Forum dyskusyjne

kenia bez obaw

kategoria podróże po świecie

murmeat dołączył
04.07.2012

murmeat 19:34 | 04.07.2012

przed wyjazdem byłem pełen obaw!!! mój wyjazd czerwiec 2012 typowo turystyczny, hotel 5* w okol.mombasy sentindo palm beach, 2 dni safari z noclegiem w 4* loggi,, powiem tak fajny , egzotyczny kraj , komary?? jest ich
mniej niż w polsce.jezeli nie planujecie wypraw podobnych do Martyny Wojciechowskiej wystarczy tylko profilaktycznie spray mugga.fajni życzliwi ludzie, w hotelu czystość , w egipcie szybciej dostaniesz problemów układu pokarmowego,.uwaga na małpki, fajne , sympatyczne, ale zabierają wszystko co da sie da zjeść, na chwile otwarty taras i cały melon 1)3 wielkośći małpki został porwany, jak by co piszcie o


Sam dołączył
31.01.2010

Sam 11:51 | 06.07.2012

Chyba sie panu fora pomyliły , to miejsce dla osób które wypoczywaja w "stylu Martyny Wojciechowskiej " co dla pana jest abstrakcja a nie dla bezradnych osób dla których życiowym osiągnięciem jest wyjazd do hotelu i przesiadywanie w nim. Proszę o nie zasmiecanie forum , hotele ocenia sie na wakacje.pl


bynio dołączył
05.09.2008

bynio 18:54 | 06.07.2012

Wydaje mi się, że rzeczywiście panu fora się pomyliły. A podróżowanie w stylu Martyny, czyli telewizja, ekipa na miejscu dbająca żeby przypadkiem nic się nie stało i organizacja jak na wycieczce turystycznej, czyli zrobiona przez innych ludzi to nie żadne ekstremum tylko wycieczka turystyczno-krajoznawcza.. Więcej lansu niż prawdziwego podróżowania. Tak bym określił jej styl.
Pozdrawiam Zbyszek


Sam dołączył
31.01.2010

Sam 08:28 | 07.07.2012

Zgadzam sie ze wszystkim co napisałeś o Martynie ale w porównaniu z wakacjami gościa który jedzie do hotelu w Kenii, wynosi jedzenie ze stołówki, skladuje je w pokoju i walczy z malpkami które mu to jedzenie zabierają i tak upływa mu pobyt , jej wyprawy można chyba uznać za ekstremalne :)


donabela dołączył
05.05.2012

donabela 13:24 | 07.07.2012

a ja bardzo podziekuje za informacje, tez sie wybieram do Keni i teraz jestem
spokojniejsza:)


bynio dołączył
05.09.2008

bynio 15:58 | 07.07.2012

Przeczytaj Donabela jeszcze poprzednie 154 wątki na temat Kenii, a będziesz jeszcze bardziej spokojna. Ten jest 155 i nie wnosi nic nowego.
Z życzeniami spokoju
Zbyszek


murmeat dołączył
04.07.2012

murmeat 21:57 | 09.07.2012

Sam- nie mam wpływu na Twoje doświadczenia z wynoszeniem jedzenia z hotelowej restauracji, tam gdzie ja bywałem nikt tak nie robił.Utożsamiam się z wypowiedzią -womANN- bo bardzo podobnie poznawałem Kenię ale to dla ciebie "profanacja" ok- różni bywają ludzie i nie potępiaj ich za to!!!
Wszystkiego dobrego w poznawaniu świata i proszę nie bądź taki radykalny
i tak bardzo nie potępiaj innych !!


swift dołączył
27.02.2007

swift 20:54 | 07.07.2012

I jeszcze weż koniecznie Malarone - Donabelo. Znałem osoby, które brały tylko spray na komary i już ich nie ma wśród żywych


womANN dołączył
13.03.2011

womANN 00:56 | 08.07.2012

Ojej..juz tak nie najezdzajcie na kogos kto był z biura podrozy. Ja tez bylam w Keni z angielskiego biura w hotelu, chociaz tam to tylko spalam bo reszte zwiedzalismy z mezem sami. Mielismy szczescie bo pewnej nocy, siedzac z drinkiem na lezaku podszedl do nas ochroniarz hotelu.Zapytal co tam? Jak tam? ... A my.... Postanowilismy ze z nim porozmaiwamy o prawdziwej Kenii.. I okazało sie ze Walter,bo tak ma na imie pracuje w hotelu w ochronie, ale jest rowniez pastorem oraz dyrektorem jednej ze szkol w Mombasie. Ucieszylismy sie ogromnie poniewaz przywezlismy ze soba 50 zeszytow oraz 30 dlugopisow i ołowkow do jakiejkolwiek ze szkol w Kenii. I tak po drugiej nocy w hotelu Walter byl naszym przewodnikiem po Kenii. To u niego w domu spedzielimy cała niedziele gdzie jego synowi uczyli mnie shua hili, poszlismy na msze ktora trwala 3 godziny w malutkim kosciólku (cudowne chwile) to on pokazl nam Mombase oraz oprowadził po swojej wiosce. Pomimo tego ze byl to wyjazd z biura czulam sie momentami jak moja naj naj Martyna. INnym razem spacerujac po plazy poznalismy Alego... Biedny chlopak ktory zarabial sprzedajc drewienka w ksztalcie zwierzat z imionami. z nim rowniez spedzilismy wiele czasu.Opowiedzial nam swoja historie (smutna zreszta),to jemu nie wstydziam sie wyniesc z hotelu kilka razy pieczywo bo o to tylko prosil, nie o pieniãdze. To on zabral nas do swojej wioski- mowil ze bilsko, a bylo to 5 km w jedna strone( dla mnie jak na taki upal byl to spory kawal drogi, ale ten dzien i te chwile z nim zapamietam do konca zycia). Idac z nim po jego wiosce to nie tubylcy sprawiali dla nas atrakcje, lecz my dla nich, bo jak sie pozniej okazalo bylismy PIERWSZYMI bialymi w tej okolicy. Ali podczas drogi opowiadl nam o "kazdym" listku na drzewie, ktore bylo lekarstwem na rozne dolegliwosci. Pokazal nam swoj DOM,ktory jak pokazuje dzisiaj na zdjeciach znajomym to nie moga w to uwierzyc ze tak moga zyc ludzie w XXI wieku. Moge smialo powiedziec ze mimo tego ze byl to wyjazd z biura, ja traktuje to jako wyprawe samodziena bo wiekszosc czasu spedzilam z tubylcami. Poznalismy troche ich kulure, zwyczaje duzo widzielismy normalnego, codziennego zycia tych biednych ale cudownych Kenijczykow. Okey.. Do czego zmierzam? To tego by nie osadzac z gory ludzi ktorzy lataja z biur podrozy, ze nie powiini byc tutaj na forum, ze to nie ich miejsce. My z mezem czesto latamy z biura, ale nasi znajomi juz dawno stwierdzili ze z nas to tacy "inni podroznicy" skoro chodzimy po domach ludzi i wolimy spedzac czas na rozmowach z nimi niz wygrzewanie sie na plazy. Bo.... Nawet wakacje z biurem mozna zamienic na wakacje "na dziko" ;)) trzeba tylko chciec.... pozdrawiam ... I odliczam juz dni bo w srode lecimy z angielskim biurem do Tunezji, ale juz mamy w planie miejsca "dzikie" ktore chcemy odwiedzic.


Sam dołączył
31.01.2010

Sam 08:07 | 08.07.2012

Hmmm akurat w Kenii znane są historie o tubylcach zatrudnionych w hotelarstwie którzy "zbierają na studia" i tylko datki od turystów " umożliwiają im zdobywanie wiedzy" , a tak naprawdę to dodatkowy zarobek. Dla mnie "dzikosc" kontaktów osób miejscowych pracujących w usługach dla turysow, żyjących przez to na wysokim poziomie i liczących tylko na dodatkowy zarobek i inne bonusy ma taka sama wartość jak spędzanie wakacji na szarpaniu sie z małpką o melona. I naprawdę nie ma nic wspólnego z prawdziwym podrozowaniem.



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl