Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Samochodem przez Botswanę > BOTSWANA


shaula shaula Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie BOTSWANA / - / Park Chobe / Bąkojad czerwonodziobyW jaki sposób zwiedzać Botswanę, aby obniżyć koszty podróży, a jednocześnie nacieszyć oczy wspaniałymi widokami? Przekonajcie się sami!

Większość turystów zwiedzających Botswanę korzysta z w pełni wyposażonych samochodów terenowych pożyczonych w RPA lub Namibii. Ma to swoje dobre strony, bo takim "domem na kółkach" można dojechać prawie wszędzie. Jednak poważnym minusem jest wysoki koszt takiego rozwiązania. My poszliśmy na kompromis i pożyczyliśmy zwykły samochód za rozsądną cenę i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo za niewygórowaną cenę mogliśmy przebyć niemal 4 tysiące kilometrów i dojechać w prawie każdy zakątek "wielkiego ogrodu zoologicznego", jakim niewątpliwie jest Botswana..

Zdjęcia: Park Chobe, Bąkojad czerwonodzioby, BOTSWANA
Park Chobe, Bąkojad czerwonodzioby, BOTSWANA



Do Gaborone przylecieliśmy wieczorem około 20.30. Przed lotniskiem nie widzieliśmy postoju taksówek, ale zaczepił nas jakiś człowiek i zaprowadził do biura AT&T znajdującego się w hali lotniska. Tam zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do Brackendene Lodge polecanego przez Lonely Planet. Na miejscu okazało się, że nie do końca została przyjęta nasza rezerwacja i nie mamy gdzie spać. Panie w recepcji były zakręcone jak słoiki, coś zaczęły liczyć, kombinować i zaproponowały pokój za ekstremalnie duże pieniądze, przeliczając dolary wg chyba tylko im znanego kursu walut. Nie skorzystaliśmy i nasz uczynny kierowca pomógł nam znaleźć inne miejsce. W normalnych warunkach nie byłoby problemu z zakwaterowaniem, ale nie wiedzieliśmy, że właśnie rozpoczynają się w Gaborone Igrzyska Młodzieżowe i do Botswany ściągnęło mnóstwo ludzi z całej Afryki.
W końcu zatrzymaliśmy się w Baswelakgosi Art&Culture Home. Pokój dla dwóch osób kosztował 50USD za dobę ze śniadaniem. Pokój bardzo przyjemny z łazienką, ciepłą wodą 24h, lodówką i telewizorem. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w tym samym miejscu, ale pokój dostaliśmy już w gorszym stanie i prze jakiś czas nie było ciepłej wody - prawdziwa ruletka w tej Afryce.

Zdjęcia: Park Chobe, Czapla złotawa, BOTSWANA
Park Chobe, Czapla złotawa, BOTSWANA



W samym Gaborone na głównym deptaku o nazwie The Mall są dobrze zaopatrzone sklepy, sklepiki i fast-foody z kuchnią afrykańską. Spokojnie można tam zrobić zakupy na podróż. Przykładowe ceny: puszka coca coli, litr mleka, woda 1,5l to koszt około 2,50 zł. W zwykłych sklepach nie sprzedają alkoholu, zajmują się tym małe sklepiki, zazwyczaj nazywające się Bottle Store. Posmakowało nam szczególnie piwo produkowane w Botswanie Carling Beer black label,750 ml za 5,50 zł.
Nie mieliśmy internetu w hotelu, ale niedaleko była kafejka internetowa z nienajgorszą szybkością łącza, 30 min kosztowało 1,50 zł.

Zdjęcia: Rezerwat Ptaków Nata, Dławigad Afrykański, BOTSWANA
Rezerwat Ptaków Nata, Dławigad Afrykański, BOTSWANA



W Botswanie potrzebna jest oczywiście przejściówka do gniazdka. Warto zaopatrzyć się w nią wcześniej, ale można ją też kupić na The Mall w sklepie AGD - cena 6 zł.

Zdjęcia: Daleko za Francistown, Długa droga do Kasane, BOTSWANA
Daleko za Francistown, Długa droga do Kasane, BOTSWANA



Jeżeli planujecie samodzielną podróż po Botswanie będziecie potrzebowali samochodu. Zdecydowana większość turystów porusza się dużymi samochodami terenowymi w rodzaju landcruisera z pełnym wyposażeniem safari wypożyczonymi wcześniej w RPA albo Namibii. Alternatywnie można ponoć taki samochód wynająć w Maun nad Deltą Okavango. Tak czy inaczej koszt takiego „omnibusa” jest dość astronomiczny.

Zdjęcia: Rezerwat Ptaków Nata, Droga w Rezerwacie Nata, BOTSWANA
Rezerwat Ptaków Nata, Droga w Rezerwacie Nata, BOTSWANA



My wymyśliliśmy alternatywę – w Gaborone wynajęliśmy zwyczajną toyotę corollę. Założyliśmy, że skoro w Botswanie są utwardzone drogi to dojedziemy wszędzie tam gdzie się da, a resztę zobaczymy w każdy inny możliwy sposób.

Zdjęcia: Gaborone, Gaborone, The Mall, BOTSWANA
Gaborone, Gaborone, The Mall, BOTSWANA



Ważna rzecz (o czym przekonaliśmy się na miejscu) - auto należy zaklepać przez internet najlepiej będąc jeszcze w kraju. My tego nie zrobiliśmy i okazało się, że ze względu na olimpiadę nie było teoretycznie samochodów, a ludzie z Avisu czy Sixta nawet nie mieli ochoty z nami gadać. Mówili, że nie ma auta, ale nie wspominali, że teraz nie ma, ale jutro czy pojutrze prawdopodobnie będzie – zero kontaktu... Poszliśmy więc do kafejki internetowej, trzy minuty klikania i okazało się, że jednak auto się znalazło. W wyznaczonym czasie pojechaliśmy taksówką na lotnisko do okienka firmy Budget, rzuciliśmy im wydruk rezerwacji i dostaliśmy samochód na 13 dni za niecałe 3000 zł. Wtedy poszło już jak z płatka (prawie, bo to przecież Afryka).
W międzyczasie, czekając 2 dni na samochód, wybraliśmy się na wycieczkę do Rezerwatu Mokolodi jakieś 15 km od Gaborone (koszt taksówki to 40 zł), wstęp do parku od osoby to 60 zł. Objazdowe safari samochodem terenowym trwało 2 godziny i mogliśmy zobaczyć impale, guźce, żyrafy, kudu, nosorożca czarnego, hipopotamy, mnóstwo ptaków i żółwia wymazanego w odchodach ;) Stworzono tam również azyl dla chorych i okaleczonych ptaków, które nie poradziłyby sobie na wolności. Niestety w czasie gdy tam byliśmy w rezerwacie nie było drapieżników. Warto zaznaczyć, że rezerwat jest godny polecenia jeżeli ktoś np. przebywa krótko w Gaborone, albo – jak my – musi czekać. Jeżeli nie, to nie ma większego sensu tam jechać, bo to co jest na północy kraju bije Mokolodi na głowę.

Zdjęcia: Delta Okawango, John z delty Okawango, BOTSWANA
Delta Okawango, John z delty Okawango, BOTSWANA



W końcu odebraliśmy upragniony samochód i ruszyliśmy w naszą podróż. Postanowiliśmy, że najpierw wybierzemy się do Kasane na granicy z Namibią, ale od Gaborone to prawie 1000 km, więc zatrzymaliśmy się w połowie drogi na jeden nocleg we Francistown i okazało się, że znowu jest jakieś święto, ale nawet nie byli nam w stanie wytłumaczyć jakie i mieliśmy problem ze znalezieniem noclegu. Po jakiejś godzinie kręcenia się w kółko trafiliśmy do Lankimost Guesthouse, 140 zł za pokój dwuosobowy bez śniadania. Obok hotelu sąsiad puszczał w nieskończoność stary szlagier „I'll do anything for love”, która to piosnka ta stała się oficjalnym hymnem naszej wyprawy ;)

Zdjęcia: Rzeka Chobe, Kąpiel słonia, BOTSWANA
Rzeka Chobe, Kąpiel słonia, BOTSWANA



Z samego rana ruszyliśmy w dalszą drogę i tak jak trasa z Gaborone do Francistown nie była najciekawsza, tak za Francistown zrobiło się cudownie pusto. Po drodze mija się jeszcze jedną osadę Nata i koniecznie trzeba się tam zatrzymać na uzupełnienie paliwa i zapasów, bo potem do samego Kasane nie ma już zupełnie nic i trzeba liczyć tylko na siebie. Jak wspomniałam, za Nata robi się zupełnie dziko, płasko i bezkreśnie, nad drogą wciąż przelatują dzioborożce, a co jakiś czas widać słonie, zebry i żyrafy, czasem w oddali, a czasem tuż przy drodze.

Zdjęcia: Wzgórza Tsodilo, Niebo nad Kalahari, BOTSWANA
Wzgórza Tsodilo, Niebo nad Kalahari, BOTSWANA



Zatrzymaliśmy się kilka km przed Kasane w Toro Safari Lodge (można dojechać bez napędu 4x4). Nocleg nie był tani (280 zł za noc ), ale mieliśmy ochotę na odrobinę luksusu. Dostaliśmy klimatyczną chatkę nad samym brzegiem rzeki Chobe, z której po zmroku wychodziły hipopotamy i pasły się przed gankiem. W cenie było też śniadanie, ale nie powiedziano nam o tym więc nie skorzystaliśmy. (pamiętajcie, zawsze pytajcie o wszystkie możliwe opcje, w Afryce jeżeli nie zapytasz to sami z siebie nie powiedzą).

Zdjęcia: Wzgórza Tsodilo, Noc na pustyni Kalahari, BOTSWANA
Wzgórza Tsodilo, Noc na pustyni Kalahari, BOTSWANA



W takich miejscach zawsze są przygotowane wycieczki dla turystów. Od razu kupiliśmy jedną do Zimbabwe nad wodospady Wiktorii (240 zł/os bez opłaty za wstęp i wizę), a drugą na mały przedwieczorny rejs łodzią po rzece (110 zł/os). Obie wycieczki były świetne. Samych Wodospadów Wiktorii nie trzeba reklamować, to jeden z najbardziej niezwykłych widoków jakie oferuje Matka Ziemia. Kilka ważnych informacji: wizę do Zimbabwe kupuje się na granicy – koszt 30USD, wstęp do parku to kolejne 30USD,wynajęcie peleryny to masakryczne 3USD (nie warto bo są dziurawe, dobrze mieć coś swojego), na miejscu uwaga na pawiany, są agresywne i wyjątkowo wredne, dużo bardziej niebezpieczne niż makaki w Indiach. W maju, po porze deszczowej, rzeka Zambezi niesie potężne ilości wody i w niektórych miejscach nic nie widać, tyle się unosi pyłu wodnego. Człowiek wraca doszczętnie przemoczony, ale i tak jest z tego ubaw. Zdecydowaliśmy się również na lot helikopterem (140$ za lot/os + 12$/os za nie-wiemy-co). Tanio nie jest, ale jak jest wysoka woda to naprawdę warto, bo spektakl jaki daje przyroda, do tego oglądany z lotu ptaka, zostaje w pamięci do końca życia.

Zdjęcia: Park Chobe, Pawian, BOTSWANA
Park Chobe, Pawian, BOTSWANA



Koniecznie trzeba pojechać z Kasane dobrą asfaltową drogą na zachód w kierunku Kachikau. Droga wiedzie przez ogromny Park Narodowy Chobe, będący domem dla największej na świecie populacji słoni. Nie warto się spieszyć, bo co chwila można oglądać stada słoni, żyraf, zebr, czasami pasących się dosłownie na poboczu. Na gałęziach siedzą ibisy i orły sawannowe, a małpy i impale łażą po drodze jak kury na wiosce.

Zdjęcia: Wzgórza Tsodilo, Prehistoryczne rysunki naskalne, BOTSWANA
Wzgórza Tsodilo, Prehistoryczne rysunki naskalne, BOTSWANA



Kolejnego dnia ruszyliśmy do Maun z krótką przerwą w Nata. Jechało się długo. Zmęczeni dotarliśmy do miasta, ale nie wiedzieliśmy gdzie jechać dalej, bo znaki pokazywały zupełnie losowe kierunki, do tego nic się nie zgadzało z mapą Maun w przewodniku Lonely Planet. W końcu zmordowani nierówną walką dotarliśmy do Okavango River Lodge, które jest ładnym miejscem nad rzeką. Wynajęliśmy pokój z łazienką (160 zł za noc, jest też opcja spania pod własnym namiotem – 30 zł za osobę). Wykupiliśmy tam dwudniową wycieczkę dłubanką mokoro (340 zł/os). Zawsze szukamy sposobu, aby być jak najbliżej dziczy i tym razem znowu się udało. Łodzią motorową zawieziono nas do małej wioski na jednej z wysp Delty i tam przydzielono nam przewodnika, Johna, który zabrał nas łódką na wyspę, gdzie mieliśmy nocować. Trzeba mieć ze sobą namiot, śpiwór (my mieliśmy swoje, ale można wypożyczyć w lodge'u), ciepłe ubranie na noc, prowiant, buty trekkingowe i koniecznie środek na komary. Po dopłynięciu rozbiliśmy namiot i poszliśmy na wieczorną wędrówkę w busz. Johny nie mówił za wiele po angielsku, ale i tak pokazał nam dużo ciekawostek przyrodniczych. Sam sposób podchodzenia do stada zebr lub gnu jest zachwycający, nigdy nie czułam się tak pierwotnie i prosto. Wieczorem siedzieliśmy przy ognisku i słuchaliśmy odgłosów przyrody, a gwiazdy na czarnym niebie wydawały się na wyciągnięcie ręki.

Zdjęcia: Rzeka Chobe, Rybaczki srokate, BOTSWANA
Rzeka Chobe, Rybaczki srokate, BOTSWANA



W Maun, podobnie jak w Kasane, są bardzo dobrze zaopatrzone sklepy, nawet lepiej niż w stolicy. Patrząc z perspektywy, Kasane jest spokojniejsze niż chaotyczne i chałaśliwe Maun, co zapewne wynika z większej popularności tego drugiego wśród turystów.

Zdjęcia: Park Chobe, Słonie w Parku Chobe, BOTSWANA
Park Chobe, Słonie w Parku Chobe, BOTSWANA



Kolejnym celem naszej podróży były Wzgórza Tsodilo, będące największym na świecie skupiskiem prehistorycznych rysunków naskalnych. Wyjechaliśmy wcześnie rano z Maun i po raz kolejny się w nim zgubiliśmy... Później droga była długa i coraz bardziej dziurawa, z rzadka mijaliśmy malutkie, typowo afrykańskie wioszczyny. W międzyczasie zjechaliśmy kawałek nad mroczne Jezioro Ngami, pełne pelikanów i czapli, które akurat wypełniło się wodą.

Zdjęcia: okolice Kasane, Stadko przy drodze, BOTSWANA
okolice Kasane, Stadko przy drodze, BOTSWANA



Aby dostać się pod Wzgórza Tsodilo trzeba dodatkowo przejechać 35 km gruntową drogą (corolla spokojnie daje radę). Na miejscu okazało się, że nic już nie jest tak jak w przewodniku, a pani która pilnuje wejścia nie umiała nam do końca powiedzieć o co chodzi. Trochę się zirytowaliśmy zanim się odnaleźliśmy na miejscu.

Zdjęcia: Wzgórza Tsodilo, Wzgórza Tsodilo, BOTSWANA
Wzgórza Tsodilo, Wzgórza Tsodilo, BOTSWANA



Nocowaliśmy pod namiotem na nowym campingu z prysznicami (50 zł/os, wstęp do parku 20zł/os). Następnego dnia chcieliśmy z Rhino Camp przejść szlakiem Rhino Trail, ale okazało się, że musimy wynająć przewodnika kosztującego 50 zł. Wg. Lonely Planet wszystko na Tsodilo jest bezpłatne, ale niestety to już przeszłość. Mimo wszystko warto było, bo naszą przewodniczką była dziewczyna San (buszmenka), która jak nikt inny znała te tereny. Miejsce jest piękne, prastare malowidła robią wielkie wrażenie i zdecydowanie warto jechać na drugi koniec Botswany, żeby je zobaczyć.

Zdjęcia: Wodospady Wiktorii, Wodospady Wiktorii, ZIMBABWE
Wodospady Wiktorii, Wodospady Wiktorii, ZIMBABWE



W drodze powrotnej zdarzyła nam się przykra sytuacja dotycząca naszego auta. Zatrzymaliśmy się na postoju, aby zjeść późne śniadanie i kiedy chcieliśmy ruszyć dalej nastąpiła całkowita awaria elektryki. Na własną rękę próbowaliśmy coś zrobić, ale nie jesteśmy mechanikami, więc błądziliśmy jak we mgle. W końcu zadzwoniliśmy do wypożyczalni, z której ów samochód pochodził i powiedzieliśmy co się stało. Niestety pan dał nam kilka absurdalnych wskazówek, po czym powiedział że musi sprawę z kimś skonsultować i że oddzwoni za 10 minut. Nie oddzwonił ani za 10 minut, ani za 10 dni, a kiedy my dzwoniliśmy, nikt nie odbierał telefonu – welcome to Africa :). Zostaliśmy sami na totalnym pustkowiu. Bardzo rzadko coś obok przejeżdżało, ale postanowiliśmy zdać się na pomoc miejscowych i kogoś zatrzymać, bo innej opcji zwyczajnie nie było. Przeczuwaliśmy, że problem może dotyczyć akumulatora i mieliśmy rację. Zatrzymaliśmy pickupa z paką załadowaną lokalesami. Kierowca był bardzo uprzejmy, a przede wszystkim miał kable rozruchowe. Podłączyliśmy do naszego akumulatora i zapalił! Ufff... Zdążyliśmy wtedy dojechać do Maun i tam zatrzymaliśmy się w Audi Camp w wygodnym „harcerskim” namiocie z łóżkami i pysznym śniadaniem w cenie (160 zł). W odstresowaniu pomogło nam pyszne botswańskie piwo i chwała mu za to.

Zdjęcia: Wodospady Wiktorii, Wodospady Wiktorii, ZIMBABWE
Wodospady Wiktorii, Wodospady Wiktorii, ZIMBABWE



Następnego dnia ruszyliśmy do Nata Bird Sanctuary . Przy wjeździe na teren Parku można dowiedzieć się czy solnisko jest suche czy jest w nim woda. My trafiliśmy na wodę. Miejsce jest szczególnie polecane miłośnikom ptaków. Wstęp do parku i nad solnisko to 22 zł, nocleg pod własnym namiotem – 34 zł (innej opcji w samym rezerwacie nie ma, ale są kwatery w niedalekim Nata). Są tam toalety z ciepłym prysznicem, jednakowoż odradzam nocowanie w tym miejscu. Znajduje się blisko drogi uczęszczanej przez ciężarówki, co oznacza, że w nocy jest po prostu głośno. Co z tego, że przejeżdża jedna na pół godziny, skoro robi taki hałas, że i tak Cię budzi... Do tego przychodzą konie do wodopoju, który jest w samym środku campingu i w nocy jakiś człowiek puszcza im wodę do dziurawej beczki, więc robi się jeszcze głośniej. Potem te konie kręcą się i nigdy nie wiesz kiedy wdepną w namiot i w ciebie. Szczerze, to prawie nie zmrużyłam tam oka.
Następnego dnia ruszyliśmy w ostatnią część drogi, do Gaborone, i to by było na tyle.

Zdjęcia

BOTSWANA / - / Park Chobe / Bąkojad czerwonodziobyBOTSWANA / - / Park Chobe / Czapla złotawaBOTSWANA / - / Rezerwat Ptaków Nata / Dławigad AfrykańskiBOTSWANA / - / Daleko za Francistown / Długa droga do KasaneBOTSWANA / - / Rezerwat Ptaków Nata / Droga w Rezerwacie NataBOTSWANA / - / Gaborone / Gaborone, The MallBOTSWANA / - / Delta Okawango / John z delty OkawangoBOTSWANA / - / Rzeka Chobe / Kąpiel słoniaBOTSWANA / - / Wzgórza Tsodilo / Niebo nad KalahariBOTSWANA / - / Wzgórza Tsodilo / Noc na pustyni KalahariBOTSWANA / - / Park Chobe / PawianBOTSWANA / - / Wzgórza Tsodilo / Prehistoryczne rysunki naskalneBOTSWANA / - / Rzeka Chobe / Rybaczki srokateBOTSWANA / - / Park Chobe / Słonie w Parku ChobeBOTSWANA / - / okolice Kasane / Stadko przy drodzeBOTSWANA / - / Wzgórza Tsodilo / Wzgórza TsodiloZIMBABWE / - / Wodospady Wiktorii / Wodospady WiktoriiZIMBABWE / - / Wodospady Wiktorii / Wodospady Wiktorii

Dodane komentarze

baobab-ka dołączył
02.10.2015

shaula dołączył
02.04.2015

shaula 2015-05-06 21:21:33

"Tak, byliśmy kilka razy w Afryce i wiemy, że hipopotamy są niebezpieczne. Napisaliśmy, że hipopotamy wychodziły z rzeki, a nie, że próbowaliśmy się z nimi bawić i karmić je z ręki..."

[konto usuniete] dołączył
17.06.2006

[konto usuniete] 2015-05-04 15:54:17

"Cytat- Dostaliśmy klimatyczną chatkę nad samym brzegiem rzeki Chobe, z której po zmroku wychodziły hipopotamy i pasły się przed gankiem.------- ???????????Czy nie zdajecie sobie sprawy że hipcio to najbardziej niebezpieczne zwierze Afryki? Zabija rocznie więcej zwierząt niż jakiekolwiek inne zwierzęta razem wzięte...."

swift dołączył
27.02.2007

swift 2015-05-01 13:29:55

Czyli reasumując - koszt wynajęcia samochodu z namiotem wychodzi na pewno taniej niż Wasza opcja. Nie wspomnę o tym, co sie dzieje gdy zepsuje sie auto i o drogach gdzie dojedzie tylko 4x4. Własnie tam, gdzie mozna najwiecej zobaczyć. Wiem to, bo byłem kilka razy. Ale relacja bardzo ciekawa

[konto usuniete] dołączył
17.06.2006

[konto usuniete] 2015-04-28 22:16:35

Super relacja. Czytałem z wypiekami...

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl