladalem ten watek w 2008 roku mialem wielkie obawy przed duza wysokascia i szukalem specyfikow ktore pomoga mi ja pokonac.W 2009 wszedlem na 5200 npm i lykalem tylko aspiryne.W tym roku bylem na ponad 6000 npm i rowiez na aspirynie,jezeli chodzio farmaceltyke.Nic nam niepomoze jak rosadek i dobra aklimatyzacja.Nie mozna wbrez swojego ciala pchac sie pod gore.A i takie proby pokonania wysokosci dostrzeglem.Wiec powoli do gory a reszta przyjdzie sama.W uproszczenie.
Zycze wszystkim rozsadku w gorach i sluchania co mowia inni bo nie raz warto.


baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 12:04 | 21.10.2016

Wracam do starego wątku. Czy ktoś wie, czy teraz w Nepalu można bez problemu kupić Diamox? Bo w Polsce jest tylko na import docelowy, a to się wiąże ze straszną biurokracją... Z góry dzięki za rzeczowe info :)


paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 12:35 | 21.10.2016

Baobab-ka, a dlaczego nie kupisz sobie diuramidu? - jest w każdej aptece. To ten sam lek i taka sama dawka substancji czynnej: acetazolamidu 250 mg. A Dingboche leży na 4,5 tys. więc bardziej przyda ci się Ibuprom max lub sprint na ból głowy - koniecznie zabierz co najmniej 2 tabletki na dzień w 10 minut stawia na nogi. Tak naprawdę, ani Diuramid, ani Diamox nic nie leczą tylko działają moczopędnie, przez co zapobiegają zbieraniu się wody w organizmie i przez to obrzękowi płuc i mózgu.


paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 12:47 | 21.10.2016

I jeszcze jedno: acetazolamid, przyjęty w zbyt dużej dawce prowadzi do rozstroju żołądka, czyli sraczki.


paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 13:09 | 21.10.2016

A jeżeli ktoś chce przygotować sobie apteczkę wysokogórską na każdą ewentualność, to mogę podpowiedzieć:

ostra choroba wysokogórska (ból głowy to nie jest symptom ostrej ch.w.):
- Diuramid 1 tab./8 godz.
-Ibuprofen 1 tab./8 godz.
- Anesteloc 1 tab./24 godz.
- i spierdzielać w dół

obrzęk mózgu:
- zastrzyk Dexaven 2ml (8 mg)
- Pabi-Dexamethason 4 mg/6 godz.
- Diuramid 1 tab./12 godz.
- nie można się kłaść
- i spierdzielać w dół

obrzęk płuc (nieprzyjemna sprawa - praktykowałem)
- Diuramid 1 tab./8 godz.
- Furosemid 2 tab./24 godz.
- nie można się kłaść
- i spierdzielać w dół

Odmrożenia
- Polfilin 1 tab./12 godz.
- moczenie w wodzie tem. 38 stopni
- Ibuprofen 1 tab./8 godz.
- Rutyna
- opatrunek jałowy + Trybiotyc




baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 12:51 | 21.10.2016

Paweł, dzięki,nie wiedziałam, że to ten sam lek. Ciekawe zatem, dlaczego tak wydziwiają z tym importem docelowym... Mam doświadczenie z Peru, Tybetu, Pakistanu - powyżej 3,5 tys. we łbie młot pneumatyczny. Na szczęście bez odruchu wymiotnego. W Tybecie na 4tys., mimo 2-tyg pobytu, którejś nocy czułam się tak,jakby słoń postanowił przysiąść na mojej klatce piersiowej. Słabe uczucie... Dlatego wolę się zabezpieczyć.
Co prawda pocieszam się, że podobno im człek starszy, tym choroba wysokościowa słabsza. A że ostatnio wysoko byłam 10 lat temu, więc jest nadzieja :)))


paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 13:26 | 21.10.2016

Ból głowy leczę ibupromem - pomaga w 10 minut (zawsze). Wymiotów nigdy nie miałem. Po Diuramidzie niestety raz miałem ostrą biegunkę - przykra i uciążliwa sprawa. Diuramid może także powodować mrowienie twarzy.


baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 13:40 | 21.10.2016

To ibuprom max? I co to jest ów sprint, o którym piszesz wyżej?
Dzwoniłam do koleżanki farmaceutki. ten Diuramid faktycznie ma wiele skutków ubocznych, jak widać po Twoim doświadczeniu, nie tylko na ulotce. Ciekawe, czy można go zastąpić jakimiś nowocześniejszymi lekami na odwodnienie?


paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 15:29 | 21.10.2016

Ja, w sprawach wysokościowych, z dużym dystansem podchodzę do rad farmaceutów i lekarzy "nizinnych". "Medycyna wysokogórska" jest tak niszowa, że mało kto się tym nie zajmuje i na tym zna. To co im się wydaje, a to co jest faktycznie to dwie różne rzeczy. Swoją wiedzę czerpię z doświadczeń empirycznych i z informacji od innych wspinaczy oraz z blogu lekarza, himalaisty, który swoją wiedzę sprawdził praktycznie w boju na wysokości. W przypadku problemów z oddychaniem, po powrocie warto zrobić badanie D-dimerów. Podwyższony wskaźnik, na nizinach, wskazuje zakrzepicę, ale po przebywaniu na dużych wysokościach wskazuje na obrzęk płuc. Ja profilaktykę ograniczam do Ibupromu i diuramidu. Używam Ibupromu, ale tak naprawdę nazwa jest nieważna, chodzi o dawkę ibuprofenu. Jak, łeb napierdziela normalnie, to biorę dawkę 200 mg. A jak mam wrażenie, że mózg obraca się z inną szybkością niż moja głowa. to biorę dawkę 400 mg (Ibuprom max sprint). Jest jeszcze jeden fajny patent. Jak czujesz, że organizm słabo się aklimatyzuje, to nigdy nie schylaj się do przodu, tylko kucaj, trzymając głowę w pionie, tak jak robią to osoby z dysfunkcją wzroku.


bynio dołączył
05.09.2008

bynio 15:45 | 21.10.2016

A nie możesz 3 tygodnie przed pobytem wysokogórskim pojechać gdzieś w Alpy na tydzień. Naprawdę pomaga. Ja przed wejściem na Kilimanjaro, miesiąc wcześniej byłem w Ekwadorze na 2,5-3 tysiącach. Na Kili czułem się tak jak w Polsce, zero jakichkolwiek dolegliwości. Myslę, że to lepsze niż te chemiczne świństwa, a Paweł ma rację, Duramid jest tylko moczopędny.
Pozdrawiam
Zbyszek


baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 20:47 | 21.10.2016

>A nie możesz 3 tygodnie przed pobytem wysokogórskim pojechać gdzieś w Alpy na
>tydzień. Naprawdę pomaga. Ja przed wejściem na Kilimanjaro, miesiąc wcześniej byłem w
>Ekwadorze na 2,5-3 tysiącach. Na Kili czułem się tak jak w Polsce, zero jakichkolwiek
>dolegliwości. Myslę, że to lepsze niż te chemiczne świństwa, a Paweł ma rację,
>Duramid jest tylko moczopędny.
>Pozdrawiam
> Zbyszek

Zbyszku, pomysł przedni, tylko czasowo niewykonalny, niestety. Pozostanie więc wiara, że wszystko będzie ok. Ewentualnie: chemia. :)


manni dołączył
24.06.2011

manni 12:54 | 23.10.2016

Na początek muszę zaznaczyć, że nigdy nie zdobywałem szczytów wyższych niż alpejskie i to też nie te najwyższe. Moja wiedza na temat choroby wysokościowej jest więc wyłącznie teoretyczna i nie podejmuję się dyskusji z Pawłem ale może garść teorii na coś Wam się przyda.
Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że czytając opis choroby wysokościowej dotyczy on osób młodych, silnych, zdrowych i o wysokiej sprawności fizycznej. Dotyczył on przecież himalaistów. Rozpowszechniająca się obecnie turystyka wysokogórska spowodowała, że coraz więcej pojawia się pacjentów którzy przecenili swoje możliwości zdrowotne i narobili sobie kłopotów na własne życzenie. Tzw. granica śmierci stała się pojęciem bardzo zmiennym bo przecież inna jest dla zahartowanego wytrenowanego osobnika a inna dla okazjonalnego turysty z chorobą serca.
Z definicji choroba wysokościowa zaczyna się od deficytu tlenu dostarczanego do tkanek. Wiara, że tlen można zastąpić tabletkami, herbatką z liści coca czy innym specyfikiem jest naiwnością. Niedobór tlenu można uzupełnić jedynie tlenem tzn. maska tlenowa z tlenem z butli, komora hiperbaryczna lub ewakuacja na niższy poziom. Aklimatyzacja polega na tym, że dajemy czas organizmowi na wytworzenie większej ilości erytrocytów, które przenoszą tlen do tkanek. Rada Bynia jest więc tutaj bezcenna. Jeśli ktoś nie ma czasu na aklimatyzację powinien może przemyśleć zmianę planów urlopowych.
Leki moczopędne? Najpierw kilka słów wyjaśnień co to jest zasadowica oddechowa. Można sobie zrobić małe doświadczenie w domu otwierając szeroko okna i siadając wygodnie w fotelu (lepiej to robić na siedząco bo można upaść). Włączamy stoper i zaczynamy głęboko i szybko oddychać. Zobaczycie po ilu sekundach zacznie się robić ciemno przed oczami, dostaniecie silnych zawrotów głowy może nawet nudności. Przekonacie się, że mimo dostarczenia dużej ilości tlenu nasze samopoczucie gwałtownie się pogorszyło. Wykonując głębokie wdechy dostarczamy więcej tlenu ale głębokie wydechy powodują zwiększoną utratę dwutlenku węgla a to prowadzi do zasadowicy oddechowej. Ta z kolei powoduje zmniejszony przepływ krwi przez naczynia mózgu. Przyspieszony oddech jest zjawiskiem kompensacyjnym w warunkach niedoboru tlenu. Ktoś wymyślił jak można walczyć farmakologicznie z zasadowicą oddechową. Otóż niepożądanym skutkiem ubocznym acetazolamidu (kiedyś używanego jako łagodny lek moczopędny) jest kwasica metaboliczna. Kwasica metaboliczna neutralizuje więc zasadowicę oddechową i tak odzyskujemy dobra samopoczucie. Nie chodzi więc o jakikolwiek lek moczopędny tylko konkretnie acetazolamid. Jest to nazwa chemiczna napisana drobnym drukiem pod nazwą handlową preparatu. Nazwy handlowe to m.in. Diamox, Diuramid, Glaupax, Acetamit i pewnie wiele innych. Trzeba jednak zaznaczyć, że poprawa samopoczucia nie jest jednoznaczna ze zwiększoną podażą tlenu do tkanek.
Pytanie po co organizm funduje nam takie zjawiska jak ból czy zawroty głowy? otóż są to sygnały ostrzegawcze dla właściciela, że coś z jego organizmem jest nie tak. Kierujące się instynktem zwierzęta po prostu ograniczają swoją aktywność fizyczną ograniczając tym zapotrzebowanie na tlen. Człowiek jest jednak istotą inteligentną i potrafi oszukać organizm różnymi specyfikami i idzie dalej aż ...... padnie.
Ogólnie rzecz biorąc ludzie, którzy wstają od biurka i bez przygotowania jadą na tydzień na Kili bo akurat tyle mają urlopu są dla mnie mało poważni.
A tak przy okazji Bao-babko. Ucisk w klatce piersiowej, uczucie że słoń Ci siedzi na klatce to klasyczne objawy stanu przedzawałowego.


paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 15:01 | 23.10.2016

Świetna ściąga manni. Nacisk na klatkę piersiową w górach wysokich, to także objaw obrzęku płuc. To co zaproponował Zbyszek jest oczywiste i najlepsze, a to co odpowiedziała baobab-ka jest prawdziwe. To dwa skrajne przypadki, a pomiędzy nimi jest cała gama stanów pośrednich. Po pierwsze są wielkie różnice osobnicze - generalnie im większa masa ciała, w tym mięśni tym gorzej - dlatego bardzo często filigranowe dziewczyny w wysokich górach biją na łeb napakowanych facetów. Zdobywanie 5 czy 6-tysięcznika to nie to samo co przekroczenie strefy śmierci (deterioracji), czyli strefy (jakieś 7,5/7,8 tysiąca metrów) powyżej której, w wyniku niedotlenienia, organizm powoli umiera i nie jest w stanie przyjmować już żadnych substancji odżywczych. A tak wygląda ilość tlenu na popularnych szczytach: 2,5 tys. (Rysy) - 73% tlenu; 3,8 tys. (klasztor w Tengboche- baobab-ka) - 62% tlenu; 4,8 tys. (Mont Blanc) - 55% tlenu; 5,6 tys. (Elbrus) - 50% tlenu; 5,9 tys. (Kilimandżaro) - 48% tlenu 6,2 tys. (ja w tym roku) - 46% tlenu; 7,2 tys. (Pik Lenina) - 40% tlenu; 8 tys. - 36 % tlenu i Mont Everest - 33 % tlenu. Aklimatyzację, o której pisze Zbyszek zdobywa się pokonując wysokość w odpowiednim tempie podczas samej wyprawy. Jeżeli trasa jest długa, tak jak w przypadku trekingów himalajskich, wystarczy zachować odpowiednie tempo i organizm sam się przyzwyczai. Jeżeli zdobywa się górę z bazy, to należy wychodzić wyżej, a na noc wracać do niżej położonych obozów, co jest obowiązkową praktyką. A o tym czy tempo jest właściwe można przekonać się mierząc saturację krwi niewielkim urządzeniem, które nazywa się: pulsoksymetr. Jeżeli ktoś chce się super przygotować, to można zakupić niewielka maskę ze specjalnymi filtrami, które symulują ograniczoną ilość tlenu. Na Kilimandżaro co roku wchodzi 20 tys. osób, więc to raczej bezpieczna góra. Zdecydowanie więcej ginie w niższych Alpach.


paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 15:31 | 23.10.2016

Oczywiście klasztor jest w Tengboche 3,8 tys., a nie Dingboche 4,5 tys. Sorki baobab-ka zawsze mi się mylą te dwie wysokości.


manni dołączył
24.06.2011

manni 16:46 | 23.10.2016

Pawle. Ucisk w klatce piersiowej jest zawsze objawem niedotlenienia mięśnia sercowego bez względu na to co to niedotlenienie spowodowało. Przyczyną może być zamknięcie światła naczynia wieńcowego, upośledzona wymiana gazowa w płucach np. z powodu obrzęku lub niedostateczna podaż tlenu z wdychanego powietrza. Piszemy tu o chorobie wysokościowej więc mówmy o przypadkach śmiertelnych z powodu wysokości nie urazów. Z tego co czytałem na Kilimandżaro odnotowuje się kilka do kilkunastu zgonów rocznie wśród turystów. Czytałem również, że duży odsetek turystów szczytu nie osiąga ze względu na problemy zdrowotne. Nie mam zamiaru nikogo odstręczać od podróżowania ale ludziom, którym kalendarz pokazuje trochę wyższe liczby powinny zachować minimum rozsądku.
Jeszcze małe sprostowanie co do tlenu na różnych wysokościach. Skład powietrza na wszystkich wysokościach jest stały i zawartość tlenu wynosi 21%.
Wraz z wysokością spada natomiast ciśnienie parcjalne gazów i przez to coraz mniejsza zdolność do przenikania tlenu do krwi. Podane procenty określają jaką część tlenu organizm jest w stanie wykorzystać.
Ze spadkiem ciśnienia wiąże się jeszcze jedno zjawisko, które należy uwzględniać. Niskie ciśnienie utrudnia przenikanie gazów do krwi ale ułatwia transport w drugą stronę tj. z krwi do atmosfery. I tak o ile na nizinach płyny tracimy głównie z moczem i potem o tyle na dużych wysokościach traci się duże ilości wody w postaci pary wodnej w wydychanym powietrzu. Dlatego by zapobiec niekontrolowanemu odwodnieniu należy dbać o dostateczną podaż płynów. To tyle teorii. Po praktyczne porady proszę do Pawła.


baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 17:20 | 23.10.2016


>A tak przy okazji Bao-babko. Ucisk w klatce piersiowej, uczucie że słoń Ci siedzi na
>klatce to klasyczne objawy stanu przedzawałowego.

Manni, dziękuję za wszelkie cenne uwagi i biorę je do serca. W Nepalu będę prawie miesiąc i nie zamierzam od razu pakować się powyżej 3tys.Aklimatyzacja jest zatem jak najbardziej przewidziana.Nie jestem szalona.No i nie wybieram się bardzo wysoko, to nie moja bajka.

Z tym uciskiem na klatce to chyba tak nie do końca. Od czasu tamtej tybetańskiej przygody minęło właśnie 10 lat, serce mam zdrowe :)



manni dołączył
24.06.2011

manni 17:40 | 23.10.2016

Zatem życzę udanego urlopu :)


baobab-ka dołączył
02.10.2015

paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 19:55 | 23.10.2016

Mani, te procenty oznaczają dokładnie to co napisałem. Wraz z wysokością spada ciśnienie, a ciśnienie spada ponieważ maleje gęstość powietrza, a więc i tlenu. To oznacza, że wielkości, które podałem mówią o ile, w stosunku do poziomu morza, spadła ilość tlenu w powietrzu (tak samo jak innych gazów), ponieważ powietrze ulega rozrzedzeniu - jest go po protu fizycznie mniej. Natomiast za przyswajanie tlenu odpowiada hemoglobina i na tym właśnie polega aklimatyzacja, że organizm musi wyprodukować więcej czerwonych ciałek krwi, aby dostarczyć wymaganą ilość tlenu w rozrzedzonym powietrzu.


manni dołączył
24.06.2011

manni 22:21 | 23.10.2016

masz rację, inne ujęcie tego samego :)



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl