Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Podróże z dzieckiem - Kostaryka, cz.III (Monteverde - Playa Samara) > KOSTARYKA


minitraper minitraper Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie KOSTARYKA / - / La Fortuna, Ecocentro Danaus  / Motyl MorphoLuty 2011 Kolejna, trzecia już, część relacji z podróży po północnej Kostaryce z dwuletnim dzieckiem.

To były fantastyczne dwa tygodnie. Pełne słońca, soczystych lasów tropikalnych, kolorowych motyli i niezadeptanych plaż osłoniętych palmami orzecha kokosowego. Niezbyt wyrafinowane pod względem kulinarnym, ale za to ze smakiem świeżych owoców mango, aromatyczną kawą i wszędobylskimi małpami. Dodatkowo, świetne miejsce na wygrzanie i wyleczenie przewlekłego kaszlu, który Mini Traper przywiózł z zimnej Europy!

Trasa
Bruksela – Liberia
Playa Hermosa, La Fortuna, Caño Negro, Wulkan Arenal, Monteverde – S. Elena, Playa Samara
Liberia – Bruksela

Przesiadka na krajowej jedynce
Kolejny dzień przenosił nas do Playa Samara, zostawiając zielone Kordyliery za zakurzoną szybą autobusu do Puntarenas. Nie czuliśmy się najlepiej. Ania walczyła ze zemstą Montezumy, Zosi nie odpowiadała godzina odjazdu, tzn. szósta rano, a ja zastanawiałem się jak technicznie wykonać „przesiadkę” na krajowej „jedynce”.
Autobusy z Monteverde kursują w porze suchej ponieważ podczas obfitych deszczów żwirowa droga staje się nieprzejezdna. Prędkość maksymalna nie przekracza 30 km/h a przystanki, jak to bywa w Kostaryce, funkcjonują na żądanie – podczas naszej trasy zanotowaliśmy rekordowe cztery przystanki na odcinku jednego kilometra. Wszystkim cierpiącym na lęk wysokości odradzamy zajmowanie miejsc koło okna ponieważ droga z Monteverde jest bardzo wąska i czasami zamiast pobocza widać tylko głęboką przepaść. Poza tym można przygotować się na utratę bagażu lub profilaktycznie upchać torby jak najgłębiej w autokarowym bagażniku. My mieliśmy to szczęście, że kierowca w miarę szybko dostrzegł otwarty luk bagażowy przy ostrym zjeździe w dół. Oczywiście wszystkie lekko wyolbrzymione przeze mnie niedogodności bardzo szybko ustępują miejsca zielonym pejzażom, zapierającym dech w piersiach górskim widokom oraz ornitologicznym niespodziankom, w postaci tukanów, kolibrów i kolorowych papug.

Lapita, Nicoya
Pierwszy etap podróży zakończyliśmy na skrzyżowaniu z drogą nr 1 (Pan American Highway) w okolicach Lapita. Tutaj według instrukcji otrzymanych w Santa Elena należało zatrzymać jeden z autobusów pędzących w stronę Liberii. Razem z pięcioma młodymi Niemkami ustawiliśmy się na odcinku kilkudziesięciu metrów i rozpoczęliśmy zbiorowe łapanie „stopa”. Zosia zajęła się pilnowaniem dobytku okrążając go kilkanaście tysięcy razy w obłokach rdzawego kurzu. Nasz trud został uwieńczony po godzinie wygodnymi fotelami i sprawnie działającą klimatyzacją w „pośpiesznym” z San José. Pilot, w ramach szukania zysku na turystach, proponował jazdę do Liberii, ale nie daliśmy za wygraną. Mało komunikatywnym, lecz skutecznym hiszpańskim zmusiliśmy kierowcę do zatrzymania się na skrzyżowaniu z krajową „osiemnastką”, kilkanaście metrów od przystanku do Nicoya. W ten sposob do celu została nam ostatnia prosta prowadząca przez półwysep, Península de Nicoya.
Każda podróż oprócz niewygody i zmęczenia ma jeden duży plus – spotykane osoby. Tak było i tym razem. Od wyjazdu z Monteverde do rozstania w Playa Samara towarzyszyła nam przesympatyczna Niemka, Judith z Bawarii, która obok świetnego kontaktu z Zosią okazała się sprawdzonym kompanem w podroży. Dodatkowo informacja o jej kontrakcie w szwajcarskiej firmie farmaceutycznej, wśród tabletek, pastylek i czopków, uzdrawiająco wpłynęła na Anię. W takim miłym gronie oczekiwaliśmy na transport do Nicoya, w międzyczasie ucząc się prawidłowej wymowy „ticos” od napotkanego poławiacza ostryg. Autobus punktualnie zameldował się na przystanku, a kierowca skasował od naszej czwórki 20$. Dzięki uprzejmości jednej z pasażerek okazało się, że zostaliśmy naciągnięci na 4000 colones. Niestety nasze interwencje oraz oburzenie podróżujących Kostarykańczyków nie przyniosły żadnych rezultatów pozwalając nam odczuć brzemię bycia turystą.
Dworzec autobusowy w Nicoya wolimy przemilczeć i ukryć pod stertą śmieci, które wiatr systematycznie przerzucał z jednej strony na drugą. Jedynym jasnym punktem, obok Judith, okazała się francuska para ze Strasburga podróżująca z sześciomiesięczną córeczką, z którymi jeszcze dwa razy spotkaliśmy się na plaży w Samarze. Autobus został punktualnie podstawiony na stanowisku drugim i kilka minut przed szesnastą wysadził nas w Playa, sto metrów od naszego ostatniego postoju.

Playa Samara
Playa Samara i Hotel Belveder to bezsprzecznie najpiękniejsze i najciekawsze miejsca na mapie naszej kostarykańskiej podróży. Nie tyle ze względu na skate, regge i swobodne usposobienie przebywających tam miłośników surfingu, co bardziej na autentyczny kostarykański klimat, daleki od masowej i natarczywej turystyki rodem z Playa Hermosa i Playa del Coco. Właśnie aspekt autentyczności zachęcił nas do wyboru południowo-zachodnich plaż półwyspu Nicoya. Sam hotel prowadzony przez właścicieli ze Stuttgartu był połączeniem niemieckiego porządku z hiszpańskim temperamentem, który w cieniu zadbanego ogrodu oferował krystalicznie czysty basen, uwielbiany przez Zosię oraz wykwalifikowaną i uprzejmą obsługę.
Ta niewielka miejscowość urzekła nas swoją prostotą ignorującą, w dobie pędzącego świata, pośpiech, postęp oraz nowoczesne reguły życia. Jej pozytywne oddziaływanie dodatkowo wzmocnił szef włoskiej restauracji Giada, który osobiście pojechał kupić mrożone frytki i nakazał je przyrządzić specjalnie dla Zosi, a także Janusz, Polak z Montrealu, podróżnik i dobry duch naszej brygady przypadkowo spotkany na ulicy.
Poza tym Playa Samara to w naszym przypadku kilogramy piasku przerzuconego przez Zosię. Zbiory muszelek osieroconych przez ocean. Długie spacery śladami poszukiwaczy pereł. Prześliczne zachody słońca. Dobrze schłodzony Kaiser z widokiem na romantyczną zatokę. Wagabundzi wyrabiający biżuterię z dobrodziejstw oceanu. Zachwyt Zosi nad legwanami i arą powtarzającą: „Hola!”. A w końcu zabawne historie małpki George emitowane każdego wieczora przez kostarykańską telewizję.
Nie jest łatwo opuszczać miejsce, w którym marzenia zbiegają się z rzeczywistością. Pomaga wtedy tęsknota, wyposzczony portfel i nadzieja, że jeszcze kiedyś się tu wróci. Właśnie z taką nadzieją po dwóch cudownych tygodniach wsiadaliśmy do samochodu jadącego na lotnisko w Liberii: Kostaryko wrócimy!
Później były kolejki, brak klimatyzacji, dziesięć godzin lotu i duże psie kupy na chodnikach Brukseli. Jak dobrze wrócić do domu! – pomyśleliśmy. Pura Vida! – powiedzieliby Kostarykańczycy.

Koniec

Kostaryka – porady i spostrzeżenia Mini Trapera
1. Linie Jetairfly z racji na atrakcyjną cenę biletów i bezpośredni kurs do miejsca przeznaczenia (z ewentualnym międzylądowaniem), zabierają na pokład najczęściej komplet pasażerów. Podróżując z dzieckiem do drugiego roku życia, warto pamiętać, że nie przysługuje mu dodatkowy fotel. Radzimy, więc zaopatrzyć się w różne smakowe niespodzianki i ulubione zabawki, pomocne w najbardziej męczących momentach lotu.
2. Wracając liniami Jetairfly bezpośrednio do Europy (Brukseli) nie trzeba uiszczać na lotnisku opłaty turystycznej (26$ za osobę).
3. Kostarykańczycy bardzo lubią dzieci, co często pomaga w podróżowaniu: omijanie kolejek, wolne miejsce w autokarze czy łatwiejsze nawiązywanie kontaktów.
4. Hotele najczęściej są przygotowane na przyjmowanie rodzin z dziećmi, jednak dla pewności najlepiej w e-mailach rezerwujących wspomnieć o łóżeczku dla dziecka i pokoju na parterze.
5. We wszystkich miejscowościach, które odwiedzaliśmy (dużych i bardzo małych) nie było żadnych problemów z zakupem pieluch dla dzieci oraz wszelkich rzeczy niezbędnych do przeżycia.
6. Ostrzeżenia przewodników dotyczące jadowitych węży, pająków i trujących żab w pobliżu uczęszczanych miejsc, a nawet w hotelowych pokojach na szczęście nie sprawdziły się w naszym przypadku. Jednak radzimy poruszać się tylko po oznaczonych szlakach i dobrze wytrzepywać torbę oraz przechowywane w niej rzeczy przed kolejnym pakowaniem.
7. W większości punktów handlowych i usługowych Kostarykańczycy nie akceptują studolarówek, dlatego przed wyjazdem warto zaopatrzyć się w mniejsze nominały.

Zdjęcia

KOSTARYKA / - / La Fortuna, Ecocentro Danaus  / Motyl MorphoKOSTARYKA / - / La Fortuna / Mini TraperKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / LeniwiecKOSTARYKA / - / La Fortuna, Ecocentro Danaus  / LarwaKOSTARYKA / - / Santuario Ecologico Monteverde / KoatiKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / Kajman okularowyKOSTARYKA / - / Park Narodowy Arenal / Iść czy nie iść?KOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / BazyliszekKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / Wyjec płaszczowy albinosKOSTARYKA / - / Playa Hermosa / Wyjec płaszczowyKOSTARYKA / - / Park Narodowy Arenal / W drodze na wulkan ArenalKOSTARYKA / - / Cañas / Stragan na trasie z Cañas doTilaránKOSTARYKA / - / Playa Hermosa / Plaża przy hostelu El VeleroKOSTARYKA / - / Playa Hermosa / Piccadilly Circus w Playa HermosaKOSTARYKA / - / Rezerwat Caño Negro / NietoperzeKOSTARYKA / - / La Fortuna, Ecocentro Danaus / Ptaki 5KOSTARYKA / - / Park Narodowy Arenal / Ptaki 4KOSTARYKA / - / Caño Negro / Ptaki 3KOSTARYKA / - / Caño Negro / Ptaki 2KOSTARYKA / - / Caño Negro / Ptaki 1KOSTARYKA / - / Santa Elena / Sky WalkKOSTARYKA / - / Playa Samara / OdpływKOSTARYKA / - / Playa Samara / Ile koni?KOSTARYKA / - / Playa Samara / Sjesta

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

tytuł licznik ocena uwagi
Mini Traper, kajmany i lasy tropikalne 116 Relacja z podróży z dwuletnim dzieckiem po północnej Kostaryce: Playa Hermosa, La Fortuna, Caño Negro, Volcán Arenal, S. Elena, Playa Samara. Dużo szczegółowych informacji na temat odwiedzanych miejsc, transportu i budżetu.
Kostaryka - zdjęcia z podróży 95 Kostaryka… Szwajcaria Ameryki Łacińskiej opakowana w tropikalne lasy, egzotyczne zwierzęta i piękne, piaszczyste plaże. Wymarzone miejsce dla najbardziej wymagających globtroterów, przyrodników, odkrywców i pasjonatów surfingu.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl