Forum dyskusyjne

Podlasie czyli Szlakiem Bocianich Gniazd

kategoria podróżowanie z dziećmi

kraj Polska

Roberto dołączył
19.08.2007

Roberto 12:17 | 09.02.2009

[b]Podlasie czyli Szlakiem Bocianich Gniazd.[/b]

Jest sierpień 2008 czyli pełnia lata i sezonu wakacyjnego. Mając kilka dni urlopu i niechęć do odbywania dalekich wojaży wybrałem Podlasie i Nadburzański Park Krajobrazowy aby razem z rodziną doładować akumulatory przed szybko nadchodzącymi szarymi dniami. Gęsta sieć lokalnych dróg, małe nagromadzenie atrakcji turystycznych gwarantowało ciszę i spokój.

[b]Dzień 1.[/b]

[i]Trasa: Węgrów - Stara Wieś - Łochów[/i]

Wstając skoro świt po 1,5 h jazdy samochodem dojechaliśmy do Węgrowa. Tam zostawiając samochód na parkingu obok kampingu udaliśmy się szlakiem rowerowym w kierunku wsi Popielów . Przez pierwsze km szlak prowadził pasem dla rowerów i lokalną mało ruchliwą drogą.
[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2-hbvTjsI/AAAAAAAAA9o/Uev8kBg  _dUM/s640/DSCN1344.jpg[/img]

W okolicy wsi Turna obraliśmy kierunek drogą przez łąki i zaznaczony na mapie mostek na Starą Wieś aby obejrzeć znajdujący się tam Pałac Radziwiłłów.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2-oPy0pjI/AAAAAAAAA-I/sXq1c4m  DedE/s640/DSCN1348.jpg[/img]

Całe Mazowsze i Podlasie leży na piaskach więc poruszanie się gruntowymi polnymi drogami na jucznych rowerkach nie należy do przyjemności. Do przyjemności nie należało także odkrycie, że mostku przez Liwiec nie ma. Nie pozostało nam nic innego jak jazda przez łąki do najbliższej przeprawy.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2-7grFWRI/AAAAAAAAA_I/Mpur32l  HoEg/s512/DSCN1356.jpg[/img]

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2_DGXnhKI/AAAAAAAAA_w/6R3YlF5  UrI8/s640/DSCN1361.jpg[/img]

Podążając przez wieś Paplin łapiemy gumę.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2_Lf3vSwI/AAAAAAAABAU/J5syna3  02Z8/s512/DSCN1365.jpg[/img]
W trakcie naprawy odkryłem, że uszkodzenie jest w okolicy wentyla więc jest nienaprawialne...pierwsze straty.

Po dojechaniu do Starej Wsi zastaliśmy odrestaurowany pałacyk zamknięty na cztery spusty. Szkoda bo architektura obiektu i potężny ogród gwarantowały mnóstwo wrażeń.

[quote][i]Więcej informacji o pałacu na stronie:[/i]

www.skp2.sokp.pl/stara_w.htm[/quote] 
[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2_OzYiCaI/AAAAAAAABAk/EqF8_oK  ZKOc/s640/DSCN1367.jpg[/img]

Nie pozostało nam nic innego jak tylko opuścić niegościnne progi i udać się szutrową drogą do kolejnego celu czyli Nadburzańskiego Parku Krajobrazowego.

[quote][i]Więcej informacji na temat parku na stronie:[/i]

www.npk.pl/main.php?str=0[/quote] 
[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2_fhKNUlI/AAAAAAAABBg/bvsTFgh  j5Zk/s640/DSCN1376.jpg[/img]

Szutrami dojechaliśmy do asfaltu biegnącego przez wieś Żulin. Droga ta nie miała ani jednego zakrętu i nie poruszał się po niej ani jeden samochód. Było to bardzo dziwne. Wkrótce przkonaliśmy się dlaczego... asfalt się skończył a droga, nadal prosta, zamieniła się w malowniczą gruntówkę.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2_uJtcf1I/AAAAAAAABCo/4TOTTW0  Y5p4/s512/DSCN1385.jpg[/img]

Tą drogą dojechaliśmy do lasu, w którym to zrobiliśmy długi popas na jagody. Niestety w nieznanym lesie ciężko połapać się w sieci ścieżek leśnych więc błądzimy. Ratunkiem jest kolejna trasa terenowa do głośnej trasy samochodowej.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2_yVi6RII/AAAAAAAABDA/U1_NMH6  U34Q/s512/DSCN1389.jpg[/img]

