Forum dyskusyjne

Z PRZYMRUZENIEM OKA

kategoria podróże po świecie

dołączył

usunięty/nieznany 23:29 | 01.07.2009

coby zalagodzic napiata sytuacje na globtroterze pomyslalam ze teraz jest wlasnie najlepszy czas podzielic sie z wszystkimi najsmieszniejszymi historyjkami z podrozy badz zdjeciami... wrzucajcie prosze fotki ze smiesznymi sytuacjami i koniecznie z opisem co bylo w danej sytuacji smieszne... byloby super jakbyscie potem umiescili link do tego zdjecia tutaj z krotkim opisem sytuacji zeby potem kazdy mogl do tego wracac a nie szukac tego zdjecia w nieskonczonosc...

wpisujcie tez pod tym watkiem smieszne sytuacje z podrozy, badz te kontrowersyjne, niespotykane, orginalne... jako portal podrozniczy mysle ze pomysl powinien sie wam spodobac i mam nadzieje ze duzo osob sie odezwie...

buziaki dla wszystkich
P.


dołączył

usunięty/nieznany 23:34 | 01.07.2009

zeby zapoczatkowac opowiem wam glupia sytuacje z portugalii...

pare lat temu pojechalismy do Porto na weekend. lecielismy z Londynu i nie wiem czego ale jakos mi sie ubzduralo ze portugalia chodzi na ten sam czas co hiszpania/polska czyli godzine szybciej niz anglia... przez caly weekend chodzilam z przestawionym na europejski czas zegarkiem calkowicie nieswiadoma tego ze w portugalii czas jest taki sam jak w anglii... przez aluski weekend nigdzie nie zwrocilam uwagi na zaden zegarek...

tym samym w drodze na lotnisko ( a zawsze na lotnisko udaje sie na styk) malo nie dostalam zawalu serca jak zobaczylam zegarek w metrze pokazujacy godzine pozniej niz myslalam ze jest... jako ze mialam on-line check-in to oczywiscie kazdy bedzie myslal ze jestem gdzies tam na tym lotnisku... zaczelam sie modlic o to aby samolot byl opozniony, bo byl to ostatni tego dnia do londynu a kolejnego dnia po prostu musialam byc w pracy...

na lotnisko dotarlam doslownie 10 minut przed odlotem i udalo mi sie usmiechem przekupic milych panow z security zeby mnie przepuscili a potem biegiem do samolotu... juz nie przyjmowali ludzi na poklad ale na szczescie trafili mi sie mili ludzie w obsludze i wpuscili mnie w ostatniej chwili...

taki maly szczegol a mozna zawalu serca dostac...

to taka pierwsza sytuacja co mi na mysl przyszla...

wrzucajcie swoje ;))))


tommy#1 dołączył
23.03.2008

tommy#1 23:53 | 01.07.2009

No to ja swoja niedawna przygode...

jakies 6 tygodni temu :

Rozmawiam z kolega o roznych zwierzakach wystepujacych tutaj, a w Europie nie i na odwrot :
- a kukulke slyszales kiedys w Stanach ? - zapytal kolega
- nooo, nieee...
- a widzisz, bo one tutaj nie wystepuja.
Wikipedia potwierdzila, w Ameryce nie ma kukulek. Takich zwyczajnych, kukajacych tak, jak do tego przywyklismy


jakis miesiac temu, sam srodek USA, stan Kansas, stolica stanu - Topeka :

Niedziela bardzo wczesnie, spacerek po downtown. Pusciutko, jacys ludzie na horyzoncie, raz na jakis czas autko. Centra wiekszych miast najlepiej ogladac w niedziele o swicie - sa puste
Sielski spacerek, ogladanie Kapitolu z ciekawym indianinem na szczycie... nagle - KUKULKA !!! slysze kukulke z lewej ! Ruszam jak burza, po drodze szykuje aparat. Kukanie ustaje, ale dochodzi inne, z prawej. Ostry zakret.

Slychac jeszcze jakies cwierkania, ale liczy sie tylko kukanie. W myslach - ja Ci dam, ze kukulek nie ma w Stanach, ja Ci dam...

Kilka kuku i koniec...nowe kukanie z tylu ! Nawrot z piskiem podeszw, obled w oczach. Katem oka widze zone, ktora o malo nie pada ze smiechu... hmmm, podejrzane. Kukanie ustaje. Stoje jak wryty i usiluje zrozumiec to, co usiluje mi powiedzec placzaca i plujaca sie ze smiechu zona :
- Tomus... to swiatla... to sygnal dla niewidomych... zielone swiatlo w kierunku polnoc - poludnie kuka... wschod - zachod cwierka...


dołączył

usunięty/nieznany 00:03 | 02.07.2009

hahaha, dobre...

a wiesz, ja tak od lat poluje na rude wiewiorki w Anglii, bo ponoc zostaly doszczetnie wygryzione przez szare... szarych tutaj masowo a rudych ze swieca szukac... jest taka wyspa Brownsea island ktora znajduje sie w Poole Harbour (gwoli ciekawosci jest to drugi najwiekszy harbour na swiecie zaraz po Syndey Harbour) i ktora reklamuja wszedzie ze jest domem rudych wiewiorek... bylam pare razy, kilka razy nawet zdeterminowana zeby te rude wiewiory znalezc i nic... zadnej poki co nie widzialam od 6 lat tutaj... chyba przyjdzie mi przyznac ze te szare kanibalsko wytepily rude juz lata temu...

a te szare wiewiory to teraz takie szkodniki ze zaczeli sie zastanawiac angole co z nimi robic... i zaczeli je jesc...

w Kornwalii pare lat temu koles po raz pierwszy uzyl wiewiorczego miesa do swoich slynnych Cornish Pasty... ponoc bija rekordy popularnosci...


nastka1505 dołączył
14.06.2009

nastka1505 10:50 | 02.07.2009

W Anglii szare wiewiórki wygryzły rude,a w Polsce zółw czerwonolicy wygryza naszego błotnego:(Ludzie kupuja sobie małe sympatyczne zółwiki czerwonolice,niestety gdy zółwik wyrasta na dużego zółwia,wypuszczaja je w pobliżu wody,zółw czerwonolicy,by przetrwać zjada naszą sympatyczna ciamajde błotną...


nastka1505 dołączył
14.06.2009

nastka1505 10:55 | 02.07.2009

historyjka opowiadana w Maroko...pewien Francuz wybierał sie do Maroko,znajomi pytali się go,czy wie ,że to kraj muzułmański,że nie wolno:)pic alkoholu...Francuz przyjechal,zamieszkał w hotelu przy Dzamna al fna i słyszłał 5 razy dziennie aller a bar(allachu akbar).Wraca do Francji i opowiada kolegom,co wy m opowiadaliście,byłem i widziałem jak pięc razy dziennie Człowiek z wieży wołalł aller a bar(wszyscy do baru)i tłum ludzi szedł ...


ziutam dołączył
04.02.2008

ziutam 14:47 | 02.07.2009

Pobyt w Albuferze w Portugalii miał miejsce 8 lat temu więc nawet nie myślałam o sprawdzeniu w necie co tam warto zobaczyć itp.
Pewnego przedpołudnia, jako ciekawska piechurka wyciągnęłam koleżankę na zachodnie brzegi oceanu. Droga daleka bo konieczność obejścia całego portu. Ale plaża jaką napotkałyśmy po zejściu stromymi ścieżkami pomiędzy ostrymi skałami zaparła dech w piersiach. Po jakimś czasie kąpieli postanowiłyśmy udać się do innego wyjścia ( kilka osób kierowało się dalej na zachód), ale widocznie przegapiłyśmy szczelinę z dróżką.
Plaża zamieniła się w skalny przesmyk u podnóża pionowej skalistej ściany a wokół tylko kilka głazów. Koleżanka dziarsko za mną, a mi brak stopniowo podłoża.... w oddali pływa sobie straż przybrzeżna i gapi się na dwie polskie wariatki ale nie ma jak podpłynąć.
Że dotarłyśmy do kawałka zwykłego lądu mimo podartych klapek i krabów co krok to cud.
Wielkie dzięki za pomoc dla młodego tubylca który zrozumiał naszą gestykulację i odwiózł nas do miasta pomimo krzywej miny swijej dziewczyny.
Piechurka czyli ja – była w 3-miesiącu - dzieciak zdrowy.
Teraz staram się takich ekstremalnych wypraw unikać – z różnym skutkiem...


Bonifacja dołączył
08.10.2008

Bonifacja 22:49 | 02.07.2009

Kiedy lekko umordowani opuściliśmy park narodowy Kilimandżaro,nasz sympatyczny przewodnik zapowiedział nam jeszcze jedną atrakcję Państwo - powiedział - napijecie się piwa bananowego, produkowanego tylko tutaj o niezwykłym smaku i aromacie.Piwa nam oczywiście się chciało jak dzieciom mleka,marzyliśmy o zimnym niezwykłym napoju, a ja oczami wyobraźni już widziałam sympatyczną knajpkę pod bananowcami i stojący przede mną w oszronionej butelce napój. Przerdzewiałe auto podwiozło nas pod murowaną.pokrytą falistą blachą "willę".Niepewni tego,co za chwilę nastąpi wysiedliśmy. Na trawniku,przed onym domostwem siedziało kilku Tańzańczyków a pomiędzy nimi krążyła zażywna - tak na oko - 100 kg niewiasta i z plastikowego wiaderka nalewała jakąś białawą ciecz do drewnianego pojemniczka.Pojemniczek krążył między tubylcami,każdy wypijalł po łyku i podawał sąsiadowi. Zrobiło mi się trochę słabo. Ale wyjścia nie było, przewodnik spojrzał na nas srogo,więc potulnie usiedliśmy i czekaliśmy na swoją kolejkę. Pojemniczek z owym dziwnym płynem podał mi (uprzednio oczywiście pociągnąwszy sporego łyka) bezzębny staruszek, uśmiechnęłam się dzielnie i przez zaciśnięte zęby z determinacją wlałam w siebie parę kropli napitku. Żołądek momentalnie wywinął kozła,ale musiałam się opanować,bo tubylcy radośnie mi się przyglądali.Matko boska - to były jakieś śmierdzące ciepłe jeszcze rozpuszczone drożdże, z bananowymi farfoclami a pojemniczek obśliniony przez wszystkich uczestników - szał ciał i uprzęży.Ale wytrzymaliśmy, jeszcze trzeba było zapłacić uprzejmym gospodarzom i później już w ustronnym miejscu przepłukaliśmy przewody pokarmowe dezynfekującą polską śliwowicą - i to nas chyba uratowało przed kataklizmem.Strzeżcie się bananowego piwa. Trauma jak nie wiem co!


dołączył

usunięty/nieznany 22:58 | 02.07.2009

traume to pewnie jeszcze gorsza mial Kapuscinski jak pisal swoje reportaze w latach 60-tych z tamtych okolic... wtedy jeszcze ludzie mysleli ze przez napicie sie z tej samej szklanki z kims chorym na AIDS moze zarazic... wiec pamietam jak opisywal ze przy kazdej takiej rundzie zegnal sie z zyciem...


tommy#1 dołączył
23.03.2008

tommy#1 03:39 | 03.07.2009

Dzieki Bonifacja, bede uwazal na bananowe piwo :)))... wybieram sie w tamte strony :)



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl