Galeria zdjęć
u stóp Piku Lenina
KIRGIZJA / obwód oszyński / Pamir
odsłon: |
poleca: osób |
ocena techniczna: |
ocen: |
w schowku: osób
- Autor
- ">
( SO:4.63 | SW:0 )
- Typ
- Krajobraz
- Data dodania
- 2020-02-22 18:07
- Data wykonania
- sierpień 2017
- Miejsce
-
- Opis zdjęcia
Komentarze do zdjęcia
Piękne zdjęcie. Czuję sentyment do takich miejsc, choć nigdy tam nie byłam. O podobnym miejscu napisałam nawet krótkie opowiadanie pt "Puste przestrzenie"
Dzień chylił się ku końcowi. Zmęczone słońce kładło się na zachodnich szczytach, o¶wietlaj±c inne czę¶ci gór niż o ¶wicie. Maria wyszła z jurty rozgrzana gor±c± herbat± przygotowan± przez troskliw± żonę Pamira, u którego go¶cili za każdym razem, gdy Wiktor czuł nieodpart± potrzebę zdobycia którego¶ ze szczytów Kirgistanu.
Ruszyła w stronę zielonej doliny, czuj±c na sobie zaniepokojony wzrok Asiendy. Wielka przestrzeń wzywała do wędrówki, ale kobieta wiedziała, że musi czekać. Zmrużyła oczy, patrz±c na wij±c± się w¶ród zieleni drogę.
Wci±ż była pusta. Ani ¶ladu czerwieni kurtki Wiktora. W oddali, na brzegu rzeki dokazywało kilku młodziaków na koniach, w¶ród których był także mały, siedmioletni syn gospodarzy. Doskonale utrzymywał się na grzbiecie zwierzęcia.
Ból przeszył jej serce. Ada¶ miałby już pięć lat. Mógłby biegać razem z Elpikiem po dolinach. Uczyć się życia w zgodzie z natur±. Doceniać jej walory. Nie, nie zabrałaby go tutaj. Siedzieliby spokojnie w Warszawie na jakim¶ skwerze albo placu zabaw. Chodzili na lody albo na bajki do kina. Nie pokazałaby mu ¶wiata, bez którego nie mógł żyć jego ojciec …
Postanowiła przej¶ć chociaż kawałek na spotkanie męża. Obejrzała się za siebie, machaj±c uspokajaj±co do Asiendy. Ta jednak, nie bacz±c na gesty Marii, podbiegła do niej i wcisnęła w rękę kawałek sera zawiniętego w biał± szmatkę. Popatrzyła w oczy z milcz±cym zrozumieniem, przytrzymała chwilę jej ramię, a potem odeszła cicho do swoich zajęć.
Kilkadziesi±t kroków i Maria znalazła się na przełęczy. Wiatr wiał z ogromn± sił±. Założyła kaptur, który szele¶cił, jakby chciał zagłuszyć my¶li. W¶ród kępek trawy i kamieni dojrzała kilka żółtych kwiatków, tych samych, które przynosił jej Wiktor zawsze kiedy wracał. Zerwała jeden i włożyła za ucho.
Wiatr się wzmagał, a droga wci±ż była pusta. Oczy cieszyły cudowne widoki gór i dolin, poprzecinane jasnymi wstęgami . Niedaleko jeziora rozpo¶cierały się połacie dzikich konopi. Chodzili tam czasem na spacery, wci±gaj±c w nozdrza charakterystyczny zapach. Wiktor miał rację. Kirgistan uzależnia.
Zgasło słońce. Usiadła na pobliskim kamieniu i wyjęła ser, który jedli za każdym razem gdy prowadziła go do namiotu. Wiktor, zmęczony wspinaczk± prawie się nie odzywał, a ona szczebiotała uradowana, że znowu jest obok.
A teraz go nie było. Zapadł zmrok. Zostawiła przy kamieniu zawinięty posiłek, choć wiedziała, że ukochany nie wróci. Ruszyła powoli w kierunku jurty.
***
Na lotnisku w Biszkeku wyjęła zza ucha zgnieciony i zeschły żółty kwiatek. Zostawiła go na umywalce. Obmyła twarz i skierowała się do odprawy. Chciała być już w domu, w¶ród znanych przedmiotów, w ciepłych ramionach Radka, który nie wiedział gdzie zniknęła. Czekaj±c na samolot, wyjęła z bagażu podręcznego koszulkę Wiktora. Tę sam±, w której spał ostatniej nocy, w domu na Saskiej Kępie, zanim postanowił pojechać do Kirgistanu sam, bez niej. Pięć lat temu - gdy nosiła pod sercem czteromiesięcznego Adasia. Od tamtego czasu miała do siebie żal, że nie było jej wtedy w Kirgistanie, nie czekała na niego w jurcie Asiendy i Pamira. Może nie zaginałby w górach, wiedz±c, że ona tam jest. Czeka na przełęczy, gdzie w dolinie pas± się konie, a przy drodze rosn± żółte kwiaty.
Nagle poczuła, że przestała być na siebie zła, bo to nie jej wina, że Wiktor nie wrócił. Wybrał przestrzeń Kirgistanu, pozostawiaj±c pust± przestrzeń w jej sercu. Gdyby wtedy nie wyjechał, miałaby może ich obu - męża i synka, którego nigdy nie dane było jej zobaczyć.
Przywarła ustami do szarej koszulki, wci±gaj±c po raz ostatni resztki zapachu ukochanego mężczyzny, i przechodz±c do samolotu, zostawiła j± na poręczy.
Koniec
Polecaj± to zdjęcie
Dodali do schowka
Inne zdjęcia tego użytkownika
Inne zdjęcia z tego kraju:
u stóp Piku Lenina
KIRGIZJA / obwód oszyński / Pamir
- Autor
- "> ( SO:4.63 | SW:0 )
- Typ
- Krajobraz
- Data dodania
- 2020-02-22 18:07
- Data wykonania
- sierpień 2017
- Miejsce
- Opis zdjęcia
Komentarze do zdjęcia
Piękne zdjęcie. Czuję sentyment do takich miejsc, choć nigdy tam nie byłam. O podobnym miejscu napisałam nawet krótkie opowiadanie pt "Puste przestrzenie"
Dzień chylił się ku końcowi. Zmęczone słońce kładło się na zachodnich szczytach, o¶wietlaj±c inne czę¶ci gór niż o ¶wicie. Maria wyszła z jurty rozgrzana gor±c± herbat± przygotowan± przez troskliw± żonę Pamira, u którego go¶cili za każdym razem, gdy Wiktor czuł nieodpart± potrzebę zdobycia którego¶ ze szczytów Kirgistanu.
Ruszyła w stronę zielonej doliny, czuj±c na sobie zaniepokojony wzrok Asiendy. Wielka przestrzeń wzywała do wędrówki, ale kobieta wiedziała, że musi czekać. Zmrużyła oczy, patrz±c na wij±c± się w¶ród zieleni drogę.
Wci±ż była pusta. Ani ¶ladu czerwieni kurtki Wiktora. W oddali, na brzegu rzeki dokazywało kilku młodziaków na koniach, w¶ród których był także mały, siedmioletni syn gospodarzy. Doskonale utrzymywał się na grzbiecie zwierzęcia.
Ból przeszył jej serce. Ada¶ miałby już pięć lat. Mógłby biegać razem z Elpikiem po dolinach. Uczyć się życia w zgodzie z natur±. Doceniać jej walory. Nie, nie zabrałaby go tutaj. Siedzieliby spokojnie w Warszawie na jakim¶ skwerze albo placu zabaw. Chodzili na lody albo na bajki do kina. Nie pokazałaby mu ¶wiata, bez którego nie mógł żyć jego ojciec …
Postanowiła przej¶ć chociaż kawałek na spotkanie męża. Obejrzała się za siebie, machaj±c uspokajaj±co do Asiendy. Ta jednak, nie bacz±c na gesty Marii, podbiegła do niej i wcisnęła w rękę kawałek sera zawiniętego w biał± szmatkę. Popatrzyła w oczy z milcz±cym zrozumieniem, przytrzymała chwilę jej ramię, a potem odeszła cicho do swoich zajęć.
Kilkadziesi±t kroków i Maria znalazła się na przełęczy. Wiatr wiał z ogromn± sił±. Założyła kaptur, który szele¶cił, jakby chciał zagłuszyć my¶li. W¶ród kępek trawy i kamieni dojrzała kilka żółtych kwiatków, tych samych, które przynosił jej Wiktor zawsze kiedy wracał. Zerwała jeden i włożyła za ucho.
Wiatr się wzmagał, a droga wci±ż była pusta. Oczy cieszyły cudowne widoki gór i dolin, poprzecinane jasnymi wstęgami . Niedaleko jeziora rozpo¶cierały się połacie dzikich konopi. Chodzili tam czasem na spacery, wci±gaj±c w nozdrza charakterystyczny zapach. Wiktor miał rację. Kirgistan uzależnia.
Zgasło słońce. Usiadła na pobliskim kamieniu i wyjęła ser, który jedli za każdym razem gdy prowadziła go do namiotu. Wiktor, zmęczony wspinaczk± prawie się nie odzywał, a ona szczebiotała uradowana, że znowu jest obok.
A teraz go nie było. Zapadł zmrok. Zostawiła przy kamieniu zawinięty posiłek, choć wiedziała, że ukochany nie wróci. Ruszyła powoli w kierunku jurty.
***
Na lotnisku w Biszkeku wyjęła zza ucha zgnieciony i zeschły żółty kwiatek. Zostawiła go na umywalce. Obmyła twarz i skierowała się do odprawy. Chciała być już w domu, w¶ród znanych przedmiotów, w ciepłych ramionach Radka, który nie wiedział gdzie zniknęła. Czekaj±c na samolot, wyjęła z bagażu podręcznego koszulkę Wiktora. Tę sam±, w której spał ostatniej nocy, w domu na Saskiej Kępie, zanim postanowił pojechać do Kirgistanu sam, bez niej. Pięć lat temu - gdy nosiła pod sercem czteromiesięcznego Adasia. Od tamtego czasu miała do siebie żal, że nie było jej wtedy w Kirgistanie, nie czekała na niego w jurcie Asiendy i Pamira. Może nie zaginałby w górach, wiedz±c, że ona tam jest. Czeka na przełęczy, gdzie w dolinie pas± się konie, a przy drodze rosn± żółte kwiaty.
Nagle poczuła, że przestała być na siebie zła, bo to nie jej wina, że Wiktor nie wrócił. Wybrał przestrzeń Kirgistanu, pozostawiaj±c pust± przestrzeń w jej sercu. Gdyby wtedy nie wyjechał, miałaby może ich obu - męża i synka, którego nigdy nie dane było jej zobaczyć.
Przywarła ustami do szarej koszulki, wci±gaj±c po raz ostatni resztki zapachu ukochanego mężczyzny, i przechodz±c do samolotu, zostawiła j± na poręczy.
Koniec
Polecaj± to zdjęcie




























