| |
wszystkie wątki |
wątki bez odpowiedzi
|
dodaj nowy wątek
| posty od najnowszych
TYBET > choroba wysokościowa > forum, porady i informacje
| |
|
| temat: choroba wysokościowa
|
|
| autor komentarza: togra |
| data dodania: 2007-08-07 17:19:56 |
treść: czy ktoś miał coś takiego. Jak taki stan wygląda?To bedzie krotki wyjazd, mało czasu na aklimatyzację. |
|
dodaj komentarz
|
|
|
| |
|
| temat: choroba wysokościowa
|
|
| autor komentarza: turkus |
| data dodania: 2007-08-07 17:45:07 |
treść: zabierz ze sobą DIURAMID , stosuj po jednej tabletce dziennie począwszy dzień przed przekroczeniem wysokości 3000, niestety bedą skutki uboczne , odwodnienie organizmu , więc częste postoje za potrzebą nieuniknione i koniecznebędzie picie dużej ilości wody , a najlepiej elektrolitów czyli starczy LItorsal , , zasadniczo pakując się do Tybetu nie masz możliwości zejść niżej, więc mogą spotkać cię nudności i zawroty głowy w pierwszych 2-3 dniach , biorąc diuramid i oszczędzając siły nic się nie stanie złego , po 3 dniach poczujesz się lepiej |
|
dodaj komentarz
|
|
|
| |
|
| temat: choroba wysokościowa
|
|
| autor komentarza: 12250 |
| data dodania: 2007-08-07 23:05:02 |
treść: Każdy organizm reaguje inaczej. Przed wyjazdem w góry wysokie powinno się sprawdzić działanie swojego. Pewnie Tatry są zbyt niskie ale już niższe rejony Alp mogą dać odpowiedź jak zareagujesz na dużą wysokość. Ja nie mam z tym najmniejszych problemów. Przylecieliśmy helikopterem bezpośrednio do Lukli i potem od razu szliśmy w góry. W trakcie trekkingu (2 tyg., w tym 3 noce ponad 5000m) na Kala Pettar i Gokyo Kang nawet mnie głowa nie bolała. Sensacji żołądkowych też nie miałem. Ale to byłem ja, Ty możesz już w Kathmandu źle się czuć. Jeśli są jakieś środki medyczne, które minimalizują skutki choroby wysokościowej, to stosuj je. Ale ostrożnie. Każdy lek jest szkodliwy. Najpierw przekonaj się, czy Tobie te środki są potrzebne. Nie wiem, czy ten diuramid też skutkuje "po fakcie" to znaczy gdy są już objawy choroby, czy to tylko typowy "profilaktyk". Jeśli działa też "po fakcie", to spróbuj najpierw przekroczyć te 3000 i zobacz jak to zniesiesz. Jeśli zaś działa on tylko profilaktycznie, to w przypadku gdy obawiasz się, że będziesz mieć problemy powinnaś zrobić to co radzi "turkus". Natomiast, co do uzupełniania płynów, to w górach należy dużo pić zawsze. Powodzenia. :) |
|
dodaj komentarz
|
|
|
| |
|
| temat: choroba wysokościowa
|
|
| autor komentarza: blazy |
| data dodania: 2007-08-12 22:11:45 |
treść: Choroba wysokościowa występuje w 2 odmianach - tzw. płucnej i mózgowej. Pierwsza powoduje obrzęk płuc i jest właściwie śmiertelna, druga - obrzęk mózgu. Ta druga nie jest śmiertelna, ale powoduje, że zatracasz instynkt samozachowawczy i np. jeden facet z Gdańska stracił palce bo mu spadła rękawiczka w śnieg i jej nie podniósł, bo mu się nie chciało. I oczywiście palce mu odmarzły. Przeczytaj sobie książkę Johna Krakauera "Wszystko za Everest", - on opisuje różne dziwne przypadki (np.alpiniści na 7000 -8000 m npm czasami tracą rozum, rozbierają się praktycznie do naga i zamarzają bo temperatura spada w nocy do -70 C. To są skutki "mózgowej" choroby wysokościowej. Ja miałem 3 x lekkie przypadki tej choroby - 2 x na 4,500 m npm i 1 x na 6000 m (zawsze w Nepalu). Objawy (w moim przypadku) powstały nagle - szedłem w górę i nagle zaczęła strasznie bolec mnie głowa, dostałem mdłości i mroczków przed oczami'. A jak usiadłem, to już bym nie wstał - dobrze, że ze mną byli tragarze i rozbili mi namiot- sam bym tego nie zrobił. I pewnie bym zamarzł bo na tych wysokościach w nocy jest mróz. Od razu poszedłem w wyro, i po dniu wypoczynku wszystko było OK. Ale to nie jest reguła - reakcja jest indywidualna i nawet jak już byłeś wcześniej na dużych wysokościach (>5000 m), to nie daje Ci to "odporności". Leków właściwie nie ma - w Ameryce Południowej polecają żuć liście koki, w Nepalu - jest Diamox (w Polsce go nie dostaniesz, a tam w każdej aptece za ok.1 USD). Z tym, że lek ten odwadnia organizm, a idąc w górach w suchym powietrzu już jesteś wystarczająco "wysuszony', więc na pewni lek ten nie jest zdrowy. Na ból głowy mnie przynajmniej nic nie pomagało. Najlepiej zrobić sobie dzień przerwy i jak jest dobrze to iść dalej, a jak gorzej to bezwzględnie w dół. Mnie w 2006 r choroba złapała w Nepalu na przełęczy West Col (6100 m) i tu przeżyłem horror, bo jedyne zejście to był zjazd 200 m po linie a ja byłem tak słaby, że nie dałbym rady. Ale na szczęście po dobie odpoczynku "odżyłem" i dokończyłem ten rewelacyjny trekking. Natomiast na tej samej trasie 2 dni po mnie szła grupa Holendrów i 2 tragarzy dostało odmiany płucnej tej choroby (objaw - kaszlenie i plucie krwią) - wezwali helikopter ratunkowy z Kathmandu (zaskoczyło mnie to, bo myślałem, że helikopter powyżej 5000 m npn nie może latać, ale okazuje się, że może) i ewakuowali ich do Katmandu, ale słyszałem potem, że jeden umarł.
Życzę Ci abyś nigdy tej choroby nie miał, ale bądź czujny. |
|
dodaj komentarz
|
|
|
| |
|
| temat: choroba wysokościowa
|
|
| autor komentarza: kasiulka08 |
| data dodania: 2007-08-12 22:43:13 |
treść: Z doświadczenia mogę poradzić, że wychodząc na szlak, trzeba iść bardzo powoli i pić dużo wody - ok 4 l dziennie. Kiedy wystąpią "lekkie "objawy choroby - ból głowy, nudności - częste picie wody je bardzo łagodzi (w moim przypadku środki przeciwbólowe były bezużyteczne)
Wspomniany przez blazy Diamox (acetazolamid) w Polsce dostępny jest pod nazwą Diuramid. Warto zadbać też o dietę - na dużych wysokościach powinna być lekkostrawna, niskotłuszczowa, o dużej zawartości węglowodanów. Pozdrawiam |
|
dodaj komentarz
|
|
|
|