Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Podróże z dzieckiem - Kostaryka, cz.II (La Fortuna - Monteverde) > KOSTARYKA


minitraper minitraper Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie KOSTARYKA / - / Playa Hermosa / Wyjec płaszczowyLuty 2011.Kontynuacja relacji z podróży po północnej Kostaryce z dwuletnim dzieckiem.

To były fantastyczne dwa tygodnie. Pełne słońca, soczystych lasów tropikalnych, kolorowych motyli i niezadeptanych plaż osłoniętych palmami orzecha kokosowego. Niezbyt wyrafinowane pod względem kulinarnym, ale za to ze smakiem świeżych owoców mango, aromatyczną kawą i wszędobylskimi małpami. Dodatkowo, świetne miejsce na wygrzanie i wyleczenie przewlekłego kaszlu, który Mini Traper przywiózł z zimnej Europy!

Trasa
Bruksela – Liberia
Playa Hermosa, La Fortuna, Caño Negro, Wulkan Arenal, Monteverde – S. Elena, Playa Samara
Liberia – Bruksela

Rezerwat Caño Negro
Wtorek spędziliśmy na lądzie i na wodzie. Chmury szczelnie okrywające Arenal skutecznie odwiodły nas od wspinaczki na wulkan i wysłały do rezerwatu Caño Negro, sąsiadującego z Nikaraguą. Droga wiodła przez najbardziej rolnicze obszary Kostaryki, odsłaniając przed nami niekończące się plantacje trzciny cukrowej, bananów i ananasów oraz sady z owocami pomarańczy i mango. W międzyczasie zahaczyliśmy o kolonię legwanów leniwie rozłożonych na przydrożnych drzewach, które Zosia zachęcała do większej aktywności. Na szczęście bez wzajemności ze strony gadów.
W samo południe przesiedliśmy się z busa na kolorową barkę i ruszyliśmy w górę rzeki Frío. Przed nami ukazała się Kostaryka jakiej szukaliśmy, pełna kajmanów, wyjców płaszczowych, bazyliszków, nietoperzy, motyli, leniwców, małpek kapucynek, czapli, kolibrów i olbrzymiej liczby ptaków, które widzieliśmy po raz pierwszy w życiu.
Nasza córka przewidywalnie wybrała gady, tym razem zapraszając na łódkę dwumetrowego kajmana, natomiast Ania czując fotograficzną adrenalinę próbowała w teleobiektywie uchwycić wszystkie egzotyczne szczegóły. Czuliśmy się jak na planie dokumentu rodem z National Geographic. Pełni fruwających, pełzających i skaczących wrażeń postanowiliśmy wieczór spędzić w gorących źródłach wulkanu Arenal. Spa Baldi Hot Springs przyjęło nas ciepło, a nawet gorąco i pozwoliło zregenerować siły na kolejny dzień.

Wulkan Arenal
Ranek powitał nas deszczem i czarnymi chmurami. Mieliśmy jednak nadzieję na większą aktywność słońca, żeby choć przez chwilę zobaczyć zakapturzony krater. Po porannym „gallo pinto”, czyli omlecie z fasolą, spróbowaliśmy złapać transport pod Arenal. W Kostaryce machanie kciukiem nad rozgrzanym asfaltem grozi zapaleniem ścięgna zginacza, ale przy odrobinie szczęścia można zatrzymać na przykład autobus liniowy. Nasz jechał do Tilarán i za 3$ podwiózł nas na przystanek Observatorio Lodge u podnóża wulkanu. Mając jakieś cztery kilometry do przejścia, postanowiliśmy wypróbować nosidełko ERGObaby „Sport Carrier”. Rewelacja! Wygodne dla rodzica i malucha, w miarę przewiewne, a co najważniejsze nie obciążające bagażu.
Wejście na wulkan rozpoczęliśmy w Parku Narodowym Arenal. Nie odbyło się bez problemów. Ticos (Kostarykańczycy) panicznie boją się studolarówek i nie przyjmują ich w większości punktów handlowych lub usługowych. Tym razem łysiejący prezydent Franklin nie wzbudził zaufania u strażnika parku, a to oznaczało, że mając tylko 100$ nie mamy pieniędzy. Potrzebna była krótka konfrontacja i kompromis, po których w dalszą drogę wyruszyliśmy za wszystkie wysypane z kieszeni drobniaki. Pod komin kratera prowadzi szlak lawy wyrzuconej w 1968 roku. Nic ekscytującego, poza pięknymi widokami na jezioro Arenal i informacją o ryzyku erupcji. Zosię najbardziej zaciekawiły trasy transportowe mrówek, przez co obecnie każda napotkana mrówka jest synonimem Kostaryki. Popatrzyliśmy na górę, pstryknęliśmy kilka fotek i uzupełniwszy niedobór CO2 udaliśmy się z powrotem. Tym razem do hotelu podwiózł nas duet włosko-portugalski zakochany w Indiach i lekko zniesmaczony miniaturyzacją góry wulkanicznej. Faktycznie do Wezuwiusza i Pico Arenal potrzebuje kilkuset metrów, ale jak dla nas okazał się całkiem wystarczający. My zresztą też przypadliśmy mu do gustu, ponieważ na pożegnanie na chwilę wyłonił się zza gęstych chmur i lekko pyknął czarnym dymem.
Męcząca wędrówka domagała się odpoczynku. Z pomocą przyszła nam przepyszna kuchnia peruwiańska w sąsiedztwie hotelu, relaksacyjny spacer w Ecocentro Danaus oraz orzeźwiająca kąpiel w hotelowym basenie. Zosia zaprzyjaźniła się z panamską koleżanką Ginama, a my odświeżyliśmy znajomość z dobrze znaną torbą podróżną co oznaczało, że La Fortuna „szczęśliwie” dobiegła końca i wędrowna codzienność wzywa nas na kolejną przygodę. Tym razem w kostarykańskie góry.

Monteverde i Santa Elena
Przejazd do Santa Elena zarezerwowaliśmy jeszcze przed wyprawą do Kostaryki. Za 40 $ mieliśmy szybki transport na przystań, błyskawiczną przeprawę przez jezioro Arenal i wysokogórski rajd po szutrowych drogach, dzięki czemu już po czterech godzinach znaleźliśmy się w dystrykcie Monteverde. To ważna informacja, ponieważ nasz kolejny przystanek znajduje się w paśmie Kordyliery Tilarán na wysokości 1400 m n.p.m., po drugiej stronie zbiornika Arenal. Co oznacza, że podróż autobusem, okrążającym jezioro i wspinającym się pod górę najbezpieczniejszą trasą, zajęłaby nam cały dzień. Szkoda Zosi, sił i czasu!
Tym razem zatrzymaliśmy się w hostelu Sleepers Sleep Cheaper u wychwalanego na „tripadivsorze” Ronniego. Nasze doświadczenia nie za bardzo korelują z umieszczonymi tam wpisami. Cena hostelu, warunki noclegowe, swoboda zakwaterowania, uprzejmość żony i obecność dzieci Ronniego, z którymi bawiła się Zosia, zasługują na uznanie. Natomiast przy osławionym właścicielu stawiamy duży minus, za ignorancję wobec klientów, bałagan wokół hostelu oraz frustrującą dezinformację.

Selvatura Park
Monteverde i połączona z nim Santa Elena są ekoturystycznym centrum Kostaryki. Przyjeżdża się tutaj przede wszystkim dla lasów tropikalnych bogatych w roślinność i zwierzęta. Nic więc dziwnego, że na rozgrzewkę wybraliśmy spacer, tyle że podniebny, po rezerwacie Santa Elena. Selvatura Park to nietypowy sposób oglądania lasów chmurowych wykorzystujący Sky Trek, zjazd na linach ponad koronami drzew lub Sky Walk, przejście zawieszonymi ponad tropikiem mostami. Zosia była zachwycona biegając po metalowych konstrukcjach kilkanaście metrów nad potężnymi bambusami, cedrami, eukaliptusami i drzewami kampeszowymi, a tworzona przez nią opisowa definicja Kostaryki wzbogaciła się o kolejny termin – „mosty”. Wędrówkę po „wiszącym” parku zalecamy jako obowiązkowy punkt podroży, z wyjątkiem osób cierpiących na lęk wysokości, a mobilnym rodzicom radzimy nie słuchać Ronniego i zamiast wózka zabrać nosidełko oraz dziecięcy płaszczyk przeciwdeszczowy.

Rezerwaty Monteverde
Następny dzień zdominowały marsze po rezerwatach Santuario Ecologico oraz Sentier du Bosque Eterno de los Niños, które potraktowaliśmy ćwiczebnie przed wyprawą do największej atrakcji Monteverde Reserva Bosque Nuboso. Las chmurowy miał spełnić nasze marzenia o tukanach, arach, kolorowych żabkach oraz szmaragdowo-karmazynowych kwezalach. Skończyło się jednak na wszędobylskich koati, kilku kolibrach, zabłąkanym motylu morpho i ledwo widocznym leniwcu. Plotka głosi, że co szlachetniejsze (rzadsze) gatunki wyemigrowały na południe do bardziej odosobnionych miejsc, ale my wolimy uważać, że po prostu zabrakło nam szczęścia. Pomimo wszystko rezerwat jest godny polecenia ze względu na swoją tropikalną, soczystą i unikatową roślinność. Gęste mgły i chmury przykrywające las przez większą część roku nie tylko zapewniają doskonałe warunki wzrostu, ale nakazują również pamiętać o dobrych butach i ochronie przeciwdeszczowej dla dużych i małych amatorów zieleni. My do naszego ekwipunku dorzuciliśmy dodatkowo niezawodne nosidełko oraz spory zapas ciastek i wody.
Wyprawę do rezerwatu Monteverde Zosia zniosła tak sobie, nie akceptując przede wszystkim kilkugodzinnej obserwacji przyrody z perspektywy pleców mamy lub taty. Dlatego lepszym rozwiązaniem byłoby przejście najkrótszą trasą np. Sendero Chomogo i Sendero Roble, w przeciwieństwie do Sendero Camino, którą wybraliśmy lub Sendero Bosque Nuboso i El Rio okrążających cały rezerwat. Jednak niezadowolenie naszej córki szybko zrekompensowały kostarykańskie frytki, zabawa z Jasmin, Jeremim i Danielem, dziećmi Ronniego oraz odwiedziny w małej kaplicy przy akompaniamencie pięciu hiszpańskich gitar.
Warto jeszcze wspomnieć, że nasze krytyczne uwagi pod adresem przetrzebionej fauny dotarły do legendarnego władcy Azteków Montezumy, który tym razem na obiekt zemsty wybrał sobie Anię. Trzy dni wysokiej gorączki i dolegliwości żołądkowych nie złamały jednak naszej ukochanej szefowej, udowadniając, że chęć odkrywania świata, poznawania nowych miejsc, zwyczajów i ludzi jest silniejsza niż rozgrzane czoło i męczące niestrawności. W tej bitwie Ania pokonała Montezumę wykreślając zarazem z podróżnego menu odgrzewaną pizzę i kostarykańskie koktajle o smaku spienionego „Ludwika”.

cdn


Kostaryka – porady i spostrzeżenia Mini Trapera
1. Linie Jetairfly z racji na atrakcyjną cenę biletów i bezpośredni kurs do miejsca przeznaczenia (z ewentualnym międzylądowaniem), zabierają na pokład najczęściej komplet pasażerów. Podróżując z dzieckiem do drugiego roku życia, warto pamiętać, że nie przysługuje mu dodatkowy fotel. Radzimy, więc zaopatrzyć się w różne smakowe niespodzianki i ulubione zabawki, pomocne w najbardziej męczących momentach lotu.
2. Wracając liniami Jetairfly bezpośrednio do Europy (Brukseli) nie trzeba uiszczać na lotnisku opłaty turystycznej (26$ za osobę).
3. Kostarykańczycy bardzo lubią dzieci, co często pomaga w podróżowaniu: omijanie kolejek, wolne miejsce w autokarze czy łatwiejsze nawiązywanie kontaktów.
4. Hotele najczęściej są przygotowane na przyjmowanie rodzin z dziećmi, jednak dla pewności najlepiej w e-mailach rezerwujących wspomnieć o łóżeczku dla dziecka i pokoju na parterze.
5. We wszystkich miejscowościach, które odwiedzaliśmy (dużych i bardzo małych) nie było żadnych problemów z zakupem pieluch dla dzieci oraz wszelkich rzeczy niezbędnych do przeżycia.
6. Ostrzeżenia przewodników dotyczące jadowitych węży, pająków i trujących żab w pobliżu uczęszczanych miejsc, a nawet w hotelowych pokojach na szczęście nie sprawdziły się w naszym przypadku. Jednak radzimy poruszać się tylko po oznaczonych szlakach i dobrze wytrzepywać torbę oraz przechowywane w niej rzeczy przed kolejnym pakowaniem.
7. W większości punktów handlowych i usługowych Kostarykańczycy nie akceptują studolarówek, dlatego przed wyjazdem warto zaopatrzyć się w mniejsze nominały.

Zdjęcia

KOSTARYKA / - / Playa Hermosa / Wyjec płaszczowyKOSTARYKA / - / Cañas / Stragan na trasie z Cañas doTilaránKOSTARYKA / - / Playa Hermosa / Piccadilly Circus w Playa HermosaKOSTARYKA / - / Playa Hermosa / Plaża przy hostelu El VeleroKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / Wyjec płaszczowy albinosKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / BazyliszekKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / LeniwiecKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / NietoperzeKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / Kajman okularowyKOSTARYKA / - / Santuario Ecologico Monteverde / KoatiKOSTARYKA / - / Park Narodowy Arenal / Iść czy nie iść?KOSTARYKA / - / La Fortuna, Ecocentro Danaus  / LarwaKOSTARYKA / - / La Fortuna / Mini TraperKOSTARYKA / - / La Fortuna, Ecocentro Danaus  / Motyl MorphoKOSTARYKA / - / Park Narodowy Arenal / W drodze na wulkan ArenalKOSTARYKA / - / La Fortuna, Ecocentro Danaus / Ptaki 5KOSTARYKA / - / Park Narodowy Arenal / Ptaki 4KOSTARYKA / - / Caño Negro / Ptaki 3KOSTARYKA / - / Caño Negro / Ptaki 2KOSTARYKA / - / Caño Negro / Ptaki 1KOSTARYKA / - / Santa Elena / Sky WalkKOSTARYKA / - / Playa Samara / OdpływKOSTARYKA / - / Playa Samara / Ile koni?KOSTARYKA / - / Playa Samara / Sjesta

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

tytuł licznik ocena uwagi
Kostaryka - zdjęcia z podróży 113 Kostaryka… Szwajcaria Ameryki Łacińskiej opakowana w tropikalne lasy, egzotyczne zwierzęta i piękne, piaszczyste plaże. Wymarzone miejsce dla najbardziej wymagających globtroterów, przyrodników, odkrywców i pasjonatów surfingu.
Mini Traper, kajmany i lasy tropikalne 132 Relacja z podróży z dwuletnim dzieckiem po północnej Kostaryce: Playa Hermosa, La Fortuna, Caño Negro, Volcán Arenal, S. Elena, Playa Samara. Dużo szczegółowych informacji na temat odwiedzanych miejsc, transportu i budżetu.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl