Forum dyskusyjne

Globtroter prosi o pomoc LUDZI GÓR

kategoria podróże po świecie

GlobAdmin dołączył
04.09.2001

GlobAdmin 22:12 | 25.01.2009

Otrzymalismy bardzo przejmujacy list od zony polskiego alpinisty, ktory zginal na Chan Tengri. Prosimy o wsparcie wszystkich "Ludzi Gor" , jesli moga pomoc w tej trudnej sytuacji.

Ponizej list zony Pani Aliny Graj:

23 sierpnia 2008 roku na górze Chan Tengri w Kazachstanie zginął mój mąż Waldemar Graj. Do dziś jego ciało znajduje się na wysokości ponad 6500 m.n.p.m. Jego śmierć była splotem nieszczęśliwych okoliczności- zgubienie buta i łapawic, brak ekipy ratowniczej. Waldemar niemal przez 2 doby walczył o życie, jednak został pozostawiony w górach i tam umarł. Nadal spoczywa na tej górze, nie możemy się z nim pożegnać ani go pochować.

Z informacji uzyskanych za pośrednictwem Ambasady RP w Ałmaty od pana Denisa Urubko ( znanego w świecie himalaisty) wiem, że ciało męża jest zabezpieczone i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że na wiosnę będzie możliwe sprowadzenie męża ze szczytu.

Niestety, koszt sprowadzenia Waldka ze szczytu jest ogromny – wstępnie szacuje się na 24 tysiące Euro, nie licząc kosztów przywiezienia męża do Polski. Zostałam sama z dwójką małoletnich synów (9 i 10 lat), z zawodu

jestem nauczycielką, nie mam więc możliwości samodzielnego wyasygnowania takiej olbrzymiej kwoty.

Robię jednak wszystko, co w mojej mocy, żeby zapewnić Waldkowi jako człowiekowi, a zwłaszcza jako bardzo drogiemu mi człowiekowi, godny pochówek. Między innymi utworzyłam komitet zbierający na ten cel fundusze.

Obawiam się jednak, że moje wysiłki nie doprowadzą do zgromadzenia potrzebnej sumy. Jeśli tak się stanie, mój mąż zostanie zrzucony w przepaść.

Taki sposób „pochowania” Waldka pogłębia tragedię, jaką przeżywają moje dzieci i ja. Za wszelką cenę nie chciałabym do tego dopuścić. Chciałabym pochować męża- jeżeli nie w rodzinnym mieście, to przynajmniej na Chan- Tengri.

Zwracałam się z prośbą o pomoc do wielu instytucji, organizacji i urzędów rządowych- m.in. Urzędu Miasta w Oławie, Starostwa Powiatowego, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Polskiego Związku Alpinizmu, Polskiego Klubu Alpejskiego, ZHP, Prezydenta Wrocławia, Wojewody Dolnośląskiego, banków i zakładów pracy na terenie naszego powiatu. Niestety, nikt nie jest w stanie albo nie ma woli wesprzeć mnie w moich staraniach. Nie chodzi tylko o pieniądze, chociaż to one zdecydują o losie mojego męża.

Staram się otrzymać podstawowe informacje, kto mógłby mi pomóc zorganizować wyprawę po ciało męża, jeżeli uda mi się zgromadzić odpowiednią kwotę. Nawet tych informacji nie otrzymuję- brak reakcji ze strony PZA oraz Polskiego Klubu Alpejskiego.

Stąd pozwalam sobie pisać do Państwa i prosić o udzielenie mi pomocy. Byłabym niezwykle wdzięczna, gdyby Państwo w swoim piśmie umieścili artykuł o moim mężu i apel z prośbą o wpłacanie darowizn na rzecz komitetu.

Może osiągnięcia Waldemara nie są wielkie, ale wyprawy w wysokie góry organizował dopiero od kilku lat. Od dawna wspinał się, wędrował po naszych polskich i słowackich Tatrach, kochał Bieszczady. Miłość do gór była wielka i udało mu się ją zaszczepić w innych- góry wśród jego kolegów, znajomych były częstym tematem rozmów.

Chciałabym w tym miejscu zaznaczyć, że po zakończeniu akcji zbierania pieniędzy na sprowadzenie Waldka ( wiosna 2009) zamierzam w Gazecie Powiatowej zamieścić oficjalne, imienne podziękowania wszystkim firmom, bankom, instytucjom, które wsparły moją akcję.

