Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Z podróży Dookoła Świata: Słonie nigdy nie zapominają... > KAMBODżA


Beata & Tomek Globetrotting Beata & Tomek Globetrotting Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie KAMBODżA / Mondulkiri / EVP in Sen Monorom / synchronizacjaJeśli zapyta się któregokolwiek podróżnika lub turystę, które w ich mniemaniu miejsce w Kambodży było najbardziej niezapomniane – wszyscy bez zastanowienia odpowiadają, że świątynie w Angkor. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro jest to jeden z archeologicznych fenomenów, najważniejszy starożytny relikt historyczny w Azji Południowo–Wschodniej i jedno z najbardziej odwiedzanych miejsc turystycznych na świecie. Jeśli zadacie nam to samo pytanie, to odpowiemy, że dla nas najbardziej pamiętliwym miejscem w Kambodży jest prowincja Moldunkiri, a dokładnie Dolina Słoni w małej wiosce zwanej Sen Monorom.

Przeczytaliśmy o Dolinie Słoni (EVP=Elephnat Valley Project, Projekt Doliny Słoni, www.elephantvalleyproject.org) w naszym przewodniku ale te informacje, które oni podają to tylko kropla w morzu wody. Jednym z naszych docelowych doświadczeń podczas podróży po Azji miał być pobyt w sanktuarium słoni. Nie chcieliśmy jednak by nasze pieniądze (pobyt w takim miejscu jest ponad nasz standardowy dzienny budżet) poszły do kieszeni instytucji, które traktują te miejsca jako biznes a nie prawdziwe przytułki dla tych niesamowitych zwierząt. Kiedy robiłam 'rozeznanie rynku' w tym zakresie natrafiłam na stronę organizacji non-profit, która podaje wiele informacji o życiu i problemach Azjatyckich słoni. Niektóre artykuły bardzo mnie zszokowały, choć muszę przyznać, że dotyczyły one głównie instytucji w Tajlandii. Tam też znalazłam bardzo pochlebne opinie na temat EVP i to tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że to jest właśnie miejsce, które chcemy odwiedzić.

Wioska Sen Monorom jest oddalona o zaledwie 4-5 godzin jazdy z Kratie aczkolwiek łatwiej powiedzieć niż zrobić. Jadą tam tylko prywatne miniwany, które zapakowane są do granic swoich wytrzymałości i często nie dają sobie rady na piaszczystych, górskich drogach Mondulkiri. Nasz miniwan miał 14 miejsc siedzących a naliczyliśmy się 28 osób wraz kierowcą, którzy nim jechali. My i czworo innych falangów mieliśmy swoje oddzielne miejsca a reszta tubylców gniotła się na siedzeniach, na dostawionej łąweczce a nawet na stelażu w bagażniku, na którym wieziono jeszcze dwa motocykle. Może jest to azjatycki sposób na efektywne wykorzystanie środka transportu, aczkolwiek jest to poza moim rozumowaniem, dlaczego lokalni ludzie godzą się na takie warunki podróży, kiedy za to słono płacą. Na miejscu zostaliśmy odebrani przez Jack'a (UK), zaledwie 30-letniego założyciela EVP, który swoją ciężarówką zabrał nas do przepięknej Doliny Słoni. Nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom, kiedy staliśmy przed naszym bungalowem, jaki widok rozcierał się przed nami. Nagle sucha, piaszczysta i płaska Kambodża ukazała nam dżunglę, lasy i soczystą zieleń. Wieczór spędziliśmy przy pysznym posiłku i rozmowach z innymi odwiedzającycmi i wolontariuszami. Każdy z nas nie mógł się doczekać kolejnego dnia.

EVP zapewnia różne możliwości ich odwiedzania. Można przyjechać tylko na jeden dzień i spędzić go całego ze słoniami, można zapisać się na wolontariat, kiedy to pół dnia jest się ze słoniami i pół dnia pomaga się w ośrodku i te aktywności można powtarzać przez tydzień, miesiąc lub nawet rok jeśli się ma ochotę i tyle pieniędzy. My zapisaliśmy się na 2 dni wolontariatu, ponieważ jak sami mówią, pomoc jest im czasem bardziej potrzebna niż pieniądze (koszt, 25$ dziennie od osoby). Rano zabrano nas na wzgórze ponad doliną, gdzie wytłumaczono nam na czym polega praca całej organizacji. Pokazali nam obszary wokół, które są pod ochroną różnych światowych organizacji m.in. WWF. Wszystkie one pracują razem by chronić ten jeden z ostatnich zielonych obszarów Kambodży przed sprzedażą któremuś z koncernów Chińskich. EVP skupia swe działania na pracy z lokalnym plemieniem Phnong, które to zamieszkuje te ziemie od wielu generacji i ono też skupia w swoim posiadaniu wszystkie pracujące słonie w okolicy. Od wieków lud Phnong używał słoni do pracy w polu, przy wycinaniu lasów i budowie, aczkolwiek wiedza na temat ich dobrego utrzymania powoli zanika. EVP pracuje z nimi nad rejetracją ziemi (by rząd nie mógł jej sprzedać), zatrudnia wiele osób z wiosek, płaci za szkoły, internaty i jedzenie dla dzieci z wiosek oraz zapewnia wszystkich drogą opiekę medyczną (Moldunkiri nie ma szpitali) oraz dokształca ich w wiedzę o słoniach. Wszystko to by mieć ich po swojej stronie i by skolei móc pomagać słoniom. EVP prowadzi również akcje wolontaryjne troszczące się o stan słoni, które dalej znajdują się w wioskach. Jeśli widzą oznaki zaniedbania, maltretowania lub niedożywienia to starają się takiego słonia wykupić ($15 tys i czasem 2 lata negocjacji, ponieważ słoń może należeć nawet do 15 rodzin) lub go 'leasingują' czyli płacą właścicielom miesięcznie za to, że słoń jest w dżungli i nie musi pracować. EVP preferuje to drugie rozwiązanie ponieważ jednorazowy dopływ gotówki nie jest tak potrzebny tym rodzinom jak stały dochód. Dodatkowo jeden z właścicieli może również podjąć pracę jako Mahout (opiekun słonia) za dodatkową pensję. To jest to co najbardziej nam się podobało w pracy Jacka i EVP – pracują z lokalnymi ludźmi w harmonii a nie za ich plecami tak jak wiele organizacji. Może dlatego ich praca i ich inicjatywy odnoszą sukcesy.

Pierwszego dnia poznajemy pierwszą grupę 6 słoni – podwładnych projektu z najkrótszym stażem pobytu w ośrodku. Są jakby nieśmiałe, smutne i bardzo ostrożne w swoich ruchach. Jedyny samiec Bob, jest ciągle śledzony przez małą (jak na słonia) samicę Onion, która to właśnie jego wybrała sobie na partnera życiowego. Co ciekawe ta zakochana para nie wie jak kopulować. Taką właśnie krzywdę może sprawić zabranie małego śłoniątka z dżungli – nawet najbardziej podstawowe instynkty są niekiedy zatracane. EVP ma nadzieję, że się jednak w tym odnajdą choć mnożenie słoni nie jest ich podtawowym celem. Pozostałe słonice prowadzone są do rzeki i czekają aż pomoże im się w kąpaniu. To co wszyscy turyści uważają za fantastyczne doświadczenie jest przykrym efektem niewoli słoni. Niektóre z nich nigdy nie widziały rzeki, nic dziwnego że nie wiedzą jak się kąpać i jak smarować po sobie błoto, co należy do standardowej toalety dzikich słoni. Słonice się siebie nawzajem boją, ponieważ jako jedyne słonie w swoich wioskach nigdy nie widziały podobnego. Nie wiedzą też jak żyć na wolności. Prze długie miesiące po przyjeździe do EVP nie są pewne czy mogą się oddalić w dżunglę czy nie. Mahoutci muszą je również uczyć by dużo pić, jako że w wioskach panuje przekownanie, że słonie są magicznymi stworzeniami i nie potrzebują wody czy jedzenia. To dlatego tak ważna jest praca wolontariuszy EVP.

Kolejnego dnia spotykamy drugą grupę 5 słonic, już tych starszych, które spędziły kilka lat w projekcie. Te są bardziej niezależne, kąpią się rzece, bawią się ze sobą po czym buszują po dżungli każda w swoim kierunku bez zastanowienia czy im wolno czy nie. One też przeszły swoje, niektórym zeszło kilka lat by się przyzwyczaić do życia na semi-wolności. Słonie są w dalszym ciągu zostawiane na łańcuchach na noc by nie wróciły do wiosek. Ich zasięg ma 20-40 metrów w zależności od miejsca ale i tak większość nie odchodzi o więcej niż 5 metrów, bo tak długi był ich łańcuch przez całe życie. Jedna ze słonic trafiła do ośrodka z ciasnym sznurkiem wokół szyji i kiedy go zdjęto, to nosiła go za pomocą trąby ze sobą przez kilka tygodni. To była jedyna rzecz, którą znała i która do niej należała – co za mądre stworzenia. EVP uważa, że jazda na słoniu jest szkodliwa i niezgodna z ich polityką wolności słoni, dlatego też cały nasz czas z nimi spędziliśmy na śledzeniu ich w dżungli i na obserwacji. Mogliśmy pomóc w ich kąpaniu, pogłaskać a nawet przytulić się do trąby, ale to by było na tyle. Niektóre, te bardziej odważne, z ciekawością do nas podchodziły by nas powąchać a potem obrzucały nas błotem na znak zadowolenia. To było niesamowite kilka dni i cieszymy się, że mogliśmy tam pojechać, dowiedzieć się tyle o słoniach i pomóc troszkę przy budowie nowego bungalowu. Nie mogę uwierzyć, że Jack jest niewiele starszy ode mnie i osiągnął to wszystko w zaledwie 6 lat pracy. Wzór do naśladowania.


Czy wiedzieliście, że:
* słonie mogą bezpiecznie dźwigać tylko do 10% swojej wagi co oznacza, że kosz do jazdy i trzy osoby to już dla nich za dużo. Turystyczne jazdy na słoniach są bardzo szkodliwe dla ich kręgosłupa i sami na własne oczy widzieliśy efekty takiej pracy
* słonie muszą jeść praktycznie cały dzień i noc by być w pełni sił co oznacza, że kiedy pracują nie mogą jeść (są zwykle bite za jedzenie po drodze) – kolejny powód by nie brać udziału w trekingu na słoniu
* słonie umierają naturalnie poprzez śmierć głodową – kiedy ich ostatni, piąty zestaw zębów zanika, nie mogą już więcej jeść. Smutne!
* Większość z pracujących słoni jest ślepa na prawe oko, ponieważ bite są przez swoich trenerów w tą część głowy (większość ludzie jest praworęczna) * Chińska medycyna naturalne tworzy problemy dla słoni ponieważ części ich ciała jak ogony czy narządy rozrodcze są używane do leczenia bezpłodności. Jedna z samic w ośrodku miała wielką infekcję z tego powodu ponieważ jej właściciel potrzebował pieniędzy;-(
* tylko samce słoni azjatyckich mają ciosy i by nie zabijać słonia, który potrzbny jest do pracy, wybija się ciosa z mięśnia za pomocą kija, narażając zwierzę na wielkie cierpienie
* samice słoni dmuchają sobie nawzajem powietrze w narządy rozrodcze. Nikt nie wie dlaczego – być może to sposób na higienę lub komunikację. Wygląda to komicznie a robią to kilka razy dziennie.

Zdjęcia

KAMBODżA / Mondulkiri / EVP in Sen Monorom / synchronizacjaKAMBODżA / Mondulkiri / EVP in Sen Monorom / Poranna kąpielKAMBODżA / Mondulkiri / EVP in Sen Monorom / Ślepa na praweokoKAMBODżA / Mondulkiri / EVP in Sen Monorom / ZabawaKAMBODżA / Mondulkiri / EVP in Sen Monorom / Zabawa

Dodane komentarze

Goyko dołączył
31.12.2005

Goyko 2012-10-15 18:51:40

Przydatne informacje.Sam jeżdziłem na słoniach w Nepalu,ale nie zdawałem sobie z tego sprawy,że jest to dość duże obciążenie dla nich.Informacje się przydadzą - w lutym mam zamiar wybrać się do Kambodży,a przy okazji Laos,Wietnam i Tajlandia.Może coś polecicie ciekawego do zobaczenia.W Wietnamie byłem dwa lata temu i bardzo mi się spodobał,ale trzy tygodnie,to za mało aby wszystko zobaczyć.Teraz nastawiamy się na zwiedzanie bardziej Kambodży.Laosu,Tajlandii - czyli bardziej na kulturę,obyczaje,plemiona - życie codzienne - zabytki może mniej.Wietnam mam już opanowany.
Pozdrawiam.

Beata & Tomek Globetrotting dołączył
01.08.2011

Beata & Tomek Globetrotting 2012-10-02 12:52:02

witam agamaak, EVP jest na północy Kambodży tuż przy granicy z Wietnamem - można dojechać poprzez Kratie, kolejne fantastyczne miejsce do odwiedzenia w Kambodży dla miłośników zwierząt. Można tam zobaczyć delfiny słodkowodne. My też nie wiedzieliśmy wielu rzeczy o słoniach dlatego też pobyt tam tak bardzo nam się podobał;-) pozdr,
B&T

agamaak dołączył
15.09.2012

agamaak 2012-09-28 13:19:20

Bardzo mi się podoba Wasza relacja z miejsca w Kambodży, o którym nie miałam pojecia. I jest super pouczająca – będę wiedziała, aby nie brać udziału w jakichkolwiek wycieczkach na słoniach. Zdawałam sobie sprawę, ze słonie mają dobrą pamięć, ale te opowieści o sznurku (brrr) i o tym, że biedne nie wiedzą jak sie mają kąpać )-: Widziałam w Laosie słonie kąpiące się w Mekongu, zapewne nie były wolne, ale mam nadzieję, że nie działa sie im krzywda. czy ta Dolina Słoni jest na pólnocy czy południu Kambodży? Super zdjęcia! Pozdrawiam ((-:

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl