Artykuły i relacje z podróży Globtroterów
Mundo Maya – Honduras (VIII) > HONDURAS
gastropoda
relacje z podróży
W Hondurasie zwiedziłem ruiny dwóch miast starożytnej cywilizacji Mayów i s± to wg informacji z Copan jedyne strefy archeologiczne Mayów na terenie Hondurasu. Oba miejsca leż± blisko granicy z Gwatemal±.
El Puente
La Entrada, to małe miasteczko, w pobliżu którego s± ruiny miasta Mayów El Puente. Nikt jednak nie wie, gdzie s± takie ruiny i dopiero w jakim¶ barze otrzymuję informację jak tam można dotrzeć (dziewczyna pochodzi z okolic tych ruin). Jadę okazj± 5 km główn± drog± do osady składaj±cej się z kilku domostw i stamt±d w bok również okazj± 6 km bezpo¶rednio do wej¶cia do ruin. Je¶li znaczenie ruin okre¶lałoby się ilo¶ci± uzbrojonych strażników, to z pewno¶ci± El Puente byłoby w czołówce. Obiektu pilnuje jeden pracownik cywilny, czterech po zęby uzbrojonych policjantów, dwa dorosłe owczarki niemieckie i 13 szczeniaków. Zanim szef zgodzi się na moj± pro¶bę na rozbicie namiotu na terenie ruin mija sporo czasu po¶więconego na rozmowy. Efekt jest jednak dla mnie pozytywny. Tuż po zapadnięciu zmroku wchodzę do namiotu.
O 8:00 po zapłaceniu za wstęp wchodzę między ruiny. Na plaza central stoi mała piramida, platforma i resztki pomieszczeń administracyjnych. Obok jest kilka domów mieszkalnych elity. Teren jest płaski i leży nad mał± rzek±, wokoło s± góry. Miejsce było w okresie klasycznym zamieszkałe przez ok. 1000 mieszkańców. Dwie godziny wystarczaj± na zwiedzenie strefy. Jest cicho i spokojnie, bo jestem jedynym turyst±. El Puente restaurowali Japończycy, a skończyli w ubiegłym roku. Autostopem wracam do drogi głównej.
Copan
Przez górzysty teren dojeżdżam do Copan Ruinas. Małe i bardzo zadbane miasteczko leży w dolinie. Do ruin jest 1 km. Wprawdzie zwiedzić obiekt mam zamiar dopiero jutro (może będzie lepsza pogoda – dzi¶ jest bardzo pochmurno), ale idę tam na spacer, w celu zorientowania się. Jest kilka minut po 15:00 i okazuje się, że mogę kupić bilet z jutrzejsz± dat± zwiedzaj±c dzi¶ za darmo. Do zmroku do¶ć pobieżnie zwiedzam cał± strefę. Copan ma bardzo dużo stel i rzeĽb, ale przy szarym dniu nawet kolorowe kamienie wygl±daj± mało efektownie. Mam nadzieję, że jutro będzie choć trochę słońca.
S±dz±c po ilo¶ci hoteli w Copan Ruinas, oraz dlatego, że jest niedziela, wydawałoby się, że w ruinach będzie bardzo tłoczno. Dzień jest ciepły i słoneczny, ale w strefie archeologicznej Copan nie ma tłumów. Większo¶ć turystów to Honduraszczycy. Wycieczek z turystami zagranicznymi jest zaledwie kilka, ale one przechodz± szybko. Copan położone jest w dolinie rzeki i nie zajmuje zbyt rozległego obszaru. Dolina była zamieszkała przez Mayów od 1500 roku p.n.e., na co wskazuj± wykopaliska. W okresie klasycznym miasto liczyło ponad 20 000 mieszkańców. Główn± atrakcj± strefy s± misternie rzeĽbione kamienne stele. Na plaza central jest ich kilkana¶cie, poza tym s± jeszcze w kilku miejscach w całej dolinie. Kilka piramid zostało wprawdzie odkrytych, ale nie odbudowanych, więc s± to rumowiska kamieni. Wiele budowli nadal porasta dżungla. Bardzo starannie odrestaurowano boisko do gry w pelotę oraz olbrzymie schody, zwane hieroglifowymi, bo wszystkie stopnie rzeĽbione s± pismem Mayów – to dopiero piękne schody! W centralnej czę¶ci schodów s± kamienne rzeĽby, a boki obłożone zdobnymi płytami. Kamienie maj± zielonkawo-pomarańczowy kolor. Za głównymi piramidami z placami na kilku poziomach jest rozległe osiedle mieszkaniowe elity Mayów. S± tam grobowce, w których chowano zmarłych członków rodziny. Stele, rzeĽby i ornamentyka s± unikalne i bardzo piękne. Tu i ówdzie zachowała się oryginalna farba (zielona i czerwona) z tamtego okresu. Przed stelami s± rzeĽbione ołtarze ofiarne. W niektórych miejscach nawet kamienie korytarzy s± zdobione płaskorzeĽbami. Jest też i bóg deszczu Chac, prawie identyczny, jakiego widziałem na północy Jukatanu. Nie wszystkie rzeĽby s± na swoich miejscach, przechodz±c widzę luĽno leż±ce kamienne głowy ludzi i zwierz±t. Cało¶ć strefy jest urzekaj±co piękna, jest tylko jeden mankament burz±cy doznania estetyczne – większo¶ć rzeĽb i stel zadaszonych jest ohydnymi blaszanymi daszkami na byle jakich metalowych słupkach. Przez cał± strefę przechodzę kilkakrotnie nie mog±c się napatrzyć do syta. Wreszcie póĽnym popołudniem opuszczam Copan. Przy wej¶ciu jest kilka dużych papug, które stanowi± dodatkow± atrakcję. Copan otoczony jest małym paskiem dżungli, przez któr± wiedzie szlak edukacyjny. Mam jeszcze trochę czasu do zachodu słońca, więc idę tym szlakiem trafiaj±c na różne ptaki i na pecari.
La Entrada, to małe miasteczko, w pobliżu którego s± ruiny miasta Mayów El Puente. Nikt jednak nie wie, gdzie s± takie ruiny i dopiero w jakim¶ barze otrzymuję informację jak tam można dotrzeć (dziewczyna pochodzi z okolic tych ruin). Jadę okazj± 5 km główn± drog± do osady składaj±cej się z kilku domostw i stamt±d w bok również okazj± 6 km bezpo¶rednio do wej¶cia do ruin. Je¶li znaczenie ruin okre¶lałoby się ilo¶ci± uzbrojonych strażników, to z pewno¶ci± El Puente byłoby w czołówce. Obiektu pilnuje jeden pracownik cywilny, czterech po zęby uzbrojonych policjantów, dwa dorosłe owczarki niemieckie i 13 szczeniaków. Zanim szef zgodzi się na moj± pro¶bę na rozbicie namiotu na terenie ruin mija sporo czasu po¶więconego na rozmowy. Efekt jest jednak dla mnie pozytywny. Tuż po zapadnięciu zmroku wchodzę do namiotu.
O 8:00 po zapłaceniu za wstęp wchodzę między ruiny. Na plaza central stoi mała piramida, platforma i resztki pomieszczeń administracyjnych. Obok jest kilka domów mieszkalnych elity. Teren jest płaski i leży nad mał± rzek±, wokoło s± góry. Miejsce było w okresie klasycznym zamieszkałe przez ok. 1000 mieszkańców. Dwie godziny wystarczaj± na zwiedzenie strefy. Jest cicho i spokojnie, bo jestem jedynym turyst±. El Puente restaurowali Japończycy, a skończyli w ubiegłym roku. Autostopem wracam do drogi głównej.
Copan
Przez górzysty teren dojeżdżam do Copan Ruinas. Małe i bardzo zadbane miasteczko leży w dolinie. Do ruin jest 1 km. Wprawdzie zwiedzić obiekt mam zamiar dopiero jutro (może będzie lepsza pogoda – dzi¶ jest bardzo pochmurno), ale idę tam na spacer, w celu zorientowania się. Jest kilka minut po 15:00 i okazuje się, że mogę kupić bilet z jutrzejsz± dat± zwiedzaj±c dzi¶ za darmo. Do zmroku do¶ć pobieżnie zwiedzam cał± strefę. Copan ma bardzo dużo stel i rzeĽb, ale przy szarym dniu nawet kolorowe kamienie wygl±daj± mało efektownie. Mam nadzieję, że jutro będzie choć trochę słońca.
S±dz±c po ilo¶ci hoteli w Copan Ruinas, oraz dlatego, że jest niedziela, wydawałoby się, że w ruinach będzie bardzo tłoczno. Dzień jest ciepły i słoneczny, ale w strefie archeologicznej Copan nie ma tłumów. Większo¶ć turystów to Honduraszczycy. Wycieczek z turystami zagranicznymi jest zaledwie kilka, ale one przechodz± szybko. Copan położone jest w dolinie rzeki i nie zajmuje zbyt rozległego obszaru. Dolina była zamieszkała przez Mayów od 1500 roku p.n.e., na co wskazuj± wykopaliska. W okresie klasycznym miasto liczyło ponad 20 000 mieszkańców. Główn± atrakcj± strefy s± misternie rzeĽbione kamienne stele. Na plaza central jest ich kilkana¶cie, poza tym s± jeszcze w kilku miejscach w całej dolinie. Kilka piramid zostało wprawdzie odkrytych, ale nie odbudowanych, więc s± to rumowiska kamieni. Wiele budowli nadal porasta dżungla. Bardzo starannie odrestaurowano boisko do gry w pelotę oraz olbrzymie schody, zwane hieroglifowymi, bo wszystkie stopnie rzeĽbione s± pismem Mayów – to dopiero piękne schody! W centralnej czę¶ci schodów s± kamienne rzeĽby, a boki obłożone zdobnymi płytami. Kamienie maj± zielonkawo-pomarańczowy kolor. Za głównymi piramidami z placami na kilku poziomach jest rozległe osiedle mieszkaniowe elity Mayów. S± tam grobowce, w których chowano zmarłych członków rodziny. Stele, rzeĽby i ornamentyka s± unikalne i bardzo piękne. Tu i ówdzie zachowała się oryginalna farba (zielona i czerwona) z tamtego okresu. Przed stelami s± rzeĽbione ołtarze ofiarne. W niektórych miejscach nawet kamienie korytarzy s± zdobione płaskorzeĽbami. Jest też i bóg deszczu Chac, prawie identyczny, jakiego widziałem na północy Jukatanu. Nie wszystkie rzeĽby s± na swoich miejscach, przechodz±c widzę luĽno leż±ce kamienne głowy ludzi i zwierz±t. Cało¶ć strefy jest urzekaj±co piękna, jest tylko jeden mankament burz±cy doznania estetyczne – większo¶ć rzeĽb i stel zadaszonych jest ohydnymi blaszanymi daszkami na byle jakich metalowych słupkach. Przez cał± strefę przechodzę kilkakrotnie nie mog±c się napatrzyć do syta. Wreszcie póĽnym popołudniem opuszczam Copan. Przy wej¶ciu jest kilka dużych papug, które stanowi± dodatkow± atrakcję. Copan otoczony jest małym paskiem dżungli, przez któr± wiedzie szlak edukacyjny. Mam jeszcze trochę czasu do zachodu słońca, więc idę tym szlakiem trafiaj±c na różne ptaki i na pecari.
Honduras
1. El Puente
2. Copan – UNESCO
1. El Puente
2. Copan – UNESCO
Dodane komentarze
brak komentarzy
Przydatne adresy
Brak adres w do wy wietlenia.
Inne materia y
Dział Artykuły
Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.
Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.
