Forum dyskusyjne

Polak-turysta

kategoria inne

BlackSpeed dołączył
12.03.2005

BlackSpeed 10:59 | 18.11.2008

Znalazłam dziś dość ciekawy i prawdziwy a jednocześnie straszny artykuł o nas POLAKACH w roli turysty. Przeczytajcie plaze.onet.pl/3486,1517818,0,1,artykuly.html  i powiedzcie jakie są Wasze jako podróżników poglądy na ten temat :)


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 12:43 | 18.11.2008

Co do naszego narodowego charakteru to w artykułach jest sama prawda,lubimy narzekać nic nam sie nie podoba i nie chce.Najlepiej leżeć i niech nad nami skaczą co nie raz jest za mało.I dlatego w niektórych stronach jesteśmy traktowani jak Anglicy w Krakowie.Kultura osobista to odrębny problem.I zawsze sie sprawdza "Jak nas widza tak nas malują".


emski dołączył
13.12.2003

emski 14:48 | 18.11.2008

z racji mojedo drugiego "zawodu" spotykam czesto grupy nurkow z Polski i kiedys taka grupa na Cozumel spowodowala ze wlasciciel dive shop amerykanin powidzial mi ze nigdy wiecej nurkow z Polski na jego pokladzie nie bylo to mile. Generalnie artykul mowi duzo prawdy choc nie mozna uogolniac bo spotkalem tez fajnych ludzi z ktorymi do dzisiaj mam kontakt


cimek dołączył
01.10.2008

cimek 15:19 | 18.11.2008

Ale tych ludzi jest mniejszość i sa to ludzie obyci w świecie.Moje zdanie.
Fakt jest jeszcze jesden ze turystyka masowa z Polski ruszyła z pełna para bo zagranica była konkurencyjna do wczasów w krajowych.Jak sie wyjeżdza to moze bedzie lepiej.


anag dołączył
14.04.2006

anag 15:41 | 18.11.2008

Ja mialam wielkie szczescie do Polakow spotykanych za granica - poznalam naprawde rewelacyjnych ludzi w roznych, dziwnych miejscach ale akurat nigdy nie byly to wycieczki zorganizowane.

Znajomi, z ktorymi podrozowalam (nie-Polacy) zawsze zachodzili w glowe, czemu jak tylko slysze gdzies polski jezyk to od razu lece sie przywitac i pogadac, chce sie umowic na piwo itd. Jest jakas taka szczegolna wiez miedzy nami, zwlaszcza w miejscach mniej odwiedzanych, ktorej nie ma miedzy np. Anglikami - pewnie dlatego ze oni podrozuja calymi tlumami i sa wszedzie, a my jeszcze nie...

...dodam, ze w Londynie, gdzie aktualnie mieszkam, nie reaguje na Polakow w tak entuzjastyczny sposob - wrecz przeciwnie nawet:(


emski dołączył
13.12.2003

emski 16:02 | 18.11.2008

kumpel ktory nie byl w Europie kilkanascie lat pojechal do Londynu i wrocil w szoku ..powiedzial ze myslal ze pojechal do Londynu a czul sie jak Kociewiu oczywiscie co drugie polskie slowo to nasze najpopularniejsze :-))


daaniello dołączył
08.05.2006

daaniello 21:08 | 18.11.2008

masowa turystyka z polski do np Egiptu czy Tunezji itp rózni sie od tych których sie spotyka tam "gdize nas nie ma" czyli po prostu troche dalej ludzie podrozujący na wlasną reke to inny rodzaj ciekawi swiata kultur obyczajów co innego plaza w Tunezji z last minute gdzie liczy sie opalenizna i driny za darmo...

ale jest ta wieź ze jak widze polaka gdzies daleko to trzeba pogadac piwo wypic itp


emski dołączył
13.12.2003

emski 21:24 | 18.11.2008

no wlasnie ..piwo , pisalem juz kiedys . Na Caye Caulker wydawaloby sie na koncu swiata ide sobie a przed sklepem slysze polski " ja kupowalem rano to teraz twoja kolej nie ja w poludnie kupowalem to ty teraz masz kupic itd" wyminalem panow wszedlem do sklepu kupilem 3 piwa i podszedlem z piwkiem ...lypy im opadly no i gadka szmatka i sie okazuje jeden wlasciciel jakies fabryczki srodkow do czegos a drugiemu teznic nie brakowalo z jakas siecia sklepow w Polsce ot polaczki. Jechali z grupa sklocona totalnie od Panamy do Belize i oczywiscie wszysko niedobre nie ciekawe zle zorganizowane zdzierstwo i brud zupelnie jak w tym artykule :-)) ale jak sie wie czego mozna sie spodziewac to mozna podchodzi do ludzi a jak sie nie wie to mozna sie przejechac nieciekawie


anag dołączył
14.04.2006

anag 23:04 | 18.11.2008

No prosze - bylam na Caye Caulker 2 miesiace temu, a Polakow niestety (albo stety z tego co piszesz) nie spotkalam wcale.. Moze to cale narzekanie, niezadowolenie i zrzedzenie wynika z tego, ze jest na kogo zwalic wine jak cos nie pojdzie jak trzeba - czyli na biuro podrozy, organizatora wycieczki, itd. Ale jak sie podrozuje na wlasna reke i cale mnostwo rzeczy "nie idzie jak trzeba", mozna miec pretensje tylko do siebie i zazwyczaj szkoda na to czasu...?

Ciezko stwierdzic. Mam nadzieje, ze podroze niezalezne i dlugoterminowe sie nieco spopularyzuja w Polsce i cala sytuacja sie zmieni na lepsze. Mamy troche trudniej bo 1) angielski (badz hiszpanski w Ameryce Lacinskiej) to nie nasz jezyk ojczysty, 2) na zlotowce bardzo zle sie podrozuje. Ale wciaz jest cala masa krajow tanszych od Polski, gdzie podrozowanie nawet dla nas jest bardzo tanie no i o ile wieksza satysfakcja:))

A jesli chodzi o "buractwo w polskim stylu w Londynie" to powinnismy zalozyc na to osobny watek (o ile w ogole warto), bo z tematem "Polak - turysta" nie ma to absolutnie nic wspolnego...:(


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 01:36 | 19.11.2008

Popieram Twoje zdanie Anag (inaczej BKOIA). Typowe polskie "buractwo" (widziane ostro, kiedy się przebywa za granicą od wielu lat) - brak uśmiechu, nie pozdrawianie się, natychmiastowe zacietrzewianie się, brak umiejętności dyskusji - nie mają nic wspólnego z tematem "Polak - Turysta". Nie zauważyłem niczego "strasznego" w tym artykule. Zorganizowane wycieczki zawsze są obarczone problemami zwłaszcza dla ludzi, którzy wychowali się na wczasach FWP. Anglicy jeżdżą po świecie od co najmniej 150 lat! Nie oczekujcmy więc tej samej kultury od nas rodaków, którzy wysypali się na trasy świata dopiero 10 czy 15 lat temu. Mnie sprawia ogromną satysfakcję jak spotkam Polaka w najdziwniejszych miejscach na Świecie i nigdy nie odwrócę się do niego plecami i wręcz odwrotnie - Polacy często wykazują dużo większe zainteresowanie tym co zwiedzają niż w.wym. Anglicy. Mimo, że podróżujemy na innych paszportach wszędzie zawsze mówimy, że jesteśmy Polakami i prawie zawsze jesteśmy bardzo serdecznie witani (no może z wyjątkiem Paryża - ale to odrębna historia). Prawda, w zasadzie nigdy nie miałem do czynienia z turystyką zorganizowaną ale na wczasy do Meksyku wyjeżdżamy i też wiemy, że jest różnie. Niedawno, będąc niedaleko Playa del Carmen spotkaliśmy w tym samym resorcie KILKUNASTU Polaków i wspólnie "podziwialiśmy" żyg....e (sorry - dosłownie!) do basenu Amerykanki i Kanadyjki... A my Polacy ostrożnie, (przenosząc się w inne miejsce!) poszliśmy wypić następnego drinka bez żadnych uszczerbkó na żołądku...


emski dołączył
13.12.2003

emski 01:44 | 19.11.2008

widocznie trafily w ostatnim tequilla shot na robaczka co sie zdarza a w wodeczce nima robaka :-))) i to je usprawiedliwia


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 02:16 | 19.11.2008

A Ty emski, zaraz musisz sobie z tego jaja robić.... Ja tu poważnie nawijam, chcę trochę odwagi i pewności siebie dodać tudzież zauważyć, że jak się rano z sąsiadem w windzie spotkają to się mają uśmiechnąć i powiedzieć "Dzień Dobry!"., a Ty wszystko psujesz, oj emski, emski...


emski dołączył
13.12.2003

emski 02:47 | 19.11.2008

kiedys bedac w Warszawie rano wsiadlem do windy i powiedzialem Dzien Dobry panstwu a trzezwy bylem i slyszalem tylko szum skrecanych szyj w moim kierunku poczulem spojrzenia na sobie ..skurczylem sie wsunalem glowe w kolnierz i dobrze ze to byl juz parter :-)) widocznie trzeba byc w Playa zeby odpowiedzieli dziendobry !!!


anag dołączył
14.04.2006

anag 08:29 | 19.11.2008

Zeby to byl tylko brak usmiechu i nieumiejetnosc prowadzenia dyskusji...

Pare miesiecy temu jechalam z Heathrow metrem do centrum - metro oczywiscie wypakowane ludzmi z lotniska (wiec z calego swiata), bagazami, itd. Na jednym z pierwszych przystankow wtoczyla sie grupa pijanych Polakow, bylo ich szesciu i popijali wodke prosto z butelek. Darli sie wnieboglosy, przewracali sie, smrod nie do wytrzymania. Jeden mial kurtke z napisem POLAND. Twarze innych pasazerow mowily wszystko - szybko zaczeli sie przesiadac do innych wagonow.

Drugi przyklad - widzialam kiedys dwoch Polakow na stacji metra, z ktorych jeden przeszedl przez bramki, a drugi mial problem z karta i bramka nie chciala go puscic. Oczywiscie k...wowal na czym swiat stoi. Ten, ktory byl juz po drugiej stronie zauwazyl pracownika stacji (tak sie sklada, ze byl czarny) i krzyknal na caly glos do swojego kumpla "e, idz no pogadaj z tym czarnym ch..."

W obu tych przykladowych przypadkach (ktore moglabym mnozyc) nie wytrzymalam i nagadalam - oczywiscie oberwalo mi sie z powrotem, w slowach, ktorych nie powtorze.

Takiego zmasowanego polskiego buractwa jak w Londynie nie widzialam nigdy nigdzie, w tym nawet w Polsce. Na szczescie troche sie to ostatnio zmienia, bo nastapil odplyw i zenada jakby mniejsza...


marek.kos dołączył
29.01.2007

marek.kos 16:48 | 19.11.2008

Ja też kiedy spotykam Polaków w Londynie, Nowym Jorku czy Chicago, nie przyznaję się, że też mówię po polsku. Zupełnie inaczej jest spotkac kogoś z plecakiem w górach, na pustyni czy w jakimś rzadko odwiedzanym miejscu. Ale podobne problemy są też na przykład z anglikami, którzy przylatują do Krakowa tanimi liniami i demolują restauracje i hotele. W każdym kraju jest jakiś margines, w jednym większy , w innym mniejszy. A tak przy okazji Polacy mają dwa dziwne zwyczaje. Jeśli po wylądowaniu samolotu ktoś klaszcze, to są to tylko Polacy. Tak jakby zakładali, że samolot musi się rozbić, a jak mimo to się nie rozbije, to trzeba uczcić to wydarzenie oklaskami. Tylko dziwne, że nikt nie klaszcze przy wysiadaniu z autobusu lub pociągu, choć prawdopodobieństwo wypadku jest większe. Drugi dziwny i tylko polski zwyczaj, to włączanie świateł awaryjnych w podziękowaniu za ustąpienie miejsca, umożliwienie włączenia sie do ruchu. W Europie Zachodniej i USA nikt tak nie dziękuje, bo takie zachowanie to standard, a u nas uprzejmy kierowca jest takim wyjątkiem, że trzeba to uczcić i specjalnie mu podziękować.


emski dołączył
13.12.2003

emski 21:25 | 19.11.2008

"i USA nikt tak nie dziękuje" dziekuje dziekuje moze nie wszyscy ale dziekuja najczesciej pomachaniem raczka z usmiechem :-))


teddy320 (konto zablokowwane) dołączył
09.11.2008

teddy320 (konto zablokowwane) 22:26 | 19.11.2008

Dlaczego wyrzucamy polakom wulgaryzy .Mialem okazje ,a raczej przykrosc pracowac z anglikami z polnocnej Anglii .Czulem sie jak wsrod polakow ,co drugie slowo to znane fuck i pochodne .My polacy mamy jakas tam jeszcze kulure ,ze tak powiem .Ktos powie mow za siebie .Fakt ,moze przesadzilem .Niemniej takich ,no musze uzyc mocnego slowa -swin ,jak oni to naprawde trudnoznalezc w cywilizowanym swiecie .Mam na mysli tzw.puszczanie bakaw ,i robienie tego specjalnie glosno ,podczas ,gdy inni spozywali posilek ,i jeszcze sie z tego cieszac .Przykladow mozna by mnozyc ,moze dodam tylko etc.


teddy320 (konto zablokowwane) dołączył
09.11.2008

teddy320 (konto zablokowwane) 22:28 | 19.11.2008

Mysle jednak ,ze do anglikow sie porownamy .Wspomne Krakow .Choc po obu stronach sa wyjatki.


AMKB dołączył
15.09.2008

markoo dołączył
01.04.2007

markoo 01:47 | 25.11.2008

A propo Caye Caulker - jestem teraz tutaj w koszulce z napisem Polska - nie wstydze sie tego i jesli spotykam na trasie Polakow czesto z nimi rozmawiam ( oczywiscie jesli maja na to ochote. Lubie wymieniac sie spostrzezeniami i historiami ktore spotkaly ich lub mnie. Jesli Ktos mi nie odpowiada poprostu go omijam. Amerykanie tez czesto zachowuja sie dziwnie - jakby swiat do nich nalezal. Podrozujac po swiecie mimo wszystkie te historie o ktorych mowicie, ciesze sie ze urodzilem sie w Polsce.


emski dołączył
13.12.2003

emski 03:40 | 25.11.2008

to juz jestes na Caulker ? jak z blue hole czy jest duzo nurasow bo wiem ze trzeba minium 5ke na trip zebrac na Blue Hole a "kryzys szaleje" i za duzo podroznych nie ma a ja wciaz kombinuje z biletem :-((


markoo dołączył
01.04.2007

markoo 19:27 | 27.11.2008

Fakt turystow nie ma za duzo, na Blue Hole byly tylko dwie lodzie- posiedze tu jeszcze troche i na dwa dni spadamy na San Pedro - pozdr


emski dołączył
13.12.2003

emski 20:18 | 27.11.2008

no to gdzie bedziecie w Piatek po poludniu ?


Lis dołączył
26.11.2008

Lis 01:28 | 28.11.2008

Wydaje mi się że wszystko zależy, ale generalizując obraz Polskiego turysty za granicą nie jest najlepszy.
Są dwa rodzaje wypoczynku, sami sobie coś organizujemy - i tu widziani jesteśmy z najlepszej strony: otwarci, zaradni, mili, gadatliwi... albo turystyka zorganizowana: ciągłe narzekania, wszytko nie jest tak jak być powinno, a gdy jest opcja all inclusive to picie od 11:00 rano do upadłego bo przecież za darmochę... czasem nawet nie ważne co i o której - wino stołowe do obiadu litrami też się zdarza w Turcji ;]
niestety więcej Polaków wybiera łatwiznę, turystyka zorganizowane, nowe miejsca, nikogo nie znamy to możemy zachowywać się jak "świnie" ...
tak to chyba wygląda, stąd takie artykuły, stąd nie najlepsze zdanie o Polakach za granicą (mówimy przede wszystkim o turystach).
czy ktoś się ze mną nie zgodzi?



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl