Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Samochodem do Anglii > ANGLIA


euro euro Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie ANGLIA / Kornwalia / W drodze / Samochodem do AngliiMotoring is a pastime for women: young, middle-aged, and – if there are any – old. There may be pleasure in being whirled around the country by your friends and relatives, or in a car driven by your chauffeur; but the real, the intense pleasure, the actual realisation of the pastime comes only when you drive your own car

„Motoring is a pastime for women: young, middle-aged, and – if there are any – old. There may be pleasure in being whirled around the country by your friends and relatives, or in a car driven by your chauffeur; but the real, the intense pleasure, the actual realisation of the pastime comes only when you drive your own car”
The woman and the car.
A Chatty Little Handbook for the Edwardian Motoriste,
by Dorothy Levitt, 1909, s. 13, 14

Klamka zapadła. Jadę do Anglii. Samochodem. Nie zdecydowałam się na wyjazd organizowany przez biuro podróży, odrzuciłam też po dłuższym wahaniu pomysł, który wydawał mi się najłatwiejszy do zrealizowania: polecieć samolotem do Londynu. Zdecydowały względy praktyczne i główny cel wyjazdu, to jest samochód i język angielski. Samochód jest w miarę nowy, wygodny i technicznie zaawansowany, w przeciwieństwie do mnie: literaturę czytam jak instrukcję życia, a po instrukcje obsługi wszelakich urządzeń sięgam wyłącznie w razie baaaaardzo uzasadnionej potrzeby. Czuję się dobrze za kierownicą, dość często zdarza mi się jeździć samej, także na długich trasach, jednak nie ulega wątpliwości, że coraz częściej potrzebuję technicznych udogodnień, choćby nawigacji. Zatem przy okazji wyjazdu do Anglii zamierzam przeczytać instrukcję GPS-a, czego dotychczas nie zrobiłam. Coraz częściej potrzebuję też rozmawiać w języku angielskim. Wiem, że najłatwiej rozgadam się w kraju, w którym angielski jest językiem narodowym, jeśli tylko wyjadę sama i będę pozbawiona możliwości używania języka ojczystego.
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że indywidualny wyjazd samochodem jest nieco ryzykowny, nie chwalę się więc zanadto swoim pomysłem, spokojnie przemyśliwam sobie, jak będę podróżować, a inspiracji, ewentualnie wsparcia, szukam w książkach i w Internecie.

Ostatnie przygotowania: aktualizuję mapę w samochodowej nawigacji (ha! jeszcze nie wyjechałam, a już zajrzałam do instrukcji), robię drobne zakupy, pakuję rzeczy, pilnując, by nie brać ich za dużo, dzwonię do rodziny, wysyłam maile, ogarniam mieszkanie, tankuję do pełna.

Wyruszam o 6.30. Do Calais mam 400 km drogi. Ustawiam, po raz pierwszy, automatycznego pilota, na ekranie pokazuje się mapa z zaznaczoną trasą i podstawowe informacje, według GPS-a dojadę na miejsce na godzinę 10.35. Doliczam w myśli godzinę, byłoby idealnie dotrzeć do portu na 11.30, dwie godziny przed planowanym odpłynięciem promu.
Pierwsza godzina jazdy po wodzie. Szaro, buro, przejeżdżające samochody wzbijają tumany pary wodnej. GPS dolicza piętnaście minut jazdy. Zastanawiam się, w jaki sposób automatyczny pilot kalkuluje czas. Mam wrażenie, że pierwsze obliczenie było oparte na maksymalnych dozwolonych na trasie przejazdu prędkościach, które są wyświetlane w prawym dolnym rogu ekranu, a następne są korygowane według faktycznej prędkości samochodu w określonym przedziale czasu.
Zatrzymuję się na stacji benzynowej, jem kanapki z domu i popijam kawą z pobliskiego automatu. Jakoś głupawo czuję się, czekając na komendy GPS, nie mając utrwalonych w głowie głównych punktów przejazdu, a znam dobrze tylko pierwsze 200 kilometrów, sprawdzam zatem w atlasie trasę. Wyjechałam w kierunku Brukseli, za Namurem odbijam w lewo na Mons, potem kieruję się na Lille, Dunkierkę, wreszcie Calais... Proste, cały czas autostradami.
Przestało padać. Pochmurno, nie za ciepło, idealna pogoda na jazdę samochodem.

Jakieś dwadzieścia kilometrów drogi, na trzech w sumie odcinkach, jest w remoncie, jadę na zwężonych pasach, wolniej, bo tylko 70–90 km/h. Cieszę się, że postanowiłam wyruszyć w sobotę, zgodnie z moimi przewidywaniami ruch jest niewielki, jazda, chociaż zwolniona, płynna, także na remontowanych odcinkach udaje mi się uniknąć korków.

W okolicach Dunkierki po raz pierwszy daję się zwieść automatycznemu pilotowi. Polecenie „Restez à droite” rozumiem jako kontynuowanie jazdy na prawym pasie autostrady, błąd, powinnam była zjechać. GPS zawraca mnie, wjeżdżam ponownie na autostradę, po tablicach widzę, że należy zmienić pas na lewy, gdyż za chwilę będzie rozwidlenie, ale GPS milczy, i po chwili znów jestem na złej drodze. Powtarza się to dwa–trzy razy, pomyłki wynikają z braku komendy lub komendy „Restez à droite”, która równie dobrze oznacza, jak się naocznie przekonuję, zjazd z autostrady, jak i kontynuowanie jazdy na prawym pasie. Straciłam paręnaście minut, nadrobiłam 8 km drogi. Na miejsce docieram o 11.45, w sumie i tak dobry czas.

Automatyczny pilot nie zawsze dobrze orientuje się w robotach drogowych, raz je widzi, innym razem nie, ostrzega przed korkami, których nie ma, nie dostrzega pomniejszych objazdów. Pewnie to kwestia szybkości przekazywania informacji, a może GPS wie tylko o robotach drogowych poważniejszych i długotrwałych, a o tych mniejszych już niekoniecznie?
Tak czy siak na nawigację samochodową nie można się całkowicie zdać, trzeba swoje doświadczenie i rozeznanie mieć, patrzeć na znaki i stale weryfikować informacje przekazywane przez automatycznego pilota. Dotychczas spokojnie obchodziłam się bez nawigacji samochodowej, nie miałam potrzeby zaopatrywania się w GPS, autostrady wszędzie są dobrze oznaczone, atlasy samochodowe także mnie nigdy nie zawiodły. GPS docenię natomiast, jak się wkrótce okaże, na wszelkiego rodzaju dojazdach, np. do hotelu w mieście, gdzie trudno się zorientować, bez pytania o drogę przypadkowych przechodniów, w nazwach ulic. A w panelu nawigacji samochodowej wystarczy wpisać adres albo współrzędne geograficzne, często, w przypadku hoteli lub innych publicznych miejsc, wystarczy znać tylko pełną nazwę obiektu i miejscowość, w której się on znajduje.

Gorzej z jazdą na Wyspie. Szybko przekonuję się, że zamiast wakacyjnego luzu i beztroski zafundowałam sobie stres i problemy. Jazda w Anglii nie ma nic wspólnego ze spokojną i bezpieczną jazdą w Skandynawii, gdzie jedyną niespodzianką na drodze bywają renifery, ani z jazdą w ogóle na kontynencie. Na Wyspie problematyczne okazuje się nie tylko poruszanie w ruchu lewostronnym, gdy ruch jest duży, ale także moja rutyna w jeździe w konfrontacji z nawykami angielskich kierowców dość swobodnie używających świateł i nie zawsze używających kierunkowskazów. Moja wzmożona ostrożność i ograniczone zaufanie nie równoważą nadmiernej pewności siebie innych kierowców. Za nieodpowiednie uznaję szybko techniczne właściwości mojego samochodu – przekonuję się, że w ruchu lewostronnym trzeba używać samochodów z kierownicą po prawej stronie, chodzi o widoczność, przede wszystkim w prawym wstecznym lusterku, a zatem i o bezpieczeństwo. Wszyscy Anglicy używają aut z kierownicami po prawej stronie, tak wynika z moich, dość pobieżnych siłą rzeczy, obserwacji. Prawo w tej kwestii jest liberalne – można spokojnie jeździć samochodami angielskimi na kontynencie i kontynentalnymi na Wyspie, ale praktyka wyraźnie odbiega od uregulowań unijnych.

Krótko mówiąc, pierwszy i ostatni raz pojechałam swoim samochodem do Anglii. Jeśli podróżować samochodem po Anglii – to najlepiej angielskim, z kierownicą po prawej stronie! Przede wszystkim bezpieczniej i spokojniej, nie trzeba też przeliczać kilometrów na mile ani naklejać nalepek na reflektory (do kupienia na promie), dużo łatwiej jeździć intuicyjnie, bez irytowania się, że kierowcy nie używają kierunkowskazów, zresztą podejrzewam, że w niektórych miejscach, na przykład na rondzie, można ich nie widzieć, jeśli kierownicę ma się po lewej stronie.

Nie chciałabym mimo wszystko nikogo zniechęcać do jazdy samochodem w Anglii, dlatego zakończę słowami Miss Dorothy Levitt, pierwszej kobiety-kierowcy rajdowego, której podręcznik samochodowy wydany ponad sto lat temu (reprint wydania z 1909 r. zawierający świetne czarno-białe zdjęcia) czytam sobie radośnie, nie zważając na angielski:
„There is no country in the world – not even France, where the motoring movement received its first real start and its keenest pursuit, nor America, where the fair sex is supposed to receive and to exercise its largest freedom – there is no country in the world in which woman may be seen at the helm of a motorcar so frequently as in England. Whatever the cause – whether it be due to a grater sense of security from annoyance on public roads or simply to superiority of pluck, the fact remains that women in England excel their sisters in other countries as greatly in motoring as in horsemanship” (s. 106, 107).


There is no country in the world – not even France, where the motoring movement received its first real start and its keenest pursuit, nor America, where the fair sex is supposed to receive and to exercise its largest freedom – there is no country in the world in which woman may be seen at the helm of a motorcar so frequently as in England. Whatever the cause – whether it be due to a grater sense of security from annoyance on public roads or simply to superiority of pluck, the fact remains that women in England excel their sisters in other countries as greatly in motoring as in horsemanship

Zdjęcia

ANGLIA / Kornwalia / W drodze / Samochodem do AngliiANGLIA / Kent / Dover / Samochodem do AngliiANGLIA / Kent / Dover / Samochodem do AngliiFRANCJA / Normandia / Calais / Samochodem do AngliiFRANCJA / Normandia / Calais / Samochodem do Anglii

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2021 Globtroter.pl