Na szczęście koszmar poruszania się drogą krajową szybko mija i z powrotem wjeżdżamy na lokalne szutrowe drogi. Teraz już bez stresów podziwiając okolice nad Liwcem dojeżdżamy do Łochowa. W lokalnej knajpie jemy obiad. W trakcie posiłku jesteśmy zagadywani przez właściciela, który zaproponował nocleg na jego posesji. Ponieważ okolica knajpy była w centrum więc odmówiliśmy. Udaliśmy się na 3 km dalej położoną ustronną polankę nad Liwcem. Było uroczo!

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK2_0oTgRDI/AAAAAAAABDI/aNETpPS  QsuY/s640/DSCN1390.jpg[/img]

[u]Satystyka dnia 1:[/u]
[i]dystans 41,3 km
czas jazdy 4,04 h
prędkość średnia 10,1 km/h
temperatura max 29,9 st C
temperatura min 11, 4 st C
dzienna suma przewyższeń 107 m[/i]

[b] Dzień 2. [/b]

[i]Trasa: Łochów - Kamieńczyk - Szumin[/i]

Dzień 2 rozpoczeliśmy od niecodziennej atracji a mianowicie zwiedzaniem Muzem Gwizdka w Gwizdałach.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3AAFQ5w_I/AAAAAAAABD0/9iI7UZc  JqUY/s512/DSCN1395.jpg[/img]

Dalsza marszruta to bezstresowe poruszanie sie asfaltem przez Łazy do Kamieńczyka.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3ASHtiXBI/AAAAAAAABE4/7-4MZQD  hvFg/s640/DSCN1403.jpg[/img]

Przed samym dojazdem robimy długi postój nad Liwcem. Dzieciaki mają frajdę brodząc w płytkiej rzece a my chłodzimy się po przypiekającym słońcu. Kamieńczyk w XV w. miał prawa miejskie więc zachowała się charakterystyczna zabudowa a także drewniana dzwonnica z 1885. Jemy obiad w lokalnym barze i w dalszą drogę. Niestety droga ta mimo, że prowadziła po oznakowanym szlaku turystycznym okazała się całkowicie nie przejezdna dla naszych rumaków.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3AbCdNHoI/AAAAAAAABFg/AYG09f-  3NfY/s512/DSCN1408.jpg[/img]

W poszukiwaniu przejezdnego szlaku docieramy nad Bug.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Acmm3gsI/AAAAAAAABFo/CaW7RU4  gzN8/s640/DSCN1409.jpg[/img]

Chwila jazdy po ciasnych leśnych ścieżkach i znowu lądujemy na nieprzejezdnym rowerowym szlaku.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3AsMGlTeI/AAAAAAAABG8/8XA3TW8  SDc0/s640/DSCN1422.jpg[/img]

Docieramy do wsi Szumin i legalnego miejsca biwakowania.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3AyuIJ7aI/AAAAAAAABHc/cPHYB-R  FwD8/s640/DSCN1428.jpg[/img]

Niestety mimo licznych tablic proekologicznych teren był zanieczyszczony i zaniedbany. W dodatku brak jakiejkolwiek wody skłonił nas do dalszej wędrówki. I bardzo dobrze bo okazało się, że za kilka km czekała na nas odludna skarpa ze wspaniałym dojściem do wody.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3BCCQCEjI/AAAAAAAABIg/HTD7cfy  Z00I/s640/DSCN1438.jpg[/img]

Kolejna kąpiel po upalnym dniu była wskazana.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3A1AT3nwI/AAAAAAAABHs/qRE-0WO  Qd_s/s640/DSCN1430.jpg[/img]

Rozbijamy sie na noc.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3A-ui4aFI/AAAAAAAABIQ/rgWN2tb  KEAQ/s640/DSCN1436.jpg[/img]

[u]Satystyka dnia 2:[/u]
[i]dystans 38,4 km
czas jazdy 3,2 h
prędkość średnia 11,5 km/h
prędkość max 33 km/h
temperatura max 44,8 st C
temperatura min 12,9 st C[/i]

[b]Dzień 3.[/b]

[i]Trasa: Szumin - Sadowne - Treblinka[/i]

Pierwsza część trzeciego dnia to jazda przez podlaskie wsie, na których to można jeszcze spotkać tradycyjne pojazdy pociągowe...