Mój mąż był znanym instruktorem harcerskim. Angażował się w przeprowadzanie Finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zainicjował tradycję budowania ścianek wspinaczkowych, który to zwyczaj zaczął towarzyszyć wielu imprezom organizowanym na terenie miasta. Ostatnio stał się pomysłodawcą i organizatorem akcji „Spotkania z górami i przygodą”, o której głośno było w oławskich mediach – m.in. gościem tych

spotkań był znany himalaista Jacek Teler. Waldemar założył stronę internetową- www.olawianiewgorach.pl 

Waldek był zdobywcą szczytów: Aconcagua (najwyższy szczyt Andów i Ameryki Południowej – 6962 m.n.p.m), Mont Blanc ( najwyższy szczyt Alp i Europy 4810,9 m.n.p.m) , Pik Lenina ( drugi co do wielkości szczyt w górach Pamiru 7134 m.n.p.m), Glossgloknera( najwyższy szczyt Alp Austriackich- 3798 m.n.p.m.). Uczestniczył w wyprawach na Elbrus ( najwyższy szczyt Kaukazu- 5643 m.n.p.m.) oraz na Monte Rosa ( najwyższe pasmo górskie w całych Alpach).

Waldek był znaną osobą w Oławie. Przypuszczam więc, że wzięcie przez Państwa udziału w akcji sprowadzenia Waldka ze szczytu Chan Tengri z powyższych względów, jak i ze względów czysto ludzkich, wpłynie korzystnie na wizerunek Państwa pisma.

Za wszelką udzieloną mi pomoc, ogromnie dziękuję.

Kreślę się z poważaniem

Alina Graj

Numer konta Komitetu:
80 9585 0007 0010 0100 0693 0001

z dopiskiem
Komitet im. Waldka "Diody" Graja


emski dołączył
13.12.2003

emski 02:01 | 26.01.2009

Szczerze wspolczuje tej kobiecie i calej rodzinie z powodu tej tragedii ale nasuwa mi sie takich pare mysli w tym momencie . Moja sasidka w Warszawie byla Wanda Rutkiewicz widywalismy sie codziennie i do dzisiaj lezy gdzies pod lodem w Himalajach, Droga na Mont Everest jest uslana szkieletami tych co mieli pecha i leza tam bo taki byl ich wybor , szalona milosc do gor i odwaga niesienia tego ryzyka kazdego dnia tylko ze nie wszyscy sobie zdaja sprawe ze najwieksza tragedia jest dla tych co pozostaja w domach. Sluchalem kilka razy ostatniej rozmowy na Mount Everest Robb Hall kiedy juz zamarzal na smierc i zegnal sie z zona w New Zealand i tam zostal. Nie znam za dobrze tego srodowiska ale wydaje mi sie ze jest ono bardzo specyficzne zamkniete elitarne dumne i dla mnie niezrozumiale. Moim zdaniem skoro ten czlowiek /"Dioda" /dokonal wyboru i poszedl w gory zostawiajac swoja rodzine to trzeba uszanowac jego wielka milosc do gor i zostawic go tam, gdzie napewno bedzie szczesliwszy a raczej pomyslec o dwojce dzieci ktore maja swoje zycie przed soba bez ojca. I wydawac takie pieniadze na sprowadzanie zwlok i to w takich okolicznosciach jest nie zupelnie przemyslane do konca, raczej zatroszczyc sie o te dzieciaki niz budowac kolejny monument zapomnienia na miejscowym cmentarzu. Ten czlowiek pogodzil sie juz z gorami i znalazl swoj spokoj. Sorry takie dywagacje mnie naszly nie chce wywolywac awantur i wrzaskow i krzykow ale czulem sie ze musze cos powiedziec na ten temat.


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 04:58 | 26.01.2009

Myślę, że emski poruszył bardzo ciekawy punkt. O ile nie kwestionuję konieczności pomocy tej Pani, to jednak wydaje mi się, że nie koniecznie powinna być skierowana akurat w stronę sprowadzenia ciała za wszelką cenę (czy nawet za $25,000). Zawodowi alpiniści to bardzo specyficzna grupa ludzi i doskonale sie orientują, że ich ciała niekoniecznie spoczną w rodzinnym grobowcu. Próbowałem znależć parę informacji na temat tej tragedii i uderzyła mnie moim zdaniem naiwność w podejściu do całego problemu ze strony żony, która oskarża wszystkich w koło nie bardzo chyba rozumiejąc jak wyglądają możliwości pomocy w skrajnych warunkach pogodowych na wysokości 7000 metrów. Wspaniałą ilustracją jest właśnie słynna tragedia Rob Halla i innych na Mt Everest w 1996 roku (Into Thin Air - Jona Krakauera). Ciało Rob Halla jak i 200 innych alpinistów (licząc tylko Mt Everest!) pozostało na zawsze w górach! Nie jestem przekonany, że prawdą jest teza o obojętności i braku chęci pomocy ze strony innych jakby to wynikało z tego listu, ale raczej może dowodem naiwności i bezsensownym dążeniem do wybudowania okazałego grobowca na rodzinnym cmentarzu... Być może, że inni będą mieli inne spojrzenie ale wydaje mi się, że warto wziąć przedstawione wyżej argumenty pod uwagę....:-(.


emski dołączył
13.12.2003

emski 05:31 | 26.01.2009

Wiesz bylem na spotkaniu autorskim Krakauera u mnie w miescie i opowiadal cala ta tragedie tamtego dnia, stad tez podobny wniosek ze ci wielcy tego sportu sa tak odjechana kasta ze nabralem watpliwosci w sens tej zabawy gdzie idzie sie po trupach do gory nie zwracajac specjalnie na innych uwagi i smierc jest wliczona w ryzyko i specjalnie nikt sie tym nie przejmuje widzac ze ma szanse zostac tam na zawsze . Dlatego taki apel mnie troche dziwi ale tak jak powiedzialem nie znam ludzi nie znam specjalnie srodowiska ale widocznie tragedia tej rodziny siega dalej poza wymiar ale ani oni pierwsi ani ostatni i dlatego napomknalem ze rozsadniej pomyslec o zywych jak umarlych.


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 06:14 | 26.01.2009

Trochę znałem to środowisko, bo moja siostra cioteczna (starsza!! :-)), która należała do dawnego Warszawskiego Klubu Wysokogórskiego była "z tamtych". Była m.in. chyba pierwszą Polką, która weszła na McKinley i przez jej dom koło Driggs w Idaho przewinęło się mnóstwo tych postrzeleńców! Tworzyli osobną, zamkniętą kastę, których czasami trudno było zrozumieć...
"Into thin air" to była historia (Z magazynu "Outside") a potem książka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W 1998 byłem już w Tybecie myśląc jak by tu wejść na Mt Everest. Skończyłem na Everest Base Camp i Island Peak i.... Everest mi przeszedł, nawet nie dlatego, że takie trudne ale dlatego, że stwierdziłem, że chcę jeszcze i inne strony świata zobaczyć... W 2003 roku moja żona wybrała się na Aconcaguę (z Maćkiem Berbeką) i ledwo stamtąd wróciła...
Nie wiem więc, czy jestem "człowiekiem gór" do których się apeluje, ale myślę podobnie jak Ty. Myślmy więcej o żywych niż umarłych...


Promyczek dołączył
11.01.2009

Promyczek 08:56 | 26.01.2009

Ja rowniez sie z Wami zgadzam. Gory to duze ryzyko i jelsi pomoc to tak - dla dzieci.


turkus dołączył
02.07.2006

turkus 13:31 | 26.01.2009

Ostatnie dwa lata spędziłem w większości w drodze , był to mój świadomy wybór, nie były to ekstremalne góry , ale wiele miejsc wiązało się z podejmowaniem ryzyka . O mało nie przypłaciłem tego wyboru rozpadem życia osobistego . Daleko mi do himalaistów, to nie moja bajka , ale wielu jest takich jak ja , podróżników , którzy przemierzają swiat mniej spektakularnie , ale z głęboką pasją , też z miłości do miejsc które nas ciągną . Też często dokonujemy wyboru , decydując się która miłość jest dla nas ważniejsza i uwierzcie mi , jeśli kiedyś stanie się tak, że kolejny raz dokonam wyboru , ruszę w drogę i z miłości zakończe życie gdzieś w świecie , to chcę by uszanowano mój wybór . wszystko co pózniej , to będą już tylko puste gesty .


amaranth dołączył
09.10.2008

amaranth 14:28 | 26.01.2009

Moim zdaniem to tej Pani potrzebna jest pomoc , ale... dobrego psychologa...będąc żoną "takiego człowieka", powinna dojrzeć do Jego wyborów...szczerze współczuję Rodzinie...zapytam jednak, dla kogo jest to wyjście dobre? dla Niej? dla dzieci? dla Waldka? - On wybrał dawno temu...i dedukuję, miał na to przyzwolenie ...czy chciałby, aby po roku od wypadku zakłócać jego spokój? narażać inne osoby ? Wysokość 7 tyś. to nie zabawa. Jak wielu ludzi gór miał pasję, wybrał coś w życiu, ..należy to uszanować!...nie jestem znawcą, ale wiem, że inni też zostali w lodzie...W. Rutkiewicz, J. Kukuczka...setki... czy nie wystarczy tablica pamiątkowa? Symboliczny grób?...
Uważam, że Pani powinna się skupić na wychowaniu dzieci, nie zabraniać im realizowania pasji życiowych...może inne osoby, znajomi z PZA ocenili trzeźwo sytuację i dali spokój takiej akcji...jak najbardziej popieram pomoc osobom zagrożonym! potrzebującym...wiem, że PZA zbiera środki na akcje pomocy ofiarom wypraw w Himalaje, bo należy ratować człowieka za wszelka cenę!
Może wypowiedzą się osoby biorące udział w wyprawach alpinistycznych...ja oceniam sytuację z wysokości Rysów i Dolomitów, ale to już kolejką..


Akinom dołączył
14.06.2006

Akinom 16:09 | 26.01.2009

Calkowiecie popieram przedmowcow.
Swoja droga nie slyszalam aby kiedykowiek, i ktokolwiek spowadzal zwloki z gor na wysokoci 7000.mnp


emski dołączył
13.12.2003

emski 16:52 | 26.01.2009

tak ja ja nie slyszalem o Miasteczku Swiat Bozego Narodzenia ? whata da heck is this ?


Akinom dołączył
14.06.2006

Akinom 19:35 | 26.01.2009

Kolego Emski.
Ja w kulturalny sposob stwierdzilam fakt, a Ty bezpodstawnie atakujesz moja osobe.
Jesli masz problem prosze pisz na priv. W innym przypadku wypraszam sobie podteksty ktore nic nie wnosza do dyskusji.


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 20:48 | 26.01.2009

Akinom: Może Emski ma dobrą pamięć i czeka (tak zresztą jak i ja!) na Twoją odpowiedź na dawno zadane pytanie dotyczących Twoich wcześniejszych NIEKULTURALNYCH uwag? :-((.........
Przy okazji: oboje nie macie racji: Tak, ściągane są ciała z wysokości powyżej 7,000 metrów, tak istnieje Christmas Town (Północna Karolina)!!.
Podsumowywując: Wydaje mi się, że żona ma pęłne prawo zbierać pieniądze na sprowadzenie zwłok do Polski, ale powinna też rozumieć, że inni nie będą tego odbierali jako coś co koniecznie trzeba zrobić...


megi5555 dołączył
04.10.2007

megi5555 20:58 | 26.01.2009

Rozumiem tę panią i szczerze jej współczuję. Ale co sekundę umiera na świecie jedna osoba tylko i wyłącznie z głodu. Umierają też chorzy, którzy nie mają kilku dolarów na lekarstwa. Ile istnień ludzkich można by uratowac za koszt sprowadzenia zwłok jednej osoby i poprawienia samopoczucia 3 osób z najbliższej rodziny. Ja sie w to nie włącze, ale każdy kto chce pomóc powinien sam zadecydować: poprawić komuś samopoczucie, czy uratować życie komuś innemu.


emski dołączył
13.12.2003

emski 21:06 | 26.01.2009

a ja w dalszym ciagu chcialbym sie dowiedziec co to jest miasteczko bozego narodzenia chyba ze maja tam Bethlehem a ja durny kombinuje na Berdyczow :-)))


Akinom dołączył
14.06.2006

Akinom 21:37 | 26.01.2009

Kolego AKMB czy jak ci tam, zebym Ci ja nie wytknela twoich nie kulturalnych uwag., zbyt dluga byla by lista, Jesli razem z emskim macie monopol na forum to zycze powodzenia, jesli nie to nie baw sie w przedszkole i wytykanie co kto komu i dlaczego. Bo ani to smieszne ani zabawne. A pamietajk ten sie smieje kto sie smiej ostatni.
Co do mojego miesca zamieszkania.? hm Dlugo jeszcze musiscie jezdzic po swiecei aby zgadnac
Zycze wiec powodzenia, bo jak narazie pudlo..


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 21:26 | 26.01.2009

Może o to Ci chodzi?....: W Czerniowcach planują budowę Miasteczka Bożego Narodzenia i prowadzić coroczne jarmarki Bożonarodzeniowe według przykładu Rumunii i Austrii. To część projektu, który został zatwierdzony przez Radę Miejską dla udziału w Ogólnoukraińskim konkursie projektów i programów rozwoju samorządu lokalnego.

W szczególności dokument przewiduje zapoznanie się z doświadczeniem pracy jarmarków Bożonarodzeniowych w Rumunii i Austrii, ogłoszenie konkursu na budowę Miasteczka Bożego Narodzenia w Czerniowcach.

Zdaniem autorów projektu, zaprowadzenie jarmarku wyodrębni Czerniowce jako miasto z atrakcja turystyczną, która jest właściwa miastom europejskim, jednak nie była przedstawiona dotychczas na Ukrainie.

W celu realizacji projektu z budżetu miasta przeznaczono 198 tys. hrywni. 52 tys. hrywni projekt uzyska od organizacji partnerskich. Jeszcze 375 tys. od Funduszu Ogólnoukraińskiego konkursu projektów i programów rozwoju samorządu lokalnego.


Edgarek dołączył
16.08.2008

Edgarek 19:05 | 27.01.2009

Akinom przewidujesz jakieś nagrody za podanie prawidłowej odpowiedzi?


emski dołączył
13.12.2003

emski 21:46 | 26.01.2009

a moze te Czerniowce do tego w Szwajcarii Kaszubskiej bo cooos mi tak wyglada :-O


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 22:02 | 26.01.2009

Wow! W tej "Szwajcarii" wyjątkowo kóltóralni ludzie mieszkają... :-))))


bartek74 dołączył
18.01.2008

bartek74 17:56 | 27.01.2009

kurwa . sami wrazliwi ludzie,zeby tylko wam nic sie nie stalo w dzungli ,pustyni czy tych gorach,bo wy wszyscy juz pewnie podjeliscie decyzje ze wasze ciala spoczna tam na wiecznosc,kurwa jakie to romantyczne,przy ubezpieczeniu nie zapomnijcie zrezygnowac z transportu zwlok na chate,niech ytm sie martwia wasze matkii ,mezowie zony ,synowie,corki,pies ,kot.a zapomnialem wy juz pewnie zabroniliscie rodzinie w przypadku braku takich pieniedzy zbierania na wszelkie sposoby co zreszta jest bardzo tudne ,nawet anonimowo na forum.wydaje mi sie ze czlowiek ten nie byl zadnym himalaista,alpinista i te inne glupoty. tacy ludze pomiedzy wypady na koleiny osmio tysiecznik,laza po gorach bo ihc menadzezy zdobywaja pienidze na wyprawe,tacy ludzie nie chodza codziennie do pracy na osiem godzin bo by nie weszli nawet na 2000 .pozdrawiam was wielcy odkrywcy


marianna_p dołączył
15.04.2008

marianna_p 18:15 | 27.01.2009

mnie dziwi kwota 24 000 euro??? za co tyle pieniędzy?? wyprawa, przewóz, co ma aż tyle kosztować??
to chyba jednak kwota astronomiczna.


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 18:29 | 27.01.2009

Bartek74: Spróbuj z powrotem wdrapać się na ten stołek z którego spadłeś w pubie i zamów następnego..... :-(.



emski dołączył
13.12.2003

emski 18:49 | 27.01.2009

AMKB wyjales mi to to z ust...Bartek idz sie dopij a potem przespij i pomysl dwarazy jak trzeba bo widocznie raz to bylo za malo :-))


bartek74 dołączył
18.01.2008

bartek74 18:27 | 27.01.2009

suma pewnie wzieta z sufitu,zeby scignac cialo nie pojdzie tam chlop z wioski ,musi pewnie isc kilka osob,moze smiglowiec,a ty pewnie juz doszukalas sie jakiegos walka,kolejna wrazliwa


beakal dołączył
15.04.2008

beakal 19:20 | 27.01.2009

bartek74,coś Ty taki nerwowy???


barbzurawska dołączył
20.10.2008

barbzurawska 20:49 | 27.01.2009

Bartek 74 wdech,wydech,policz do dziesięciu i w drugą stronę :)) Przecież to jest logiczne że na 7 tys. musi iść ekipa i to z najwyższej półki. Ale dla mnie to jest zbędne,on kochał góry,tam też został :(( Przecież każda taka wyprawa niesie WIELKIE ryzyko,żadne pieniądze nie są tego warte :((


mlabieniec dołączył
25.09.2008

mlabieniec 22:46 | 28.01.2009

A ja w trakcie czytania pomyslalam dokladnie to co moi przedmowcy dzisiejszegi dnia. Niech cialo, ktore zostalo w gorach juz ich nie opuszcza. To bardzo godna smierc. Dla ludzi tych Gory sa tym co najwazniejsze, tesknia do nich, mysla, planuja kolejne wyprawy. Tylko tam czuja sie szczesliwi i spelnieni. Nikt z wyjezdzajacych nie planuje zginac ale maja tego siwdomosc, ze moze to byc ich ostatnia wyprawa. Wiele o tym myslalam i doszlam do wniosku, ze dla Ludzi Gor, smierc w gorach jest najlepszym z cmentarzy. Na miejscu zony i dzieci pojechalabym tam aby oddac czesc miejscu, w ktorych zginal bliski mi czlowiek, ojciec moich dzieci ale ciala bym nie przewozila. Niech pozostanie tam gdzie dusza. Co najwyzej niech w Polsce zostanie postawiony symboliczny pomnik, na ktorym bedzie mozna postawic swieczke i zmowic modlitwe.


Edgarek dołączył
16.08.2008

Edgarek 21:04 | 29.01.2009

Co do mojego miesca zamieszkania.? hm Dlugo jeszcze musiscie jezdzic po swiecei aby zgadnac
Zycze wiec powodzenia, bo jak narazie pudlo..


no jak tam Akinom, przewidujesz jakas nagrode za podanie nazwy miasteczka, w ktorym mieszkasz?


Akinom dołączył
14.06.2006

Akinom 22:10 | 29.01.2009

Nie, nie przewiduje, a chcial bys? kawe moze??? ::::::))))))))


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 22:19 | 29.01.2009

Edgarek! Na naszej wyspie brakuje szefa kontrwywiadu. Chyba byś się nadawał! bo na razie tylko odkryliśmy, że nasza "przemiła" Monisia mieszka w USA, w związku z tym Emski już podwójne zamki założył a sam do Meksyku jako bum się przeniósł... :-)))


Akinom dołączył
14.06.2006

Akinom 23:06 | 29.01.2009

Tobie zamki tez radze zalozyc bo Chicago i jego okolice znam jak wlasna kieszen i kontakty mam na tyle dobre ze namierzyc tez Cie moge ::::::::)))))))))), i zapeniam Cie ze kobli nie sprzatam, ani zona kontraktora nei jestem. No teraz wykaz sie inteligencja i powiedz mi gdzie mieszkam???????????


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 23:28 | 29.01.2009

Rany Boskie!.... Emski - masz jakąś wolną cabanę obok??. Może być bez kucharki!! :-((.


emski dołączył
13.12.2003

emski 01:21 | 30.01.2009

napewno mieszka w Corpus Christi to tez Chrystusowe miasto a canbane poszukam gdzies w Big Easy gdzie sie udaje na mardi gras :-)) wyobrazasz sobie jak berety na sekcie beda skakc :-)) az strach zdjecia pokazc


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 02:24 | 30.01.2009

Tylko staraj się wybierać takie z duż...ą ilością korali!....


Edgarek dołączył
16.08.2008

Edgarek 08:47 | 30.01.2009

dobra, dobra, jak szczegółowe dane mają być? Jako szef kontrywywiadu...

aaaaaaaaa wolę stanowisko, niż kawę :-))


AMKB dołączył
15.09.2008

AMKB 02:50 | 31.01.2009

Edgarek: Wybieramy się tam w marcu więc damy znać! Najpierw musimy zadeklarować niepodległość! :-)))


Edgarek dołączył
16.08.2008

Edgarek 10:10 | 31.01.2009

znaczy ulicę i numer domu też chcecie?



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl