Forum dyskusyjne

malaria i cala o niej prawda

kategoria podróże po świecie

crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 18:04 | 11.06.2011

widze, ze wiele osob nurtuje temat malarii, natomiast malo kto ten problem omawia rzetelnie, dlatego postanowilem zalozyc ten watek. mieszkam w kenii, wiec temat znam z autopsji(malaria jest dla mnie tak normalna jak przeziebienie). jak to jest wiec z ta malaria. przenosza ja wszechobecne komary, na ktore generalnie nie dzialaja zadne srodki(ale prosze was uzywajcie ich, bo mimo, ze to slabe zabezpieczenie, to jednak zawsze), jedyne co skutkuje to moskitiera, czesto w hotelach dziurawa. koniec, koncow jedno jest pewne - komary was beda kasac. malo tego szczepow malarii jest bardzo wiele, co utrudnia czasem jej leczenie.
dlatego w wypadku krotkiego pobytu do miesiaca, nalezy przyjmowac profilaktycznie leki antymalaryczne wedlug wskazan lekarza!!! a to czemu, bo po ugryzieniu komara, choroba moze sie rozwijac w waszych cialach nawet do 2.5 roku po powrocie. czy te leki oslabiaja wasz uklad odpornosciowy - nie!!!(choc nie naleza do najzdrowszych) a przebycie malarii, uodparnia was na ta chorobe na pewien czas! w kenii leki antymalaryczne dostepne sa we wszystkich aptekach. ale nie kupujcie ich na wlasna reke, niektore moga sie okazac dla was zbyt silne - konieczny kontakt z lekarzem. a lek najlepiej jak kupi wam miejscowy, bedzie duzo tanszy.
objawy malarii przypominaja grype, czujecie sie fatalnie, boli was cale cialo, potem rozwolnienie, czerwone plamy na jezyku, zmeczenie.
jesli tylko poczujecie sie zle, konieczne jest badanie krwi, to badanie jest niezbedne, odpowiada na pytanie, czy to malaria i jaki szczep!!!
potem koniecznie lekarz, ktory wypisze wam lekarstwa. jesli wszystko bedzie dobrze, to po 3-4 dniach wracacie do zdrowia. czasem, ale rzadko potrzebna jest hospitalizacja.
po powrocie do europy pamietajcie, ze ta choroba moze rozwijac sie w waszym ciele bardzo dlugo, dlatego kiedy idziecie do lekarza(do 3 lat po powrocie), to wspomnijcie mu, ze byliscie w kraju gdzie wystepuje malaria - to bardzo wazne, bo nie leczona, lub zle leczona malaria, moze sie skonczyc fatalnie.
pamietajcie o profilaktyce - najlepiej zadbajcie o to jeszcze w kraju.
jesli kogos interesuje, moge podac nazwy lekow, ceny testow, czy wizyty lekarskiej.


mrcanberra dołączył
17.02.2011

mrcanberra 23:48 | 14.06.2011

nie wiem, ale z tym rozwojem malarii do 3 lat to chyba nie jest prawda, wiem ze do kilku miesiecy po powrocie ale tyle lat? Raczej nie, moze ktos to sprostuje kto sie myli ja czy zalozyciel watku.


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 07:58 | 15.06.2011

to tak na szybko na poparcie tego co pisalem (zrodlo wikipedia), lepiej informowac kilka lat od powrotu do europy lekarza o ewentualnym nawrocie, niz byc leczonym na co innego(bo skutki moga byc oplakane):
Proces ten w zależności od gatunku zarodźca trwa 5-21 dni, lecz w wypadku P. vivax i P. ovale schizogonia pozakrwinkowa może być opóźniona nawet do 1-2 lat – takie "uśpione" formy pierwotniaka nazywane są hypnozoitami. Z tego względu mogą występować późne nawroty malarii. Chociaż zjawisko takie nie występuje w przypadku P. falciparum i P. malariae, to występuje u nich przewlekła faza choroby we krwi, co powoduje nawroty w ciągu kilku lat (P. falciparum) lub nawet kilkanaście (P. malariae).


mrcanberra dołączył
17.02.2011

mrcanberra 00:05 | 16.06.2011

pare miesiecy temu bylem w Tajlandii, nic mi nie bylo nic nie jest, ale z tej zabawy moze wyjsc tak, ze za rok moge zachorowac jeszcze na malarie?
Komary mnie tam troche pogryzly, ale az musze sie dokladnie dowiedziec jak w koncu z ta malaria jest.
Bardziej sie zastanawialem (pomimo, ze dobrze sie czuje) czy czasem jakiegos niechcianego przyjaciela nie zlapalem tzn. pasozyta, tak czasami mi te mysli do glowy przychodzily. Wiem, ze w Tajlandii duzy odsetek ludzi zarazonych jest larwa tasiemca (nie pamietam dokladnie jaka to larwa jaki pasozyt) a ponadto jest wiele innych paskudnych robakow, takze wlasnie czasami czarne mysli mi sie w glowie pojawialy odnosnie tych paskudztw, ale chyba juz bym cos czul gdybym mial w sobie takiego dziada.


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 07:37 | 16.06.2011

nie musisz sie tak przejmowac, chodzi jedynie o swiadomosc zagrozenia. w wiekszosci przypadkow, szczegolnie u doroslych malaria, to nic strasznego - taka grypa zeladkowa przez trzy, cztery dni. nie ma miesiaca, czasem tygodnia by ktorys ze znajomych, lub ktos z ich rodziny nie chorowal na malarie. kiedy ja mam malarie najczesciej normalnie chodze do pracy. co jest jedynie wazne, to ze majac swiadomosc zagrozenia, mozna o nim powiadomic lekarza, ktory skieruje cie do szpitala na test i ewentualnie dadza ci specjalne leki. lekarz rodzinny moze sie sam nie domyslec, ze to malaria i bedzie ci leczyl na inne choroby, a twoj stan bedzie sie pogarszal z kazdym dniem. diagnoze mozna postawic tylko po specjalnym tescie krwi... tu gdzie ja mieszkam, kiedy czuje objawy malarii, odrazu ide do labolatorium i robie test (koszt 300KES - wynik po ok.godzinie), jesli, to malaria natychmiast do lekarza (cena dla mnie 1500KES, normalna 3000KES) i odrazu znajomy(miejscowy) idzie mi kupic leki (ok.1500KES). w polsce jest trudniej, bo lekarz wysle cie na jakis oddzial chorob tropikalnych, ale tam ci zrobia tylko test i jesli twoj stan jest dobry, dostaniesz leki i do domu. malaria w afryce jest tak popularna jak w polsce przeziebienie, wiec bez obaw. to, co chce wam przekazac, to ze malaria generalnie nie jest niczym strasznym - jedyny warunek, to wlasciwa diagnoza i leczenie.


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 07:41 | 16.06.2011

dodam jeszcze jedno. malarie znacznie gorzej przechodza dzieci. nawet te urodzone i mieszkajace w afryce, czesto koncza w szpitalu. z malymi dziecmi odradzam regiony narazone na malarie.


mrcanberra dołączył
17.02.2011

mrcanberra 14:58 | 16.06.2011

no to rozumiem.
Zapytam Ci sie jednak z czystej ciekawosci co robisz w tej Afryce, Ty tam pracujesz? Pytam z ciekawosci bowiem jesli praca to przychodzi mi na mysl albo lekarz, albo misjonarz albo jakis specjalista inna prace dla przecietnego czlowieka mozna tam dostac?


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 16:04 | 16.06.2011

jestem managerem oddelegowanym z firmy w uk. powiem uczciwie, jesli nie jestes specjalista itp., lub jak ja nie jestes oddelegowanym managerem, to nie ma raczej szans na prace. na marginesie powiem ci, ze niektorzy zarabiaja tu mniej niz 50 funtow miesiecznie. a kiedy juz masz prace jako obcokrajowiec potrzbujesz pozwolenia, co jest dosyc kosztowne. spotykam tu jednak czasem wolontariuszy(przyjezdzaja na 3-6miesiecy). mozna sprobowac pracowac dla onz, lub innych instytucji miedzynarodowych. jedno jest pewne: europejczycy nie pracuja tutaj fizycznie, wiec o takiej pracy mozna z gory zapomniec.


piotrwaz dołączył
31.01.2010

piotrwaz 12:12 | 17.06.2011

gratuluje wiedzy na temat malarii


bynio dołączył
05.09.2008

bynio 14:16 | 17.06.2011

Niestety, przyjmowanie leków antymalarycznych nie oznacza, że ustrzeżesz się od malarii. W Luang Prabang widziałem Francuza, który zachorował biorąc malarone. Najzabawniejsze jest to, że jeżeli bierzesz malarone i zachorujesz to powinieneś wtedy wziąć podwójną dawkę leku. Poza tym leki antymalaryczne strasznie rozwalają wątrobę, dlatego okres ich brania jest ograniczony. Każdy lekarz Ci to powie. Co Ty na to? A Tak naprawdę okres wykluwania się choroby to około 7 dni i dlatego każą brać je jeszcze przez 7 dni po wyjeździe ze strefy malarycznej. Owszem zdarzają się pojedyńcze przypadki zachorowań po dłuższym okresie, ale to takie samo prawdopodobieństwo, że będziesz miał wypadek. Branie leków antymalarycznych wtedy też nic Ci nie pomoże.
Zbyszek


benbm dołączył
09.06.2002

benbm 14:29 | 17.06.2011

Miałem już trzy razy ,najgorsza była pierwsza kolejne przechodziłem łagodnie ,za pierwszym razem brałem tabletki ,od tego czasu biore tylko podczas choroby


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 08:36 | 18.06.2011

drogi zbyszku!
a czy branie lekarstw podczas malarii daje ci gwarancje wyzdrowienia? czy te leki rozwalaja watrobe? - a antybiotyki, czy piwko w barze, nie?
wedlug danych who rocznie zapada na malarie ok. 300mln ludzi z czego ponad 1000 000 zostaje powolanych do chwaly, w statystych sa ujeci rowniez polscy turysci, ktorzy zmarli po powrocie do polski.
czy wiesz jakie sa powiklania po ostrym przebiegu malarii?
ponadto nie wystepuje jedna malaria tylko wiele stale mutujacych szczepow malarii, a na co ty zachorowales moze odpowiedziec tylko test krwi; wiele lekow z przed lat nie dziala na zmutowane szczepy - dlatego po leki (te profilaktyczne tez) najlepiej pojsc do miejscowego lekarza, ktory dodatkowo okresli jak silne powinny byc.
najgorsza jest ignorancja. ja chce powiedziec ludzia, ze wakacje w afryce moga byc bezpieczne ale musza miec swiadomosc zagrozenia. i profilaktyka jest tu wazna: srodki odstraszajace komary, moskitiera, zakrywanie ciala po zmierzchu, branie lekow antymalarycznych i informowanie lekarzy po powrocie do kraju, ze sie bylo w regionie malarycznym(co nie wymaga wielkiego wysilku.
ja nie biore lekow antymalarycznych, ale ja mieszkam w afryce, nie jestem turysta i przyjmuje leki tylko podczas wystapienia choroby.


bynio dołączył
05.09.2008

bynio 12:59 | 18.06.2011

Nikt nie mówi i nie pisze, że 1 lub 2 piwa dziennie mogę pić najdłużej przez 3 tygodnie i później przerwa, atak jest w ulotkach leków antymalarycznych. Więc ta uwaga raczej nie trafiona. Ostre powikłania są również po grypie i po wielu innych chorobach i co z tego, malaria jest od nich gorsza, chyba nie. Uważać na komary należy, jak na samochody w wielkim mieście. Na szczęście nie każdy powoduje wypadek, tak samo nie każdy komar przenosi zarodźce malarii, nie należy przesadzać. Zgadzam się, że miejscowe choroby leczy się u miejscowych lekarzy, oni znają się na nich najlepiej i nie należy się bać azjatyckich czy afrykańskich lekarzy. Natomiast próby na każdym kroku do eliminacji wszelkich zagrożeń spowoduje, że zamiast mieć przyjemność z wypoczynku lub podróżowania skupimy się tylko na komarach lub wyszukiwaniu innych niebezpieczeństw, aby ich uniknąć. W ten sposób doskonale możemy popsuć sobie urlop.
Pozdrawiam Zbyszek
P.S. Powiedź czym różni się 3 tygodniowy turysta od Białego przebywającego przez rok lub dłużej, jeżeli chodzi o malarię, bo ja tego nie rozumiem. Odporność na nią mogą mieć tylko NIEKTÓRZY autochtoni. Na pewno nie po jednorocznym pobycie na miejscu.


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 14:13 | 19.06.2011

ja nie strasze ludzi malaria, zobacz byniu moj pierwszy wpis(pisze wyraznie, ze zachorowanie na malarie, to generalnie nic strasznego - 3-4 dni i pelnia zdrowia). chodzi mi o to by uwazac na to zagrozenie i jesli, to mozliwe przeciwdzialac mu. powiedzenie ludziom: spijcie pod moskitiera, uzywajcie srodkow przeciw komara i lekow antymalarycznych - czy to straszenie? moja opinia jest taka, ze te leki antymalaryczne, nalezy brac profilaktycznie(tak samo jak lepiej idac poboczem drogi w nocy, lepiej zalozyc kamizelke odblaskowa).
tym sie tez rozni turysta od osoby mieszkajace tu na stale, ze osoby ze stalym pobytem nie moga brac stale lekow antymalarycznych tak samo jak nie moga brac antybiotykow non-stop - jest, to zbyt szkodliwe.
jesli masz doswiadczenie, to podziel sie nim z kozyscia dla nas wszystkich.


mirekKRK dołączył
22.07.2006

mirekKRK 23:29 | 21.06.2011

podstawa to sie nie nakręcać...ale mieć świadomość zagrożenia - większośc paniki sieją f-my farmaceutyczne... nie wyobrażam sobie brania np. malarone przez 1,5 miesiąca...nie tylko ze wzgledu na kase ale głównie na powikłania...w ulotce starej bo starej ale...z 2009 roku dla wyjezdzajacyhc na SŁOWACJĘ !!! zalecana jest chemiprofilaktyka - nie dajmy sie zwariować ani pogryżć :))


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 09:40 | 22.06.2011

zgadzam sie z toba mirekKRK, branie lekow przez tak dlugi czas, to zle rozwiazanie, ale 10-12 dni (normalny czas urlopu), to co innego. poza tym wiele osob pisze o malarone, ktory jest dostepny w europie. osobiscie odradzam ten specyfik, poniewaz na miejscu mozna kupic leki nowszej generacji. i owszem nie ma co sie nakrecac, jednak nalezy miec swiadomosc zagrozenia i starac sie przeciwdzialac.


mirekKRK dołączył
22.07.2006

mirekKRK 12:08 | 04.08.2011

Zawsze na wyjazdach stosujemy profilaktykę w postaci np. preparatu Mugga - jeśli chodzi o komary, muszki itp. W naszym kraju nie spotkałem nic innego z Deet, natomiast tak jak piszesz na miejscu zawsze można kupić odpowiednie środki.


adam.francesco dołączył
02.04.2011

adam.francesco 14:54 | 05.08.2011

A po co się pchać w malaryczne rejony, jeśli zdrowie w cenie. Malaria to wcale nie jest taka sobie zwykła choroba czy grypa. No chyba, że ktoś się pociesza. Proszę zważyć na fakt, że osoba taka jest przykładowo na stałe dozywotnio zdyskwalifikowana jako dawca krwi. Malaria bowiem powoduje nieodwracalne zmiany w szpiku kostnym...można o tym poczytać na portalach medycznych. Czyli w istocie ta choroba jest nieuleczalna.