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3BV1OJLqI/AAAAAAAABJo/c9cQSGz  9CVY/s512/DSCN1447.jpg[/img]

... i tradycyjne wiejskie zabudowania.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3BTDiF6sI/AAAAAAAABJg/La6tQf-  39sw/s640/DSCN1446.jpg[/img]

Także i okolica była malownicza.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Bo2pcFYI/AAAAAAAABKc/gxlBcn0  hP3w/s640/DSCN1453.jpg[/img]

Docieramy do tablicy informującej o Szlaku Bocianich Gniazd. Nagle coś Piotra zainteresowało...

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3BsFWNiVI/AAAAAAAABKk/OV_wWMx  0ijE/s512/DSCN1455.jpg[/img]

Był to pierwszy bociek! Wiec tablicę nie postawiono na darmo...

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Bj4TWvGI/AAAAAAAABKU/g3Sshny  66tM/s512/DSCN1452.jpg[/img]

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3BvZO2OTI/AAAAAAAABK0/j9bPd4Z  AXJs/s640/DSCN1458.jpg[/img]

Ponieważ temperatura mocno daje się we znaki robimy w tym miejscu dłuższy postój.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3B27niOHI/AAAAAAAABLM/EqlxMBe  ZDNM/s512/DSCN1462.jpg[/img]

Zacienioną aleją udajemy sie do miasteczka Sadowne, w którym to mamy w planie zjeść obiad i zwiedzić Muzeum Etnograficzne. Niestety istniejący na mapie hotel okazał się Domem Weselnym a istniejąca w nim restauracja była otwierana na conajmniej 100 osobowe grupy. Muzeum Regionalnego także nie udało się obejżeć pomimo kontaktu telefonicznego z kustoszem. Od razu wykluczyliśmy dojazd do Broku gdyż to wiązałoby się z jazdą ruchliwą drogą krajową. Nie pozostało nam nic innego jak tylko kupić w lokalnym markecie makaron i klopsy w słoiku i przyżądzić strawę na łące po za niegościnnym miasteczkiem.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3B6vcGAyI/AAAAAAAABLg/OUHoeNf  rXK0/s640/DSCN1464.jpg[/img]

Po posiłku skierowaliśmy się w kierunku Treblinki. Droga wiodła pośród malowniczych łąk, na których to czerwononogie ptaki przypominały nam, że w dalszym ciągu znajdujemy się na Szlaku Bocianich Gniazd. Koło miasteczka Prostyń mapa pokazywała 2 jeziorka z ewentualnie fajnym noclegiem. Niestety okazało się, że jedno jeziorko jest całkowicie zarośniete a drugie nie oferuje żadnego dogodnego dostępu do wody.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3B9cRNZkI/AAAAAAAABLw/2k-k27b  YXuk/s640/DSCN1467.jpg[/img]

Ponieważ powoli się ściemniało stwierdziłem, że musimy udać się na Bug gdyż tam musi być dostęp do wody. Pędem pojechaliśmy przez Borowe i mijając pustą drogę krajową Małkinia-Sokołów Podlaski udaliśmy się nad rzekę.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3DDqqbRyI/AAAAAAAABQo/Qjx24V1  SW3A/s512/DSCN1520.jpg[/img]

Tam czekało na nas miejsce biwakowe "pod krzyżem".

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3CbH0fadI/AAAAAAAABN0/n6abjAM  FoGg/s512/DSCN1498.jpg[/img]

Wieczorny posiłek spożywaliśmy przy czołówkach.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3CI8e-4fI/AAAAAAAABMo/xtieluL  4j4M/s640/DSCN1483.jpg[/img]

[u]Satystyka dnia 3:[/u]
[i]dystans 41,4 km
czas jazdy 3,28 h
prędkość średnia 11,9 km/h
prędkość max 22,5 km/h
temperatura max 40,3 st C
temperatura min 15,7 st C
dzienna suma przewyższeń 94 m[/i]

[b]Dzień 4.[/b]

[i]Trasa: Treblinka - Kosów Lacki - Seroczyn[/i]

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Cix35gsI/AAAAAAAABOc/BGMVA9R  ScI4/s640/DSCN1503.jpg[/img]

O poranku zapragnąłem wyjaśnić tajemnicę pustej drogi krajowej. I oto co odkryłem:

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3DWizlSRI/AAAAAAAABR8/2ZfsL7e  gt_E/s640/DSCN1530.jpg[/img]

a także ...

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3DK0hb9vI/AAAAAAAABRM/vRiGzWA  UuTw/s512/DSCN1524.jpg[/img]

W tej sytuacji poruszanie się drogą krajową było nadzwyczaj bezpieczne. W drodze do Treblinki i Muzeum Zagłady zastrzymaliśmy się na małe, zimne co nieco.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3DdUQaG5I/AAAAAAAABSc/NxIFTHp  Mg64/s640/DSCN1534.jpg[/img]

Treblinka. Dojechaliśmy do kolejnej "atrakcji" turystycznej.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3EBg6F2TI/AAAAAAAABU0/HKpUAFc  Xm0I/s640/DSCN1557.jpg[/img]

Cały obóz został spalony i całkowicie zrównany z ziemią i tylko dzięki świadkom udało się odtworzyć jego istnienie. Oto co zobaczyliśmy:

Symboliczną bocznicę kolejową i symboliczny obozowy mur...

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3DmCF14EI/AAAAAAAABTA/qpIrt4N  Ii3E/s640/DSCN1540.jpg[/img]

...symboliczne komory gazowe i krematorium...

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3EKAUPvrI/AAAAAAAABVU/eyXbnbU  2HO0/s640/DSCN1561.jpg[/img]

...symboliczny niemiecki bunkier...

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3ERiid04I/AAAAAAAABV4/0RXW903  DZJY/s640/DSCN1566.jpg[/img]

...miejsce niewolniczej pracy...

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3EevT1DtI/AAAAAAAABW4/nrpOTls  l9mg/s512/DSCN1578.jpg[/img]

...oraz miejsce po obozowych barakach.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Ek7-nFXI/AAAAAAAABXc/OwLAHn9  Upjk/s512/DSCN1585.jpg[/img]

Z Treblinki, udaliśmy się pieszym szlakiem z powrotem do drogi krajowej prowadzącej na Kosów Lacki. W trakcie drogi złapał nas deszcz.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3E0SfQUuI/AAAAAAAABYk/GaoP-ss  zT9g/s640/DSCN1596.jpg[/img]

Po dejechaniu do miasteczka okazało się, że są tylko dwie knajpy z czego jedna podaje niezbyt świeże jedzenie. Więc wyboru nie mieliśmy. W tym miasteczku zatankowałem benzynę do kuchenki wielopaliwowej NSR. Nie rozumiem dlaczego zawsze właściciele stacji dziwią się gdy pragnę zatankować metalową butlę-kanister o pojemności 0,75 l ?

Z miasteczka udaliśmy się w kierunku Sterdyń-Osada mijając po drodze wiekowe wiatraki-młyny.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3E8kVurQI/AAAAAAAABZQ/MxOXVvt  o5ik/s512/DSCN1602.jpg[/img]

Kolejny cel osiagnięty i ...

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3FCW9yogI/AAAAAAAABZo/PLAiUkB  Cwfo/s640/DSCN1607.jpg[/img]

...kolejna porażka. Nastepny pałacyk zamknięty przed wścibskim okiem turystów.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3FD7lkAAI/AAAAAAAABZw/OpViiaV  gKTg/s640/DSCN1608.jpg[/img]

O zmierzchu dotarliśmy do wsi ------- gdzie w wiekowym parku, obok zabytkowych zabudowań rozbiśmy się na noc.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3FIhNy9kI/AAAAAAAABaA/VBMhkCs  dSBA/s640/DSCN1610.jpg[/img]

[u]Satystyka dnia 4:[/u]
[i]dystans 46,7 km
czas jazdy 4,07 h
prędkość średnia 11,5 km/h
prędkość max 35,5 km/h
temperatura max 30,7 st C
temperatura min 12,8 st C
dzienna suma przewyższeń 25 m[/i]

[b] Dzień 5.[/b]

[i]Trasa: Seroczyn - Jabłonna Lacka - Drohiczyn[/i]

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3FdMZY_EI/AAAAAAAABbU/ipSRQ4R  dNBc/s640/DSCN1621.jpg[/img]

Budzi nas ujadanie Rambo, psa-ratlerka gospodyni. Śniadanie i krótka trasa terenowa i długa, nudna lokalna szosa.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3FeeXL1nI/AAAAAAAABbc/Nkm5ULS  csoc/s512/DSCN1622.jpg[/img]

Tę nudę przerywamy krótki popasem...

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3FsdwoCVI/AAAAAAAABcY/jApKx3C  2mBY/s640/DSCN1629.jpg[/img]

...na mirabelki...mniam!

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3GEQlZtPI/AAAAAAAABeE/v5pNnTJ  YLdI/s640/DSCN1646.jpg[/img]

Okoliczny krajobraz coraz częściej potwierdzał, że to ostanie dni lata.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3GTJGCqII/AAAAAAAABe0/RAt6pHY  2VO4/s640/DSCN1652.jpg[/img]

Dojeżdżamy do Gródka. Kiedyś był tu hotel i restauracja. Teraz wszystko umiera.

Kolejny cel podróży to Rezerwat Skarpa Mołożeska. Po dojechaniu na miejsce, że aby dotrzeć w to miejsce trzeba przejść przez rozległe pastwisko.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Gh9EYXcI/AAAAAAAABfw/XlMDzO0  WQ84/s640/DSCN0004.jpg[/img]

Jednak udaje nam się dostrzec wspomnianą skarpę.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3GdO-nJRI/AAAAAAAABfY/BaaTGM6  2-pY/s640/DSCN0001.jpg[/img]

W tym miejscu Bug tworzy urocze zakola i rozlewiska.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3GmqnhXCI/AAAAAAAABgA/1D9ZQg7  IVR4/s640/DSCN1656.jpg[/img]

W piekącym słońcu podążamy do kolejnej atrakcji: zabudowań zespołu poklasztornego, w którym aktualnie ulokował się Dom Opieki Społecznej.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3HBn2lmGI/AAAAAAAABhk/MqZ57N1  EHs8/s640/DSCN1673.jpg[/img]

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3HEAZry6I/AAAAAAAABhs/ik4q6i-  lt0M/s512/DSCN1674.jpg[/img]

Zabudowania są na skarpie a w dole w dalszym ciągu malowniczo wije się Bug.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3HJNVHXPI/AAAAAAAABh8/1whofkF  3pGU/s640/DSCN1676.jpg[/img]

W tym miejscu także napotykamy na legalne miejsce obozowania. Niestety pora była zbyt wczesna aby można było z tego zaproszenia skorzystać. W dalszą drogę udaliśmy się zacienioną aleją.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Hc8I9x6I/AAAAAAAABi4/Et1CNAP  V4ZI/s640/DSCN1683.jpg[/img]

Dojeżdżamy do głównej drogi łączącej Siemiatycze z Sokołowem Podlaskim. Tutaj usytuował sie hotel i restauracja. Korzystamy w pełni z wygód "cywilizacji".

Po posiłku z pełnymi brzuchami zjeżdżamy na most przez Bug. Most jest drewniany ale na dechy położono asfalt co sprawia, że po każdym przejechanym Tirze powstają świeże ubytki w nawierzchni. Za mostkiem we wsi Tonkiele skręcamy i napotykamy na cmentarz.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3HpPUqL8I/AAAAAAAABjQ/wB-ZLrD  eW3w/s640/DSCN1687.jpg[/img]

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3HsKUrPJI/AAAAAAAABjY/FSOnO8d  hE5M/s512/DSCN1688.jpg[/img]

O zmierzchu docieramy do Drohiczyna.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3H7jMdMyI/AAAAAAAABkc/AqantEM  wjBw/s640/DSCN1701.jpg[/img]

Rozbijamy się nieopodal miejskiej plaży.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3IFbTTY8I/AAAAAAAABk8/LSDh7f3  SK44/s640/DSCN1706.jpg[/img]

To było fatalne miejsce. Ciągłe samochodowe wycieczki i odgłosy z sąsiednich obozowisk nie pozwoliły w pełni się zrelaksować po męczącym dniu. Na szczęście w nocy przeszła potężna burza, która szybko zredukowała ilość "turystów".

[u]Satystyka dnia 5:[/u]
[i]dystans 39 km
czas jazdy 3,32 h
prędkość średnia 11,2 km/h
prędkość max 47 km/h
temperatura max 42 st C
temperatura min 16,2 st C
dzienna suma przewyższeń 24 m[/i]

[b]Dzień 6.[/b]

[i]Trasa: Drohiczyn -Bujaki - Siemiatycze.[/i]

Nad ranem przekonaliśmy się o jej skutkach.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3IOPem5SI/AAAAAAAABlg/5WUUQUU  Sh9Y/s640/DSCN1710.jpg[/img]

Na zwiedzanie nie poświęciliśmy zbyt wiele czasu gdyż ten dzień był dniem świątecznym i całą uwagę poświeciliśmy na zdobywaniu pożywienia.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3IXaR9tPI/AAAAAAAABmI/MzpR4KU  ewKQ/s512/DSCN1715.jpg[/img]

Droga przez Bujaki okazała się kolejną drogą bez ani jednego samochodu zarówno na asfacie...

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3IsOaa62I/AAAAAAAABns/AUfzjgw  VONU/s512/DSCN1729.jpg[/img]

... jak i na szutrze...

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3I2QyreuI/AAAAAAAABoc/ykbsuJn  DBWY/s512/DSCN1736.jpg[/img]

Docieramy do ... Siemiatycz, kolejnej cywilizacyjnej oazy. W poszukiwaniu knajpy objechaliśmy cale miasteczko ale wszystko było zajęte przez śluby i wesela. Jedynie liczne budki z lodami stały dla nas otworem.
Wizyta w Siemiatyczach miała także cel komunikacyjny. Chciałem się posiłkować usługami PKP. Niestety dziennie z tego miasta odjeżdżały 2 pociągi i w dodatku w idiotycznych godzinach
I znowu musimy opuszczać kolejne niegościnne miasteczko. W poszukiwaniu oazy spokoju docieramy nad Bug.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3JIXAkL8I/AAAAAAAABpw/_gbcvB7  72ME/s640/DSCN1746.jpg[/img]

Pomimo, że już zakończyliśmy dzienną marszrutę to nie był to koniec atracji. W nocy rozpętała się niesamowita burza. Falami naszymi namiotami targały niesamowicie silne porywy wiatru by po chwili niebo wylało na nas chyba całą wodę z pobliskiego Bugu. A wszystko to przy akompaniamencie piorunów i grzmotów. Co chwila sprawdzałem co się dzieje z naszym dobytkiem a także co się dzieje z naszymi dziećmi. O dziwo... dzieci cały czas spały snem kamiennym a dobytek nie odniósł najmniejszego uszczerbku. Gdy ucichło mogłem dopiero zasnąć.

[u]Satystyka dnia 6:[/u]
[i]dystans 28,9 km
czas jazdy 2,38 h
prędkość średnia 10,8 km/h
prędkość max 25,8 km/h
temperatura max 32,8 st C
temperatura min 19 st C
dzienna suma przewyższeń 213 m[/i]

[b]Dzień 7.[/b]

[i]Trasa: Siemiatycze - Korczew - Konaty[/i]

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3JUqM5MWI/AAAAAAAABqQ/7op8M8o  KZd8/s640/DSCN1750.jpg[/img]

Poranek to suszenie rzeczy po nocnej burzy i poszukiwanie skrótu przez las. Poszukiwania zakończyły sie na kanale nie do pokonania więc trzeba było zawrucić.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3JkAXQylI/AAAAAAAABqw/UoF0obV  NfIE/s640/DSCN1754.jpg[/img]

Jedziemy do wsi i dzięki pomocy miejscowych chłopów odnajdujemy mostek pozwalajacy zaoszczędzić kilka km drogi.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3J9Xd6pjI/AAAAAAAABr8/x0L2_Ml  O8fg/s512/DSCN1764.jpg[/img]

Teraz czeka nas print drogą krajową by za Bugiem zjechać z powrotem na spokojne wiejskie drogi.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3KjtvUB3I/AAAAAAAABtw/r73a6zX  Vfxs/s640/DSCN1779.jpg[/img]

Dopiero teraz mogliśmy podziwiać siłę zniszczenia niedawnej burzy.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3KdrB0nkI/AAAAAAAABtg/3bY6BYF  5GDU/s512/DSCN1777.jpg[/img]

Mimo to nadal jest gorąco więc odpoczynki były dość częste.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3LIqRu3MI/AAAAAAAABvw/K3ai1-h  ta6o/s512/DSCN1794.jpg[/img]

Kompletnie wykończeni docieramy do Korczewia. Parę lat temu byliśmy w tym miejscu więc z zaciekawieniem oglądaliśmy wszelkie zmiany.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3NIxfm2aI/AAAAAAAAB2Y/-WVRg5n  neKw/s640/DSCN1851.jpg[/img]

Od razu spostrzegliśmy wyremontowaną elewacje pałacu a także muru otaczającego tę posiadłość.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3NCXYGSLI/AAAAAAAAB10/ryazpQH  0ELI/s640/DSCN1847.jpg[/img]

W środku też uczyniono znaczny postęp i co najważniejsze udostępniono do zwiedzania.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3LpYCahWI/AAAAAAAABxs/gkmvUk4  dGGA/s512/DSCN1809.jpg[/img]

O niezwykłości tego miejsca świadczą wiekowe, oryginalne drewniane kolumny. Uszkodzenia celowo pozostawiono aby pokazać z jak unikalnego drewna są zrobione. Uszkodzenia powstały w czasie II wojny światowej kiedy to wojsko rosyjskie próbowało je porąbać na opał.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3MSg37kXI/AAAAAAAABzM/p2NW9Xl  sfmY/s512/DSCN1824.jpg[/img]

Posiadłośc w Korczewie otacza ogromny park w którym to warto było poszukać cienia.

[img]lh6.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3MiThf_4I/AAAAAAAAB0A/rhcIyMl  9vGo/s640/DSCN1831.jpg[/img]

I tutaj widzimy niszczycielskie dzieło burzy.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3M-S_9WCI/AAAAAAAAB1k/IqGAqPB  ck_Q/s640/DSCN1845.jpg[/img]

Mając w pamięci przeżycia zeszłej nocy i niszczycielskie obrazy z wielką obawą spoglądaliśmy w niebo.

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3NSg2_8iI/AAAAAAAAB3Y/qMtnkn7  0Uc8/s512/DSCN1862.jpg[/img]

Pogoda pozwoliła nam jedynie dojechać do wsi ----. Pośpieszne rozbijanie namiotów i oczekujemy "powtórki z rozrywki"

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Ne-QzV-I/AAAAAAAAB4s/K-5VJOR  EtrI/s640/DSCN1880.jpg[/img]

Burza przyszła szybko więc wszyscy we czwórkę siedzimy w jednym namiocie.

[u]Satystyka dnia 7:[/u]
[i]dystans 40 km
czas jazdy 3,22 h
prędkość średnia 11,9 km/h
prędkość max 56,5 km/h
temperatura max 43 st C
temperatura min 13,6 st C[/i]

[b]Dzień 8.[/b]

[i][Trasa: Konaty - Węgrów.[/i]

O poranku powitał nas gospodarz terenu wypytując się czy nic się nam nie stało. Następnie poczęstował nas warzywami ze swej ziemi. Było miło. Miło nie było gdy odkryłem gumę w rowerze córki. Szybka naprawa i w drogę by móc znowu "podziwiać" niszczycielską siłę natury.

[img]lh4.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3NolYoWRI/AAAAAAAAB5M/hCRdUnk  ZHcs/s640/DSCN1885.jpg[/img]

Wybieram jak najkrótszą drogę aby jak najszybciej znależć się w Węgrowie.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3N7j01eFI/AAAAAAAAB6w/y616dxA  jcrg/s640/DSCN1897.jpg[/img]

Co chwila napotykamy na naturalne utrudnienia.

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3OLUVWqhI/AAAAAAAAB7w/nwUpZoD  OX7Q/s640/DSCN1905.jpg[/img]

Podziwiamy typowe podlaskie zabudowania...

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3Od2fc1CI/AAAAAAAAB80/xXX6UQd  k4tw/s640/DSCN1914.jpg[/img]

co chwila patrząc z niepokojem w niebo...

[img]lh5.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3OaZg2zlI/AAAAAAAAB8k/U1XmLj9  _Rmw/s640/DSCN1912.jpg[/img]

W pewnym momencie tuż przed nami przeleciał bociek. Czyżby na pożegnanie?

[img]lh3.ggpht.com/_ffwfD1hfDLs/SK3OZSksM4I/AAAAAAAAB8c/8ty8Bwr  _uTY/s640/DSCN1911.jpg[/img]

[b]Podsumowanie.[/b]
Wyprawa trwała 8 dni podczas których pokonaliśmy niespełna 500 km tak więc tempo było lajtowe.

[b]Odwiedzone miejsca:[/b]


[b] Uczestnicy:[/b]
Ada lat 6, Piotr lat 10, Dorota moja żona i Robert czyli ja.



[b] C.D.N. [/b]



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl