Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

II cz Chiny w dwa tygodnie: Pekin - Pingyao - Xi'an - Luoyang - Pekin; PINGYAO > CHINY


Jolenka Jolenka Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie CHINY / Pingyao / Pingyao / Pingyao HostelPora na Pingyao, spróbowanie lokalnej kuchni i zwiedzania starego miasta, architektury, czyli druga część relacji z podróży do Chin.

14 IX
Po wagonie od czasu do czasu chodzi policja i pilnuje porządku, a nad ranem pani wagonowa budzi nas, tłumacząc po chińsku zapewne, że za chwilę jest nasza stacja, oddaje nam bilety i zabiera niebieskie plastiki. W miarę wyspani schodzimy z łóżek, zakładamy wyschnięte buty, zabieramy bagaże i wysiadamy jako nieliczni na stacji Pingyao. Przy wyjściu ze stacji jeszcze jedno sprawdzenie biletów.
Pogoda piękna, ciepło i słonecznie. Stacja malutka, z mapki wynika, że nasz hostel jest blisko od stacji (mniej niż 2 km), postanawiamy więc (niestety) udać się tam pieszo i samodzielnie. Stacja znajduje się w nowej, brudnej i bardzo chaotycznej części miasta, ale już po niedługim spacerze docieramy do murów starego miasta, które jest już całkowicie inne. Jesteśmy uzbrojeni w karteczkę z wypisanym po chińsku adresem i nazwą hostelu, karteczkę tę pokazujemy kolejnym Chińczykom i oni kierują nas dalej. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że Chińczyk nie może powiedzieć, że nie wie i nie może pomóc, on i tak pokaże nam drogę, nawet jeśli jej nie zna. W ten sposób po długim już błądzeniu po mieście, naprawdę zmęczeni przyznaliśmy, że się zgubiliśmy i nie wiemy gdzie już iść dalej; znaleźliśmy patrol policji i pokazaliśmy naszą karteczkę, okazało się, że jesteśmy dość daleko od naszego hostelu i bardzo ciężko wytłumaczyć jak się tam dostać. Jeden z policjantów wziął od nas bez słowa karteczkę (nie mówili w ogóle po angielsku) i ze swojej komórki zadzwonił gdzieś, a potem na migi kazał nam stać w miejscu i się nie ruszać. Po jakimś czasie przyjechał kierowca z naszego hostelu i zawiózł nas bezpłatnie na miejsce. Byliśmy uratowani, a tym policjantom jesteśmy do dziś niezmiernie wdzięczni.

Zdjęcia: Pingyao, Pingyao, Pingyao Hostel, CHINY
Pingyao, Pingyao, Pingyao Hostel, CHINY



Hostel okazał się obłędny i był najpiękniejszym miejscem, w jakim nocowaliśmy w Chinach. Znajdował się na starym mieście. Był utrzymany w tradycyjnej, chińskiej architekturze i miał niezwykły klimat, wieczorem na dziedzińcu świeciły się lampiony i było naprawdę niepowtarzalnie. Na pewno nie można powiedzieć że jest elegancki, czy nowoczesny, jest za to zupełnie tradycyjny, w łazience wisi stary bojler na wodę, no i znów kabinę prysznicową stanowi cała powierzchnia małej łazieneczki.
Pokój jest przepiękny, wielkie okna, duże łóżko, tradycyjne meble i widok na część dziedzińca. Pierwsze czynności, aby się ogarnąć – prysznic (po ciemku, bo nie działało światło) i zimne piwko. Potem pierwsze oglądanie okolicy.
Stare Miasto w Pingyao jest zjawiskowe. Całe jest jednym, wielkim zabytkiem, wpisanym z resztą w całości na listę UNESCO.

Zdjęcia: Pingyao, Pingyao, Pingyao uliczka, CHINY
Pingyao, Pingyao, Pingyao uliczka, CHINY



Otoczone jest wielkim murem, a każda budowla jest tradycyjna i zachwyca architekturą i zdobnictwem, poza tym w mieście wszędzie wiszą lampiony, co tworzy niezwykły klimat. Mimo że jest na uboczu i jest problem z połączeniami – warto tam pojechać.
Na początek chcemy spróbować tradycyjnej kuchni, zamawiamy w restauracji naprzeciw naszego hostelu tradycyjne danie Pingyao (ale nie pamiętam nazwy, wu – coś tam ;) ). Są to płaskie, półprzezroczyste naleśniki zrobione chyba ze sprasowanego makaronu sojowego, zwinięte w rurki i podane z ostrawym, ciemnym, ale rzadkim sosem (jakaś mieszanina chili, czosnku i chyba octu), naleśniki są śliskie, a sos rzadki, więc niewiele go nabiera się na naleśnik w trakcie moczenia. Talerzyk naleśników (około 10 szt) kosztuje 8Y, do tego piwko – 10 Y za sztukę (czyli drożej niż w Pekinie). Ani się specjalnie nie najedliśmy, ani nie zachwyciliśmy tym posiłkiem.

Zdjęcia: Pingyao, Pingyao, Pingyao naleśniki, CHINY
Pingyao, Pingyao, Pingyao naleśniki, CHINY



Udaliśmy się znów na stację kolejową, aby spróbować kupić bilety do Xi’an, tym razem już znaliśmy drogę, więc się nie zgubiliśmy. Nasze polsko – chińskie fiszki zadziałały, pani nas zrozumiała, ale na migi poinformowała nas, że są tylko miejsca siedzące, a pociąg jedzie 10 godzin, czyli bez zmian.
W hostelu zapytaliśmy czy mogą nam załatwić bilety za jakąś dopłatą, ale udostępniali tylko bilety autobusowe, chyba hostele mają dobrą prowizję od sprzedaży biletów na autobusy. Bilet na autobus jest dużo droższy, no i jedzie się niestety tylko w dzień, czyli duża część dnia stracona jest na podróż i dodatkowo trzeba wykupić jeszcze kolejny nocleg, bo noc spędzamy w hotelu, a nie w pociągu. Długo zastanawialiśmy się co robić, w końcu kupiliśmy bilety na autobus na następny dzień. Postanowiliśmy skrócić planowany pobyt w Pingyao oraz zwiększyć koszty (dużo droższa podróż oraz dodatkowy nocleg w Xi’an). Okazało się później, że na pociąg do Xi’an już w ogóle nie ma biletów, nawet siedzących, żadnych, więc mamy jasność co do autobusu. W Pingyao nie ma stacji autobusów przelotowych, zatrzymują się one przy pobliskiej autostradzie. Z hostelu jest bezpłatny transport na przystanek, na który przyjeżdża autobus, kierowca z hostelu czeka, aż wsiądziemy do autobusu i potem odjeżdża.
Dziś postanawiamy zwiedzić mury miejskie, ale mimo wysiłków nie udaje nam się kupić biletów, próbujemy się dowiedzieć, gdzie możemy je kupić, no i jesteśmy oczywiście odsyłani po całym mieście, totalnie nikt nie rozumie inaczej jak po chińsku, nawet jednego słowa. W końcu wracamy do hostelu i tam dowiadujemy się, że nie ma biletów na poszczególne zabytki, można jedynie (i to obok naszego hostelu) kupić bilet łącznie na wszystko i kosztuje to 150 Y/os. Odpuściliśmy więc zwiedzanie i postanowiliśmy nacieszyć się miastem po prostu.
Poszliśmy na spacer i weszliśmy niekomercyjnym wejściem na mury miasta, nie dało się wejść na sam szczyt muru i pospacerować, ale można było zobaczyć panoramę miasta z góry i piękny ciąg murów miejskich.

Zdjęcia: Pingyao, Pingyao, Pingyao mury miasta, CHINY
Pingyao, Pingyao, Pingyao mury miasta, CHINY



Pod schodami, na których robiliśmy sobie zdjęcia była grupa Chińczyków robiących sobie fotki. Kiedy zeszliśmy koniecznie chcieli robić sobie zdjęcia z nami, jeden z nich próbował mnie objąć, na co dzielny Sławek zareagował dość szybko, ściągając mu rękę z mojego ramienia Chińczyk zupełnie niezrażony objął nas oboje i ustawił się do zdjęć. Po kilku zdjęciach uwolniliśmy się i ubawieni całą sytuacją ruszyliśmy wzdłuż murów, po chwili dogonił nas meleks ze spotkanymi wcześniej Chińczykami i zostaliśmy, można powiedzieć, zaproszeni, ale raczej pasowałoby – wciągnięci do meleksa na szaleńczą przejażdżkę wąskimi uliczkami starego miasta. Każde z nas miało masę śmiechu, oni z tego, że porwali białych do meleksa i pędzą przez Pingyao, a my z samej jazdy i zaskakującej sytuacji. Uliczki w Pingyao zazwyczaj są wąskie i chodzą po nich piesi i jeżdżą rowerzyści, a meleks pędził zupełnie na to nie zważając. Po jakimś czasie udało nam się im wytłumaczyć, że już naprawdę chcemy wysiąść, więc zatrzymali się, jeszcze parę zdjęć na pożegnanie i odjechali. Emocjonujące popołudnie, dzika i pełna śmiechu przejażdżka, pełna trąbienia i na bieżąco filmowana przez jednego z Chińczyków, może jesteśmy na jakimś chińskim Youtube ;)?