adam.francesco dołączył
02.04.2011

adam.francesco 15:02 | 05.08.2011

Oczywiście pisząc, że malaria jest nieuleczalna mam na myśli fakt, że pozostawia ona w organiźmie ludzim ,,ślady".


bynio dołączył
05.09.2008

bynio 22:20 | 05.08.2011

Ja na przykład pcham się w strefę malaryczną dlatego, ze Angkor Wat jest tam położony, spływ Mekongiem w Laosie podobnie, dlatego, że aby wejść na Kilimanjaro też trzeba pojawić się w strefie malarycznej, dlatego, że jak dla mnie najpiękniejsze kraje świata Indonezja i Birma są w strefie malarycznej, a teraz chcę pojechać do dżungli w Ekwadorze, gdzie też jest strefa malaryczna. Biedni są ludzie, którzy bojąc się malarii nie zobaczą tych miejsc i ludzi tam mieszkających.
Pozdrawiam Zbyszek


bynio dołączył
05.09.2008

bynio 22:23 | 05.08.2011

A cała Europa (może poza Norwegią i Islandią) jest po prostu podobna do Polski i w porównaniu do Azji, Afryki i Ameryki Południowej nudna jak flaki z olejem. Coś dla emerytów.
Zbyszek


adam.francesco dołączył
02.04.2011

adam.francesco 00:49 | 06.08.2011

Nikt nikomu przecież nie zabrania i nie zabroni jechania gdziekolwiek. Ale niestety tak już jest, że poznanie niektórych pięknych krajów wiąże się z ryzykiem. Każdemu życzę by nigdy niczego ,,nie złapał". Niemniej z medycznego punktu widzenia osoby przebywające na zagrożonych terenach znajdują się w tzw. grupie ryzyka.


adaK dołączył
15.04.2011

adaK 17:23 | 07.08.2011

Crazyknigh dzieki za rozsądny komentarz, własnie jadę 2 miesiace do Azji i zabieram malarone na wszelki wypadek. Chciałabym zapytac co rozumiecie poprzez "rejony malaryczne"? Lekarz podrózy powiedział mi ze w miastach takich jak np. Bangkok czy Kuala Lumpur nie ma malarii, natomiast w dżungli komary roznoszą malarię... Co tym sądzicie?


momo11 dołączył
15.07.2011

momo11 19:22 | 07.08.2011

szczerze powiem że po waszych komentarzach jeszcze bardziej się miotam, bo niby zapobiegawczo lepiej wziąć coś na malarie...a z drugiej strony chcę spędzić w Azji (gł. Tajlandii) ok 3 miesiące i nie wyobrażam sobie brać tabletek przez tak długi okres...jedni mówią zażywaj, inni że n ie ma takiej potrzeby...grrrr już sama nie wiem...


eldora dołączył
23.06.2011

eldora 21:55 | 07.08.2011

crazyknight dzieki, wspaniale jasno opisales zasady zachowania sie podczas urlopu w Afryce. Szkoda, ze nie zamiesciles nazwy specyfiku, ktory mozna zakupic, np w Tanzanii w celu profilaktycznym. Ja juz zamowilam Malarone za 200 zl, uff. Nie wiem czy na Zaznibarze tez stosowac te profilaktyke, czy moze lepiej miec na wszelki wypadek


bynio dołączył
05.09.2008

bynio 22:16 | 07.08.2011

Nie możesz brać leków anty malarycznych przez 3 miesiące, zabronione, rozwalisz sobie wątrobę. Poza tym, gdzie w Tajlandii chcesz złapać malarię. Chyba nie myślisz o Bangkoku lub Ko Samui.
Zbyszek


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 15:53 | 09.08.2011

w zadnym wypadku nie bierz lekow przez 3 miesiaca. profilaktycznie mozna brac jak ktos jedzie na 2 tygodnie. w twoim wypadku bierz dopiero jak zachorujesz po kontakcie z lekarzem


crazyknight dołączył
11.06.2011

crazyknight 15:50 | 09.08.2011

malaria jest wszedzie w tropikach. nie wiem, jak jest w bankoku, ale nairobi jest polozone prawie 2000 npm i ja wlasnie tam chorowalem na nia pierwszy raz. w miastach komary normalnie przenosza malarie, to nie tak, ze tylko w dzungli. przez regiony malaryczne, mam na mysli tereny podmokle, lub te gdzie wystepuje duzo slodkiej wody - np moje kochane jezioro wiktorii. i nie zabieraj malarone - to malo skuteczny lek - lekarz na miejscu da ci najlepsze i nowoczesne lekarstwo, oraz dobierze jego sile dzialania.


eldora dołączył
23.06.2011

eldora 21:30 | 11.08.2011

no tak, ale ja nie jade do Zanzibaru po to, zeby chodzic po lekarzach. Dowiadywalam sie w Polsce w Centrum medycyny Tropikalnej i zalecono mi lykanie Malaronu profilaktycznie. Chyba, ze mam nie lykac i czekac. Czy warto sie ubezpieczyc w Polsce na wyjazd do Afryki? Jak sie placi u lekarzy?


maczak dołączył
30.08.2010

maczak 17:26 | 16.08.2011

Ja też raczej odradzałbym Ci branie tabletek przez cały okres pobytu. Jednak malarone nie jest jakimś tam rutinscorbinem czy innym niegroźnym lekiem, tylko ma dość silne działanie i może niepotrzebnie wywołać jakieś szkody na Twoim zdrowi. Tak jak dobrze zaznaczył autor wątku, jeśli odpowiednio wcześnie zauważysz objawy malarii, trzeba pójść szybko do lekarza i sprawdzić co i jak. Ja też byłem w podobnym centrum medycyny tropikalnej, Intermedis we Wrocławiu i podobno przy dłuższych wyjazdach lepiej nie brać profilaktycznie. A to, że malaria może pojawić się po jakimś czasie, to też prawda. Ja z reguły przed dalszymi wyjazdami właśnie idę do specjalistów z Intermedis, dowiaduję się jakie leki i szczepionki są potrzebne w danym regionie, ale po powrocie też idę, żeby upewnić, że wszystko jest ok. Zdrowie jest najważniejsze i trzeba dbać o nie, nie ma co ukrywać.


artur.w dołączył
30.06.2011

artur.w 15:14 | 12.08.2011

...ale jednak ja bym przestrzegał przed zakupem tańszych i nowocześniejszych środków "na miejscu". Dwojka moich znajomych się juz na tym przejechało, kupując np. w Mombasie lekarstwa bedące zwyklymi podróbkami. Potem nastepuje zdziwienie "zachorowałem/łam a przeciez brałam np malarone" . No tak, tylko nie koniecznie to było malarone...


Przemysław Supernak SuperGlob dołączył
06.11.2010

Przemysław Supernak SuperGlob 13:33 | 15.09.2011

Zgadzam się z Crazyknightem, że malaria może być jak przeziębienie. Znajomy misjonarz z Tanzani przechodził ją ponad 20 razy i żyje. Ale faktem też jest, że może być śmiertelna, więc lepiej uważać. Przy okazji chciałem zwrócić uwagę na inną chorobę przenoszoną przez komary, o której rzadko się wspomina, a jest też powszechna - to gorączka Denga. Objawy podobne do malarii + "nieusuwalny ból głowy i gałek ocznych + problemy z wątrobą i układem odpornościowym. Mało przyjemne, ale to forma łagodna. Jest jeszcze forma ostra - podobna do eboli. Dochodzą krwotoki wewnętrzne i liczne związane z tym powikłania, często kończące się śmiercią. W odróżnieniu od malarii, dengę przenoszą komary żerująca za dnia.
Tak więc komar twój wróg i nie ma zmiłuj!



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl