Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Egzotyczne, wyjątkowe wakacje... Seszele - Perła Oceanu, białe żagle i Ty.... > SESZELE


Seszele On Seszele On Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie SESZELE / Ocean Indyjski / Seszele / Zdjęcia z raju - SeszeleUwaga! Nie czytaj, jeśli nie chcesz zamarzyć o raju na ziemi, lazurowej wodzie...rejsie prawdziwym katamaranem żaglowym na Seszelach ... Wystarczy 10 dni aby zakosztować egzotyki, wspaniałej przyrody, pustych białych plaż, snoorkowania w krystalicznie czystych i ciepłych wodach tego unikalnego obszaru

Rejs katamaranem żaglowym 10 dni na Seszelach.
Najtańsza forma spędzenia wypoczynku w tym egzotycznym i drogim miejscu...Nasz pływający hotel zabieramy wszędzie ze sobą, Dzięki temu możemy być tam gdzie chcemy, jak długo chcemy i cieszyć oczy naturą i przyrodą....


O matko, matko,
Nie da się tego opisać tak w skrócie...

Perła oceanu...
Wyśniony cel żeglarskich wypraw...
Położone na środku Oceanu Indyjskiego na północ od Madagaskaru.

Białe plaże z piasku koralowego...
Dziewiczy raj, ciszy przyrody i słońca...
Seszele to jedyne granitowe wyspy na świecie.
Komfortowy katamaran żaglowy kołyszący się delikatnie na lazurowej fali w zatoce... oj, lepiej o tym nie myśleć... :)

Zdjęcia: Seszele, Ocean Indyjski, Zdjęcia z raju - Seszele, SESZELE
Seszele, Ocean Indyjski, Zdjęcia z raju - Seszele, SESZELE



Następny wyjazd planuję już teraz ..:) marzec/kwiecień/maj
Dołączysz.. :)?

Listopad to miesiąc w którym przypływają tam na żer największe ryby świata.
Rekiny wielorybie. Wrażenia nie do opisania, Te łagodne ryby są absolutnymi jaroszami. Można je podziwiać z pokładu, gdyż pływają tuż przy powierzchni wody. Można też z nimi popływać i zrobić sobie zdjęcie z wielorybem w tle....

Seszele to mega egzotyczny i ekskluzywny rejon na świecie. Tam nie ma tanich wycieczek. Średnio nocleg kosztuje około 300 - 500 eu za dobę i za wszystkie wycieczki, wyjazdy na rafy, parki narodowe są dodatkowe równie wysokie opłaty.

Zdjęcia: Seszele, Ocean Indyjski, seszele, SESZELE
Seszele, Ocean Indyjski, seszele, SESZELE



Jeżeli zbierzemy się w grupę 10 osób, to żeglując tam jachtem mamy swój domek przez 10 dni ze sobą, prąd, odsalarkę do produkcji słodkiej wody. Przemieszczamy się na plaże, rafy, parki narodowe bez dodatkowych opłat .
10 dni na katamaranie, pływająca plaża.... gratis, wszystkie wycieczki z wyspy na wyspę... :). oraz polaka przewodnika - kocham to miejsce i byłem tam już nie jeden raz. :)
Składka ok 1590 eu/os ( obejmuje wszystko ) plus samolot .

Zdjęcia: Seszele, Ocean Indyjski, Seszele plaża, SESZELE
Seszele, Ocean Indyjski, Seszele plaża, SESZELE



Anno Domini 2013 było tak :
14 go stycznia Poniedziałek 2013 roku
Dojazd samochodami do Warszawy na lotnisko. Droga minęła bez przeszkód. Zaparkowaliśmy na bardzo fajnym parkingu. Jest oddalony od lotniska jakieś 15 minut, kosztuje 50 zł za tydzień i w cenie jest dowóz na lotnisko
15 go stycznia Wtorek
Lecimy . Wszyscy pozytywnie nakręceni, na ten wymarzony wyjazd. Mimo informacji pojawiających się wszędzie że lot trwa 19cie albo nawet 21 godzin jest zupełnie inaczej. Wynika to wszystko z przeliczeń stref czasowych. Tak naprawdę to z Warszawy do Doha w Ktarze leci się 5 godzin, tam przerwa na rozprostowanie nóg i kolejne 4,5 godziny z Doha na Mache. Dużą część lotu zajęła nam gra w żaby i kulki. Ta gra była dostępna w panelach umieszczonych w fotelach. Wciągająca gorzej niż chipsy, zwłaszcza że po przesiadce w Doha okazało się że w nowym samolocie też są żaby i kulki.
WOW,WOW,WOW to słowa, które pojawiły się w mojej głowie na widok wyspy z lotu ptaka. Zieleń palm i niesamowity granat wody. Wszystko wyglądało tak jak miało wyglądać . Po wylądowaniu uderzyła nas temperatura. Wylatywaliśmy z kraju przy -9 stopniach a tutaj powitało nas +28.
Z lotniska do mariny dojeżdża się taksówkami lub jak ktoś będzie miał szczęście takie jak my, to znajdzie autobus, który nieodpłatnie przewozi ludzi na prom. Uprzejmy kierowca zgodził się zabrać nas ze sobą, bo marina jest centralnie po drodze. Za uprzejmość z własnej inicjatywy daliśmy mu trochę euro. W marinie byliśmy koło 8mej rano.
W marinie wszystko był o już przygotowane. Delegacja pojechała do sklepu po zaopatrzenie. Rynek , który nazywa się market. Jest jeszcze STC jest sklepem dość drogim i z małym wyborem.
Najlepszym wyjściem jest zamówienie taksówki w marinie, bo lokalny przewoźnik dobrze się orientuje co i gdzie kupić.
Większość produktów jest sprowadzanych. Kurczaki, pomidory, sery, wędliny itp. Nie występują tutaj stąd ich cena jako towarów importowanych jest wysoka o czym na samym końcu. Za to ryby… jest ich dużo i w dobrych cenach.
Internet hurra!!
Na Seszelach jest dwóch operatorów. Najlepsze pokrycie ma Cable&Wireless. Kupuje się starter za 49 i doładowanie. Najlepiej wychodzi zakup doładowania za 199 rupii czyli ok 150 zł. Za tą kwotę mamy 2 Giga dzięki czemu łączność ze światem zapewniona .
Zaopatrzeni w żywności płyny różnej maści których trochę przywieźliśmy ze sobą. Jeden litr na głowę i 200 sztuk papierosów takie są limity.
12.15 wyruszamy
obieramy kurs do parku narodowego STE. ANNE.
Wszyscy zmęczeni, po nieprzespanej nocy w samolocie, lecz chętni by jak najszybciej zobaczyć ocean i wyspy. Kotwiczymy między wyspami ste. Anne i Moyenne. Są bojki które nie są dodatkowo płatne.
Zaraz po zacumowaniu podjechała straż parku z biletami. 200 rupii od osoby i 250 rupii za jacht jeżeli zostaje na nocleg.
Pierwsze kąpiele w wodzie ciepłej jak we wannie. Wyprawa pontonem na plażę ste. Anne i naprzeciwko na wyspę Moyenne. Ciekawa historia z tą wyspą. Kupił ją w 1962 roku za kwotę 8 tysięcy funtów pewien anglik. Pan ………. Miał na wyspie 10 drzew. Przez te wszystkie lata przywoził i sadził drzewa, krzewy, ściągał zwierzęta. Obecnie jest na wyspie 109 żółwi. Na wyspie jest największe zagęszczenie zwierząt na jeden metr kwadratowy na całych Seszelach a może nie tylko.
Część załogi została na plaży santa Anne i odkryła tam palmę z gniazdkiem….. a ja z Wojtkiem, Moniką i Adim popłynęliśmy pontonem na Moyenne. Dojechaliśmy do plaży , wyciągnęliśmy ponton i weszliśmy do wody zobaczyć co w niej słychać. Jakież było moje zdziwienie, gdy za plecami Wojtka ni stąd ni z owąd za to od morza dopłyną pies na plażę… Na plaży był lokalny pies, który zajmował się pilnowaniem pontony, warował i nawet cumę w zębach trzymał… w wodzie nic specjalnie nie było, bo płytko i piasek wzburzony. A za chwilę przypłyną z morza kolejny pies w odwiedziny do kolegów.
Pan…… nie chciał by po jego śmierci wyspa mogła zostać przekształcona w kurort, dlatego dogadał się z rządem, że zrobią tam park narodowy. Od dwóch lat jest to najmniejszy park narodowy na świecie.
Wstęp 10 euro od osoby jest osobną opłatą za wstęp na Moyenne. Pan…. Zmarł w lipcu 2012 roku.
Wieczorem rozpadał się ciepły deszcz dzięki czemu był czas na degustacje rumy Tatanake a w przerwach na łapanie ryb. Wielkie, średnie… łowienie super, bo cyk, i rybka…
16 go stycznia Środa
Deszcz padał do rana. Koło 12 tej się przejaśniło. Wyruszamy w drogę na Praslin. Wiatr wieje pięknie, pełne 6 w porywach 7. Zafalowanie dość spore co lekuśko daje się wszystkim we znaki. Na 18 tą jesteśmy już w marinie, gdzie załapaliśmy się na ostatnie miejsce szerokości pontonu na końcu kei.
Spotkaliśmy rodaków, którzy nam podpowiedzieli namiar na Roberta. To miejscowy przedsiębiorca, który świetnie gotuje i dostarcza posiłki na jacht. Zamówiliśmy na następny dzień kolację na 18.30 .
Robert punktualnie przyjechał. Jakie było nasze zdziwienie jak dodatkowo dołożył nam rybę pieczoną wielkości pudła styropianowego w którym przywiózł kolację.
Wieczorkiem degustacja a następnego dnia wyjazd do parku narodowego ze słynnymi palmami Coco de mer. Dojechaliśmy taksówkami 20 eur od auta.
Niesamowite wrażenie dżungli pełnej palm z tak ogromnymi liśćmi że spokojnie można by z nich zrobić dach w pokoju 3 na 3 metry. Coco de mer występują osobniki damskie i męskie, swoim wyglądem nie pozostawiające cienia wątpliwości, które są jakie .
Wracając wstępujemy do lokalnego Creol fast food. Smacznie, szybko i niedrogo. Wygłodniali po kilku godzinnej wędrówce zjedliśmy tak aż uszy się trzęsły.
Po powrocie wypad pontonem na plażę. Plaże są fantastyczne, białe, puste. Woda swoją przeźroczystością i temperaturą zachęcają by z niej nie wychodzić.
A jeszcze wcześniej pontonem pojechaliśmy do sklepu po zakupy.
Roberto w menu na nasze życzenie przygotował między innymi smażonego nietoperza, miejscową atrakcję i przysmak.
17 go stycznia Czwartek
Z Praslin na La Digue krótki przelot. Ciepły deszcz zaczął po drodze padać jak z cebra. Zaraz po wejściu do portu i zacumowaniu pojawił się roztańczony tubylec . Podśpiewywał rytmicznie tańcząc witał nas słowami. Welcome in paradise. Po czym z uśmiechem dodał Welcome i raining paradiso. Nic się nie martwcie, zaraz przestanie padać i zaświeci słońce… w między czasie, zaproponował nam rowery, miejscowe wino z kokosa. Faktycznie po jakiś 30 minutach deszcz przestał padać.
Spakowani na wyjazd na najsłynniejszą plażę ruszamy rowerami. Rowery mają koszyki, do których można się spokojnie zapakować… o jejuńcku jak siedzenie mnie boli od siodełka ale dam radę i jakoś dojadę. Po drodze wstępujemy do kościółka w którym był czarny Jezus.Docieramy do parku narodowego XXXXXXXXX słynnego z pięknych palm, nietypowego cmentarza, upraw wanilii, willi plantatora z ogrodem na terenie którego kręcone słynne filmy „Emanuele” , zagrodą dla żółwi lądowych oraz plażą. Ta plaża to taka prawdziwa plaża jak z katalogu.
Palmy , ogromne granitowe skały, biały piasek…
Widoki wspaniałe dla oczu zwłaszcza że nikogo tam nie było poza psem, który był wielką atrakcją. Brodził w wodzie, gonił po płyciznach wpatrując się w wodę jakby ryb szukał. Może faktycznie ryby łowił. Pływanie słabe, bo strasznie płytko i trzeba by przepłynąć ze 200 metrów do kraju rafy.
18 tego stycznia Piątek
Z la Digue co po francusku znaczy kopać/szukać. To tutaj podobno piraci ukrywali swoje skarby.
Kurs na wyspy Coco Island i Fellicite. Wypływamy w deszczy, który przechodzi jak dopływamy do Coco Island. To kolejny park narodowy. Zakaz kotwiczenia ze względu na rafy. Są wystawione bojki na których zawsze z przyjemnością się staje, bo gwarantują stabilną noc i brak wachty nocnej.
Ależ snoorkowanie. Wreszcie wszyscy zostali content. Ryb jak w akwarium, przejrzystość na 12 metrów. Duże i małe i tak kolorowe że aż bijące po oczach. Ja widziałem płaszczę, lecz ominął mnie widok żółwi i muren, które widzieli inni.
Plaża jak z obrazka.. leżymy na plaży, nogi w wodzie i fala przyboju , która nas podlewa. Wstaję i czuję że kąpielówki mi spadają, pod dziwnym ciężarem… piasek był wszędzie wyciągnąłem trzy pełne garście. Wszyscy się zresztą płukali….
Ależ nas zjarało… Posmarowani filtrami, z pół godziny leżenia na piachu wystarczyło by skóra piekła jak diabli.
Wojtek z Krzyśkiem zanęcili tak rybom że pływały przy samej rufie, więc postanowili dużym karpiowym podbierakiem wyciągnąć jedną. Złapali ją a przy próbie wyciągnięcia okazało się że jest tak wielka i ciężka, że zerwała całą siatkę i odpłynęła w dal.
Po wspaniałym nurkowaniu żeglujemy na Grande Soeur Island. Piękna piaszczysta zatka jednak nie mogliśmy się zatrzymać przy wietrze północno zachodnim. Wiatr za silny, fale za wysokie a zatoka nie osłonięta. Zawracamy na Coco Island i zostajemy na nocleg
Pierwszy raz widzieliśmy jak w biały dzień latają nietoperze. Nie dosyć , że latają, to jeszcze są dużo większe niż gołębie.
Wojtek i Adi złapali na sportowo po wielkiej rybie, które wypuściliśmy do wody.
Wszystkich piecze skóra. Kasie chyba złapało jakieś zapalenie krtani….
19go stycznia Piątek
Ruszamy do Curieuse.



Zdjęcia

SESZELE / Ocean Indyjski / Seszele / Zdjęcia z raju - SeszeleSESZELE / Ocean Indyjski / Seszele / seszeleSESZELE / Ocean Indyjski / Seszele / Seszele plaża

Dodane komentarze

Seszele On dołączył
28.10.2014

Seszele On 2015-03-01 12:37:50

Cześć Krzysztofie
Tak, rejs z dziećmi jak najbardziej jest polecany właśnie w tym regionie.

Łagodne wiatry, niewielka fala, słońce, ciepła woda..., to wymarzone warunki do żeglowania z dziećmi.
Zwłaszcza, że podczas takich wyjazdów, rejs dopasowuje się do możliwości najmłodszych uczestników.
Dużo czasu na kąpiele plażowanie...

Dzieci wspominają takie wakacje - wiem , to od nich - jako mega basen z wielkimi piaskownicami ;)))

Jeśli dzieci potrafią pływać, to z wody nie będą wychodzić. :)
Podziwiać i odkrywać coraz to nowe ryby na rafach koralowych.

Parki Narodowe, bliskie spotkania z wielkimi żółwiami, to nie tylko atrakcja dla dzieci

Na Seszele nie potrzeba żadnych szczepień.
Nie ma "dzikich zwierzy", pająków, węży itp
Mieszkańcy bardzo przyjaźni.
Nikt nikogo za rękaw nie ciągnie jak to ma w krajach arabskich, gdzie każdy chce coś turyście sprzedać.

krzysztof197927 dołączył
01.03.2015

krzysztof197927 2015-03-01 09:44:59

"Witam
Czy rejs z 4 dzieci od 8 do 13 lat wchodzi w grę ? Krzysztof"

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl