Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Cudze chwalicie, swego nie znacie. Szczecin szlakiem PRL-u. > POLSKA


Anie89 Anie89 Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie POLSKA / Zachodniopomorskie / Szczecin / Girlanda z papieru toaletowegoÓwcześnie możemy mieć każdą rzecz jaką tylko sobie wymarzymy. Półki sklepowe wręcz uginają się od produktów różnych marek a do ich zakupu nakłaniają krzykliwe reklamy. Człowiek idzie do sklepu z zamiarem kupienia jogurtu za 2zł a wraca z całą siatką zakupów o wartości 100 zł, bo była promocja. Nastały czasy konsumpcjonizmu. Pracujemy coraz więcej bo chcemy, żeby nas było stać na nowy dom, samochód czy najnowszy model iPhona, przy tym zapominając o odpoczynku. Pamiętam jak w dniu moich 23 urodzin babcia powiedziała mi, że będąc w moim wieku to już miała dwójkę małych pociech. A dzisiaj? Zakładanie rodziny przekładamy na później, bo najpierw studia i kariera zawodowa. Potem ewentualnie dziecko. Jedno, bo tak wygodniej. Czy w tej pogoni za dobrobytem i za rzeczami materialnymi człowiek odnajduje szczęście?
- Kiedyś było inaczej – z nostalgią wspomina kobieta, która przywdziała sukienkę o jaskrawych barwach w stylu lat 80. Pani Marylka zgodziła się nas oprowadzić po szczecińskich miejscach, przeżywających swój rozkwit w czasach komunistycznych. Nasza pani przewodnik sięga do swojej tajemniczej walizki i wyciąga z jej zakamarków… girlandę z rolek papieru toaletowego!

- Co by było gdyby papier toaletowy zniknął ze sprzedaży? – słyszymy z ust Pani Marylki. Mimo iż jego nagły brak nie zrujnuje naszego życia to ciężko sobie wyobrazić codzienną egzystencję bez tego przedmiotu. Dziś jest to nie do pomyślenia jednak w czasach Polski Ludowej społeczeństwo zmagało się z deficytem szarej taśmy. Na jednego Polaka przypadało rocznie siedem rolek co daje około metra papieru dziennie. „Rolka papieru toaletowego była w Polsce Ludowej mrocznym przedmiotem pożądania – zapamiętała aktorka Zofia Czerwińska. – Stała się królową PRL-u”.

- Odbywały się nawet manifestacje artystyczne, podczas których śmiałkowie wychodzili na ulicę poobwieszani w takie jak te girlandy z papieru toaletowego – wspomina Marylka wskazując na sznurek z rolkami szarej taśmy - rozdawano również ulotki o treści: „Kto się boi papieru toaletowego? Czy za pomocą papieru toaletowego można pogłębić socjalizm? Czy papier toaletowy jest sprzymierzeńcem, czy wrogiem rewolucji światowej?” Nasuwa się więc pytanie: dlaczego władza komunistyczna nadzorująca projekty konstrukcji nowoczesnych maszyn nie potrafiła poradzić sobie z produkcją papieru toaletowego?

Zdjęcia: Szczecin, Zachodniopomorskie, Girlanda z papieru toaletowego, POLSKA
Szczecin, Zachodniopomorskie, Girlanda z papieru toaletowego, POLSKA



- Papier toaletowy i inne produkty spożywcze i kosmetyczne można było kupić np. w Delikatesach na skrzyżowaniu dzisiejszych ulic Wojska Polskiego i Jagiellońskiej – pani Marylka wskazuje na prosperujący po dziś dzień sklep spożywczo-monopolowy. – Z tym sklepem najbardziej kojarzą mi się… kilkumetrowe kolejki – słyszymy. W Polsce Ludowej były braki w zaopatrzeniu towarów, szczególnie widoczny był deficyt wędlin i mięsa, cukru, wyrobów mlecznych i wszelkiego rodzaju papieru. Gdy tylko pojawiał się towar tworzyła się kolejka, w której ludzie stali parę godzin dziennie. Nawet powstał zawód – stacz kolejkowy, któremu płacono za rezerwację miejsca. W wyniku ograniczonej produkcji towaru można było pozwolić sobie tylko na określoną ilość danego produktu, co weryfikowano za pomocą kartek.

Przechodzimy na drugą stronę ulicy. Pani Marylka podchodzi do okienka kiosku „U Julci”.
- Poproszę wyrób toaletowy dobrej jakości.- Otrzymuje mydełko Bambino, znany kosmetyk w czasach PRL-u. – Pamiętam czasy, jak kupowałam tu, u pani Lusi moje pierwsze papierosy. W kioskach najczęstszym zakupem były wyroby tytoniowe, nic dziwnego, że ich wystawy zdominowane były paczkami papierosów – wspomina z nostalgią.

Jedną z najbardziej znanych marek tytoniowych były… Sporty. Z tą nazwą wiąże się protest ludności przeciwko Rokossowskiemu, który sprawował funkcję wicepremiera w Polsce Ludowej. Na rzecz protestu wymyślono hasło – było to rozwinięcie skrótowca od nazwy Sport, zaczynając od końca wyrazu, tzn. od litery „t”, mianowicie:

T – towarzyszu
R – Rokosowski
O-opuść
P – polską
S – Stolicę

Ta kuriozalna nazwa została w późniejszym czasie zmieniona na Popularne.

Zdjęcia: Szczecin, Zachodniopomorskie, Kiosk "U Julci", POLSKA
Szczecin, Zachodniopomorskie, Kiosk "U Julci", POLSKA



- Jeszcze tylko dodam, że nieopodal kiosku znajdował się zakład, w którym zajmowano się repasacją pończoch (czyli ich naprawą), dalej był punkt napełniania wkładów do długopisów, a naprzeciwko była fabryka, gdzie produkowano wafle do lodów. Wtedy niewielkie, prywatne zakłady rzemieślnicze cieszyły się popularnością. Dziś niestety – takie mini przedsiębiorstwa coraz częściej zostają zdominowane przez centra handlowe –

Kilka metrów dalej znajduje się lokal z pasztecikami. Ten tzw. fast food PRL-u wyrabiany jest z ciasta drożdżowego, a następnie nadziewany mięsem, kapustą albo serem i pieczarkami i na końcu smażony na głębokim tłuszczu. Podaje się go z barszczem. Tuż po wejściu wyczuwa się silny zapach smażonego oleju, co pobudza kubki smakowe do działania. Za sprawą wystroju czuć tutaj PRL-owski klimat, tą atmosferę miejsca, gdzie przy solidnych, drewnianych stołach zasiadali na krzesłach o skórzanych obiciach robotnicy. Uwagę przykuwa ogromna mozaika zajmująca ¾ ściany, przedstawiająca ryby pływające w wodzie. Ciekawostką jest dwuetapowy proces zakupu pasztecika, mianowicie najpierw idzie się do pierwszego punktu, gdzie w zamian za uiszczenie opłaty za produkty otrzymuje się paragon. Następnie z owym kwitkiem idzie się do innego okienka, gdzie miłe panie wydają zakupione potrawy. – Dbamy o to, by zarówno produkcja jak i podawanie wyrobów odbywało się zgodnie z tradycją – zwierza się Bogumiła Wolańska, właścicielka lokalu. – od 1969 roku dysponujemy radziecką maszyną, która została skonstruowana w celu wytworzenia jak największej ilości jedzenia w przypadku wybuchu wojny – dodaje.

Kierujemy się w stronę cieszącego się popularnością w okresie rządów komunistycznych „Bistro Gruba Ryba”, gdzie przywożono nie tylko świeże ryby ale również kolejny nasz szczeciński specjał – paprykarz.
- Mój ojciec był współautorem receptury słynnego paprykarza – pan Mietek zaczyna swą opowieść. Wszystko zaczęło się od przyjazdu do Szczecina delegacji z Nigerii. Polscy technolodzy chcieli ugościć Nigeryjczyków, a więc przygotowali dla nich poczęstunek. Przedstawiciele Afryki chcieli się zrehabilitować, przyrządzając swoje danie. Polacy zainspirowani nigeryjskimi przysmakami, postanawiają stworzyć potrawę o charakterze nigeryjskiego przysmaku. Pierwszy paprykarz powstaje z makreli koliasa. Makrelę po wyciągnięciu ości ugotowano na parze, następnie wymieszano ją z surowym ryżem, który wchłaniając wodę samoistnie robił się miękki. Ową potrawę odpowiednio przyprawiono, m. in. dodając pieprz pima sprowadzony z Nigerii i pulpę pomidorową rodem z Węgier. Do pierwszych puszek paprykarza dodawano na dno i na wierzch plasterki ogórka kiszonego. W późniejszych czasach modyfikowano przepis, dorzucając poza makrelą niewykorzystane rybie odpady, powstałe np. w wyniku wędzenia śledzia czy mrożenia ryb. - Oczywiście owe resztki były świeże i jak najbardziej nadające się do dalszego przetwórstwa – zapewnia pan Mirosław. Produkcja dzisiejszego paprykarza oparta jest na zupełnie innych procedurach. – Owy dzisiejszy specjał w smaku nawet nie przypomina tego produkowanego niegdyś przez ojca – kończy swoją opowieść pan Mirek.

Czas pomaszerować dalej niekończącą się Aleją Wojska Polskiego, najdłuższą ulicą w Szczecinie. Przystajemy w dość abstrakcyjnym miejscu. Po prawej stronie, zza drzewa wyłania się czterokondygnacyjna kamieniczka, która przetrwała czasy wojny. Po lewej stronie wznosi się masywny, żelbetonowy blok, przykład architektury socrealizmu przeznaczony na mieszkania dla klasy robotniczej. Oba przeróżne, kompletnie niepasujące do siebie światy łączy plac Zgody, ochrzczony placem Przyjaźni Polsko-Radzieckiej w czasach PRL-u.
- Kiedyś plac Zgody nazywany był placem Zegarków – wtrąca pan Marian - ze względu na to, iż żołnierze radzieccy konfiskowali tutaj zegarki. Zabierali je Niemcom, Polakom, wszystkim! Z tego powodu noszono zegarki zamiast na rękach to na nogach.

Nieopodal placu Zgody znajduje się dawne kino Kosmos.
- Wybierając się do kina po drodze zachodziło się do „Lucynki i Paulinki” albo do „Duetu” u pana Pytlika na deser – przypomina sobie błogie czasy pani Marylka. W obu kawiarenkach można było delektować się przepysznymi deserami robionymi na bazie bitej śmietany, serwowano również owocowe galaretki, które podobno były gotowane w 30 – litrowym garze.

Wejście do kina udekorowane jest ogromną mozaiką, stanowiącą symbol PRL-u. Autorami mozaiki są Sławomir Lewiński i Emanuel Messer, którzy z gruzów zniszczonych budynków stworzyli ten podziwiany po dziś dzień element dekoratorski. Kino Kosmos zaprojektowany przez Andrzeja Korzeniowskiego, był ewenementem architektury jak na swoje czasy. Ten awangardowy budynek szokował mieszkańców zrywając z wszelkimi zasadami (poza mozaiką) jakie narzucał socrealizm. Po przekroczeniu głównych drzwi człowiek znajdował się już w sali kinowej. Obiekt składał się z dwóch poziomów. Można było obejrzeć tu m. in.”Wikingów”, „Wrzesień 1939”, a pierwszym filmem granym w tym kinie był ”Los człowieka”. W dniu premiery filmu „Ogniem i mieczem” miał miejsce nieszczęśliwy pożar w Szczecinie, w ekranizacji Hofmanna również była scena z ogniem. Reżyser, przyjeżdżając do Szczecina skomentował: „aż tak do premiery to nie musieliście się przygotowywać!”
- Drzwi wejściowe do kina przysłonięte były obszernymi kotarami. Pamiętam jak za czasów młodości chowałem się za nimi, dzięki czemu załapałem się na dodatkowe seanse nie płacąc ani grosza – opowiada pan Marian z uśmiechem na ustach.

Pomimo trwających remontów na terenie obiektu, pozwolono nam wejść do środka. Obecnie po wspaniałej sali kinowej zachowało się jedynie kilka rzędów krzeseł, wydających ciągle ten sam charakterystyczny stukot tuż po rozprostowaniu nóg. Zachował się jeszcze pomnik misia polarnego, będący symbolem zimna.

Zdjęcia: Szczecin, Zachodniopomorskie, Mozaiki, POLSKA
Szczecin, Zachodniopomorskie, Mozaiki, POLSKA



Podczas naszej wycieczki odwiedzamy salon fryzjerski o nazwie Stella, co w języku włoskim oznacza gwiazdę. Dziś napis na kafelkach przed wejściem nie uchował się, ale zwykle widnieje tam komunikat o treści „sikaj u siebie”. Tuż po przekroczeniu progu w powietrzu unosi się intensywny zapach trwałej ondulacji. - Najbardziej pożądane stylizacje w PRL-u to tzw. fryzura na garsonkę, tapirowane włosy, koki i oczywiście trwała ondulacja, która do dziś cieszy się popularnością - dodaje pani Barbara, właścicielka zakładu, wskazując ręką na wiszące na ścianach rysunki swojego autorstwa przedstawiające twarze kobiet o rozmaitych uczesaniach. Salonik fryzjerski urządzony jest w stylu retro - dominującą barwą jest blada żółć, wszelkie dodatki są w kolorach ciepłego brązu, czerwieni i intensywnej pomarańczy. Ściany są przyozdobione kwiatami co nadaje temu miejscu domowy klimat. Wszystko pasuje do siebie, współgra ze sobą tworząc kompozycję idealną.

Zdjęcia: Szczecin, Zachodniopomorskie, Salon fryzjerski Stella, POLSKA
Szczecin, Zachodniopomorskie, Salon fryzjerski Stella, POLSKA



Projekt odbudowy Szczecina powstały tuż po roku 1945 dotyczył m.in. ul. Jagiellońskiej, w którą właśnie wkraczamy. Główną ideą inżynierów z tamtych lat był określony sposób konstrukcji nowych budynków, a mianowicie chodziło o to by stawiając nowe bloki dopasować je wysokością i szerokością do XIX – wiecznych kamienic. W latach 50. przystąpiono do budowy nowoczesnych kompleksów. Skupiano się głównie na funkcjonalności aglomeracji, forma i estetyka zostają zepchnięte na dalszy plan. Tym sposobem w nowych blokach wydzielano pięć kondygnacji zamiast czterech, w konsekwencji wytworzyło się więcej mieszkań do zagospodarowania. Socjalizm zapisał się w historii szczecińskiej architektury chociaż wpływy tego nurtu są bardziej widoczne np. w Warszawie czy w Krakowie. Szczecińskie aglomeracje z lat 50. pozbawione są ozdób i rzeźby figuralnej, są skromniejsze od tych warszawskich, no i mają w sobie mniej charakterystycznego ładunku ideologicznego.

Zdjęcia: Szczecin, Zachodniopomorskie, Przykład architektury socjalistycznej w Szczecinie, POLSKA
Szczecin, Zachodniopomorskie, Przykład architektury socjalistycznej w Szczecinie, POLSKA








To już ostatni etap naszej podróży. Niektórym uczestnikom wyprawy powróciły piękne wspomnienia z czasów młodości a reszta, co nie zaznała życia w PRL-u miała okazję posłuchać prawdziwych opowieści o egzystencji w Polsce Ludowej. Wędrówka miała charakter wesoły, prześmiewczy, jednak trzeba pamiętać iż w powojennej Polsce nie było tak kolorowo. Panował chaos ekonomiczny wynikający z nieudolności i niesprawiedliwości rządu, ludzie byli robotnikami kontrolowani przez system, pozbawieni praw do własnej opinii. Wreszcie przyszedł rok 1989 by nadać nowy bieg historii, by odrodzić naszą piękną Polskę.

Zdjęcia

POLSKA / Zachodniopomorskie / Szczecin / Girlanda z papieru toaletowegoPOLSKA / Zachodniopomorskie / Szczecin / Kiosk POLSKA / Zachodniopomorskie / Szczecin / MozaikiPOLSKA / Zachodniopomorskie / Szczecin / Przykład architektury socjalistycznej w SzczeciniePOLSKA / Zachodniopomorskie / Szczecin / Salon fryzjerski Stella

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl