Forum dyskusyjne

Jakie są wasze wrażenia z MAROKA - pozytywne czy negatywne

kategoria podróże po świecie

kraj Maroko

dołączył

usunięty/nieznany 13:51 | 30.03.2008

Ogólnie to chciałam zapytać o wasze wrażenia z tego kraju. Chodzi tu o wasz stosunek do ludzi, kultury, miejsc i wszstkiego co was tam spotkało. Również o to jak widzicie uwarunkowanie społeczne np. rolę kobiet, rodziny, stosunku do obcokrajowców, bariery językowe itp. kwestie - co wam ślina na język przyniesie. Sama tam spędzam sporo czasu ostatnio. No ok - teraz studiuję w Polsce i na podróże nie mam czasu, ale jak tylko jest to możliwe urywam się właśnie do MAROKA ; ] Mam swoje powody dlaczego tam akurat, ale napiszcie coś o sobie. Chętnie powymieniam się spostrzeżeniami.


milet dołączył
18.01.2005

milet 16:20 | 30.03.2008

Temat obszerny. Stosunek do obcokrajowców (czyt. Europejczyków) zmienia się niestety na gorsze (w mojej opinii) Traktowani jesteśmy z coraz większą rezerwą, a nawet często z niechęcią, ale to problem większości krajów z kręgu kultury arabskiej. Marokańczycy bardzo się zradykalizowali w ostatnich latach. O ile politycy pchają Maroko w kierunku Europy, to samo społeczeństwo nie jest do końca przekonane. Pozycja kobiety w Maroku jest taka sama jak kobiety w Islamie. Najważniejsza jest matka, to ona podejmuje decyzje, często jest głową rodu. Synowie są jej bezwarunkowo posłuszni. Dlatego też kobietom z Europy, które wiążą się z Marokańczykami trudno się przyzwyczaić do takiego stadnego życia. Nie doceniają roli teściowych :) Takich małżeństw wbrew temu co pisze prasa jest zresztą stosunkowo niewiele. Z dwóch powodów. Generalizując nieco w rodzinach marokańskich jest taka sama niechęć do „innego” jak w Polsce. Po drugie kobiety z Europy, kiedyś Niemki i Szwedki, a teraz też i Polki (turystki) nie cieszą się dobrą opinią. Jako kandydatki na żony :) Moje koleżanki miały kilka nieprzyjemnych sytuacji z tego powodu. O Europejkach mówi się „żona za sto euro”. Wyznacznikiem siły uczucia w Maroku (ale nie tylko) są intercyza i ślub przed imamem. Mówi się że Marokańczyk tak kocha kobietę - ile zapisze jej w intercyzie pieniędzy które ona otrzyma w razie rozwodu. Jak kocha bardzo, to dużo zapisuje. Potem pilnuje, aby małżeństwo się nie rozpadło. Sam rozwód nie jest problemem i ślub nie ma tam takiej rangi jak w naszej kulturze. Europejki wpisują w intercyzę symboliczna kwotę sto euro. Dlatego Marokańczycy, którzy z różnych powodów nie mogą znaleźć sobie dziewczyny z Maroka (na piękną kobietę z dobrego domu czasami wydaje się cały majątek:) szukają sobie żon za sto euro. Prasa pisze, że w krajach arabskich łatwo jest wziąć rozwód, to prawda, ale samych rozwodów między Marokańczykami jest znikoma ilość. Zupełnie inaczej niż w związkach mieszanych, rozpada się 9 na 10 takich związków. Wiele zależy czy to Berber czy nie, czy to miasto czy wieś. Poza tym kraj piękny.


dołączył

usunięty/nieznany 16:48 | 30.03.2008

Dzięki za wypowiedź i to tak obszerną. Nie do końca się z tym wszystkim zgadzam. Jednak bardzo ciekawy punkt widzenia : ] Ja ogólnie poznałam Maroko bardzo przyjazne. A, że się żeruje na turystach to normalne, bo to kraj turystyczny. U nas nad Bałtykiem albo w Zakopcu boli serce, gdy widać ceny... Co do małżeństw to ja już mam swój punkt widzenia i nie jest on aż tak drastyczny jak widać wyżej. Aczkolwiek europejki są w modzie z różnych powodów. To jest zmienne i zależy zupełenie on nastawienia człowieka i poszczególnej jednostki. Nie można tu generalizować. A co do wrogości to powiem szczerze, że ja jako obcokrajowiec do Polskibym nie chciała przyjechać. teraz zupełnie generalizując przyznam, że nie jesteśmy zbyt tolerancyjni. Nie wiem jakie były twoje doświadczenia - rozumiem, że byłaś już w Maroku, bo masz ugruntowaną opinię w tym co piszesz - ale w Polsce ta rezerwa jest jeszcze większa. Dziękuję za tak szczerą wypowiedź ; ]


dołączył

usunięty/nieznany 16:54 | 30.03.2008

Milet, ale w jednym się z Tobą zgadzam zupełnie - to jest piękny kraj ; ]


milet dołączył
18.01.2005

milet 17:02 | 30.03.2008

To prawda w Polsce też nie jest zbyt dobrze. Według badań OBOP najbardziej nie lubianą przez Polaków nacją są Arabowie, jakoś tuż po nich są Żydzi - a przeciętny Polak nigdy nie spotkał ani Araba, ani Żyda.
Pozd.


dołączył

usunięty/nieznany 17:00 | 30.03.2008

Jak odbieracie Maroko? Pozytywnie zy negatywnie? I dlaczego tak a nie inaczej? Poznaliście kogoś ciekawego? Coś interesującego Wam się przytrafiło? Piszcie śmiało ; D


dołączył

usunięty/nieznany 17:17 | 30.03.2008

No właśnie - sama nie rozumiem tego zjawiska, szczególnie u młodych - moich rówieśników. Wszędzie znajdzie się miejsce na nie toleracje i wrogość, bo każdy jest inny i ma swoje "widzi mi się". NIe mniej jednak nie trzeba się temu poddawać i brnąć w otwartości i właśnie tolerancji do innych, a nawet siebie ; ] hihi


dołączył

usunięty/nieznany 17:30 | 30.03.2008

I powielam apel o wypowiedź tak jak to poczynił/a bardzo pozytywnie milet ; ]

Jak odbieracie Maroko? Pozytywnie czy negatywnie? I dlaczego tak a nie inaczej? Poznaliście kogoś ciekawego? Coś interesującego Wam się przytrafiło? Może coś was ciekawi to zadajcie pytanie - nawet ja odpowiem, bo lubie mówić hihi Piszcie śmiało ; D


les72 (ban) dołączył
24.10.2006

les72 (ban) 21:38 | 01.04.2008

hey wlasnie wrocilem z Maroka Casablanka Marakesz pare mniejszych miejscowosci uczucia mam mieszane Marakesz wiadomo turysci duzo bialych ludzi ale na mocne wrazenia polecam Casablanke niewielu bialych ludzi spac nie moglem mocne wrazenia a jestem tylko turysta


leśny dołączył
26.02.2008

leśny 19:53 | 02.04.2008

nie chcę się powtarzać, bo już rozpisałem się na temat porad o tym, jak poruszać się po Agadirze - ale podoba mi się w Maroku, że spotkałem wszędzie ludzi uczciwych - małe dzieci sprzedające ciasteczka na ulicy, sklepikarze, żebrak zwracający ' naddatek jałmużny w Marakeszu. To mnie przysposabia pozytywnie do Arabów


dołączył

usunięty/nieznany 01:53 | 03.04.2008

A mi się podobało jak wszyscy częstowali mnie herbatką miętową, za którą tak tęsknię... "Troszkę" przesadzona ilość cukru, ale warto się poświęcić i swoje uzębienie hiihihi


coffee dołączył
09.04.2008

coffee 18:15 | 14.04.2008

Maroko jak dla mnie jest bardzo pociągające i niesamowite, ale niestety na razie tylko z książek, czy portali tego typu i relacji w nich, np. tu: www.podroze.pl/wyprawa/relacja/dziennik-z-misji,442  . To jest dla mnie coś niesamowitego, myślę, że jak kiedyś się tam wybiorę, to będzie to jedna z moich podróży życia.


dołączył

usunięty/nieznany 18:28 | 14.04.2008

No dla mnie była i raczej będzie za każdym razem na nowo - to nie mija. Ja już się zakochałam w tym kraju. Może nie wszystko jest super, ale jak wszędzie. Teraz znowu jadę i zabieram przyjaciół, żeby zobaczyli to co ja już znam. Choć i tak pewnie wiele mnie zaskoczy. Pozdrawiam i zachęcam do podróży w ten zakątek świata, bo watro.


belzebub dołączył
20.02.2007

belzebub 09:25 | 15.04.2008

kurcze, taki ciekawy temat, a tak mało chętnych do rozmowy. Ja niestety nie mogę sie udzielać, bo nie byłam JESZCZE w Maroku, ale bardzo chętnie sie czegoś dowiem, i posłucham, a raczej poczytam. Mej może Ty cos wiecej napiszesz, bo mam wrażenie, ze to Twój drugi dom. Poopowiadaj troszkę


coffee dołączył
09.04.2008

coffee 12:28 | 17.04.2008

Haha, zgadzam się:) poopowiadaj, bo inaczej zostanie nam tylko czytanie jakichś relacji, choć oczywiście i to jest fajne, bo można się dużo dowiedzieć, zwłaszcza z relacji gdy faktycznie ktoś był i dzieli się wrażeniami. Dobrze, że są i takie relacje, a nie tylko przewodniki jako takie, bo przyjemniej się to czyta :)


dołączył

usunięty/nieznany 02:56 | 18.04.2008

Jak wrócę za 2 tygodnie to coś poopowiadam, choć co rozumiesz przez relacje??? Jak ja opowiem coś to też forma relacji ; D Spoko nie ma sprawy - tylko co mniej więcej... Bo trochę tego jest. Może o ślubie znajomych, na który nas zaproszono. Albo o praniu w rzece hihi (ja nie umiem do tej pory - uzależnienie od pralki)... Z jakiej beczki mniej więcej, to będzie mi łatwiej. Pozdrawiam


coffee dołączył
09.04.2008

coffee 19:21 | 28.04.2008

Wróciłam właśnie z Madrytu wczoraj, dlatego dopiero teraz piszę. Poopowiadaj cokolwiek, wszystkiego warto posłuchać :) a co do relacji to miałam na myśli, że fajniej czyta się/słucha, jak opowiada ktoś swoje własne prywatne wrażenia, opinie, czy czyta jak te na podroze.pl, czy gdziekolwiek-po prostu coś takiego czyta się wg mnie fajniej niż "suche" info z przewodnika :)


dołączył

usunięty/nieznany 20:41 | 11.05.2008

Hmm z Madrytu - to mało Ci brakowało do mojego kochanego Maroka. A ja ogólnie zapomniałam o tym wątku, bo inne szczególnie o problemach z ocenami galerii były zawsze na przodzie. Wracając do tematu. Hmm co opowiedzieć. To może coś z Marakeszu. Ogólnie nie lubię tam gościć zbyt długo, a to ze względu na wysoką temperaturę i zaduch. Tam naprawdę trudno oddychać za dnia. Wieczory są znośne. W nocy już jest nawet fajnie. Ostatnim razem leciałam do Maroka z Berlina przez Madryt. Czekania na lotnisku nie należy do super fajnych jak się podróżuje samemu, ale stwarza możliwość poznania innych oczekujących. I tak oto w Madrycie czekając na check in - brudna posadzka, brak krzesełek i ja wtulona w mój plecak ; P - podchodzi do mnie ciemnoskóry gościu. "No tak" - myśłe - "samotna na lotnisku to zawsze jakiś facet podejść musi do niewiasty hhe". Rozmowa nawet była miła. Po angielsku oczywiście, bo z hiszpańskim u mnie cieńko. Oczywiście pytanie skąd jestem - no z Polski - ach z Polski. Znam Olisa Debe. On grał w waszej reprezentacji. - hihi świat jest mały i wszędzie o nas coś wiedzą. Nie wiem czy go znał na pewno, ale przynajmniej już nie przysypiałam nad plecakiem. A chciało mi się spać nieziemsko. Ogólnie jeszcze mnie zaprosił na kawe, ale podziękowałam grzecznie, bo check in nareszcie ruszył ; D
Ale to tylko takie wtrącenie ta historyjka. W sumie to jak już oddałam bagaż i mnie sprawdzili ruszyłam tam, gdzie trzeba było czekać na dalsze instrukcje. I tak na poczekalni siedziało kilka osób. Zapytałam czy też lecą tam gdzie ja i czy dobrze trafiłam itp.. Jednak przełom nastąpił jak jakaś Marokanka zaczeła wypytywać wszystkich o oznaczenie na bilecie. Zrozumiałam mało z tego co mówi, ale wiedział m o co chodzi mniej więcej i tłumacze... Ona ni w ząb angielskiego - tylko francuski, a z moim francuskim też lipa na dłuższą konwersację. Nagle odzywa się laseczka. Młoda francuska, przetłumaczyła to co mówię i było już dobrze. Zaczełyśmy rozmawiać, bo samolot miał opóźnienie - jakoś czas warto zabić. Dołączył się do nas jeszcze młody Brazylijczyk Rafaello studiujący w Portugalii. Razem wsiedliśmy do samolotu i tak cała podróż mineła na wspólnym poznaniu. Ona leciała do chłopaka, którego zna z Paryża ze studiów, a on leciał od tak poznać inną kulturę. O ile Blondin miała perspektywę na nocleg itp. to Rafaello jechał na "pałę". Trochę kasy i dobre myśłi. Ok za dnia to może i by sobie poradził, ale ko 1 nad ranem trudno o cokolwiek w Marakeszu. Pytam - "gdzie będziesz spał" - on na to - "jeszcze nie wiem". Po Blondin już przyjechał chłopak, po mnie Ahmed i Hamu. Blondin nie miała jak go przenocować, ale za to ja namówiłam moich znajmych, by go przyjeli. Nie było najmniejszego problemu. Tak oto spędziliśmy razem 4 dni w Marakeszu - Polka, Brazylijczyk i Marokańczycy hehehe. Oczywiście mnie zabijało słońce. Rafaello był przyzwyczajony do takich temperatur, ale i tak całe dnie spaliśmy, a w nocy szliśmy na targ w centrum Marakeszu. I oto na placu Djemaa el-Fna jak zwykle zawyżano ceny ehhe dla turystów. Ogólnie to jest tak, że turyści płacą więcej. To żadna tajemnica. Chcieliśmy zjeść rybę na tym właśnie placu. Brat Hamu poszedł do sprzedawcy i ustalił cenę - znacznie odbiegającą od tej w menu ;D. Dostaliśmy pyszne papu i ogólnie atmosfera super. Znajomi zaprosili mnie i Rafaello w ramach gościny, więc oni płacili. Zjedliśmy i podchodzi właściciel tego stanowiska. Mówi cene, ale ta jest za wysoka. Nic nie kumam, bo arabskiego w szkole nie miałam, a tamazight jeszcze nie znam na tyle. Rafaello to samo. Ahmed mi coś tam tłumaczy, ale rozmowa przebiega dość burzliwie, a jednak spokojnie? - wszyscy się uśmiechali, ale było słychać, że coś nie gra. Marokańczycy mają specyficzne podejście do siebie i sposób w jaki ze soba rozmawiają, a nawet ich kłótnie mnie zawsze zaskakuja. Zapłacili za dużo - czyli jak by byli turystami wg menu. Tak mi to przedstawił Ahmed. Co się stało? Otóż okazało się, iż gdyby to tylko oni zamawiali - łącznie z Rafaellem, bo on też przypominał Marokańczyka na swój sposób - to zapłacili by normalnie, czyli mniej - tak jak sie umówili. Problem powstał, gdy pan sprzedajacy rybkę zobaczył MNIE już po fakcie. Doszedł do wnisosku, że skoro oni zadają się z turystką to muszą mieć kasę, bo pewnie ja ją mam , czyli kwitek tak jak reszta przybyszy z innych krajów. Tak to można w skrócie opisać. No cóż bywa - ja na rodowitą Marokankę nigdy wyglądać nie będę, więc muszę się z takim czymś liczyć. To jedna z tych moich historyjek, których w przewodnikach nikt się nie znajdzie. Ale może jeszcze coś na koniec ehhehhe... Ten sam plac, kilkanascie tygodni później. Moi znajmi z Polski przyjechali do nas. Wszystko było by ok, ale... Podstawowa zasada na tego typu wyjazdach do krajów takich jak Maroko -
ZAWSZE MYJ RĘCE!!!!!!!!!!!!
PIJ WODE TYLKO BUTELKOWĄ!!!!!!!!
MYJ WSZYSTKO CO JESZ!!!!!
ZAWSZE MYJ RĘCE!!!!!!!!!!!!
ZAWSZE MYJ RĘCE!!!!!!!!!!!!
I ZAWSZE MYJ RĘCE!!!!!!!!!!!!
Miał w tym sporo racji. A jak sądzisz , że to nie dla ciebie, bo ty jesteś kozak i chcesz pokazać jaki to ty nie jesteś mistrz przetrwania - ok zrób inaczej, ale nie zdziw się, że rozwolnienie cię dopadnie wcześniej czy później i to takie, o którym ci się nawet nie śniło hehehe... Moja koleżnaka niestety nie przestrzegała tych prostych zasad. Skończyło się to średnio dla niej. Wróciliśmy z Atlasu. Tam już właśnie zaczęła się jej nieszczęsna passa. Byliśmy na placu Djemaa el-Fna, a tu nagle zonk i koleżnaka nie może wytrzymać z przyczyn raczej oczywistych wszystkim. To idziemy do restauracji. Ona wstaje i mówi, że zaraz wróci - mały wypad do wc. My zamawiamy coś do picia. Pani przy WC pokierowała ją do tej lepszej dla turystów, bo była też taka dla Marokąńczyków, ale tam to by chyba umarła. A tu normalne europejskie kolipki z.about.com/d/goafrica/1/0/g/A/sqauttoilet.jpg  > I tak kilka kursów zaliczyła. Nie było z nią dobrze. Jakoś po 5 kursie miła pani przy WC dała jej karteczkę, na której po arabsku napisała nazwę jakiegoś leku i wytłumaczyła po francusku, gdzie jest apteka. Tak to się kończą wypady niektórych. Może to nie były mega opowiastki, ale przynajmniej prawdziwe i jak by nie patrzeć wspominamy je do dziś ehehehehehee, a i w przewodnikach nie zagoszczą... Acha - koleżanak czuję się już dobrze. Jedynie się trochę bardzo odwodniła i po powrocie do Polski wylądowała w szpitalu. Ale żyje i ma się dobrze. Sorry, że może zbyt... drastyczne jak dla niektórych, ale takie rzeczy się zdarzają. Coffee - może jeszcze coś chcez wiedzieć. Pozdrawiam


dołączył

usunięty/nieznany 20:44 | 11.05.2008

Ach jakoś dziś mi te dwie opowiastki się przypomniały, ale były też fajniejsze momenty. To tak dla ścisłości.



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2016 Globtroter.pl