Forum dyskusyjne

Uwaga na oszustów biżuterii w Indiach

kategoria podróże po świecie

kraj Indie

rennis dołączył
15.12.2010

rennis 22:43 | 15.12.2010

Witam,
Chciałbym ostrzec wszystkie osoby wybierające się do Indii. Wypracowano tam niezwykle skuteczny sposób oszustwa. Ja niestety dałem się na to nabrać, tracąc przy tym sporo pieniędzy. Podobny przypadek opisał Jarosław Kret w książce Moje Indie, ale ja niestety nie zdążyłem doczytać do tego miejsca przed podróżą. Przypuszczam, że wiele innych osób też może być narażonych na poniższą metodę oszustwa, więc może mój post komuś im pomoże.
Sytuacja przebiega tak:
Poznajesz hindusa, który zdobywa sobie Twoje zaufanie. U mnie zaczęło się od zwykłego spaceru. Dwóch młodych chłopaków chciało poznać mnie i kulturę europejską. Zaprosili mnie na owocowy napój, zaproponowali darmowe obwiezienie po okolicznych zabytkach na następny dzień. Zwiedziliśmy parę świątyń i w międzyczasie jeden z nich powiedział, że musi skoczyć do znajomego naprawić mu klimatyzację. Znajomy okazuje się jubilerem, który zajmuje się wysyłką biżuterii również za granicę. Zajmują się eksportem po to, żeby płacić mniejszy podatek. Wciskają ściemę, że sprzedając za granicę, po osiągnięciu jakiegoś pułapu obrotu, oszczędzają 200% podatku. Ale żeby to wywieźć potrzebują pomocy turystów z zagranicy z wizą turystyczną. Opowiadają o tym, że wystawiają fikcyjne dokumenty sprzedaży i dokumenty celne, a paczkę wysyłają pocztą do kraju zamieszkania turysty. Tam turysta z ich człowiekiem odbiera paczkę i w zamian za wynagrodzenie dla turysty (obiecują kwoty rzędu 20 000 euro) odbierają paczkę. Po godzinie tłumaczenia naiwny turysta zgadza się na transakcję, bo przecież nie inwestuje żadnych swoich pieniędzy, a może za darmo przytulić niezłą kasę. Pokazują teczkę dokumentów ze skserowanymi paszportami innych osób, jako dowód, że można im zaufać, bo tyle osób z nimi współpracuje. Przy turyście pakują paczkę (biżuteria wygląda bardzo realnie) i zawożą na pocztę (tzw. GPO – General Post Office – biuro pocztowe z którego można wysłać paczkę do innego kraju, bez podawania adresu konkretnej osoby. Adresat zgłasza się do GPO w swoim kraju z paszportem i dokumentami celnymi, żeby odebrać paczkę). Potem mili panowie proszą o przeprowadzkę do ich hotelu (oczywiście na ich koszt), bo następnego dnia rano dzwoni [podstawiony] celnik. Wieczorem jest impreza w rodzinnym gronie, żeby jeszcze bardziej zwiększyć zaufanie turysty. Rano dzwoni celnik, który oczywiście uważa, że to wszystko to przekręt i prosi o przedstawienie dowodów zakupu, np. w formie wyciągów z bankomatu lub paragonu z kart kredytowych. Parę godzin później wszystko się komplikuje, bo nagle się okazuje, że „szef” został aresztowany, a turystę niby ściga policja. Wywożą turystę w nocy do innego miasta. Wszystko dzieje się bardzo szybko i jest dosłownie, jak na filmie. Człowiek w centrum tej akcji traci zupełnie zdolność logicznego myślenia. Jest totalnie zmanipulowany. Nie ma pojęcia, co jest prawdą, a co nie. Dwa dni później zjawia się „szef”. Niby dopiero teraz go wypuścili z więzienia. Przychodzi naprawdę w tych samych ciuchach, w których był 2 dni wcześniej, tylko teraz są pogniecione, spocone, a on niewyspany i nieogolony. Wszystko naprawdę wygląda bardzo realistycznie. „Szef” potem mówi, że jakoś trzeba udowodnić tą transakcję, więc najprościej będzie jak turysta przeleje kasę z karty kredytowej, a oni oddadzą nam kasę razem z prowizją przy odbiorze paczki. Dlaczego turysta się zgadza? Choćby dlatego, że prowadzą go do prawdziwej wytwórni złotej biżuterii, a do tego wciskają mu kit, że jak tego nie zrobi to trafi do więzienia na 7 lat. Totalnie skołowany turysta zgadza się. Jadą więc do sklepu z biżuterią, przeciągają kartę kredytową, a szef bierze od właściciela tego sklepu sztabki czystego złota. W ten sposób transakcja jest „czysta”, a turysta „goły”. Zanim turysta się zorientuje, szef wraca do niego do hotelu z biletem lotniczym kupionym na najwcześniejszy samolot (oczywiście za bilet tak naprawdę zapłacił turysta). Wracasz do kraju, dzwonisz, a tam się okazuje, że szefa znowu aresztowali, więc paczka nie została nadana. Zanim szef „wyjdzie z więzienia” to mijają kolejne 3 tygodnie. W tym czasie oczywiście nadal nikt nie wysłał paczki. Dzwonisz znowu – tym razem szef jest „aresztowany” na 3 miesiące. Paczki nie ma, kasy nie ma, kontaktu do szefa nie ma. Skołowany i wnerwiony turysta zaczyna szukać w necie podobnych akcji i jak znajdzie, to jest już prawie pewien, że został oszukany. Ale niestety już jest za późno.
Tak to mniej więcej wygląda.
Z tego co wiem, takie oszustwa są dokonywane w Goa, w Bombaju, w Agrze i w Jaipur. Mnie oszukano w Jaipur. Ludzie Ci nie robili wrażenia agresywnych czy gotowych na jakąkolwiek przemoc, ale z tego co wiem (po rozmowie z innym oszukanym) w innych regionach bywa groźniej. Jedno jest pewne – są świetnymi manipulantami, a cala akcja jest przygotowana perfekcyjnie. Zanim człowiek się zorientuje, że to oszustwo i że został okradziony, to mijają 2-3 miesiące, ale nic nie może zrobić, bo jest wyczyszczony z całej kasy. Zgłoszenie sprawy na policji praktycznie nie daje żadnego rezultatu.
Osoby, które brały udział w mojej historii nazywały się:
- Raj Sharma - szef
- Ali Mohemmed
- Aditya (nie znam nazwiska, po lewej na zdjęciu) - werbował
- Sunny (nie znam nazwiska, po prawej na zdjęciu) – werbował
Może ktoś z innych oszukanych pozna tych mężczyzn. Albo uratuje sobie skórę, gdy ich pozna…

Jeśli ktokolwiek się w to wplątał i ma jakiś pomysł jak odzyskać pieniądze to proszę o kontakt. Jeśli ktoś się wybiera dopiero do Indii, niech się strzeże – wielu ludzi, jakich tam spotkasz to oszuści i złodzieje. Problemem jest przyzwolenie społeczne na takie akcje. W końcu okraść bogatszego i do tego białego, to nic złego. Jeśli czytasz to, będąc w Indiach i jesteś w centrum akcji, natychmiast idź na policję. Nie bój się, nic Ci nie zrobią, a może pomożesz złapać tych złodziei. Jeśli nie chcesz iść na policję, to zniknij jak najszybciej. Póki nie dasz im kasy, to nic nie straciłeś. Możesz zniknąć i sprawy nie będzie.

Szkoda, że mnie nikt wcześniej nie ostrzegł, a ja mam tak naiwną naturę, że dałem się nabrać i zaufałem tym oszustom. Mam nadzieję, że mój post uchroni innych przed tym samym.

Oszukany

P.S. Tak wyglądają panowie od werbowania naiwnych turystów:
yfrog.com/08adityaandsunnyj 


benbm dołączył
09.06.2002

benbm 08:11 | 16.12.2010

Takich obdydołów tam na pęczki ,pisałem nie raz relacje z Indii na Travelbit ,piszesz zgłoś na policję ,oni najczęściej olewają sprawę a jak już to są po stronie Hindu i razem łupią .A jak tu nie łupić jak sami się o to prosicie


benbm dołączył
09.06.2002

benbm 08:18 | 16.12.2010

Poza tym taka mają pracę ,a w tej branży jest ich tam mrowie ,jeśli chcecie jechać na podstawie książki Pana Kreta no to powodzenia ,HAJER


Magz dołączył
06.01.2007

Magz 22:54 | 16.12.2010

No cóż, należy tylko współczuć naiwności. Oj Indie to nie kraj dla naiwniaków ;)
Pozdrwaiem.


Jadu dołączył
19.09.2003

Jadu 16:58 | 18.12.2010

sprawa, którą opisujesz jest bardzo popularna,
i wręcz moim zdaniem naiwna,
wiem, że dużo osób "pomaga" w takich akcjach ale na litość .... gdzie rozsądek !!!!



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl