Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Michał Zygmunt- Nietykalni turyści i szczodrzy gospodarze- Magazyn Globtroter.pl Inspiracje nr 6 > MYANMAR


GlobAdmin GlobAdmin Dodaj do: wykop.pl
magazyn

Zdjęcie MYANMAR / --- / --- / Michał Zygmunt o Birmie- Magazyn Globtroter.pl Inspiracje nr 6Jak pisze Michał Zygmunt "Myanmar odwiedzić należy jak najszybciej, póki nie zacznie wyglądać, jak każde państwo skolonizowane przez masową turystykę" ... Wrażenia i przemyślenia Michała z podróży po Birmie znajdziecie w najnowszym Magazynie!

Najrzadziej odwiedzane przez turystów państwo Indochin jest najsłabiej rozwinięte gospodarczo i infrastrukturalnie, ale zapewnia najsilniejsze emocje, największą gościnność i najwspanialsze wspomnienia. Myanmar odwiedzić należy jak najszybciej, póki nie zacznie wyglądać jak każde państwo skolonizowane przez masową turystykę.

Zdjęcia: ---, ---, Michał Zygmunt o Birmie- Magazyn Globtroter.pl Inspiracje nr 6, MYANMAR
---, ---, Michał Zygmunt o Birmie- Magazyn Globtroter.pl Inspiracje nr 6, MYANMAR



Gdy odwiedza się dziś birmańską ambasadę w Bangkoku trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu wrota do tego pięknego kraju były na głucho zatrzaśnięte przed turystami, a autarkiczna dyktatura dążyła do całkowitej izolacji społeczeństwa przez „zgniłym Zachodem”. Kiedy władze zorientowały się, że masowa turystyka jest szansą na pokaźny zarobek i poprawę wizerunku kraju, do bojkotu przyjazdów namawiała legendarna liderka opozycji, pokojowa noblistka Aung San Suu Kyi. Kilka lat później o pozytywnej roli turystyki przekonani są już wszyscy, a malutka sekcja wizowa przy ulicy Pan pęka w szwach od nawału interesantów, którym wizy wydaje się (za niewielką dopłatą) właściwie od ręki.
Mimo intensywnej promocji, turystów jest w Birmie (oficjalnie nazywanej Myanmarem) znacznie mniej niż w sąsiednich krajach – pod względem popularności odwiedzin bije ją na głowę nawet niewielki Laos. I bardzo dobrze. Obecność uduchowionych w dzień i pijanych w nocy tłumów europejskiej i amerykańskiej młodzieży jest doświadczeniem, które niejednemu podróżnikowi potrafi zepsuć wrażenia z Tajlandii, czy przepięknego laotańskiego Vang Vieng, zamienionego z nadrzecznego zakątku w dziką imprezownię. W Birmie białych twarzy jest zdecydowanie mniej, a poszukiwacze alkoholowych imprez nie mają tam czego szukać; życie nocne w naszym rozumieniu właściwie nie istnieje.

Dzieciaki pana Khinga

Właśnie od nocy zaczęła się nasza birmańska droga; z nowoczesnego, pięknego lotniska taksówka osunęła się w mrok ulicy prowadzącej do miasta. Codziennością życia w tym kraju są problemy z elektrycznością, a oświetlenie ulic poza centrami miast bliższe jest raczej północnej Korei niż rzeczywistości, którą znamy. Im bliżej śródmieścia, tym lepiej. Ranguński downtown owiany jest nieco mdłym światłem, zasłaniającym to, co w peryferyjnym kraju zasłonić należy: widoczne za dnia sterty śmieci, kryjówki szczurów i szczerby na przepięknych budowlach. Te zmarszczki na twarzy miasta nie tłumią jednak jego niezwykłej urody. Centrum Rangunu, złożone z ulic przecinających się pod kątem prostym, wzdłuż których wyrosły monumentalne, kilkupiętrowe kamienice, przypomina miejscami Londyn, czy Nowy Jork. Jedyną różnicą jest opłakany stan tutejszych budynków, który jednak z pewnością zmieni się w miarę napływu zagranicznych inwestycji.

Było już po dwudziestej drugiej, prawie wszystkie knajpy były zamknięte. Jedynie kilka plastikowych stolików naprzeciw hotelu zajętych było przez cichych jak na Pierwszej Komunii imprezowiczów, popijających miejscową dumę: piwo Myanmar. Dwie przecznice dalej swój lokal prowadzi pan Khing, znany mi z wcześniejszej wyprawy, który snobuje się trochę na kontakty z ludźmi Zachodu i chętnie gości ich w swoim absolutnie nieturystycznym barze. Spluwaczki, telewizor z jazgoczącym birmańskim popem, pikantne przekąski, Myanmar i ciemne piwo ABC, żadnej coli, w ogóle nic dla abstynentów. Obsługę stanowią oczywiście nastoletni chłopcy. To w Birmie bardzo powszechne; praca dzieci jest czymś oczywistym, tak w mieście, jak na prowincji. Przez kilka dni w Rangunie byliśmy codziennie obsługiwani przez dziesięcio-, dwunasto-, czy piętnastolatków. U Pana Khinga jest ich zwykle kilku; błyskawicznie donoszą kolejne kufle, przyzywani w charakterystyczny sposób: cmoknięciem przypominającym dźwięk wysysania resztek jedzenia spomiędzy zębów. Gdyby tak cmoknąć na kelnera w Polsce, nie miałoby się zębów, by cokolwiek z nich wysysać.


-> dalszy ciąg relacji Michała Zygmunta znajdziecie w najnowszym Magazynie Globtroter.pl Inspiracje nr 6!

Zdjęcia: ---, ----, Magazyn Globtroter.pl Inspiracje nr 6, POLSKA
---, ----, Magazyn Globtroter.pl Inspiracje nr 6, POLSKA



Magazyn do bezpłatnego pobrania z konta każdego zarejestrowanego użytkownika, a dla pozostałych osób ze strony Globtroter.pl Inspiracje

Zdjęcia

MYANMAR / --- / --- / Michał Zygmunt o Birmie- Magazyn Globtroter.pl Inspiracje nr 6POLSKA / ---- / --- / Magazyn Globtroter.pl Inspiracje nr 6

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl