Artykuły i relacje z podróży Globtroterów
Peru > KOLUMBIA
benbm
relacje z podróży
Ruszyłem w kierunku Peru, do Limy. Raptem przez 4 godziny zwiedziłem zabytkowe centrum, choć muszę przyznać, że ten potężny moloch to nie moje klimaty. Wsiadłem w autobus do Arequipy, by stamt±d wyruszyć do kanionu Colca. Tuż przed wyjazdem z Arequipy, w nocy spadło 15 cm ¶niegu. Na drodze zrobiła się ¶lizgawica. Nic też dziwnego, że nasz autobus wpadł w rów. Czekali¶my 7 godzin na dĽwig, który wyci±gn±ł auto. Okazało się jednak, że nasz autobus dalej już nie pojedzie. Niedaleko przed kanionem w wiosce wypożyczyłem rower i pojechałem do miejsca, gdzie można spotkać kondory. Po południu ni st±d ni zow±d te potężne ptaki zaczęły szybować tuż nad moj± głow±.
Obawiałem się nawet, by podmuch wiatru nie skierował tego kondora prosto na mnie.Zszedłem też na dno kanionu – szczerze przyznam, że było to jedno z piękniejszych miejsc na mojej drodze.
Potem Quzco, sk±d wybrałem się samotnie (nie korzystaj±c z turystycznego poci±gu) do Machu Picchu. Najpierw pojechałem do Olaytantambo, ale za wstęp do tamtejszego kompleksu ruin chcieli 75 dolarów, więc skierowałem się wzdłuż rzeki do innych ruin – o wiele piękniejszych i co ważniejsze takich, które można było podziwiać bez żadnych opłat. Tyle, że wcze¶niej należało trochę z siebie wypocić...
Machu Picchu będzie mi się kojarzyć... z potężn± ulew±. A na dodatek trochę droga wycieczka, bo za cał± imprezę wyszło mi ponad 150 dolarów. Ewidentnie najdroższy mój weekend na całej trasie. Wyruszyłem w kierunku ruin na szczycie wzgórza szlakiem o drugiej w nocy. Na górze musiałem trochę przeczekać, bo strasznie lało. Pierwszym wycieczkowiczom tylko szczęka opadała, bo przejechali pół ¶wiata, a tu nic nie widać, normalnie oberwanie chmury. Ja przeczekałem do dziesi±tej, wtedy lekko się wypogodziło. Fotki wyszły fantastyczne, zupełnie inne od tych, zrobionych przy bezchmurnym niebie. Wszedłem też na Wayna Picchu, szczyt góruj±cy nad głównym kompleksem ruin. Zajęło mi to trzy godziny. A wokół – wci±ż tylko ciężkie chmury. Gdy już dotarłem na wierzchołek, tak sobie gadałem: „Bozicko, daj Hajerowi choć pięć minut, żeby sobie fotki porobił!” I Bóg usłuchał! Przede mn± odsłaniały się kolejno fantastyczne widoki. Bo człowiek idzie cały czas w tym deszczu, przemoczony, tylko aparat trzymałem w wodoszczelnym opakowaniu. Dobrze, że chociaż było po co.
Zawsze, gdy staję w takim miejscu, zadaję sobie pytanie – jak oni to wszystko wybudowali? Nagle przychodzi też druga my¶l – jak to się stało, że Hiszpanie zdobyli ten potężny kraj z armi± licz±c± zaledwie kilkuset żołnierzy? Taki pogr±żony w zadumie w strugach deszczu zszedłem na dół.
Obawiałem się nawet, by podmuch wiatru nie skierował tego kondora prosto na mnie.Zszedłem też na dno kanionu – szczerze przyznam, że było to jedno z piękniejszych miejsc na mojej drodze.
Potem Quzco, sk±d wybrałem się samotnie (nie korzystaj±c z turystycznego poci±gu) do Machu Picchu. Najpierw pojechałem do Olaytantambo, ale za wstęp do tamtejszego kompleksu ruin chcieli 75 dolarów, więc skierowałem się wzdłuż rzeki do innych ruin – o wiele piękniejszych i co ważniejsze takich, które można było podziwiać bez żadnych opłat. Tyle, że wcze¶niej należało trochę z siebie wypocić...
Machu Picchu będzie mi się kojarzyć... z potężn± ulew±. A na dodatek trochę droga wycieczka, bo za cał± imprezę wyszło mi ponad 150 dolarów. Ewidentnie najdroższy mój weekend na całej trasie. Wyruszyłem w kierunku ruin na szczycie wzgórza szlakiem o drugiej w nocy. Na górze musiałem trochę przeczekać, bo strasznie lało. Pierwszym wycieczkowiczom tylko szczęka opadała, bo przejechali pół ¶wiata, a tu nic nie widać, normalnie oberwanie chmury. Ja przeczekałem do dziesi±tej, wtedy lekko się wypogodziło. Fotki wyszły fantastyczne, zupełnie inne od tych, zrobionych przy bezchmurnym niebie. Wszedłem też na Wayna Picchu, szczyt góruj±cy nad głównym kompleksem ruin. Zajęło mi to trzy godziny. A wokół – wci±ż tylko ciężkie chmury. Gdy już dotarłem na wierzchołek, tak sobie gadałem: „Bozicko, daj Hajerowi choć pięć minut, żeby sobie fotki porobił!” I Bóg usłuchał! Przede mn± odsłaniały się kolejno fantastyczne widoki. Bo człowiek idzie cały czas w tym deszczu, przemoczony, tylko aparat trzymałem w wodoszczelnym opakowaniu. Dobrze, że chociaż było po co.
Zawsze, gdy staję w takim miejscu, zadaję sobie pytanie – jak oni to wszystko wybudowali? Nagle przychodzi też druga my¶l – jak to się stało, że Hiszpanie zdobyli ten potężny kraj z armi± licz±c± zaledwie kilkuset żołnierzy? Taki pogr±żony w zadumie w strugach deszczu zszedłem na dół.
CDN
Dodane komentarze
Andy10 2012-02-19 11:02:19
witaj benbm , czytam o Twoich podrozach z podziwem , ja ruszam tylek tylko po Europie ( nie liczac krotkiego wypadu do Tajlandii i Singapuru przed laty), ale tez mnie ciagnie w swiat np. do Indii , może kiedy¶ gdy będę bogaty (hi , hi), serdecznie pozdrawiam ,Twój fan -Andy10Przydatne adresy
Brak adres w do wy wietlenia.
Inne materia y
Dział Artykuły
Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.
Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.