Zdjęcia: Pingyao, Pingyao, Pingyao meleks, CHINY
Pingyao, Pingyao, Pingyao meleks, CHINY



Po powrocie do hostelu kupiliśmy bilety na autobus, zrelaksowaliśmy się zimnym Tsingtao i zjedliśmy polskie-chińskie zupki przywiezione jeszcze z domu, jakby nam się przypadkiem zachciało czegoś, co znamy.
Musieliśmy też zmienić naszą rezerwację w Xi’an, ponieważ przez problemy z transportem mieliśmy tam przyjechać dzień wcześniej. Hostel, który mieliśmy zarezerwowany był już niestety pełny we wcześniejszym terminie, więc z żalem musieliśmy go odwołać (miał bardzo dobre opinie), postanowiliśmy zaryzykować i zarezerwować pokój w jakiś nowym hostelu, który nie miał jeszcze zbyt wielu opinii, ale te co miał, miał bardzo dobre (i jak się okazało był to strzał w dziesiątkę).
Oddaliśmy nasze rzeczy do prania – 2 kg kosztowały tylko 10 zł, na rano mają być gotowe. W między czasie niby naprawiali nam światło w łazience, ale nadal nie działa, a zlew się zatyka, ale i tak uważamy, że nasz pokój jest super.
O ile w Pekinie na każdym kroku są knajpki z jedzeniem i naprawdę jest w czym wybierać, o tyle w Pingyao, zamiast obfitości knajpek, co kawałek znajdujemy mini salony masażu; masaż stóp – 30 Y, masaż całego ciała 60Y, więc całkiem tanio.

15 IX
W naszym pięknym, chińskim pokoju w Pingyao wyspaliśmy się doskonale. Rano trzeba było się spakować już, bo wyjeżdżamy przed południem.
Na śniadanko chcieliśmy iść w jakieś w miarę nieturystyczne miejsce, takie, gdzie chodzą lokalsi… no i poszliśmy w niezbyt szerokim przejściu między budynkami ustawione kilka podniszczonych stolików i krzesełek, w razie deszczu osłonięte od góry jakąś szmatą i plastikiem, na stolikach zniszczone, plastikowe pojemniki na sos i pałeczki (czyste) wystrugane z kawałka drewna, miejsce zdecydowanie nie turystyczne, ale kluseczki pyszne. Za zestaw kluseczek dla dwóch osób i cole płacimy 13Y (śniadanie w hostelu dla jednej osoby, bez napoju kosztowało 20Y).

Odebraliśmy nasze wyprane i wyschnięte na słonku (i meeeega pomięte) ubrania i usiedliśmy w recepcji aby poczekać na kierowcę, który miał nas zabrać na przystanek autobusu, trochę się stresowaliśmy, bo o teoretycznej godzinie odjazdu autobusu ruszyliśmy dopiero z hostelu, ale okazało się, że oni mają to jednak dobrze policzone i dotarliśmy około 10 min przed przyjazdem autobusu (się spóźnił).
Po wejściu do autobusu nie mogliśmy znaleźć miejsc siedzących obok siebie, choć dużo miejsc było wolnych lub zajętych przez siatki (a jakże), ale Chińczycy, nie wiadomo czemu, nawet jadąc w parach i tak siadają osobno, no i kiedy weszliśmy i szukaliśmy miejsc, każdy siedzący sam odwracał się do okna i baaaaardzo intensywnie coś tam wypatrywał na zewnątrz. Ostatecznie usiedliśmy na miejscach, gdzie leżały jakieś rzeczy, co mogło nam podpowiedzieć, że są jednak zajęte, ale podobnie jak Chińczycy udawaliśmy niekumanych, przesunęliśmy zupkę i butelkę z wodą i usiedliśmy wygodnie czekając na rozwój wydarzeń. W końcu z toalety wróciła Chinka, stanęła nad nami i coś do nas intensywnie mówiła, a my bardzo wytrwale udawaliśmy, że kompletnie nie mamy pojęcia o co jej chodzi, przecież nic nie rozumiemy po chińsku, a ona nic po angielsku; po dłuższym czasie dała za wygraną i usiadła obok koleżanki, z którą razem podróżowała.
Autobus okazał się dobrym wyborem, był bardzo komfortowy, z dobrze działającą klimatyzacją i puszczanymi całą drogę chińskimi filmami (głównie musicale). Poza tym można było obserwować, jak w drodze na południe zmienia się przyroda, pooglądać góry, nowobudowane drogi, wielkie, puste osiedla, no i imponującą Żółtą Rzekę, nad którą przejeżdżaliśmy (faktycznie jest całkiem żółta). W autobusie podróżowaliśmy razem z przemiłym Francuzem, który również nocował w Yamen Hostelu, tak jak my i miał coś, czego my nie mieliśmy – mapę Xi’an, która na miejscu bardzo się przydała.

Zdjęcia

CHINY / Pingyao / Pingyao / Pingyao HostelCHINY / Pingyao / Pingyao / Pingyao uliczkaCHINY / Pingyao / Pingyao / Pingyao naleśnikiCHINY / Pingyao / Pingyao / Pingyao mury miastaCHINY / Pingyao / Pingyao / Pingyao meleks

Dodane komentarze

irena2005n dołączył
22.01.2014

irena2005n 2014-05-25 06:12:57

ciekawa relacja....fajnie się czytało....wniosek....od mapy czas zaczynać ....trzeba by czasami....

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl