Forum dyskusyjne

Ekspedycja samochodowa Paryż Nowy York

kategoria podróże po świecie

jakapela dołączył
20.01.2008

jakapela 15:22 | 20.01.2008

11 stycznia 2008 – go roku załoga w składzie Paweł Strzechowski- Lech Drzazga i Marcin Pilat wyjechała z Łodzi - przez nikogo nie żegnana oficjalnie – do Paryża , by tam stawić się na wyzwanie rzucone w internecie przez Romualda Koperskiego . Jak pisze na swojej stronie Romuald Koperski - Przed ponad rokiem do udziału w wyścigu wyzwaliśmy cały świat, jesteśmy bardzo ciekawi, kto podjął rękawicę, oczekujemy na starcie międzynarodowy tłum oraz wiele pojazdów. Poza złapaniem tzw, gumy na autostradzie- jeszcze w Polsce, co zmusiło nas do wymiany koła- innych przygód nie mieliśmy. W wyzwaniu całego świata do udziału w wielkim wyścigu nie ma mowy o tym jakim pojazdem ścigający mają się przemieszczać i ile pojazdów na tę trasę mogą przeznaczyć- bo wyczynem ma być przejechanie tej trasy samochodem w warunkach ekstremalnych. Z uwagi na temperaturę 9-ciu stopni w plusie , w Paryżu i w Europie, biegających sportowo w samych spodenkach ludzi po Paryżu wokół wieży Eiffla –jazdę ciężkim pojazdem przeznaczonym na najtrudniejsze odcinki bezdroży, itd. w Rosji-uznaliśmy za bezsensowną. A więc pojechaliśmy Land Cruiserem – jak obecnie dowiadujemy się, pojazd Romualda Koperskiego jechał jeszcze lepiej- na lawecie. W Paryżu byliśmy o 6:00 rano. Zaparkowaliśmy sto metrów od wieży Eiffla na parkingu na samą Sekwaną. Sobota – ranek, cicho. Dzwonimy do wyzywającego Nas- ale nikt nie odpowiada. Tzn. Romuald Koperski nie odbiera telefonu. Obszedłem kilka razy Wieżę wokoło, porobiłem kilka ładnych fotek- ale przygotowań do uroczystości mającej spuszczać ze smyczy ekipy jednej z najtrudniejszych wypraw w dziejach ludzkości – jakby nie było „PARYŻ – NOWY YORK”- nie dostrzegłem.
Żadnej sceny, scenki , estradki ,hi, hi, hi, – nic takiego. Tak chodziłem sobie wokół Wieży i pod nią do 9:20. Poszedłem na parking – Paweł dzwoni po raz kolejny do Romka- odbiera, ale mówi-„Tylko szybko, bo ja za to płacę”. Pytamy gdzie jest , bo my jesteśmy już od 6-tej pod Wieżą, czekamy.... Romek mówi, że ma jeszcze do Paryża 80 kilometrów – ale na 12-tą zdąży. A więc cierpliwie czekamy. Wiemy, Romek też wie, że na start jedzie również załoga Mongolska . Przyjeżdża Andrzej S. z małżonką ,synem Piotrem oraz córką. Przyjechał specjalnie na start tak prestiżowej imprezy. Około dziesiątej dowiadujemy się, że załoga Mongolska miała awarię i jest około 200 kilometrów przed Paryżem. Po 12-tej dzwoni Romek – gdzie My jesteśmy- bo On czeka pod Wieżą Eiffla. Ok. – mówimy- już jedziemy. Zajechaliśmy pod Wieżę, zastaliśmy ekipę mającą sfilmować start Romka Koperskiego, zresztą sponsorzy medialni. Też szukają Romka. A więc poszliśmy wszyscy na piechotę-bliziutko kilka metrów. Romka nie znależliśmy. Dzwonimy-Romek mówi „ jestem najbliżej Wieży, jak tylko można dojechać” No to gdzie My wtedy jesteśmy- myślimy ?!? – Może pod Wieżą – na placu- rozglądamy się uważnie – nic. W końcu Paweł Strzechowski z Naszej ekipy poszedł w skwer oddalając się od Wieży i w ten sposób znalazł się samotnie stojący na rondzie pojazd Romualda Koperskiego. Więc podjechaliśmy pod niego ,żeby robić za tłum (hi,hi,hi,) I tak po podjechaniu było Nas:
Załoga Romualda Koperskiego , która wyzwała cały świat, jak pisze Romek na swojej stronie, oraz załoga Pawła Strzechowskiego , która jako jedyna w Paryżu na ten apel odpowiedziała. A więc to już jest 6 osób + dwie ekipy filmującej (sponsorzy Romka), cztery osoby – nasi sympatycy- Rodzina Andrzeja S. Plus dwie osoby okazyjnie tam się znajdujące-polacy. Razem było Nas 14- osób. Polecieliśmy jeszcze z Marcinem Pilatem kupić dwie butelki szampana, by było co wznieść za szczęśliwy start i Romek pożegnał się z Nami wszystkimi śpiesząc do Portugali , gdzie postanowił jechać swój dystans od Atlantyku (Lizbona) do O.Spokojnego (cieśnina Beringa). A miało być Paryż – Nowy York. I start miał być 12-go lutego. Takie było wyzwanie na stronie internetowej....Teraz zapowiada „rzucający rękawicę”(przypis ze strony internetowej Romka) , ze 23-go jest honorowy start z Gdańska. Gdy dzwoniłem do Romka, 17-tego i umawiałem się ,że spotkamy się na starcie w Gdańsku- powiedział, że nie życzy sobie tego- to jest jego start dla jego sponsorów !!!!- Ty Lechu, oczywiście , jak najbardziej możesz być- ale sam. A więc powiadomiłem wszystkich naszych sympatyków, że w Gdańsku Nas nie będzie. Ale skoro dzisiaj przeczytałem na stronie Romka Koperskiego :
„Przed ponad rokiem do udziału w wyścigu wyzwaliśmy cały świat, jesteśmy bardzo ciekawi, kto podjął rękawicę, oczekujemy na starcie międzynarodowy tłum oraz wiele pojazdów.
Przed godzina 12.00 dojeżdżamy na miejsce. Wkoło wieży dosyć gwarno, sporo turystów, stojące autobusy nie widać jednak żadnych ekspedycyjnych pojazdów. Jesteśmy pewni, że parkują po przeciwnej stronie wieży. Dwukrotnie ją objeżdżamy i nikogo nie znajdujemy. Do startu pozostało 20 minut... Ustawiamy pojazd w centralnym miejscu i czekamy. Godzina 12.00 - ze zdziwieniem stwierdzamy, że prócz nas nie stawił się na starcie żaden inny pojazd. Stwierdzamy, więc że nikt nie podjął rzuconej przez nas rękawicy. Skądinąd wiemy, iż w drodze do Paryża jest załoga z Mongolii, która pokonała już ponad 8000 km - na start jednak z niewiadomych nam przyczyn się nie stawiła. Pełni jesteśmy szacunku dla tych odważnych ludzi - gdzie reszta świata nawet nie pytamy. Z przyjemnością jednak stwierdzamy, ze nasz apel nie pozostał bez echa - na starcie bowiem pojawiły się media, także paryska polonia.
Parę minut po dwunastej, na sygnale, honorową rundą wokół placu wyruszamy na spotkanie z wielką przygodą. Pozdrawiani przez ludzi, ulicami starego Paryża udajemy się w kierunku autostrady prowadzącej w do Portugalii.
Na starcie nikt się nie pojawił, więc nie mamy z kim rywalizować. Wielki Wyścig zamienił się więc w wielką wyprawę, o tyle ważną i wielką, iż zamierzamy jako pierwsi w historii w warunkach zimy syberyjskiej, pojazdem mechanicznym pokonać kontynent euroazjatycki. Chcemy przejechać go z najdalej wysuniętego na zachód, leżącego w Portugalii przylądka Roca do najdalej oddalonego na wschód przylądka Dieżniewa, leżącego nad Cieśniną Beringa - naturalną osiemdziesięciokilometrową granicą łączącą Rosję ze Stanami Zjednoczonymi. Niech nas Czukcze mają w opiece...

Romek sam zmusza nas, byśmy pokazali , że jeszcze istniejemy....

www.thegreatrace2008.com.pl/pl/realcja_z_ekspedycji.php 

Jak widać – medialnie można różnie zacząć tę ekspedycję...
Dla czytelników- Lech Drzazga 19.01.2008r. Gdynia
Zdjęciawysyłam zainteresowanym - o ile jestem w kraju.


Yanas dołączył
12.12.2005

Yanas 15:42 | 20.01.2008

no cóż..nie od dziś wiadomo ze p.Koperski to medialny bufon mający lekkiego fiola na punkcie swoich wyczynów i swoim..


jakapela dołączył
20.01.2008

jakapela 16:22 | 20.01.2008

No cóż ....hi,hi,hi, Mimo to - jest to przykre.Dziekuję za zainteresowanie


asmo dołączył
25.11.2007


Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl