Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Trochę z innej beczki. Bo na pewno każdemu obiło się o uszy co nieco o Erasmusie i o rodzeniu się dzieci. > FRANCJA


Anie89 Anie89 Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie FRANCJA / Kraje Loary / Angers / Francuskie winoSłyszeliścieo tym, że dzięki programowi Erasmus narodziło się ponad milion dzieci? Podobno prawie każda dziewczyna podczas takiego wyjazdu przeżywa miłość, spotyka swojego jedynego Francuza, Włocha, Hiszpana czy Greka, czasami nawet na całe życie. Erasmus nie zawsze cieszy się dobrą opinią w naszej katolickiej Polsce, bo przecież my wyjeżdżamy nie po to by się uczyć, tylko by się zabawiać za unijne pieniądze. I nikt nie pamięta, że człowiek najwięcej chłonie poprzez przebywanie w towarzystwie, poprzez kontakt z żywym językiem, nieważne jaki ten kontakt by nie był.

Zdjęcia: Angers, Kraje Loary, Francuskie wino, FRANCJA
Angers, Kraje Loary, Francuskie wino, FRANCJA

Miłostki miłostkami, ale to nie jest główny temat moich przemyśleń... A po drugie miało być serio. Zalet Erasmusa jest baaaaaardzo wiele, przytoczenie ich wszystkich grozi brakiem miejsca w nieskończonym Wordzie. Opowiem co nieco o moich doświadczeniach (z cyklu: jak nie zginąć na Erasmusie), dodam również parę swoich anegdot z codzienności przebywania w obcym kraju.

Ja mojego Erasmusa spędziłam we Francji i nie był to Paryż, mimo iż mam ogromny sentyment do tego miasta i w przyszłości na pewno tam zamieszkam. Miejsce mojej wymiany usytuowane jest w zachodniej części Francji – i nie jest to znajdujące się na południu, blisko upalnej Hiszpanii Bordeaux. Tam, gdzie spędziłam ostatnie 9 miesięcy o gorącej aurze nie było mowy, pogoda wręcz zmieniała się jak w kalejdoskopie. By wybrać się do miasta rowerem trzeba było sprawdzać prognozę pogody z godzinną dokładnością, a i to czasami nie pomagało. Wiele razy natrafiałam na darmowy prysznic oferowany przez matkę naturę, a raz nawet utknęłam w miejskiej bibliotece na 4 godziny z powodu jakiejś burzy.

Ja mojego Erasmusa spędziłam we Francji i nie był to Paryż, mimo iż mam ogromny sentyment do tego miasta i w przyszłości na pewno tam zamieszkam. To nie gorące południe, ani tropikalne wybrzeża morza Śródziemnego, ani tereny zahaczające o latynoską Hiszpanię. Tam, gdzie spędziłam ostatnie 9 miesięcy o gorącej aurze nie było mowy, pogoda wręcz zmieniała się jak w kalejdoskopie. By wybrać się do miasta rowerem trzeba było sprawdzać prognozę pogody z godzinną dokładnością, a i to czasami nie pomagało. Wiele razy natrafiałam na darmowy prysznic oferowany przez matkę naturę, a raz nawet utknęłam w miejskiej bibliotece na 4 godziny z powodu jakiejś burzy.

Ponieważ nie jestem Diderotem, który rokoszował się nękaniem swoich czytelników (zachęcam do przeczytania Kubusia Fatalisty ^^) zdradzę, że tym miastem jest Angers. Część z Was nawet nie zgadłaby jak to się wymawia (co jest zrozumiałe, w końcu we Francji wszystko jest na wspak, a Angers czytaj ĄŻE), a co dopiero wskazać lokalizację na mapie.W każdym razie Angers znajduje się na północnym zachodzie Francji, w regionie o wdzięcznej nazwie Kraj Loary, w departamencie Maine i Loara. Tak tak. Francja nie dzieli się na województwa i powiaty, a na regiony i departamenty.

Dlaczego mój wybór padł właśnie na to miasto? Możnaby rzec, że moja decyzja była bardzo spontaniczna. Widząc listę z poszczególnymi miastami, gdzie ewentualnie mogłabym wyjechać, jedynie nazwa Angers kompletnie nic mi nie mówiła...i tak się zaczęło. Pomyślałam, że najwięcej dowiem się o tym mieście właśnie tam jadąc! Przed wyjazdem nie szukałam żadnych informacji o tym miejscu. Chciałam sobie zrobić niespodziankę. Tak jak niektóre kobiety spodziewające się dziecka nie chcą znać jego płci przed porodem, ja nie chciałam dowiadywać się z przewodników co kryje w sobie to miasto by osobiście poznać najpiękniejsze jego walory.

Erasmus to nie tylko nauka w innym kraju, ale przede wszystkim wymiana kultorowa, zapoznanie się z różnicami pomiędzy krajem macierzystym a krajem przyjmującym studenta, ale też kontakt z innymi uczestnikami wymiany, pochodzącymi z różnych krajów. I to jest najpiękniejsze. To prawda, że jesteśmy różni, różnice fizyczne widać nawet gołym okiem, lecz Erasmus uświadomił mi, że to co dzieli ludzi może również ich łączyć ze sobą. W Angers poznałam Karinę pochodzącą z Indonezji, egzotycznego kraju, oddalonego od Polski o milion kilometrów. Dzięki niej miałam okazję wziąć udział w wieczorze indonezyjskim, spróbować indonezyjskich potraw, podziwiać taniec indonezyjski i sposób ubierania się Indonezyjczyków. W rewanżu ja z koleżanką odwdzięczyłyśmy się częstując Karinę pierogami, kopytkami, polską wódką czy ptasim mleczkiem, a nawet Karina przełamała się i spróbowała wieprzowiny, co normalnie jest jej niedozwolone ze wzgędu na wiarę. I to jest dowód na to, że dzielące zwyczaje czy tradycje nie tylko dzielą, ale też mogą łączyć, a odkrywanie tych odmienności jest naprawdę pasjonujące.

Zdjęcia: Angers, Kraje Loary, Erasmus, FRANCJA
Angers, Kraje Loary, Erasmus, FRANCJA



Przyjeżdżając do Francji obawiałam się kontaktu z Francuzami ze względu na panujący stereotyp o tym, jacy oni są aroganccy, szowinistyczni, niechętnie nastawieni do obcokrajowców. Przyznam się szczerze, że w Angers nie spotkałam ani jednego przypadku, kiedy ktoś był nie miły wobec mnie. Ba, nawet zdarzało się, że pomagali zanim jeszcze zdążyłam zapytać o pomoc! Być może stereotyp o nieżyczliwych Francuzach tyczy się tylko Paryża... Albo byłam tam za krótko by tego doznać na własnej skórze.

Z kolei nie lada wyzwaniem było przystosowanie się do niektórych francuskich zwyczajów. Po pierwsze chodzi oczywiście o przerwę obiadową, czyli świętość dla każdego Francuza. Trójkolorowi mają w zwyczaju każdego dnia celebrować tak zwany lunch, zawsze w południe. I to co najmniej przez dwie godziny. Z tej okazji w południe wszystkie sklepy, biura, poczty, kościoły i Bóg wie co są pozamykane. Czytaj: w tym czasie nic nie załatwisz. To nie żart. Kiedyś na wykładzie jedna pani profesor oznajmiła, że ma zły humor, bo nie jadła jeszcze obiadu. Polak zjadłaby kanapkę, zaspokoiłby pierwszy głód i po krzyku.

Po obiedzie Francuzi jedzą następny posiłek dopiero około godziny 20.00 (a co z pięcioma posiłkami dziennie, zasadzie tak hucznie nagłaśnianej przez dietetyków?). Do tego Francuz nie zje kanapki wieczorem, on musi wchłonąć potężną porcję czegoś ciepłego. Czyli znowu gotowanie i to nie może być to samo co jadło się w południe. Jak byłam we Francji to najtrudniejsze było dobieranie posiłków. Budziłam się tylko z jedną myślą: co by tu zrobić na obiad i na kolację, by nie powtarzać wczorajszego i przedwczorajszego menu.

Zdjęcia: Angers, Kraje Loary, Erasmus3, FRANCJA
Angers, Kraje Loary, Erasmus3, FRANCJA



Francuzi są chudzi, mimo jedzenia dwóch „obiadów” dziennie. To chyba dlatego, że restauracje im zamykają, co jest następnym paradoksem. We Francji na mieście możesz tylko zjeść mniej więcej od 11.00 do 15.00 i od 19.00 do 22.00. W innych godzinach lokale gastronomiczne są nieczynne. Poza tym możesz zapomnieć też o zakupch w niedzielę. W tym dniu trafienie na otwarty sklep graniczy z cudem.

Kolejnym moim ulubionym tematem jest biurokracja we Francji. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale zaczynam w tej dziedzinie doceniać Polskę. Pierwsze moje starcie z urzędnikiem: próba wyrobienia legitymacji szkolnej. Bez niej nie możliwym było chodzenie na zajęcia. Więc idę do biura o 9 i grzecznie czekam w kolejce. Wtem wychodzi pan i oznajmia, że jest mu bardzo przykro, ale on ma dużo spraw na głowie i dziś studentów nie przyjmie. Nikogo. Ok, więc znowu przychodzę tam następnego dnia. Kolejka na kilometr, a ja muszę załatwić milion innych spraw. Rezygnuję. Starcie trzecie. Tym razem przychodzę po południu, dokładnie o 16 licząc na to, że kolejka jest mniejsza. Ludzi co prawda nie ma, ale z biura wychodzi urzędas, zamyka drzwi na klucz i coś burczy pod nosem, że jest mu przykro ale dziś jest piątek i on wyjeżdża. To nic, że na drzwiach jest napisane jak byk: piątek otwarte do 17.00. Chyba z 5 minut stałam jak wryta nie mogąc otrząsnąć się z wrażenia. Parszywa francuska biurokracja, zaklęłam w duchu i sobie poszłam. Czwarte podejście – zakończone sukcesem, w końcu doczekałam się legitymacji. Ale to nie koniec przygód z biurokracją, mniej więcej tak samo działa bank, jak chcesz tam coś załatwić, to musisz iść tam co najmniej dwa razy: np. by wyrobić konto pierwszy raz idziesz specjalnie, by umówić się na spotkanie, które nie może odbyć się przecież tego samego dnia. Taka to Francja - elegancja.

Zdjęcia: Angers, Kraje Loary, Erasmus2, FRANCJA
Angers, Kraje Loary, Erasmus2, FRANCJA



Francuzi są mistrzami w organizowaniu strajków! Dziś strajk kolejarzy, jutro pilotów, tu nawet poczta strajkuje. Dobrze, że czasami dane grupy informują o tym, że zamierzają strajkować kilka dni przed, takie tam ułatwienie dla obywateli czytających prasę, oglądających wiadomości czy ogólnie wszechwiedzących o tym, co się dokoła dzieje.

Pewnego razu wybrałam się na pocztę by wysłać jeden list. Chciałam kupić znaczek w automacie, bo po co stać w kolejce. Ale automat nie działał. Dobra – machnęłam ręką - przyjdę następnym razem. Podejście drugie - przypadkiem przechodziłam koło poczty i tak się złożyło, że miałam przy sobie owy list. Jednak ku mojej rozpaczy poczta była zamknięta, gdyż była godzina 12.05, a od 12.00 wiadomo – lunch. Za trzecim razem poczta znowu była zamknięta, jednak nie było to podczas południowej przerwy. Pomyślałam, że zaraz pewnie otworzą, więc poczekam na pobliskiej ławeczce. Wtedy przyszły dwie panie i usłyszałam, jak jedna mówi do drugiej, że zapomniała o dzisiejszym strajku. I zaczęły się śmiać! Myślałam, że wyjdę z siebie. Ja tu specjalnie przyszłam, by wysłać ten cholerny list, poświęciłam swój czas, a tu nic nie udało mi się załatwić, bo zachciało się strajków! Wreszcie za czwartym razem udało się kupić znaczek. W kasie, bo automat dalej nie czynny. Ale i tak sukces.

Oczywiście wszystkie moje historie należy traktować z przymrużeniem oka. Jeśli macie szansę by wziąć udział w tym programie, nawet się nie wahajcie. Na pewno przeżyjecie swoje własne przygody, które zostaną na długo w Waszej pamięci i które długo będziecie opowiadać bliskim Wam osobom. Kto wie, może nawet spotkacie swoją miłość …

Zdjęcia

FRANCJA / Kraje Loary / Angers / Francuskie winoFRANCJA / Kraje Loary / Angers / ErasmusFRANCJA / Kraje Loary / Angers / Erasmus3FRANCJA / Kraje Loary / Angers / Erasmus2

Dodane komentarze

[konto usuniete] dołączył
00.00.0000

[konto usuniete] 2016-10-07 16:17:22

"Akurat nazwę miasta Angers każdy Polak,który miał w liceum lekcje historii, znać powinien, gdyż miasto było na początku II wojny siedzibą polskiego rządu na uchodźstwie.
Francuzi nie używają słowa lunch, tylko déjeuner. Osobiście nie znam takich, którzy mają na jego zjedzenie 2 godziny. A wiele czasu w swoim życiu spędziłam we Francji.
I jeszcze dobra rada starszej koleżanki: zajrzałabym do słownika ortograficznego przed opublikowaniem tekstu. Rozdział "razem czy osobno".
Sam tekst zaś miejscami nawet sympatyczny,mimo braku wyraźnego związku z tytułem. :) Pozdrawiam. "

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl