Forum dyskusyjne dodanie komentarza
| temat: Płudniowo-wschodnia Turcja |
| autor komentarza: paweł.p |
| data dodania: 2020-10-27 02:56:28 |
| treść: Niesiony falą entuzjazmu w związku z faktem, że kolejny raz już widzę forum oczyszczone ze spamu postanowiłem dokończę swój wątek zanim ten entuzjazm mi minie (-: Niech to będzie mój wkład w przywrócenie temu forum charakteru globtroterskiego. Na początku postawiłem kilka pytań, na które znam już odpowiedzi, a także mam kilka dodatkowych uwag, więc się nimi podzielę: Informacje dotyczą południowo-wschodniej Turcji. Noclegi są niebywale tanie jak na taki kraj, hotele i hostele stoją prawie puste, więc ceny są bardziej niż atrakcyjne, a z noclegiem nie ma najmniejszego problemu. Obecnie nie ma potrzeby bukowania miejsc: przykład z górnej półki: w Sanliurfie zatrzymałem się w 5* hotelu ((-: odrobina luksusu jeszcze nikomu nie zaszkodziła - nocleg ze śniadanie 75 zł - śniadanie na oszklonym tarasie, na 15 piętrze, z widokiem na miasto; w Dogubayazit - 50 zł. Jeżeli chodzi o walutę, to najkorzystniejszy kurs zaproponowano nam w terminalu lotnisku w Stambule, od 500 euro kurs jest zdecydowanie korzystniejszy i przy takiej kwocie kantor gwarantuje rewymianę nadwyżki gdyby taka została - można od razu załatwić sprawę wymiany. W hotelu można płacić w dolarach, w euro lub w lirach - kurs uczciwy. Przewodnikowi od Araratu zapłaciłem w dolarach. Język angielski dużo słabszy niż, na przykład, w Iranie, szczególnie duży problem robi to przy zakupie biletów autobusowych łączonych kursów. Wszyscy "no able", ale koniecznie chcą ci sprzedać jakiś bilet. Przy zakupie biletów dodatkowo pojawia się problem covidowy, czyli kod HES - to jest jakaś baza dla obcokrajowców, która ma potwierdzić, że nie mieliśmy styczności z covidem, chyba? , ale ważniejszy jest aspekt praktyczny: bez tego nie sprzedadzą Wam biletów - a wygląda to tak, że ludek, u którego chcecie kupić bilet próbuje połączyć się z tą baza przez zwykły telefon komórkowy i prawie nigdy mu to się nie udaje, potem dołącza się następny i następny i wszyscy coś tam wpisują i każdy wpisuje nazwisko inaczej i nie ma sensu ich poprawiać, bo inaczej nie pojedziecie. Godzina przed odjazdem, to minimum. Odniosłem wrażenie, że mają spory problem z jednoczesnym czytaniem i pisaniem (-: Na jednym z biletów, ludek, przepisał moje nazwisko z paszportu w takim brzmieniu: PERZAGOL - 3 litery się zgadzają, a moje nazwisko składa się z 10 znaków ((-: Na krótszych trasach lepiej jeździć busem, tam nie ma tego całego zamieszania. Drogi świetne, nawet na największych zadupiach, a sieć autobusowa rozwinięta. Bardzo dużo wojska, takiego prawdziwego. Na drogach blokady, transportery opancerzone, długa broń, także maszynowa, kontrole, przeszukania, wyprowadzają ludzi z autobusu - zabierają paszporty - niestety traci się je z oczu i zdecydowanie nie robią wrażenia chętnych do dyskusji w tej kwestii. Karnie razem z Kurdami oddawaliśmy dokumenty. Taka kontrola może trwać i godzinę, więc trzeba się liczyć z opóźnieniami. Raz nawet wyprowadzili mnie z autobusu i przyznam, że trochę puls mi przyspieszył. Gobekli Tepe - to oczywiście z Sanliurfy - są cztery autobusy, ja jechałem o 10'00, powrotne są dwa, coś koło 12 i 16 Ararat, to najbrzydsza góra, na której byłem - zajmuje pierwsze miejsce na mojej liście gór nie do zobaczenia po raz drugi. Ważna kwestia gazu do maszynek, ponieważ używam jetboila, to oczywiście tym się interesowałem. W Stambule nie ma problemu, są sklepy alpinistyczne i turystyczne w stylu europejskim, więc jeżeli lecicie dalej samolotem, to bez problemu można poprosić o nadanie kurierem do miejscowości w której lądujecie i problem z głowy (potrzebują dwa dni robocze) - nie pamiętam ile dokładnie kosztowała ta usługa, ale nie była droga. Natomiast na wschodzie już takich sklepów nie widziałem i nie znalazłem, problem pomogli rozwiązać młodzi ludzie poznani w knajpie - zaprowadzili mnie do sklepu z fajkami wodnymi - jest ich sporo - i o dziwo były kartusze i z gwintem zewnętrznym oraz przebijane. Używają tego do zasilania ozdobnych lamp - więc nie szukać sklepów turystycznych tylko z fajkami wodnymi i najlepiej mieć zdjęcie, bo gdybym tego nie zrobił, to za cholerę byśmy się nie dogadali, bo kartuszy jako takich nie sprzedają i nie ma ich wyeksponowanych, jest to element lampy i trzeba go z niej wyciągnąć. Nie ma co zabierać kąpielówek nad jezioro VAN, to jezioro sodowe, pH prawie 10, to trochę tak jakby pływać w mydle ((-: Jakieś pytania? - jestem do dyspozycji, dopóki nie minie mi entuzjazm ((-: |
Forum dyskusyjne
Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.
Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.
Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.
Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.
Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.
