Forum dyskusyjne


Elbrus - relacja z czerwca 2016 r

kategoria podróże po świecie

kraj Rosja

FRO dołączył
08.09.2015

FRO 16:44 | 07.08.2016

Cześć!

Ponieważ sama niedawno poszukiwałam tych informacji, podzielę się z Wami moim doświadczeniem z niezależnej wyprawy na Elbrus w pierwszej połowie czerwca 2016.

Nie piszę o takich rzeczach jak wiza do Rosji, bo jest o tym mnóstwo informacji w internecie. Skupiam się bardziej na dojeździe, organizacji pobytu tam i aspektach przygotowania się do wejścia na szczyt: sprzęt, logistyka, planowanie.

Transport do Rosji

Z uwagi na ograniczony czas - opcja najszybsza i wygodna:
- lot z Warszawy do Moskwy ;
- lot z Moskwy do Wód Mineralnych (jest kilka dziennie, różne linie i różne lotniska wylotu z Moskwy).

Można znaleźć loty Aeroflot do Wód z moskiewskiego lotniska Sheremietiewo, czyli lotniska międzynarodowego, tego, na które przylatują samoloty z Polski. Wówczas nie trzeba przemieszczać się między moskiewskimi lotniskami.

Transport pod Elbrus i z powrotem

Podczas naszego pobytu 1 rubel = 6 gr.

Z Wód Mineralnych łatwo można znaleźć prywatny transport do miejscowości Terskol (około 3,5 h) Słyszałam ceny od 4500 do 7000 rubli za samochód. Z kolei na drogę powrotną z Terskol do Wód Mineralnych właścicielka hotelu oferowała nam transport w cenie 1500 rubli/os a nasz gospodarz z obozu Prijut nawet 1000 rubli/os. - zatem wiecie do ilu im się opłaca i można się targować!

My byłyśmy tylko we dwie, więc zdecydowałyśmy się na marszrutki – opcja najtańsza, ale też zajmująca więcej czasu. Trzeba także wspomnieć o trudnościach wpakowania się do marszrutki z ogromnym, ciężkim plecakiem

Transport z Wód do Terskol kosztował nas łącznie 590 rubli/os. (w tym raz poproszono nas o opłacenie miejsca zajętego przez nasz bagaż).

W pierwszą stronę jechałyśmy 6 h i przesiadałyśmy się 3 razy. Była to niedziela i raz spóźniłyśmy się na bezpośrednią marszrutkę (Nalchik - Terskol), zatem możliwe jest bardziej sprawne dostanie się do Terskol.

Nasza droga "tam":
1) Minibus – żółta "gazela" z lotniska na dworzec autobusowy w Wodach (autovokzal)
2) Marszrutka z Wód do Nalchika
3) Marszrutka z Nalchika do Tyrnyauz
4) dzielona taksówka z Tyrnyauz do Terskola

Z powrotem, za całą podróż zapłaciłyśmy 575 rub/os.
1) Marszrutka Terskol - Nalchik (250 r./os)
2) taksi Nalchik - Min Wody (325 r./os)

Warto pamiętać, by jadąc z Terskola marszrutką wejść do niej na pierwszym przystanku (w centrum Terskola, a nie przy polanie Czegiet) i przyjść na przystanek z 20 min wcześniej, zwłaszcza z dużym bagażem. Marszrutka szybko się zapełnia już na pierwszym przystanku.

Większość ludzi stacjonuje w Terskol, ale samo podejście na Elbrus zaczyna się w Azau (około 3,5 km od Terskol). W Azau jest kilka hoteli (lepszej jakości chyba) + dużo stoisk z pamiątkami. Azau to miejsce dolnej stacji kolejki na Elbrus, z której korzysta wielu wspinających się.

Taksówka z Polany Czegiet do Azau kosztuje 300 rubli. Z Terskol trochę mniej. Dystans ten można oczywiście pokonać pieszo idąc wzdłuż drogi lub rzeki.

Nocleg i jedzenie na dole

Większość hoteli zlokalizowanych jest na Polanie Czegiet (2,5 km od Terskol), np. Povorot, Nakra, Ecen lub w samym Terskol (np. Elbrussia, Wolfram).
Sławny, sowiecki hotel Czegiet był zamknięty, do remontu lub na dobre - nie wiem.

Za nocleg w 2 os. Pokoju w Esen (Есен) zapłaciłyśmy 800 r./os.
Potem przeniosłyśmy się do Nakra, gdzie wynegocjowałyśmy 700 r./os. Standard podobny, ale w Nakra ładniejsza łazienka niż w Esen.

W sumie w czerwcu było mało ludzi, więc może dałoby się jeszcze lepiej wynegocjować cenę.

Każdy taki pensjonat oferuje posiłki. Śniadania za 250-350 rub., obiady za 350-400 rub. Na Polanie Czegiet jest też dużo restauracji i kramików z pamiątkami.

Na Polanie Czegiet zaczyna się trasa i kolejka prowadzące na szczyt o tej samej nazwie.

W Terskol też jest kilka knajpek (w czerwcu nie wszystkie były czynne), sporo małych sklepów spożywczych i spożywczo-przemysłowych. Z górskiego jedzenia, można tam kupić np. zupki chińskie, bakalie, czekoladę, jakieś puszki itp.


Rejestracja pobytu

Zgodnie z wymogami Rosji wobec cudzoziemców, zarejestrowałyśmy swój pobyt w Terskol na poczcie (w środku miejscowości, kilkadziesiąt metrów w bok od głównej drogi w okolicach hotelu Elbrussia). Zajęło nam to około 45 min. Formularze (2 strony A4) z pieczątką naszego hotelu udało nam się dostać na recepcji. Następnie poszłyśmy na pocztę w Terskol, gdzie Panie odesłały nas do recepcjonistki w pobliskim hotelu Elbrussia, która za 100 rubli (6 zł) i w 20 min wypełniła nasze formularze. Ponieważ trzeba tam wpisać dane gospodarza nie obyło się bez telefonów do naszego hotelu. Następnie zaniosłyśmy formularze na pocztę i opłaciłyśmy je (250 rubli). Panie z poczty niemal w ciemno akceptują formularze wypełnione przez Panią z Elbrussia, zatem warto zapłacić jej to 100 rubli i mieć sprawę z głowy. Wcześniej jak się rejestrowałam w innym miejscu z moim rosyjskim gospodarzem wypełnialiśmy formularz aż 8 razy! Faktem jest jednak, ze na granicy (lotnisko w Moskwie) nikt nie sprawdził naszej rejestracji, więc jeśli lubicie ryzyko - można pominąć ten aspekt:)

Rejestracja u ratowników (МЧС – wym. Em-cze-es)

Przed wyjściem w góry powinno się zarejestrować wyjście u ratowników w Terskolu. W razie czego, gdy nie zgłosi się do nich w drodze powrotnej – zaczynają szukać. Rejestracja jest bezpłatna.

Siedziba МЧС znajduje się w jednym z ostatnich domów w Terskol, idąc w stronę Azau, tuż za szkołą. Jest widoczny billboard (po rosyjsku).

W górze ratownicy stacjonują w obozie Prijut na wysokości około 4050 m.

Numer ratunkowy: 8 86633 71489 – najlepiej jednak potwierdzić na miejscu jak go wybierać zależnie od tego z jakiego numeru (pl czy rus) się dzwoni.

Gaz, sprzęt i jedzenie

W Terskol (a dokładniej bliżej Polany Czegiet, ale wciąż wzdłuż głównej drogi) są ze 3 sklepy, które sprzedają gaz z nakręcanym gwintem. Te sklepy to też zarazem wypożyczalnie sprzętu górskiego i narciarskiego. Nas to nie dotyczyło, ale wydaje się, że można tam wypożyczyć cały sprzęt od raków po puchową kurtkę.

Co do gazu, widziałyśmy kartusze MSR, Primusa i rosyjskiej firmy (taki pomarańczowy, firma się nazywała Tramp czy jakoś tak).

Rosyjskiej firmy nie polecamy! Roztopienie śniegu w 1l menażce na wysokości stacji Mir zajęło nam 1,5 h! Inni też narzekali na ten gaz.

Co do jedzenia – jako główne potrawy obiadowo / kolacyjne miałyśmy liofy z Polski. Nie widziałam żeby tam gdzieś można było kupić liofy.

Aklimatyzacja

Na Elbrusie, aż do wysokości 3800 m (nowa stacja Garabashi) można wjechać trzema kolejnymi kolejkami, więc sporo ludzi z tego korzysta, a wcześniej aklimatyzuje się w okolicach Tereskola. My akurat od samego dołu weszłyśmy na Elbrus pieszo. Jednak potencjalne trasy do aklimatyzacji to:

1) Szczyt Czegiet (około 3600 m) – wejście od polany Czegiet – z tymże wiele relacji mówi o tym, że na wejście na ten szczyt konieczne jest posiadanie pozwolenia na poruszanie się w strefie przygranicznej. Słyszałam też o ludziach, którzy tam poszli bez niego ryzykując bycie złapanym, ale im się udało.
Na Czegiet jest też kolejka (nie wiem czy na sam szczyt).
2) Droga do Obserwatorium na 2960 m (start ścieżki na końcu wsi Terskol w stronę Azau po prawej stronie). Po drodze jest ładny wodospad. My weszłyśmy tam już po Elbrusie.

Obozy i punkty orientacyjne, do których będę odwoływać się poniżej:

 Azau – dolna stacja kolejki na wysokości około 2300 – 2400 m n.p.m.

 Staryj Krugozor (1 stacja kolejki, przesiadkowa) – około 2937 m

 Mir (2 stacja kolejki, przesiadkowa) – około 3350 m

 Beczki (przy starej stacji Garabashi) – około 3750 m

 Garabashi (górna stacja kolejki) i nowe Beczki – koło 3850 m

 Prijut 11 – nowe schronisko na miejscu starego – koło 4010 m

 Dużo baraków / blaszaków jest trochę wyżej na wypłaszczeniu koło 4060 m

 Pomiędzy Prijutem 11 a barakami jest miejsce na namioty

 Grzęda – to ułożone po dwóch stronach szerokiej wyratrakowanej ścieżki skały znajdujące się na wysokości od 4100 m do około 4400 m.

 Po prawej stronie na początku grzędy na skałach są baraki МЧС i tam między skałami jest kilka miejsc na namioty.

 Za grzędą jest pole śnieżne bez skał, aż do Skał Pastuchowa.

 Skały Pastuchowa – ciągną się po lewej stronie (kierując się ku górze) od wysokości od mniej więcej 4600 m do 4700 m.

 Początek trawersu około 5100 m

 Siodło (przełęcz między dwoma wierzchołkami Elbrusa) 5350 m

 Wschodni wierzchołek Elbrusa – 5621 m

 Zachodni wierzchołek Elbrusa – 5642 m

Zwróćcie też uwagę na to, że są dwie kolejki: stara (czasem uruchamiana dla np. transport zaopatrzenia) i nowa. W budynkach starej stacji Staryj Krugozor i Mir dużo ludzi rozbija namioty na podejściu.

Średnie czasy poszczególnych fragmentów

 Azau – Staryj Krugozor – 2h
 Staryj Krugozor – Mir – 3h
 Mir - Beczki (przy starej stacji Garabashi) – 1h
 Beczki (przy starej stacji Garabashi) - Garabashi (górna stacja kolejki) i nowe Beczki – 1h
 Garabashi (górna stacja kolejki) i nowe Beczki – nowe schronisko Prijut 11 – 1h
 Prijut 11 – blaszaki trochę wyżej – 0.5h
 Blaszaki za Prijutem 11 – koniec Skał Pastuchowa - 2.5h
 Blaszaki za Prijutem 11 – siodło między wierzchołkami Elbrusa – 6h
 Siodło – zachodni szczyt Elbrusa – 2h
 Zejście: zachodni szczyt Elbrusa – blaszaki za Prijutem 11 – 3 h

Wejście na Elbrus

W tym roku już w maju rozstawione zostały chorągiewki znaczące trasę na szczyt. Nie pamiętam dokładnie gdzie one się zaczynają, ale na pewno są już od Garabashi. Wcześniej raczej trudno się zgubić, trzeba się kierować wzdłuż kolejki i stoku narciarskiego.

Chorągiewki rozłożone są dość często i przy przyzwoitej pogodzie można łatwo się orientować za ich pomocą.

Jednak w czasie śnieżycy widoczność spada tak, że nie zawsze widać kolejne tyczki z chorągiewkami. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że są one dość krótkie. Przy dużym opadzie część z nich może też zostać przysypana.

Ogólnie, co wszyscy powtarzają, Elbrus jest łatwy przy dobrej pogodzie. Trasa wyznaczona jest bezpiecznie, ale ponoć już kilkadziesiąt metrów od ścieżki są szczeliny.

Jak już pisałam, spać po drodze można w starych stacjach kolejki Staryj Krugozor i Mir (dach i podłoga z desek, ale trochę wieje).

Następnie przy Beczkach (starych i nowych trochę wyżej) jest dużo opcji noclegu: Beczki, różne blaszaki, cena wyjściowa: 600 rubli. My w końcu zapłaciłyśmy 500 rubli os./noc.

W pierwszej połowie czerwca nie widziałyśmy żadnych namiotów rozbitych obok Beczek.

Na podobnej wysokości w zasadzie są dwa miejsca oddalone od siebie o około 45 min. Stare i chyba te właściwe Beczki są niżej, przy starej stacji kolejki. Inne blaszaki do spania są natomiast przy nowej stacji kolejki Garabashi.

Poza najwyższym sezonem nie było żadnego problemu ze znalezieniem noclegu, a wręcz gospodarze sami szukali gości.

Blaszaki / beczki są wyposażone w normalne kuchenki i duże butle gazowe, więc można wziąć mniej gazu jeśli zamierzacie tam nocować.

Obóz Prijut

Tutaj, patrząc na zachód, niżej jest nowe schronisko, 20 min wyżej kilka blaszanych kontenerów do spania.

W niecce po drodze z nowego schroniska do blaszaków było rozbitych kilka namiotów.

Nocleg w kontenerku kosztował 500-600 rubli (poza sezonem). Jest gaz i w większości także prąd z generatora.

My zatrzymałyśmy się w drewnianym kontenerku u miłego Bałkarca - Shamila. Podaję na niego kontakt:

Shamil 89034974731
Shamilelbrus@bk.ru

Mówi tylko po rosyjsku i bałkarsku.
Bardzo lubi Polaków.

Obiecałam mu mini reklamę, więc dodam, że świadczy też usługi przewodnickie (na Elbrusie był z 300 razy), a w sezonie zimowym wypożycza narty.

Bardzo dobrze zna górę i dawał nam dużo rad taktycznych na atak.

W skrócie, dalej trasa z Prijuta wygląda tak: do jakichś 4400 m idzie szeroką drogą wzdłuż tzw. grzędy czyli w korytarzu z kamieni.

Od około 4550 do 4800 m ciągną się mniejsze Skały Pastuchowa. Teoretycznie czytałam, że można nawet rozbić namiot na końcu Skał i stamtąd atakować. W praktyce, w czerwcu nie było tam ani jednego namiotu i sporo wiało. Wszyscy Rosjanie, nawet ci pracujący na Elbrusie, odradzali tam nocleg z uwagi na silne wiatry.

Podejście za Skałami Pastuchowa jest dość strome. Na wysokości prawie 5000 m, od jesieni 2015 r. jest zepsuty ratrak. W czasie naszego pobytu był to dobry punkt orientacyjno-aklimatyzacyjny. Plan jest jednak taki by latem 2016 r. ratrak sprowadzić na dół.

Pisząc jeszcze o ratrakach, większość zorganizowanych grup rosyjskich atak zaczyna z Beczek, ale w dniu ataku ułatwia sobie zadanie i podjeżdża na konkretną wysokość ratrakiem. Ratraki dowożą ludzi albo do końca Skał Pastuchowa(4800 m – cena około 3.5 tys. rubli) albo Aż do 5100 m (cena około 5 tys. rubli) przed wejściem na trawers. Ogólnie nie popieram tej praktyki ratrakowej, ale jest taka opcja dla słabszych:P

Dzień ataku

My zaczęłyśmy z Prijuta około 2:00. Od początku ruszyłyśmy w rakach. Noc była ładna, wiatr słaby. Nawet nie założyłam mojej grubej puchowej kurtki. Szłam w puchowym sweterku i softshellu. Z 2-3 grupki wyruszyły przed nami, ale potem je wszystkie minęłam. Trasa do miejsca dojazdu ratraków jest szeroką, przetartą autostradą. Trzeba jedynie uważać na jeżdżące wciąż w górę i w dół ratraki i skutery śnieżne. Trasa do wejścia na trawers jest prosta, tzn. prosto do góry.  
 
Początkowo idzie się wzdłuż kamiennej grzędy, która jest z obu stron, potem trochę po śnieżnym polu, a następnie po prawej pojawiają się Skały Pastuchowa. Koniec Skał Pastuchowa to często jest pierwsze miejsce odpoczynku tego dnia (około 2h 20 min z Prijuta) i ostatnie w miarę dobre / osłonięte miejsce na toaletę :P 
 
Podczas podejścia na 5100m (początek trawersu), niektóre fragmenty są mocno strome i męczące. W okolicach rozpoczęcia trawersu jest jakby taka półka, gdzie można odpocząć. Rosjanie chyba właśnie to miejsce nazywają Kosovaya Polka. W stronę południową piękne widoki na kaukaski grzbiet między innymi na Ushbę i Donguz-Orun. Takich super widoków nie ma nawet ze szczytu!
 
Cieszyłam się z dojścia na trawers, licząc na to, że będzie mniej stromo i bardziej odpoczynkowo. Pomyliłam się - trawers wymęczył mnie najbardziej. Początkowo był dość stromy, do tego całkowicie nieprzetarty (wiatr zawiał już ślady idących przede mną ratrakowców). Idzie się po nachyleniu. Miałam do wyboru albo zapadanie się do półłydki lub chodzenie po zmrożonym i śliskim lodzie (co wybrałam).
 
Trawers ciągnie się długo i okrąża wschodni wierzchołek Elbrusa. Ostatnie kilkaset metrów jest łatwe i po płaskim. Wychodzi się na siodło na wys. 5350 m. Siodło jest szerokie i płaskie. Warto tu trochę odpocząć. Z tego miejsca można rozpocząć podejście na wschodni bądź zachodni wierzchołek. Większość ludzi idzie oczywiście na wyższy, czyli zachodni.

Z siodła, aż do grani szczytowej droga jest dość stroma. Wysokość sprawia, że idzie się znacznie wolniej. W pewnym momencie na podejściu zaczynają się poręczówki. W polskich relacjach nigdzie o tym nie czytałam, więc nie wzięłam z Polski odpowiedniego sprzętu.
O poręczówkach dowiedziałyśmy się będąc już na Elbrusie od jednej z organizatorek rosyjskich komercyjnych grup. Była ona bardzo przejęta ilością Polaków ginących na Elbrusie, dlatego kazała nam obiecać, że na atak pójdziemy z "sistemom" = uprząż i lonże. Chciała nam nawet pomóc ją załatwić. Ostatecznie, stworzyłyśmy prowizoryczne „sistemy” z repów i karabinków pożyczonych od Shamila.
 
Fragment z poręczówkami nie jest jakiś mega trudny. Kilka dni przed naszym wejściem było tam śniegu po pas i sistema też nie była potrzebna. Jednak na pewno przy gorszych warunkach, znacznym zmęczeniu czy też dużym tłoku zasadne będzie wpinanie się do lin. Ja idąc do góry jedynie łapałam się liny ręką, a schodząc w dół już się wpinałam karabinkiem. 
 
Jest to fragment, na którym mijaj się wchodzący i schodzący, więc czasem jest ciasno. Po około 1,5 h od przełęczy (siodła) dochodzi się do końca stromego podejścia na grań szczytową, która jest płaska, szeroka i bezpieczna. Droga na szczyt to wydeptana autostrada. Wszystkim na początku wydaje się, że najwyższym punktem jest kopiec na lewo, który widać zaraz po wejściu na grań, ale tak nie jest. Na szczyt idzie się po tym równym terenie około 20 minut. Potem pojawia się mały kopiec, z króciutkim ostatnim podejściem. Wierzchołek jest dość duży i wyraźnie oznaczony (dwie tablice pamiątkowe, kołek + zostawiane przez ludzi rzeczy). Mi wejście z siodła na szczyt zajęło 2 h. Od wyjścia z Prijuta na szczyt - 8h. Ponoć taka jest średnia. 
 
Widoki ze szczytu nie są aż tak piękne jak po drodze.
 
Jak już pisałam, przy zejściu na siodło warto się wpiąć do poręczówek. Oczywiście bez uprzęży i karabinków też się da tam wejść i zejść, zależy wszystko od warunków, samopoczucia i tego jak ktoś czuje się w stromym terenie. 
 
Po zejściu, zatrzymałam się na trochę na siodle i obserwowałam schodzących. Członkowie jedynej komercyjnej grupy, która nie skorzystała tego dnia z ratraka schodzili jak zombie. Przewalali się, zjeżdżali na tyłkach, co chwilę siadali i odpoczywali. Trzeba pamiętać, ze w dniu ataku na Elbrusie robi się (z Prijuta) ponad 1500 m do góry i być na to gotowym!
 
Trochę po 13 zaczęły gromadzić się chmury, a gdy byłyśmy na wys. około 5 tys. m zaczęła się śnieżyca. Na szczęście droga tam jest już prosta. 
 
Zejście do Prijuta zajęło nam 3 godziny. Końcówka w śnieżycy, widoczności na jakieś 10 m i w coraz głębszym śniegu. W 2-3 godziny po zejściu znów się przejaśniło. 
 
Następnego dnia zeszłyśmy na piechotę na sam dół. Większość ludzi zjeżdża jednak kolejką. Część Rosjan zjeżdża na dół jeszcze w dniu ataku. Trzeba jednak pamiętać, że ostatnia kolejka z Garabashi jest coś około 16, a z Mira bodajże godzinę później. Potwierdźcie to sobie na miejscu. W niektórych relacjach można znaleźć informację, że komuś tam udało się zjechać za darmo, ale z tego co widziałyśmy jest to trudne, bo kolejki są pilnowane. 

Cena wjazdu góra – dół z połowy czerwca 2016 r. to:
Azau – Mir: 950 rubli
Mir – Garabashi: 350 rubli
Azau – Garabashi 1300 rubli
Zjazdy:
Mir – Azau 450 rubli
Garabashi – Azau 650 rubli.

Uwaga! Chyba w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca kolejna jest nieczynna, z uwagi na prace konserwacyjne.

Czerwiec 
 
Przed wyjazdem bałyśmy się, że jest to początek sezonu, że będzie mało ludzi, więcej opadów i mniej stabilna pogoda. Do tego byłyśmy straszone, że warunki będą jeszcze zimowe. 
 
Jednak w górach pogoda nigdy nie jest pewna, więc postawiłyśmy na początek czerwca. 
 
Owszem padało sporo śniegu, ale pojawiały się okna pogodowe. W namiocie spałyśmy tylko raz, ale mimo wszystko temperatury nie były zimowe. 
 
Ludzi było bardzo dużo, ale ponoć mało w porównaniu do najwyższego sezonu. Głównie Rosjanie, mniej osób z zagranicy. Sporo skiturowców i snowboardzistów. 
 
Z okazji dnia Rosji czy czegoś takiego, w tym roku 11.06, była taka impreza typu "ogólnonarodowe wejście na Elbrus". Przyjechało bardzo dużo ludzi (też niezaaklimatyzowanych), mała część z nich weszła na szczyt, ale co ważne dobrze przetorowali część drogi. 
 
Sprzęt 
 
Przed wyjazdem analizowałyśmy czy brać pełen sprzęt lodowcowy. W innych relacjach jest on polecany w przypadku zboczenia z wyznaczonej ścieżki (co się zdarza przy złej pogodzie i co przecież nigdy nie jest przez nikogo planowane:P) na teren szczeliniasty. Jednak, gdy okazało się, że w końcu jedziemy tylko dwie i że flagi znakujące trasę będą już wywieszone to postanowiłyśmy sobie to darować z uwagi oczywiście na wagę (i słusznie!). Nie widziałyśmy żadnej grupy, która chodziłaby związana liną. Oczywiście, zawsze trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw przy decydowaniu.
 
Natomiast jeszcze w niższych obozach niektórzy Rosjanie mówili nam iż konieczne jest posiadanie uprzęży z systemem, żeby móc wpiąć się do poręczówek na ostatnim podejściu. To zdecydowanie polecamy, ale jak nie boicie się ekspozycji i warunki nie będą tragiczne, można się bez tego obyć. 

Miałam ze sobą też GPS ze ściągniętymi trackami – chociaż Rosjanie powtarzali, że na Elbrusie track różni się od faktycznej ścieżki nawet o kilkanaście metrów. GPS zawsze jednak jest pomocny, chociażby np. By zejść po swoim śladzie podejścia.

Na koniec:
Znajomość języka rosyjskiego znacznie ułatwi Wam wyjazd.

Udanej i bezpiecznej wycieczki na Elbrus!


baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 19:47 | 07.08.2016

FRO, może warto przekształcić tę wypowiedź w artykuł, z fotkami? :)


FRO dołączył
08.09.2015

FRO 22:32 | 07.08.2016

Dodałam jako artykuł - dopiero odkrywam te inne funkcjonalności:)


baobab-ka dołączył
02.10.2015

Olikasa dołączył
08.08.2016

Olikasa 12:47 | 08.08.2016

Już wiem, co będę robić w przyszłym roku, dzięki za wszystkie informacje!



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2017 Globtroter.pl