Forum dyskusyjne

Sprawdzony organizator safari - KENIA

kategoria podróże po świecie

kraj Kenia

ashka dołączył
24.07.2006

ashka 18:50 | 06.07.2008

Czesc,
czy ktoś z Was może polecić dobrego organizatora safari w Kenii?
Jak na razie na forum znalazlam tylko ten adres: www.jtsafari.pl/ 
Napisalam do nich, ale kwota 285 FUNTÓW(!) od osoby za trzydniowe safari
wydaje mi sie troche (o ile nie bardzo) przesadzona...
A może sie myle?

Ktos przeżył na własnej skorze i moze cos sensownego polecic?
Slyszałam o cenach (tam na miejscu) oscylujących w granicach 150 - 250 dolarow/trzydniowe/osoba

Chodzi o Tsavo West / Est / Amboseli

Z gory dzieki za odpowiedz


swift dołączył
27.02.2007

swift 21:21 | 06.07.2008

Ktoś wprowadził Cię w błąd - zapewne nigdy tam nie był.Trzydniowe Amboseli,Tsavo kosztuje 400-450$ i żadne lokalne biuro nie sprzeda safari taniej.Przecież w cenie są bilety wstępu do parków , wyżywienie 3x dziennie,transport ,przewodnik i wysokiej klasy lodge.
Dwudniowe safari to 300-400$.
Byłem w Kenii dwukrotnie i korzystałem z usług biur lokalnych i biur podróży organizujących wyjazd.
Podane ceny obowiązywały w marcu
www.bujanowicz.info 


amermen dołączył
12.06.2007

amermen 00:11 | 07.07.2008

"wysokiej klasy lodge" rzeczywiscie tyle kosztuje, ale mozna wybrac opcje z noclegiem w namiotach i jest 200 USD taniej. A namioty sa solidne z betonowa podloga i lozkami. Trzeba tylko miec spiwor lub wypozyczyc za oplata.


Promyczek dołączył
11.01.2009

Promyczek 10:50 | 21.01.2009

hej, czy udalo Ci sie wykupic wycieczke safari w rozsadnej cenie? bede wdzieczna za informacje i namiary. lece za m-c:)


kofinka dołączył
04.02.2010

kofinka 10:06 | 14.03.2010

Cześć, korzystaliśmy w Kenii z usług lokalnego oragnizatora - Kennedy`ego. Byliśmy zachwyceni, nawet w Europie rudno liczyć na tak sprawną i perfekcyjną organizacja. Wszelkie zmiany z naszej strony - hakuna matata (nie ma problemu). Wszyscy w Kenii mówią płynnie po angielsku, więc naprawdę polecam korzystanie z usług lokalnych organizatorów- są lepsi i tańsi. Ceny ZAWSZE są do negocjacji. Ja polecam: www.kennedy-safaris.com.  Było super (byliśmy w Masaai Mara, a później też w Kisite Marine Park)


Agucha dołączył
17.02.2008

Agucha 15:49 | 29.03.2010

Witaj Kofinko,

bede wdzieczna za informacje ile płaciliście za safari i kiedy je wykupowaliscie na mijescu czy w Polsce?


malena dołączył
23.06.2009

malena 08:41 | 30.03.2010

Ja zdecydowanie moge polecic AUSTRALKEN. Bylam z nimi w pazdzierniku na 7 dniowym safari. Organizacja bez zarzutu.


łazik dołączył
09.11.2009

łazik 20:52 | 07.08.2010

właśnie wrociliśmy z 7 dniowego safari (samburu, nakuru, masai mara) i zdecydowanie polecamy australken tylko i wyłącznie. zippy jest swietna! wszystko zorganizuje a jprzewdnicy Mwai, Mwangi i Mwita są na prawdę fachowcami Pozdrawiamy


LanaMaverick dołączył
27.02.2010

LanaMaverick 13:04 | 30.03.2010

Wskocz sobie na www.romeks.pl/wakacyjne/ 
i skontaktuj się z Andrzejem Przełuckim (tel. 609 293 700 email: andrzej@romeks.eu). Romeks Wakacyjne to biuro pośrednictwa (nie podróży!), mają umowy bezpośrednio z właścicielami domów, czy organizatorami właśnie safari. Skontaktuj się, a wyszukają Ci ciekawą ofertę w przystępnej cenie. I na 100% są w stanie załatwić safari w Tsavo.


senia dołączył
20.06.2008

senia 10:33 | 03.08.2011

Sorry, że tak na wprost - ile zapłaciłeś za to safari? w ile byliście osób w samochodzie? Czy za wstępy do parków płaci się jednorazowo przy wjeździe czy za każdy dzień pobytu?
pozdr


Ania___2222 dołączył
26.07.2010

Ania___2222 21:44 | 26.07.2010

Byłam na 10-dniowym safari z biurem Kennedy safari,
Nie jesteśmy z zadowolone z usług Kennedy’ ego. Nie wiem jak to możliwe że biuro Kennedy’ego ma tyle pozytywnych komentarzy… Plan naszego safari był taki:
Dzień 1: Nairobi. Odpoczynek po podróży i nocleg w posiadłości żyraf (www.giraffemanor.com) Cały czas ma się kontakt z żyrafami, karmi się je, głaszcze, zdjęcia itd.
Dzień 2:Nairobi. Daphine Sheldrick's sierociniec dla słoni i nosorożców w Nairobi National Park, dom Karen Blixen, autorki "Pożegnania z Afryką"- w środku jest muzeum związane z filmem.Nocleg w lodgy Macushla House.
Dzień 3: Wodospady Thompsona, Jezioro Nakuru
Nocleg w lodgy Mbweha camp.
Dzień 4: Jezioro Nakuru/Jezioro Bogoria & Jezioro Baringo
Jezioro Bogoria-zdjęcie na równiku, gejzery wyrzucające wodę nawet do kilku metrów w górę oraz liczne stada flamingów.
Jezioro Baringo-miejsce słynie z rekordowej ilości gatunków ptaków. Nocleg w lodgy nad jeziorem- Roberts camp.
Dzień 5: Jezioro Baringo/Jezioro Naivasha
Po śniadaniu 2-godzinny rejs łodzią motorową po jeziorze Baringo. Przejazd nad jezioro Naivasha, nocleg w lodgy Olerai House.
Dzień 6:Przejazd do Masai Mara i safari.Nocleg w Royal Mara Safari Lodge.
Dzień 7,8,9:safari w Masai Mara, wizyta w wiosce masajskiej, safari balonem nad Masai Mara-noclegi w Royal Mara Safari Lodge.
Dzień 10:przelot samolotem do Diani Beach.Transfer do hotelu-Baobab Beach Resort .
Dzień 11,12,13,14-wypoczynek w hotelu. Opcjonalna wycieczka łodzią na wyspę Wasini.
W 1 dzień po odebraniu nas z lotniska Kennedy nie wiedział o tym, że zakwaterowanie w Posiadłości Żyraf (Giraffe Manor) jest możliwe od godz. 11.00. Przyjechaliśmy tam o 9.00 i właściciel poinformował , że nie może nas zakwaterować, bo od 11.00 a wszystkie pokoje są zajęte. Zmęczone podróżą pojechałyśmy więc do domu Karen Blixen. Kierowca Kennedy’ego ( bo jechało z nami 2-óch: Kennedy + kierowca) nie znał drogi do Karen, kilkakrotnie się gubił, mimo że pytał ludzi jak tam dojechać… w Końcu dojechaliśmy jakoś na miejsce. Po domu Karen Blixen zabrał nas do Centrum Żyraf (Giraffe Center), czego nie miałyśmy w programie,fajne miejsce, warto odwiedzić, byłyśmy tam krótko i on zapłacił za wstęp. Potem jak jechaliśmy do Posiadłości Żyraf mówił, że tego nie było w programie i on zapłacił ze swoich pieniędzy za wstęp… (my go nie prosiłyśmy, żeby tam jechać, sam nas tam po prostu zabrał) Jakby oczekiwał,że mamy mu oddać tą kasę za bilety. W każdym razie co się okazało na miejscu-w Giraffe Manor: rozmawiałyśmy z bardzo miłymi gospodarzami tego miejsca, Anglikami, którzy poinformowali nas, że jeśli ma się wykupiony nocleg w Giraffe Manor, wtedy wizyta w Centrum Żyraf jest za darmo!!!(jest to ten sam obszar tylko inne wejście) Na następny dzień poinformowałam o tym Kennedy’ego, że nie musiał płacić, bo wstęp i tak miałyśmy za darmo,na co on odparł:”Ale to nieważne,bo ja już zapłaciłem za to z moich pieniędzy itd.”-generalnie gadka taka jak dzień wcześniej, chciał żeby mu za to kasę oddawać.
W 2-gim dniu miałyśmy w planie sierociniec dla słoni i nosorożców Daphne Sheldrick .Anglicy z Giraffe Manor poinormowali nas, że jest on czynny dla turystów wyłącznie w godz 11.00-12.00.Kennedy oczywiście nie miał o tym pojęcia-czekaliśmy pod wejściem prawie godzinę, żeby otworzyli. Wyjaśnił nam, że „okazało się że otwierają dopiero o 11.00 i musimy poczekać”. Nic wcześniej nie sprawdził oczywiście. Po wizycie w sierocińcu nie miałyśmy już nic w planie bo dom Karen zrobiłyśmy w dzień przyjazdu. Zapytałyśmy Kennedy’ego czy możemy pojechać do Muzeum Narodowego w Nairobi. On stwierdził, że droga w 1 stronę zajmie 2 godziny czasu i odmówił, chociaż bardzo go o to prosiłyśmy. Twierdził też, że benzyna jest bardzo droga i że tego nie było w programie- i tu pokazał nam wydrukowany program wycieczki.Zabrał nas na lunch a potem do Macushla House, a było ok. godz 13.30. Gospodyni w Macushla House, Anglielka, zamówiła dla nas taxi, 40 dolarów w obie strony,dojechałyśmy w 35 minut do muzeum w Nairobi. Poza tym Kennedy zapewniał nas jeszcze jak byłyśmy w Polsce,że wszystkie posiłki są w cenie a płacimy tylko za napoje. Otóż okazało się,że za kolację w Macushla House musimy płacić same. Zapłaciłyśmy więc 40 dolarów.
W 3-cim dniu zapytałam więc Kennedy’ego czemu musiałyśmy płacić za kolację, skoro miało to być w cenie, on udawał zdziwionego, twierdził, że nie tak miało być, że nas tam oszukali,że miało być w cenie, on nie wie dlaczego.(to ciekawe dlaczego zabrał nas wcześniej na lunch-gdyby posiłki w Macushla House były w cenie, to jadłybyśmy lunch już tam a nie że on zabiera nas do restauracji i płaci za to osobno, także według mnie kłamał i oszukiwał nie po raz pierwszy i ostatni). W 3-cim dniu mówił że jesteśmy bogate jak Rosjanki, że mamy bardzo drogie safari, bardzo drogie lodże i pytał kim jest mój ojciec. Zgadywał, ale nie trafił. Nie był zbyt zadowolony, że go zbyłam i nie powiedziałam. Wypytywał, czemu tato dzwonił do niego z różnych nr telefonów, wypytywał, czemu kierunkowy jest +49 skoro jesteśmy z Polski. Do tego twierdził że z wykształcenia jest inżynierem, ale nie pracuje w zawodzie, że ukończył studia. Nalegał,aby wpłacić mu całość pieniędzy (zaliczkę przelaliśmy jeszcze z Polski na jego konto) tzn 5400 dolarów. Chciałyśmy wpłacić mu połowę pieniędzy a drugą połowę w Masai Mara. Nie zgodził się na to, twierdził, że w Masai Mara nie ma żadnego banku i musi mieć pieniądze już teraz,żeby wpłacić do banku. Zapłaciłyśmy mu więc calość pieniędzy i prosiłyśmy o pokwitowanie, potwierdzenie, że przyjął tyle pieniędzy. Powiedział, że wypisze nam, potem …Pieniądze do banku wpłacał nie on, ale kierowca-Kennedy został z nami w samochodzie. Bilety wstępów do parków też kupował kierowca i generalnie on wszystko załatwiał.
W 4-tym dniu cały czas wchodził nam w zdjęcia, jak robiłyśmy, bo on nie ma swojego aparatu, a chce mieć reklamę swojego „biura”…Było to dość denerwujące, jedno zdjęcie można z nim mieć ale nie co drugie!!!!!W 4-tym dniu miałyśmy spać w Roberts Camp nad Jeziorem Baringo. Kennedy zmienił miejsce naszego zakwaterowania na Island Camp, bez naszej wiedzy i pozwolenia. Po prostu zawiózł nas w inne miejsce, nic nie mówiąc. Gdybyśmy nie wiedziały, jak wygląda Roberts Camp,to nawet byśmy się nie zorientowały,że zawiózł nas w inne miejsce.Zapytałam go czemu nie Roberts Camp. A on”Roberts Camp jest zamknięty”(„Roberts Camp is closed”).Do tego powiedział,że on płaci za przejazd łódką po jeziorze dziś,więc my zapłacimy jutro.W programie miałyśmy 2-godzinny przejazd motorówką po Jeziorze Baringo. Przejazd, który on twierdził,że opłacił, trwał 10 minut!!!!! Island camp mieści się na małej wyspie na środku Jeziora Baringo. Gdy dotarłyśmy na miejsce zapytałam recepcjonistki w Island Camp, ile kosztuje przejazd łódką. A ona na to, że jest zawarty w cenie, jeśli już się śpi w Island Camp. Także znowu nas oszukał i okłamał!!!Zapytałam też, czy Roberts Camp jest teraz zamknięty. A ona na to, że nie, że jest otwarty!!!! Zaczęłyśmy się bać nie na żarty, tym bardziej, że wpłaciłyśmy mu wszystkie pieniądze a on nie dał nam żadnego pokwitowania. Same opłaciłyśmy sobie przejazd motorówką po Baringo, który trwał 1,5 godziny za 30 dolarów-to on powinien za to płacić, to było w programie. Napisałam mu sms, żeby naszykował potwierdzenie, że wpłaciłyśmy mu tyle pieniędzy i że wiemy o tym, że Roberts Camp jest otwarty. On na to odpisał, żebyśmy się nie martwiły, że on będzie z nami do końca safari i że wyjaśni nam jutro. Napisałam mu wtedy, że jeśli zmieni jeszcze cokolwiek z programu safari to wystawimy mu negatywną opinię na polskich forach internetowych, na tripadvisorze i na jego stronie. Wtedy odpisał, że już nic nie zmieni. Teraz wiemy już z moją mamą jak on to zrobił-gdy wpłaciłyśmy mu całość kwoty, on stwierdził, że jeszcze wyciągnie z nas trochę kasy i dlatego po tym jak mu zapłaciłyśmy zmienił rezerwację z Roberts Camp, który nie jest na wyspie na środku jeziora-na Island Camp, żebyśmy płynęły tam łódką, która jest w cenie i żeby wmówić nam, że to on za to zapłacił. Kolejne pieniądze dla niego w kieszeni, bo 1.5 godzinny przejazd łódką był już przez nas opłacony w programie. Po tym jak mu zapłaciłyśmy całość kasy, on i ten jego kierowca bardzo dużo gadali przez komórki, podejrzewamy, że właśnie wtedy zmienili rezerwację. On traktował to jako coś normalnego, że zmienił nasze miejsce zakwaterowania i nie sądził, że będzie musiał się z tego tłumaczyć!
W 5-tym dniu oczywiście nie dał nam potwierdzenia, że wpłaciłyśmy tyle pieniędzy, twierdził, że jeszcze nie wypisał, że wypisze później. Powiedziałam mu, że recepcjonistka w Island Camp poinformowała mnie, że przejazd łódką jest za darmo jeśli się śpi w Island Camp. On na to że ona jest biedna i dlatego kłamie. Wszyscy ludzie w tym regionie są biedni i dlatego kłamią. Nie wiem jaki cel miałaby ona, żeby kłamac w tej sprawie, to on znowu kłamał… Teraz twierdził, że” Roberts Camp was closed when he was making the reservation”. Powiedział, że była jakaś wichura, huragan w tym regionie i że Roberts Camp było zamknięte, że pokazywali to w telewizji i pisali o tym w gazetach i nie było wiadomo, czy otworzą na nasz przyjazd… Twierdził też że ja w programie safari napisałam mu że albo Roberts Camp albo Island Camp! Teraz to sprawdziłam, nic takiego mu nie pisałam, miało być tylko Roberts Camp. Do tego skarżył się, że on z kierowcą musieli spać w fatalnych warunkach nad jeziorem Baringo, w pokoju gdzie nie było drzwi, jak to opisał. Zabrał nas nad Jezioro Naivasha i kazał płacić 40dolarów od osoby za 1.5 godzinny przejazd łódką. Spytałyśmy go czemu tak drogo skoro po Jeziorze Baringo zapłaciłyśmy po 15 dolarów od osoby, razem 30 też za 1,5 godzinny przejazd łódką. On na to, że ta łódka tutaj na jeziorze Naivasha to duża łódź, że jest o wiele większa od tamtej. Oczywiście była takich samych rozmiarów-znowu wziął kasę dla siebie… potem miał nas odwieźć do Olerai House, gdzie miałyśmy mieć lunch, kolację i nocleg. Kierowca cały czas narzekał, bo myśleli, że będzie się tam jechało ok. pół godziny, a jechało się godzinę. Nie rozumiemy języka Suahili, ale po jego minie, gestach i wyrazie twarzy widziałyśmy, że jest bardzo niezadowolony i że znowu narzeka na nas i nasz wybór. Gdy w końcu dotarliśmy na miejsce, stwierdził, że to bardzo trudne safari i że będzie po nim wykończony.
W 6-tym dniu znowu uskarżał się, w jakich to złych warunkach musiał przez nasz wybór spać…
Potem w Masai Mara miałyśmy mieć lot balonem, więc spytałam go z jakiej lodży będzie-nie wiedział. Pytał się kierowcy. Następnie spytałam Kennedy’ego o śniadanie z szampanem po wylądowaniu-nie miał pojęcia o czym mówię-odparł, że spyta się w naszej lodży czy otrzymamy śniadanie! Także w ogóle nie wiedział, o co chodzi. Generalnie w ogóle nie potrafił odpowiadać na nasze pytania o zwierzęta itp., nie jest kompetentny. Do tego wmówił nam, że w skład Wielkiej 5- BIG 5-wchodzi m.in. gepard-cheetah. Dopiero Polacy spotkani w holetu Baobab uświadomili nam, że nie gepard ale leopard. Nie widzieliśmy leoparda-chciał wmówić nam, że widziałyśmy Wielką 5, żeby dostać duży napiwek, to oczywiste. Przed lotem balonem nie powiedział nam, że trzeba wziąć koniecznie nakrycie głowy-wszyscy oprócz nas mieli czapki z daszkiem, a mnie cały czas bolała głowa od gorąca ognia tego balonu-nigdy wcześniej nie leciałam balonem i uważam, że obowiązkiem przewodnika jest poinformować o czymś takim. Poza tym powiedział, że zabiorą nas z lodży o 5.00 rano, a zabrali nas o 4.30-dobrze że wstałyśmy wcześniej, bo inaczej byśmy nie zdążyły.
Naprawdę po tym safari mam go tak dość że szok-facet oszust i naciągacz. W przedostatni dzień, przed wręczeniem mu napiwku, przysiadł się do nas przed kolacją i zaczął opowiadać, ile to on klientów stracił, przez to, że pojechał z nami na 10-dniowe safari. Że nie może przez to odpisywać na maile z prośbami o safari, a dostał ich już 8, że to było bardzo trudne safari i że musiał spać w tragicznych miejscach…-wszystko po to, żeby wyciągnąć duży napiwek. Oczywiście musiałyśmy płacić osobno dla niego a osobno dla kierowcy-także zapłaciłyśmy 2 napiwki. Wszystkie inne busy safari, które spotkałyśmy po drodze, miały tylko 1 przewodnika-kierowcę. W przedostatni dzień kierowca skrócił nam safari, widziałyśmy to. Jechał z nami w busie przewodnik z naszej lodży i kierował kierowcę, gdzie ma jechać, bo oni w ogóle nie znali tego terenu. Więc ten przewodnik z lodży, John, pokazuje kierowcy, że ten ma skręcać w lewo a ten że nie i jedzie prosto, już do lodży….widziałysmy po minie Johna że był zdziwiony i niezadowolony, 2 razy powtarzał mu,że ma skręcać… poza tym olbrzymia, ogromna różniaca między zachowaniem i wiedzą przewodnika z lodży- Johna, też Kenijczyka, a zachowaniem i wiedzą tych 2. John, przewodnik z lodży miał dużą wiedzę o zwierzętach i powiedział, że możemy go o wszystko pytać, był bardzo miły, uśmiechał się do nas, podtrzymywał rozmowę i generalnie z nami gadał. Kennedy wolał gadać z kierowcą niż z nami a w suahili a dość często używali słowa „mzungu”, więc pewnie gadali o nas. Gdy pytałam o coś Kennedy’ego, odpowiadał zdawkowo, niedokładnie, krótko i nadal kontynuował rozmowę z kierowcą. Także nie czułyśmy się komfortowo w takich warunkach, tym bardziej, że widziałyśmy np. na postojach, że inni turyści mają profesjonalną obsługę, taką jak John z naszej lodży. A jeśli chodzi o banki w Masai Mara, to okazało się, że przy wjeździe było ich pełno. Znowu nas okłamał! Od kierowcy Kennedy’ego śmierdziało strasznie potem, co cały czas czułam w busie, bo siedziałam za nim.
Gdy byłyśmy Z Kennedy’m w Masai Mara, przyleciał do Kenii inny klient Kennedy’ego-Polak. Rozmawiałam z nim kilkakrotnie jeszcze w Polsce. Kennedy obiecał mu, że wyjedzie po niego na lotnisko… tylko, że w tym czasie był z nami, więc nie mógł tego zrobić… wysłał więc po niego kierowcę, także już w pierwszy dzień Kennedy miał aferę, bo ten Polak miał pretensje i był zaskoczony, że Kennedy nie przyjechał na lotnisko. Potem, w hotelu Baobab, spotkałyśmy go i długo rozmawiałyśmy z nim na temat safari. Powiedział nam, że Kennedy zapewniał go jeszcze 1 dzień przed jego wylotem z Polski, że go odbierze z lotniska.( a wiedział już od dawna że będzie z nami…)!Polak na koniec safari zapłacił w biurze WT safaris ..Rachunek wystawili na WT safaris. Gdy spotkał Kennedy’ego osobiście na koniec safari w biurze WT safari-odniósł negatywne wrażenie „cwaniaczek taki,to się wyczuwa, jaki człowiek jest”-tak ocenił Kennedy’ego .
Biuro Kennedy’ego formalnie nie istnieje-jeździ busem biura WT safari, rezerwacje robi na biuro WT safaris, rachunki na WT safari, woda mineralna w busie z plakietką WT safari…. Biuro w którym był Polak i my również nie miało nigdzie nazwy Kennedy safari, ale wyłącznie WT safaris. A stronę internetową w Kenii może mieć każdy. WT safaris to biuro angielskie, ma stronę w internecie i mieści się w Londynie i w Ukundzie też ma siedzibę, obok biura Julius safari. WW Internecie jest oficjalna lista biur podróży kenijskich zajmujących się safari i nie ma na niej Kennedy’ego.
Kennedy chwalił się nam, że w listopadzie organizuje safari dla Polaków 1tydz w Kenii 1 tydz w Tanzanii i 1 tydz Zanzibar. Spytałyśmy go, czy może organizować safari w Tanzanii, on na to, że ma tam kolegów i że zorganizuje. Wcześniej dzwoniłyśmy do Juliusza i pytałyśmy go czy safari w Tanzanii jest możliwe z nim, on odpowiedział, że nie, bo cofnięto mu pozwolenie na safari w Tanzanii, także odmówił tutaj organizacji. Rozmawiałyśmy o tym z innym Polakiem, on odpowiedział, że pytał się swojego kierowcy, czy oni mogą organizować safari w Tanzanii i ten kierowca odpowiedział, że nie mogą, nie mają pozwolenia. Także Juliusz uczciwy a ten znowu kręci- dla kasy. Biedny ten Polak, co z nim jedzie w listopadzie… może na granicy z Tanzanią okaże się że koniec safari lub Kennedy odda go do innego biura, tanzańskiego, nie wiadomo jakiego… Dla Kennedy’ego wszystko jest możliwe i jest „no problem” , tylko na miejscu okazuje się, że jest problem.
W hotelu Baobab zapytałyśmy się menadżera, czy przebywają obecnie w tym hotelu jacyś inni Polacy. Odparł, że nie. Poinformowałyśmy o tym Kennedy’ego a on na to, że menadżer nas kłamie i ukrywa tych Polaków przed nami.
W ostatnim dniu pobytu w hotelu Baobab pojechałyśmy taksowka do WT safari w Ukundzie po rachunek za safari. Na miejcu, w biurze, nigdzie nie ma napisu „Kennedy safaris”!!! Pisze WT safari i jest to biuro WT safari. Coś takiego jak Kennedy safari istnieje tylko jako strona internetowa…Kobieta zdziwiona powiedziala ze wystawi rachunek ale musimy poczekac na szefa. Szef wysłuchał nas ,wizytowke Kennedego obracal w palcach(pokazałyśmy mu)jakby ja widzial pierwszy raz. Powiedzial ,ze każdy może sobie zrobic wizytowki i strone w Internecie i że on nie może nam wystawic rachunku. Powiedzialysmy ,ze po powrocie złożymy skargę do Londynu do głównej siedziby biura. Odmowił wystawienia rachunku, twierdził że biuro WT safari i Kennedy to 2 różne oddzielne biura.Do hotelu odwiezli nas busem WT safaris. Po godzinie w hotelu zjawil się Kennedy ,wystawil rachunek na WT safaris. Pokazalysmy mu rachunki za kolacje i wycieczke lodka. Z wielkim oporem oddal pieniadze. Prosil ,żeby nie wystawic mu zlej opini w Internecie. Na lotnisko zabrałyśmy się z niemieckim biurem (25 dolarow za 2os.),bo mialysmy dosyc Kennedy’ego.
Przed naszym wyjazdem do Kenii Kennedy napisał nam, że bardzo nas prosi, żebyśmy przywiozły mu z Europy telefon komórkowy, bo on ma stary i zepsuty a w Kenii nie ma dobrych… Twierdził, że da nam w zamian za to prezent w Kenii. Dałyśmy mu 3 używane telefony i 1 praktycznie nowy. Oczywiście nic nam nie dał. Rozmawiałyśmy z kobietą z Nowego Jorku, która pracuje w Kenii od 3 miesięcy-powiedziała, że w Kenii są normalnie dostępne nawet najnowsze modele telefonów komórkowych a jak usłyszała wszystko co on robił, to powiedziała, że facet niezły oszust. Turystki z Niemiec, które słyszały naszą rozmowę, powiedziały, że żądałyby zwrotu pieniędzy, bo jego zachowanie jest niemożliwe do przyjęcia.
Przed wyjazdem do Kenii pytałam Kennedy’ego w jakiej walucie można płacić za napoje w lodżach. Odpisał, że tylko w szylingach kenijskich i żeby wymienić u jego kolegi( w Kenii okazało się, że można płacić w : dolarach, euro, szylingach kenijskich lub kartą!!!!!!) Wymieniłyśmy na lotnisku. Jak zobaczył że płacimy szylingami to spytał zdziwiony, gdzie wymieniłyśmy i nie był zbyt zadowolony, to muszę przyznać.
Nie wiem jacy Polacy wystawili mu te pozytywne opinie, które ma na swojej stronie. Myślę że zadowoleni byli ludzie, którzy byli na krótszym safari i w ogóle nie poznali Kennedy’ego np. safari samolotem 2 lub 3-dniowe w Masai Mara. Kennedy twierdzi, że najczęściej ma 2 lub 3-dniowe. Z Kennedy’m jeżdżą też często osoby, które w ogóle nie mówią w języku angielskim. One na pewno będą zadowolone, bo nawet nie mogą go o nic spytać. On mówi, że dzieci piszą za nich maile, oni przyjeżdżają i po angielsku nic. Kennedy twierdzi też że biuro prowadzi już od 10 lat!!!!(ciekawe jak studia ukończył)
Aha! Z Polski robiłyśmy przelew pieniędzy na jego konto-nie podał nam numerów BIC i IBAN, nie miał pojęcia, co to są za numery, nie wiedział, że są one konieczne do wykonania międzynarodowego przelewu… długo mu tłumaczyliśmy o co chodzi-nie rozumiał. W końcu skontaktował się ze swoim bankiem i podał nam…. 2 numery razem, jako 1 numer!!!! Znowu musiałam tłumaczyć mu, że są to 2 zupełnie oddzielne numery itd. itp. Drugi raz skontaktował się z bankiem i w końcu podał poprawnie. Już po tym powinnyśmy zrozumieć, jaki on jest, ale przekonały nas opinie Polaków w Internecie….
Zdecydowanie odradzam korzystanie z usług Kennedy’ego, bo niestety nie jest profesjonalistą a się za takiego uważa…


caro.m7 dołączył
27.04.2011

caro.m7 21:06 | 27.04.2011

Wróciłam miesiąc temu z Kenii. Jeżeli interesują kogoś wycieczki fakultatywne, to zdecydowanie polecam wykupienie ich na miejscu u chłopaków z plaży. Są uczciwi, znają się na rzeczy i są o wiele tańsi od biur podróży (wycieczki oferowane przez rezydentów). Oczywiście nie należy ufać każdemu, ale z własnego doświadczenia mogę polecić jednego, którego mi także polecono. Nie należy do najtańszych, ale po drobnej negocjacji można uzyskać zadowalającą cenę. Jest naprawdę w porządku, rzetelnie podchodzi do klientów, najczęściej organizuje wyjazdy w małych, kameralnych grupach. Nazywa się Rama i najczęściej można go spotkać pod hotelem Bamburi Beach koło Mombasy. Tam wszyscy się znają, więc jak popytacie na pewno się znajdzie :) W razie pytań lub chęci uzyskania namiarów do Ramy piszcie na maila: caro.m7@wp.pl. Chętnie poopowiadam więcej o Kenii :)


sp9hzx dołączył
12.02.2006

sp9hzx 22:02 | 07.07.2013

Skąd to wszystko wiesz?
Masz schizy albo robisz dla Itaki czy czegoś takiego.
Że też komuś chce się tyle bzdur wypisywać.Prze takie durne posty forum ro bi się nieciekawe i mało wiarygodne
A może i wcale nie byłaś w Afryce?
Idź się leczyć !!!


KasiaMorena dołączył
07.04.2011

KasiaMorena 12:50 | 05.05.2011

Witam !
Zdecydowanie polecam korzystanie z usług Rashida Zahran. Byłam w Kenii (Diani Beach, Hotel Southern Palms Beach Resort) na tygodniowym pobycie z końcem marca 2011 i korzystając z porad na forum zamówiłam 2-dniwe safari w Tsavo East u Rashida. Bez najmniejszego problemu uzgodliliśmy sobie wszystko drogą emailową w jęz. angielskim (Rashid włada biegle jęz. francuskim, ale jego znajomość jęz.angielskiego jest również b.dobra). Odpowiedź na moje pytania otrzymywałam praktycznie natychmiast. Cenowo zapłaciliśmy o 80 USD mniej od propozycji Rezydenta w hotelu, a przy tym byliśmy sami w busiku, co polecacam gdyż jest to w przypadku safari rzecz bezcenna. Nocowaliśy w Voi Wildlife Lodge. Co prawda Rashid nie mógł być naszym przewodnikiem, gdyż w tym czasie był na innym safari, ale pojechał z nami super kierowca -przewodnik o imieniu Beka. Poznaliśmy także przy okazji i trzeciego drivera-guida o imieniu Mwinyi-Juma - równieź sympatyczny i b. kontaktowy człowiek.
Podaję kontakt emailowy do Rashida: rmazrui@hotmail.com Rashid jest obecny na Facebooku oraz na otwartej dla wszystkich Facebookowej stronie Safaru Au Kenya - można tam pooglądać zdjęcia z safari z jego udziałem. Raz jeszcze polecam jego usługi. Pozdrawiam :-)


martitek dołączył
13.01.2012

martitek 23:26 | 27.03.2012

Zdecydowanie polecam Kennedego. Solidne biuro, wszystko ustalone. Dba o klineta, przyjechał do nas pod hotel, zawiózł do biura, omówiliśmy szczegóły, zaliczka itd. Rano przyjechał po nas, życzył udanego safarii i iezpomnianaych wrażeń. Na Safarii wszystko zgodnie z planem, fajny kierowca. Super noclegi. I ceny przystępne. Jak wracaliśmy zadzwonił do nas czy jesteśmy zadowoleni i czy wszystko ok. Zdecydowanie polecam, na pewno wrato Solidna firma.


Dyzio1111 dołączył
11.11.2012

Dyzio1111 18:00 | 11.11.2012

bede wdzieczna za informacje ile płaciliście za safari i kiedy je wykupowaliscie na mijescu czy w Polsce?


darko dołączył
12.01.2014

darko 23:51 | 12.01.2014

Zdecydowanie polecam Franco Kilonzo!!!. Bylismy na 2 dni Safari w Tsavo East, nocleg w Red Elephant Lodge, wszystko All. Obsluga imprezy super. Kierowca Paul, rozmowny, pomocny itd. Franco organizował tez rejs na wyspe Wasini. Płacilismy za dwie imprezy na początku, przed wycieczkami. Warto mu zaufać. Po safari Franco był bardzo pomocny. Zajmował sie nami i był gościnny. Pokazał nam miejscowość Ugunda (tam mieszkalismy kilka nocy), zawiozł nas tu i tam a na koniec pomógl na szybko obskoczyć Mombasę (plus dowiozł na lotnisko). Szczerze polecam tego faceta. Jest normalnym czlowiekiem nie patrzącym tylko i wyłacznie na dolary, które ma dostać. Pomoc miejscowych tam na miejscu bardzo się liczy. Pozdrawiam podrózników :-) Jeżeli chcecie info -prosze o kontakt: masujedarek@wp.pl


darek05 dołączył
21.03.2014

darek05 14:23 | 02.04.2014

Witam
Właśnie wróciłem z Kenii i również korzystałem z usług Franco i jak najbardziej go polecam.
Byliśmy na dwu dniowym safari z noclegiem w "ulach" wszystko w jak najlepszym porządku i prawie połowę taniej niż z biura. Taką samą imprezę proponowała Itaka za 470$ upychając 8 osób , my ustaliliśmy cenę na 270$ (a można było jeszcze taniej , myślę że za 200$ też by się zgodził) dla 4 osób w busiku. Ilość osób jest bardzo istotna na samym safari , prawdę powiem że nie wiem jak w tyle osób można robić zdjęcia. Namiary na Franco miałem z tego forum , wysłałem do niego meila z Polski , a po 15 minutach on do mnie zadzwonił i ustaliliśmy termin spotkania już w Kenii w recepcji hotelu.
O umówionej godzinie spotkaliśmy się i wszystko ustaliliśmy i wszystko było o'k
Co do pobytu , to mieszkaliśmy w Baobab hotel , myślę że wszystkie pochwały z tego forum są jak najbardziej zasadne , naprawdę nie było się do czego przyczepić.
Z takich porad praktycznych co do zakupu imprezy ,proponuję zakup dosłownie w ostatniej chwili .
My lecieliśmy 16-03 , a imprezę kupiliśmy 13-03 w cenie 4300 zł za all w Baobabie , co prawda 14-03 cena jeszcze spadła do 3900 zł , ale nie chcieliśmy już ryzykować bo mogło nic już nie być.
Polecam również lot bezpośredni , trwa 8 godzin i jest dużo mniej męczący niż ten z miedzy lądowaniem
w Hurgadzie (11 godzin lotu)
Reasumując jak wiele osób które tu pisało zakochałem się w Kenii i wiem że jeszcze nie raz tam się wybiorę. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania proszę pisać darek@beretta.net.pl


Nimwe dołączył
11.11.2014

Nimwe 22:35 | 11.11.2014

Skorzystałam z Twojej rady i wykupiłam wyjazd na dwudniowe safari u Franca Kilonzo i nie zawiodłam się ani trochę. Kontakt z Franciem rozpoczęłam już w Polsce. Bardzo szybko odpisywał na maile, widać było że mu zależy. Szczegółowo opisywał każdą opcję wyjazdu. My wybraliśmy 2 dniowe safari Tsavo East + Taita Hills z lunchem w Voi Lodge i noclegiem w Saltlicku (przy 4 osobach w vanie) Franco proponował nam również tańszą opcję z parkiem Ngutuni ale nam zależało na Tsavo East.

Bardzo ważne jest aby przed wykupieniem (rezerwując u kogokolwiek !!!) upewnić się jaką opcję się wybrało ponieważ ma to duże znaczenie w kosztach safari. My zapłaciliśmy 350 usd, natomiast opcja z Ngutuni była za 280 usd. Cenę podbija koszt biletów wstępu do Tsavo East przez Bachuma Gate i jeśli ktokolwiek proponuje Wam to samo co ja wykupiłam ale w dużo niższej cenie to należy uważać czy nie jest to oszustwo (tak właśnie się stało w przypadku naszych znajomych). Różnica w obu parkach jest ogromna i na prawdę o wiele ciekawszy jest Tsavo East (przepiękne krajobrazy, charakterystyczny kolor ziemi no i dużo zwierząt).

Polecam Franca bo wszystko to co chcieliśmy mieć podczas safari dostaliśmy. Do tego nigdy nie spotkałam się z tak miłą obsługą nie tylko przed rezerwacja wycieczki ale także w trakcie. Franco dzwonił codziennie podczas safari i pytał czy wszystko w porządku i czy jesteśmy zadowoleni. W ostatni dzień przyszedł w dodatku na plażę przed naszym hotelem żeby się pożegnać :) Piszcie jeśli chcecie znać więcej szczegółów mmlamot@wp.pl. Mail do Franca info@dianikenyasafaris.com.


Venea dołączył
14.04.2014

Venea 12:03 | 14.04.2014

Hej.
w Kenii byłam w czerwcu 2013. Safari kupiłam jeszcze w Polsce, korzystając z polecanego również na Globtroterze biura Australken (www.australken.com/). 
Za 3dni (transport (odbiór z lotniska i odstawienie nas po całej imprezie pod zarezerwowany przez nas hotel), 2 noclegi w domkach, wyżywienie, 3x wstęp do parku, opieka anglojęzycznego, fachowego kierowcy (Simona), który był jednocześnie naszym przewodnikiem) za dwie osoby zapłaciliśmy 840USD.

Dodatkowo Zippy (właścicielka biura?), kochana kobietka, bardzo pomocna, kupiła nam bilety pociągowe na trasie Nairobi-Mombasa, więc nie musieliśmy się martwić o godziny otwarcia kas biletowych itp (oddaliśmy jej pieniądze tylko za bilety, nie chciała żadnej dodatkowej zapłaty za fatygę.

A z Simonem z kolei umówilismy się, że za 20USD, dzień po powrocie z Safari, zawiezie nas do sierocińca dla słoni i centrum, w którym można karmić żyrafy.
Oba te miejsca są dość trudno dostępne, więc woleliśmy się wyspać, nie stresować rozkładami tamtejszych autobusów i nie ryzykować, że spóźnimy się do słoni.




thelunamen dołączył
11.07.2014

thelunamen 09:54 | 11.07.2014

W 2008 mozna bylo sie jeszcze w tych cenach wybierac na safari. Mowa oczywiscie o Tsavo, bo Masai Mara od zawsze byla drozsza. Jesli chodzi o uslugi lokalnych biur, niestety sprawa sie pogorszyla. Jezdze do Kenii od 10 lat i dawniej mozna bylo spokojnie kupic u beach boysow (chlopakow na plazy oferujacych wszystko co mozliwe) i nie obawiac o jakosc uslug. Niestety lokalne biura robia od 2-3 lat ludzi w walka, dorzucajac ukryte oplaty (rok temu kazano mi przed Buchuma Gatem zaplacic oplate za wstep do parku, gdybym tego nie zrobil zostalbym porzucony przed wejsciem). Pojawila sie rowniez sympatyczna Pani z Polski, ktora wraz z mezem kenijczykiem otworzyla biuro podrozy na miejscu. Choc oboje sa przesympatyczni, to jakosc oferowanych uslug jest tragiczna. Kupujac safari do salt lick (slynnej logdy na palach), wyladowalismy w jakims no name poza parkiem.

Wydaje mi sie, ze obecnie najbezpieczniej kupowac u rezydentow, choc jest drozej, macie przynajmniej zawsze prawo chociazby do reklamacji, o czym warto pamietac. Poza tym przy obecnej konkurencji, biurom bardzo zalezy na klientach i uslugi sa solidne, tylko portfel placze:D


arta1004 dołączył
12.01.2015

arta1004 21:19 | 12.01.2015

Witam,
28 lutego wybieram się na wczasy do Kenii. Chcemy pojechać na safari, czy opłaca się jednodniowe? Jakie lokalne biura polecacie? Jak kształtują się ceny?


[konto usunięte] dołączył
13.01.2015

[konto usunięte] 20:56 | 13.01.2015

Właśnie wróciliśmy z mężem (byliśmy od 3 do 11 stycznia 2015). Za 2-dniowe Tsavo East z noclegiem w Sarova Saltlick zapłaciliśmy 320$ na osobę. W vanie jechaliśmy tylko ja i mąż. Safari zarezerwowałam jeszcze w Polsce u Franka Kilonzo. Facet sprawdzony, pewny na 100%, od razu odpowiadał na emeile (oddzwonił także). Rzetelny - zorganizował wszystko w najmniejszych szczegółach - POLECAM. Na koniec pobytu dostaliśmy jeszcze drobne prezenciki (wisiorek i chustę). Czy opłaca się 1-dniowe? Sądzę że tak, zwierząt zobaczycie pewnie tyle samo, tylko będzie to baaaardzo męczace, no i nie doświadczycie noclegu w Saltlic, a warto to przeżyć. Oto namiar na biuro Franka
www.dianikenyasafaris.com/safari%20packages.html 


arta1004 dołączył
12.01.2015

arta1004 20:32 | 14.01.2015

dzięki za odpowiedź:)
Skoro byliście teraz toi może uda mi się znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.
Szczepiliście się przed wyjazdem? Jeśli tak to na co konkretnie?
Czy na miejscu jest bezpiecznie? Trochę odstraszyły mnie wypowiedzi niektórych osób.


[konto usunięte] dołączył
13.01.2015

[konto usunięte] 09:01 | 15.01.2015

Nie szczepiliśmy się na nic. Nie braliśmy też żadnych leków przeciw malarii, tylko muga na miejscu - a i to średnio potrzebne. Przez cały wyjazd widziałam dwa komary.
Jest bezpiecznie. Nie miałam obaw żeby wybrać się na safari z miejscowego biura i tylko z mężem, gdzie wracając jechaliśmy skrótem (ok 250 km) przez wioski afrykańskie. Bez problemu wychodziliśmy także na spacery po plaży i do wody. Okoliczne stragany też wszystkie obeszliśmy. Generalnie jednak lepiej nie oddalać się zbytnio od hotelu, no i osobną kwestią jest Mombasa. Tam jest (a przynajmniej wydaje się być) niezbyt bezpiecznie. Nie organizuje się tam nawet żadnych wycieczek. W hotelu i sąsiednich hotelach byliśmy jedynymi Polakami, nie było też polskiego rezydenta (jechaliśmy z Neckermanna). Generalnie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w szerokim znaczeniu tego słowa, nie ma takiego luziku jak w Europie, ale jest spoko a miejscowi bardzo przyjaźni - z trójką z nich codziennie wymieniam smsy:)
pozdrawiam


arta1004 dołączył
12.01.2015

arta1004 19:52 | 16.01.2015

Lek muga jest dostępny na miejscu czy kupiliście go w Polsce?
W jakim rejonie był Wasz hotel? Nasz jest oddalony od Mombasy jakieś 40 km i to mnie trochę martwi.
Słyszeliście opinie na temat biura Kennedy?
Pozdrawiam


[konto usunięte] dołączył
13.01.2015

[konto usunięte] 17:15 | 19.01.2015

Tak, mugę w sprayu i rolonie kupiliśmy w Polsce - na Allegro. Na miejscu może być problem z dostępnością apteki.
Hotel Papillon Lagoon Reef na południe od Mombasy, też ok 40 km. Czemu to Cię martwi?
Niestety nie słyszałam nic o biurze Kennedy;(
pozdrawiam


asia2 dołączył
01.02.2015

asia2 20:29 | 01.02.2015

Byłam w grudniu 2014 na dwudniowym safari w Tsavo East z lokalnym biurem podróży, z Francisem. Załatwiane przez znanego Kenijczyka - Noego.
Świetna organizacja - jeep, 4 osoby w samochodzie, fajna lodge na noc na terenie parku. Kierowca - Ben, naprawdę się starał. Żądzę widoku dzikich zwięrząt zaspokoiliśmy :), było mnóstwo słoni, antylop, zebry, małpy, bawoły hipopotamy, żółwie, varany, sepy.... itd, itd :) Dwa razy trafiliśmy na polowanie lwicy na antylopę.
Z czystym sumieniem polecam organizatora. Koszt był 200 EUR, wioska masjaska dodatkowo płatna - 20 EUR.
Tel. Do Noego +254714268396 - powiedzcie że Asia i Jarek polecają :)
Jeśli macie pytania chetnie odpowiem - 530322300.
Gdybyście przy okazji safari wybierali sie do wioski masajskiej weźcie ze sobą z polski kilka zeszytów, ołówków, długopisów - to niewielki wydatek a oni będą bardzo wdzięczni za taki drobny podarek :)


asia2 dołączył
01.02.2015

asia2 20:46 | 01.02.2015

jak już pisałam byłam w grudniu i lecę ponownie 21 lutego :). Na miejscu bezpiecznie ale zdrowy rozsądek jak wszędzie trzeba zachować. Tak jak pisałam polecam kontakt z Noah odnośnie safari - organizacja była świetna - i zdecydowanie dwudniowe safari. Jeśli pojedziesz na jednodniowe do któregoś z parków trochę oddalonych od mombasy (tsavo east czy tsavo weast) to trafisz do parku w środku dnia - czyli w najwiekszy upał - a wtedy zwierzęta sie chowają. Na dwudniowym najlepsza pora na spotkanie zwierząt to popołudnie i wczesny ranek.
Jest też bardzo blisko Ukundy (Diani Beach) jakiś park do którego można jechac na jednodniowe safari, nie pamiętam nazwy ale dwóch znajomych z naszego hotelu było tam za 100 eur od osoby i byli zadowoleni.

Pomijając safari - to jeśli macie ochote na objechanie okolicznych wiosek, wizytę w jakiejś szkole, obiad w miejscowej knajpie gdzie drugie danie kosztuje około 4 zł i jest baaaardzo smaczne :), czy wypad do Mombasy to również Noah wam wszystko zorganizuje. Jest taksówkarzem ma samochód do dyspozycji i bardzo chętnie z wami pojeździ - ceny ma bardzo dobre :)
Piękny i ciekawy kraj, warto wyjść z hotelu i troszkę rozejrzeć sie na miejscu i warto mieć zaufanego kenijczyka przy sobie na tych wypadach :)
Jeśli masz pytania jakiekolwiek dzwoń odpowiem :) 530 322 300
jeśli nie kontakt do Noego +254714268396, mail: gnoahngala@gmail.com


krecisko dołączył
04.03.2015

krecisko 20:41 | 04.03.2015

W niedziele 01.03.2015 wróciliśmy z najcudowniejszych wczasów w życiu. Kenia jest wspaniała - pozwala zwolnić i naprawdę odpocząć. Jeśli chodzi o safari to skorzystaliśmy z usług Franco Kilonzo, o którym czytaliśmy w tym wątku. Franco to profesjonalista w każdym calu. Przede wszystkim byliśmy na niezapomnianym dwudniowym safari w Tsavo z noclegiem w malowniczym Sarova Salt Lick Lodge czyli hotelu wybudowanym na palach. Ponieważ w naszym terminie Franco nie miał więcej chętnych to trafilo nam sie prywatne dwuosobowe safari. Przewodnikiem był Franco, a kierowcą Paul. Rewelacja. Dodatkowo skorzystaliśmy również ze zorganizowanego przez Franco wypadu na wyspę Wasini. Tu również wszystko dopięte na ostatni guzik. Jak do tego dołożymy 300 dolarów zaoszczędzonych w porównaniu z cenami rezydenta FKILO to najlepszy wybór. Polecamy Franco w 100%. To niezwykle sympatyczny i życzliwy człowiekiem, któremu uśmiech nie schodzi z twarzy. Franco jest profesjonalistą, bardzo zależy mu na zadowoleniu klientów, dlatego warto mu zaufać. Jeśli kiedykolwiek wrócimy do Kenii to na pewno wybierzemy się z nim na safari do Masai Mara.

Poniżej podajemy kontakt:
MR. ROGERS FRANCO KILONZO – MANAGING DIRECTOR
P.O. BOX 1498 UKUNDA 80400, Kenya
Telephone : +254733651543 , +254714101003
E-MAIL: info@dianikenyasafaris.com ; francorfk@yahoo.com
Website: www.dianikenyasafaris.com 


frantic dołączył
03.02.2015

frantic 10:51 | 04.02.2015

Ja zdecydowanie polecam www.cititravel.pl/biuro-podrozy/neckermann.  W swojej ofercie mają wyjazdy na wybrzeże mombasy. Z tego co wiem mają w swojej ofercie podstawowe atrakcje. Ale dużą dogodnością jest cena i wyloty ze wszystkich miejscowości w Polsce


alldonna dołączył
07.07.2011

alldonna 10:19 | 12.02.2015

Nick Muri
+ 254722762703
muri.nick@gmail.com
info@nemmtoursandsafaris.com
www.nemmtoursandsafaris.com 

byłam z nim w Tsavo - na moim blogu kranceswiata.blogspot.com możecie przeczytać dokładną relacje.


asia2 dołączył
01.02.2015

asia2 18:57 | 06.12.2015

Numer telefonu mi sie zmienił.... :) - 601 38 26 68


Gosia8686 dołączył
14.02.2015

Gosia8686 00:31 | 14.02.2015

Ja bylam na zorganizowanym wyjezdzie w Kenii. Mielismy super kierowce-przewodnika ktorego z czystym sumieniem moge polecic.


swift dołączył
27.02.2007

swift 10:14 | 14.02.2015

UrszulaG. - co za typowe polskie podejście do tematu Kenia. Bezpiecznie, jesli chodzi o malarie ? Po prostu mieliście szczęście, bo szkoda było troche kasy na Malarone . Niebezpiecznie - jeśli chodzi o Mombasa ? Byłaś, widziałaś, doswiadczyłaś tego na własnej skórze ? Co za bzdury piszesz. Wszystko jest dokładnie na odwrót


[konto usunięte] dołączył
13.01.2015

[konto usunięte] 19:49 | 20.02.2015

>UrszulaG. - co za typowe polskie podejście do tematu Kenia. Bezpiecznie, jesli chodzi
>o malarie ? Po prostu mieliście szczęście, bo szkoda było troche kasy na Malarone .
>Niebezpiecznie - jeśli chodzi o Mombasa ? Byłaś, widziałaś, doswiadczyłaś tego na
>własnej skórze ? Co za bzdury piszesz. Wszystko jest dokładnie na odwrót

swift - czy naprawdę sadzisz, że przy wydatku rzędu 15 tys. zł żal "typowemu" Polakowi 500 zl na Malarone? Jesteś z wykształcenia lekarzem? ja jestem! i nie zamierzam faszerować swojego organizmu lekiem, na wypadek wystąpienia czegoś, co w 99% nie wystąpi (o tej porze roku). Prawdopodobieństwo śmierci z powodu malarii jest równe prawdopodobieństwu utonięcia w hotelowym basenie. Każdy wyjazd wiąże się z jakimś ryzykiem, które należy racjonalnie, indywidualnie oszacować. Jeśli chodzi o Mombasę - byłam, widziałam i nie doświadczyłam niczego złego na swojej skórze. Warto przeczytać jednak artykuł na ten temat w Gazecie Wyborczej z początku roku.
Pozdrawiam:-)


asia2 dołączył
01.02.2015

asia2 11:07 | 07.12.2015

>jak już pisałam byłam w grudniu i lecę ponownie 21 lutego :). Na miejscu bezpiecznie
>ale zdrowy rozsądek jak wszędzie trzeba zachować. Tak jak pisałam polecam kontakt z
>Noah odnośnie safari - organizacja była świetna - i zdecydowanie dwudniowe safari.
>Jeśli pojedziesz na jednodniowe do któregoś z parków trochę oddalonych od mombasy
>(tsavo east czy tsavo weast) to trafisz do parku w środku dnia - czyli w najwiekszy
>upał - a wtedy zwierzęta sie chowają. Na dwudniowym najlepsza pora na spotkanie
>zwierząt to popołudnie i wczesny ranek.
>Jest też bardzo blisko Ukundy (Diani Beach) jakiś park do którego można jechac na
>jednodniowe safari, nie pamiętam nazwy ale dwóch znajomych z naszego hotelu było tam
>za 100 eur od osoby i byli zadowoleni.
>
>Pomijając safari - to jeśli macie ochote na objechanie okolicznych wiosek, wizytę w
>jakiejś szkole, obiad w miejscowej knajpie gdzie drugie danie kosztuje około 4 zł i
>jest baaaardzo smaczne :), czy wypad do Mombasy to również Noah wam wszystko
>zorganizuje. Jest taksówkarzem ma samochód do dyspozycji i bardzo chętnie z wami
>pojeździ - ceny ma bardzo dobre :)
>Piękny i ciekawy kraj, warto wyjść z hotelu i troszkę rozejrzeć sie na miejscu i
>warto mieć zaufanego kenijczyka przy sobie na tych wypadach :)
>Jeśli masz pytania jakiekolwiek dzwoń odpowiem :) 601382668
>jeśli nie kontakt do Noego +254714268396, mail: gnoahngala@gmail.com
>
>


miki789 dołączył
30.12.2015

miki789 09:10 | 30.12.2015

Jakiś czas temu byliśmy naszą paczką na wyprawie do Tanzanii na Kilimandżaro. Organizację zostawiliśmy ekipie z 4challenge i był to bardzo dobry wybór. Pozdrawiam.


greengroszek dołączył
07.01.2016

greengroszek 19:12 | 07.01.2016

Polskie firmy to droższy wybór.
Spędziłam w Kenii 3 msc. W sumie robiłam 2 safari w Kenii (tak miałam wolne, że lepiej mi było zrobić dwie dwudniówki) przez firmę... Tanzańską.
Oni mają swój networking i skutecznie przerzucają klientów między sobą.

Używałam tej firmy:

www.hekima-safaris.com/ 

Obsługa klienta była genialna (to sami młodzi ludzie). A najbardziej mnie urzekło, że byli ze mną szczerzy. Co do niektórych rzeczy mi powiedzieli wprost, że być może będą małe firmy które mi zaoferują coś tańszego, ale nie da się przeskoczyć pewnej ceny jeśli chce mieć się gwarancje, że usługa bd dobra (np. mała firma nie podstawi drugiego auta przy jakiejkolwiek awarii - co jest częste i niestety miałam już takie doświadczenia). Jedyna rzecz, że nie mówią po pl.




Inek dołączył
02.03.2016

Inek 20:15 | 02.03.2016

Wita wszystkich zainteresowanych! Wróciliśmy z Kenii 2 tygodnie temu. Przed wyjazdem przejrzałam kilka stron dotyczących safari, i bedąc totalnym laikiem postanowiłam zaryzykować z safari visit.com które organizuje wespół zespół pan Andrzej Przełucki w Polsce i pan Kennedy Muttuła w Kenii. Ponieważ mój angielski pozostawia wiele do życzenia, ucieszyło mnie to że mogę załatwić wszystko w Polsce przed wyjazdem, wybierając opcję z wielu możliwych na polskiej stronie pana Andrzeja, i przelewając jedynie 10% ceny na konto podane na stronie int. Owszem , mieliśmy obiekcje, ale stwierdziliśmy że w razie czego,to strata niewielka. ponieważ byliśmy 2 tygodnie, wybraliśmy opcję trzydniową Park Tsavo oraz Amboselii, pierwszy nocleg w Sarova Saltlic, drugi w Kibocamp pod Kilimandżaro. Cztery dni przed naszym wyjazdem na safari, skontaktował się z nami telefonicznie Kennedy Muttuła, i umówił na spotkanie w naszym hotelu 2 dni przed wyjazdem.Na spotkanie przyjechał bardzo punktualnie, zapłaciliśmy resztę kwoty,dostaliśmy pokwitowanie,i umówiliśmy spotkanie za dwa dni o 5 rano. Cały ten czas mieliśmy kontakt z panem Andrzejem, który pilotował nasz wyjazd, i w każdej chwili mogliśmy się upewnić że on wie o wszystkich poczynaniach wspólnika. Pojechaliśmy Jeepem, ponieważ taką opcję wybraliśmy sobie w Polsce. Kierowca był rewelacyjny, bardzo się starał pokazać nam wszystko co tylko możliwe, wszystko było doskonale załatwione, na czas, warunki w hotelach znakomite, czuliśmy się bardzo zaopiekowani i bezpieczni. przejechaliśmy w sumie 1300 km. Byliśmy w wiosce masajów przy parku Amboselli i w ogóle zobaczyliśmy Kenię z tej "prawdziwej" strony. Sprawdzilam "na sobie" i gorąco polecam Safari z Kennedym Mutuła oraz stronę którą podałam wczesniej . Jesteśmy zachwyceni tą wycieczką, i nie mamy absolutnie nic do zarzucenia organizatorom. Trzy dniowa opcja z Jeepem kosztowała nas dwoje 980 euro, ale cena byłaby niższa gdyby było więcej chętnych w tym terminie który wybraliśmy i w tej trzy dniowej opcji, choć nie żałuję że byliśmy sami , bo mieliśmy autko tylko dla siebie, a kierowca zatrzymyważ się na zawołanie, każde!!. Jeszcze raz polecam!!!!


[fb] Agusya Zych dołączył
27.02.2016

[fb] Agusya Zych 20:35 | 05.03.2016

www.maniagosafaris.com/ 

bylam z nimi. Spedzilam prawie 2 tygodnie w Kenii - objazdowka. Wydalam na wszystko (lacznie z lotami ) £2000, same sobie zrobilysmy plan gdzie chcemy jechac a nawet i nocowac i ta firma nam ulozyla plan :)


Jaga dołączył
02.04.2016

Jaga 17:04 | 04.04.2016

>www.maniagosafaris.com/ 
>
>bylam z nimi. Spedzilam prawie 2 tygodnie w Kenii - objazdowka. Wydalam na wszystko
>(lacznie z lotami ) £2000, same sobie zrobilysmy plan gdzie chcemy jechac a
>nawet i nocowac i ta firma nam ulozyla plan :)

Agusya, skąd lecieliście? W czym pomaga taka firma oprócz samego safari? Chcemy się wybrać, ale dopiero rozeznaję temat i nie wiem, jak się w ogóle "zabrać" za Kenię.


Zyrafa dołączył
17.04.2016

Zyrafa 21:14 | 02.05.2016

Ahoj Jaga. Bylam Afryce zawsze sama i zawsze na wlasna reke. Choc swiat i rzeczywistosc to moze troche inna niz znamy to jednak na miejscu wszystko mozna zorganizowac bez problemu wlacznie z zakupem tabletek przeciw malarii. Powodzenia. Sluze porada.


[fb] Justyna Natalia Płaczek dołączył
23.07.2016

[fb] Justyna Natalia Płaczek 14:13 | 23.07.2016

Witam, ja właśnie wróciłam z tygodniowego pobytu w Kenii. Na safari byliśmy z beach boysami a 2-dniowe safari kupiliśmy od Jack'a na plaży w TIWI. Za 2 dniowe safari w parku Tsavo West zapłaciliśmy po 200$ od osoby, targowaliśmy się bo jechaliśmy w 8 osób. 4 osoby przypadały na jednego busa, kwota objęła też 2-godzinne nocne safari (niesamowite przeżycie). Wyjazd na safari zaliczam do bardzo udanych. Nocowaliśmy w lodgach (pełen komfort, jedzenie pyszne).

Dla chętnych zostawiam kontakt do Jack'a - mówi płynnie po agielsku i francusku oprócz suahili. Bardzo dobry organizator, potrafi rozwiązać każdy problem i naprawdę czuje się odpowiedzialny za swoich podróżników.

Tel: +254 722 575 433
e-mail: jswaleh2002@yahoo.com

Jeżeli ktoś ma jakieś pytania lub potrzebuje pomocy w organizacji można kontaktować się również ze mną: 608 099 923 Justyna. Chętnie pomogę.

Pozdrawiam


katarina.gos@gmail.com dołączył
31.07.2016

katarina.gos@gmail.com 08:12 | 18.08.2016

Jesli macie takie marzenie, zeby odwiedzic Afryke- zdecydowanie polecam ekspedycje z Dominikiem Skurzakiem! To nie sa wycieczki z biurem podrozy, to ekspedycje na przezycia i doznania, ktore zostaja na cale zycie. Dominik organizuje wyprawy do Gambii, Kenii, Senegalu i Gwinei, i jako doswiadczony podroznik, i wychowany w Afryce fororeporter "National Geographic" - pokazuje Afryke taka, jaka jest naprawde. Tak wiec polecam jego uslugi i zachecam do odwiedzenia jego strony: www.africa-point.com 


Christina3 dołączył
28.11.2016

Christina3 10:39 | 28.11.2016

Ja szczerze polecam Franco Kilonzo :)
Można się wybrać na safari typu 1-2 dni jadąc jeepem z Mombasy albo z Nairobi, albo można sobie na własną rękę zorganizować safari we wsparciu ze strony Franco:
np. na 7 dni, czyli kupujemy lot, informujemy Franco w jakim terminie chcemy przylecieć, jego kierowca odbiera nas z lotniska i zawozi na kwaterę do Parku Narodowego, lub np. do Nairobi na 1 nocleg a potem na safari, gdzie codziennie nocujemy w innym miejscu i w innym parku.
Kombinacji jest wiele, i myślę, że warto skorzystać :)
Druga opcja "dla wygodnych" to przylot z TUI do hotelu z wyżywieniem, i wyjazd na safari typu 2-3dni.
Też fajnie, ale trzeba więcej kasy wydać bo i na luksusowy hotel niestety..
Ceny ma bardzo konkurencyjne, a kierowcy są kulturalni i znają języki obce: francuski, angielski, niemiecki lub włoski. Zależy jak się umówimy z Franco, jakiego ma nam dać kierowcę :)
Ja wraz z moimi znajomymi byłam we wrześniu na tydzień z TUI (strasznie drogo) + 2 dni safari w Tsavo East oraz Snurkowanie (z biurem FKILO) z instruktorami na Wasini :)
Z tego co wiem, to można sobie kupić lasta do Mombasy z TUI, więc moszt byłby znacznie niższy, plus safari z FKILO tanio, i idealne wakacje :)
Było super :) Polecam :)



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl