Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Wulkan Soufriere Hills > MONTSERRAT (Wielka Brytania)


gastropoda gastropoda Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie MONTSERRAT (Wielka Brytania) / Flemmings / MVO / Soufriere HillPromem z Antigua na Montserrat płynie zaledwie 8 pasażerów, choć mogłoby 100. Po 1,5 godzinnym rejsie jestem na przystani Little Bay w Montserrat. Jest już noc, więc namiot rozbijam blisko przystani.

Montserrat to wyspa o powierzchni 102 km2 i liczbie ludności 4800. Ok. 65% wyspy jest strefą zamkniętą z powodu spustoszenia jej przez wybuch wulkanu Soufriere Hills w 1997. Była stolica Plymouth została zasypana popiołami i lawą piroklastyczną, a ludność ewakuowana. Obecnie siedzibą władz jest niewielka osada Brades niedaleko portu. Brades nie ma jeszcze centrum, jest ono w budowie w pobliżu Carr’s Bay. Cała wioska jest rozrzucona luźno na pobliskich wzgórzach. Na mapie jest zaznaczona tylko część wyspy bez strefy zakazanej. Do strefy zakazanej wejść nie można o wejściu na wulkan nie wspominając, nadal istnieje groźba erupcji albo osunięcia się świeżego stożka wulkanicznego. Autostopem dojeżdżam do Salem, ostatniej miejscowości przed strefą zakazaną. W pobliżu jest obserwatorium wulkanologiczne i to jest mój cel. Wdrapuję się na wzgórze nad Salem i nareszcie widzę wulkan. Część stoków pokrywa świeża lawa piroklastyczna, z krateru i szczelin na zboczach wydobywają się smużki dymu albo pary, a sam szczyt spowity jest chmurami. Z daleka widać również zasypane Plymouth. Dział informacyjny obserwatorium jest już zamknięty, nie rezygnuję jednak z zapoznaniem się z historią erupcji i stanem obecnym postanawiając zaczekać tu do jutra.

Rano obserwatorium zapełnia się naukowcami. W dziale informacyjnym oglądam film o erupcji wulkanu. Pierwszy wybuch nastąpił w 1995 i był stosunkowo niegroźny. Po tym wybuchu nieco się uspokoił, ale wzmógł aktywność w 1997 i wówczas ludność zamieszkująca tereny wokół wulkanu została ewakuowana. W tym czasie na Montserrat mieszkało ponad 12000 osób. W połowie 1997 nastąpiła potężna erupcja, pod płynącą lawą piroklastyczną i od gorących gazów zginęło 25 osób, bo niektórzy mieszkańcy wchodzili do strefy zakazanej uprawiać ogródki. Wówczas większość ludności opuściła wyspę emigrując do Wielkiej Brytanii, na Antigua i inne sąsiednie wyspy. Utworzył się ponad kraterem duży stożek. Przez szereg lat wulkan nadal był aktywny, stożek rósł, a naukowcy obawiali się, że wydobywające się gazy rozsadzą w końcu stożek. Nastąpiło to w kilku fazach na przełomie 2009/2010, część stożka osunęła się na stronę wschodnią zasypując całkowicie dawne lotnisko i tworząc u wybrzeży kawałek nowego lądu. To samo może nastąpić po zachodniej stronie, bo gazy nadal wydobywają się, a pozostały nawis stożka może osunąć się na stronę zachodnią. Przed 1995 wysokość wulkanu wynosiła 915 m npm, obecnie po zmniejszeniu wysokości w 2010 Soufriere Hills ma 1083 m npm. Po zapoznaniu się z faktami o wulkanie dowiaduję się, że można wejść do fragmentu zakazanej strefy, a mianowicie do Richmond Hill. Przechodzę suche koryto rzeki Belham, za którą zaczyna się zakazana strefa. Stoi tu policjant zapisujący wjeżdżających do strefy (obowiązkowo trzeba mieć komórkę, by w razie zagrożenia móc być powiadomionym o zagrożeniu). Na mój brak komórki przymyka oko, ale ostrzega, abym nie wychodził poza Richmond Hill. Po kilometrze dochodzę do placu budowy – to tu przyjeżdżają samochody, bo ma tu powstać elektrownia geotermalna budowana przez firmę z Islandii. Dalej jest zupełnie pusto. Szosa urywa się w pewnym momencie – została zerwana przez lawinę popiołu i błota. Jest tu duży szyld zabraniający przekraczania tej linii, skręcam w prawo i po kilkuset metrach dochodzę do ruin młyna, gdzie kiedyś była informacja turystyczna – w środku mnóstwo popiołu. Obok młyna również szyld zabraniający wstępu. Z młyna rozpościera się dobry widok na zniszczone Plymouth, na wulkan, na Richmond Hill i na morze. Czuję się dość dziwnie patrząc na to pustkowie. Idę do Richmond Hill. Kiedyś było to osiedle willi bogatych mieszkańców Montserrat i obcokrajowców, teraz jest to osada-duch. Przechodzę całą osadę, zaglądam do pięknych willi – wszędzie popiół i resztki rzeczy pozostawionych przez uchodźców. Drogi są pozarastane trawą, tu i ówdzie trudno się przedrzeć za względu na bujne krzewy, w ogrodach chwasty, ale i kwiaty. Schodzę na plażę, pewnie dawno już nikogo tu nie było i dochodzę na skraj zasypanych domów Plymouth. Widok jest smutny, siadam i wodzę wzrokiem wokół – blisko mnie lekko podniszczone domy ze sporymi warstwami popiołu wewnątrz, dalej zniszczone lub do polowy zasypane, a w centrum i okolicach portu z masy lawy i popiołu wystają zaledwie dachy i kikuty. Dla takiego widoku i refleksji z nim związanych warto było przyjechać na Montserrat. Trudno mi się zdecydować na powrót, ale gdy wypijam ostatni łyk wody opuszczam ten teren. W punkcie kontroli policjant odhacza mój powrót. Tuż za korytem Belham, na stokach sporego wzgórza znajdują się ruiny Air Studio, gdzie swego czasu swoje płyty nagrywali najpopularniejsi piosenkarze i zespoły, m.in. Paul McCartney, Steve Wonder, Eric Clapton, Rolling Stones, Michael Jackson, Elton John i wielu, wielu innych. Oglądam zrujnowaną willę z basenem, w którym teraz pływają ropuchy, studio nagrań i zarośnięty ogród. Obiekt został zniszczony przez huragan w 1986.

Chciałbym teraz dotrzeć na drugą stronę wyspy, w pobliże zasypanego lotniska. Autostop jest wprawdzie dość łatwy, ale odległości nie są duże, więc przechodzę od osady do osady na pieszo nie spiesząc się zbytnio. Za Saint John’s wchodzę w bezludne obszary wschodniego wybrzeża. Szosa robi się coraz gorsza, ale to nie przez wulkan, tylko przez roślinność, bo już od lat szosa jest nieużywana. Trudno mi określić odległość, jaką pokonuję, bo w takim pustkowiu mam wrażenie, jakbym znalazł się w świecie nierealnym, albo w przyszłości. Od czasu do czasu trafiam na ślady dawnej cywilizacji w postaci rozpadającego się mostu, zardzewiałego sprzętu budowlanego, czy ciężarówki wrośniętej w dżunglę, tu i ówdzie sterczą resztki linii energetycznej. Tuż przed granicą strefy zakazanej jest miejsce zwane Jack Boy Hill. Stoi tu nowy drewniany pawilon oraz toalety. Z drewnianego tarasu widać wulkan, a przy brzegu utworzony przez lawę piroklastyczną nowy kawałek lądu. To bardzo piękne miejsce na nocleg.

Schodzę do granicy strefy, gdzie jest bariera i już mi znana tablica zakazująca wstępu. Wchodzę do strefy zakazanej bardzo zniszczoną szosą do jej końca, czyli do pola zastygłej lawy. Przede mną olbrzymia połać martwego pustkowia, no może nie do końca, bo jest tu całe mnóstwo osłów, przebiega iguana i nieznany mi czarny ssak wielkości małej świnki. Na tym obszarze mają obecnie całkowity spokój, bo pewnie nikt im tu nie przeszkadza. Trochę chodzę po nowym lądzie, po czym wracam do Saint John’s i z podróży w czasie.


Dla osób zainteresowanych wulkanami to bardzo ciekawe miejsce.

Zdjęcia

MONTSERRAT (Wielka Brytania) / Flemmings / MVO / Soufriere HillMONTSERRAT (Wielka Brytania) / Belham / Dżungla / Sokół antylski

Dodane komentarze

sailor-cat dołączył
25.04.2013

sailor-cat 2013-07-11 19:59:16

Tak ciekawe miejsce, dla wodnych włóczęgów również. W tamtym regionie jest ich ( wulkanów ) kilka .

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl