Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

AFRYKA OD ZAPLECZA czyli jak z przyczepą kempingową dotarliśmy na pustynię. Cz. II > MAURETANIA


TUI TUI Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie MAURETANIA / Cap Blanc / Atlantyk / Na końcu cyplaWszystkim, którym przypadła do gustu relacja "Afryka od zaplecza" polecamy II część!

Po trzydziestominutowej ciężkiej przeprawie szutrowym pasem granicznym między Saharą Zachodnią a Mauretanią wdrapujemy się w końcu na plac graniczny przekraczając próg innego świata. Po przeprawie kierujemy się do najbliższego miasta.

Witaj Mauretanio
Równy jednopasmowy asfalt prowadzi nas prosto do miasta. W mieście zmienia się na dwupasmówkę przedzieloną pasem..... piasku. Zieleni nie ma tu żadnej. Piasek rozsypuje się nierówno na jezdnię zarówno od prawej jak i od lewej strony tworząc obraz bałaganu. Dodatkowo powalające się śmieci, fruwające reklamówki jak i przemieszczające się stare pordzewiałe, powyginane samochody potęgują ten obraz. Moje wyobrażenie o dużym mieście znacznie odbiegło od tego co ujrzałam. Niska parterowa zabudowa sklepików niczym garaży postawionych z nie otynkowanych pustaków frontem do ulicy z metalową bramą zamiast drzwi wejściowych to obraz głównej handlowej ulicy ciągnącej się przez całe miasto. Od niej odchodzą boczne jedno jezdniowe drogi prowadzące do dalszych zakątków miasteczka. W mieście nie sposób się zgubić, gdyż dwie, niekiedy trzy równoległe drogi zawsze doprowadzą do głównej, która z kolei prowadzi na skraj cypla i kończy się bramą do przemysłowego portu.

Cap Blanc
To rezerwat, w którym żyją zagrożone wymarciem foki mniszki. Foki są samotnikami i pływają pojedynczo. Sam rezerwat to niezwykłe miejsce z pięknymi klifami, tysiącami migrujących ptaków. Piasek na plaży jest prosty jak tafla lodu, nie zmącony żadną inną ludzką stopą. Wydeptujemy sobie własne kształty i podziwiamy je z uznaniem. Cały ten teren jest dziki i nie zakłócony przez nikogo, nie zabrudzony przez człowieka, nie zniszczony przez cywilizację...

Runda po mieście
Boczne ulice miasta to całkowite slumsy, przy których usytuowane są tylko miejsca noclegowe. Trudno nazwać to domami, gdyż są to parterowe zabudowania o prostych kształtach wyglądające czasem jak fundamenty przygotowane pod budowę domu lub baraki bez dachu. Od słońca chronią tylko porozwieszane szmaty lub luźno poukładane blachy. W niektórych miejscach te ich „domki” są zmontowane ze wszystkiego co akurat udało się znaleźć. Kawałek pojedynczej deski, powyginanej i zardzewiałej blachy, a za dach służą małe kawałki obszarpanej papy. Po małej rundzie asfaltem zapuszczamy się w rejony, które wydały nam się najbiedniejsze chociaż i tak trudno nam to ocenić, gdyż dla nas wszystkie miejsce, które tu widzimy, nie są warunkami dla ludzi. Mimo wszystko wjechaliśmy w szutrową uliczkę i postanawiamy rozdać dzieciom zabawki, które w tym celu zabraliśmy z domu.

W lokalnym sklepiku chcemy kupić pocztówki. Przed wejściem leniwie siedzą sprzedawcy gawędząc i czekając nie wiadomo na co. Na nasz widok podnieśli się i zachęcająco zaprosili do środka. W ciemnym, wąskim jak garaż pomieszczeniu po dwóch stronach ścian stoją pod sufit regały zawalone jakimiś towarami. Przy wejściu znajduje się zdezelowane biurko, które udaje ladę. Wszystkie towary podaje sprzedawca. Proszę o kartki, a ten zaczyna przeszukiwać zakurzone półki w poszukiwaniu właściwego towaru. Po długich próbach udaje mu się w końcu wygrzebać wyblakłe, lekko pogniecione jednobarwne kartki pocztowe na których obrazku stoi wyschnięte drzewo na piaszczystym, pustynnym terenie. Cała kartka jest bladobrązowa i wygląda jakby miała ze dwadzieścia lat. Tylko niebo wydaje się być szaroniebieskie. To jedyna pocztówka do wyboru. Cóż, dobrze, że w ogóle mają.
Kupujemy wszystkie, czyli całe trzynaście co kosztuje nas bagatela 12€, niestety bez znaczków. Chyba są to najdroższe kartki jakie kiedykolwiek udało nam się wysłać z wakacji.

Wracając z miasta szukamy innego noclegu. Mimo, że nasz jest zadbany, z łazienką, chcielibyśmy zatrzymać się gdzieś bliżej wody, z dala od ludzi i aby uchronić się przed muchami oraz unoszącym się w powietrzu nieprzyjemnym zapachem. Po drodze na stacji trafiamy na znak. Po zasięgnięciu informacji już jedziemy ciesząc się z nowych wrażeń. W końcu trafiamy na niewielki ogrodzony plac na dwa, może trzy samochody, usytuowany na niewielkiej skarpie nad samą wodą, który wydał nam się przyjazny. Plażujemy cały dzień, kąpiemy się w morzu co raz schodząc ze skarpy po specjalnie przygotowanych betonowych małych schodkach. Woda jest czysta i delikatnie faluje pozwalając na beztroskie pływanie. Z upływem dnia obserwujemy odpływ i powolnie pojawiające się dno oceanu. Pod wieczór swobodnie możemy już biegać po dnie, co sprawia nam nieopisaną frajdę, gdyż zbieramy nietypowe muszle.

Ciężkie chwile.
W nocy zaczęło wiać od strony oceanu. W związku z tym, że my znajdujemy się od zatoki, dla nas ten wiatr był od strony lądu, przez co w półprzytomnej nocnej senności kołatało mi się w głowie, że spadniemy ze skarpy pchani wiatrem prosto do wody. Przez ten wiatr i bujającą się na boki przyczepę nie mogłam spać. Organizm walczył ze zmęczeniem i odlatywał co chwila gdzieś w senność, by po chwili wrócić z powrotem i walczyć z pojawiającym się stresem. Między jednym, a drugim zaśnięciem opracowywałam plan ewakuacji oraz marzyłam, by ta noc już się skończyła. Czy tak powinien wyglądać wakacyjny wypoczynek?
Rano wiatr nie ucichł i śniadanie spożywamy w miejscowej kuchni chroniąc się od silnych podmuchów. Cóż można począć z takim dniem? Miasto zwiedziliśmy całe, do następnego jest kilkaset kolejnych długich kilometrów, morze dziś nie zachęca do kąpieli....
Zdecydowaliśmy się wracać do Maroko w poszukiwaniu naszego wymarzonego miejsca wakacji.




Wybrane fragmenty książki „Afryka od zaplecza”. Książka dostępna w księgarniach internetowych i w formie e-book. Pełna wersja zawiera wszystkie dane potrzebne przy planowaniu wyprawy. Zapraszam również na blog: http://swiatodzaplecza.blog.pl/
Pełny artykuł z tej części wyprawy ukaże się również w najnowszym numerze Polskiego Caravaningu. ;D.
Powodzenia w planowaniu swoich wypraw. :D

Zdjęcia

MAURETANIA / Cap Blanc / Atlantyk / Na końcu cyplaMAURETANIA / plaża Cap Blanc / rezerwat / Rezerwat Cap BlancMAURETANIA / Nadibu / plaża po odpływie / OdpływMAURETANIA / Nadibu / Boczne MAURETANIA / Nadibu / Nadibu miasto jedno z trzech w kraju / Komfort- market z dywanami ;)MAURETANIA / Nadibu / na głównej ulicy miasta / RestauracjaMAURETANIA / Mauretania / Nadibu / Sprawność Mauretańskiej kobietyMAURETANIA / granica z Saharą Zachodnią / pas graniczny / Pas graniczny

Dodane komentarze

[konto usuniete] dołączył
17.06.2006

[konto usuniete] 2014-01-01 18:24:04

Super fajnie opisany kawałek Afryki. polecam kazdemu :)

Przydatne adresy

tytuł licznik ocena uwagi
Mauretania 40 brak

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl