Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Tallin - tam gdzie wschód spotyka się z zachodem, część I (z II) > ESTONIA


fou fou Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie ESTONIA / - / Tallin / Jedzenie w Rocca Al Mare (Tallin)Dokładna relacja z 4-dniowego pobytu w Talinie (przełom kwiecień-maj 2013), dużo informacji praktycznych m.in. dojazd (autobusem), nocleg, jedzenie, ceny, komunikacja miejska i okoliczna. Mam nadzieję, że coś się przyda.

Tere! czyli dzień dobry po estońsku.

"Tam, gdzie wschód spotyka się z zachodem" - tak przeczytałam w jednym z przewodników i to zdanie doskonale odzwierciedla klimat Tallina (Tallinn). Zobaczymy tam nowoczesne budownictwo (świetna architektura w stylu skandynawskim) i nieco biedniejsze osiedla czy drewniane zaniedbane domki oraz wszechobecny Bałtyk. Ktoś powie - cztery dni w Tallinie - co tam robić jeśli wiele osób traktuje Talin jako część trady Litwa-Łotwa-Estonia. Przyznam szczerze, że dla tych, którzy lubią zaglądać w zakamarki i poznawać różne oblicza miasta jest to i tak za mało. Miasto nie jest duże ale zdobyło moje serce i uznanie. Dlaczego? Opowiem dalej. Postaram się też umieścić nieco informacji, których sama wcześniej szukałam, dlatego opis może wydać się za bardzo szczegóły. Podzieliłam opowieść na dwie części. To część pierwsza. Wyjazd odbył się na przełomie kwietnia i maja 2013 (czyli nie w szczycie sezonu). No to zaczynamy.

DOJAZD. Jechałam (w obydwie strony) autobusem firmy Ecolines. Bilet kosztował mnie sporo, ponieważ nabyłam go w ostatniej chwili. Kupując go wcześniej można zapłacić zdecydowanie mniej (od 142 zł w jedną stronę). Wyruszyłam z Warszawy Zachodniej, później był przystanek w Białymstoku i Suwałkach i... przesiadka w Rydze. Niestety doświadczenie z przesiadką to dwa oblicza. Raz poszło gładko – płynnie niczym taniec, innym razem ledwo zdążyliśmy na przesiadkowy autobus. Trzeba na to uważać, ponieważ autobusy mogą po prostu odjechać. Każdy Ecolines ma na pokładzie stewardessę, która odprawia i jest obecna podczas całej podróży. Stewardessy mówią po łotewsku, litewsku, angielsku i rosyjsku ale nie po polsku - to uwaga dla tych, którzy nie znają chociaż kilku podstawowych słów w tych językach. Na tych trasach najczęściej jeżdżą autokary dwupiętrowe. Na pokładzie można kupić gorące napitki (a jakże!) a także piwo wbrew zakazowi picia w autobusie ;) Można płacić w euro, złotówkach i litach np. herbata kosztuje 3,20 zł kawa 5 zł. Jeśli chodzi o autobusowy transport trzeba szukać dogodnego dla siebie rozwiązania. Można też dojechać do Rygi i stamtąd ruszyć na Tallin - nie wiem czy nie będzie to najtańsza autobusowa opcja.

Z tego co się zorientowałam to także przewoźnik estoński Lux Express - organizuje przejazdy do Warszawy - mają bardzo fajne autokary - to informacja dla tych, którzy cenią sobie przede wszystkim wygodę. Oprócz tego do wyboru mamy połączenia Eurolines Polska, Deutsche Touring i Simple Express (tu można trafić na super tanie bilety - ale trzeba uważnie szukać i wcześniej rezerwować) i może jeszcze jakieś inne o których nie wiem. Najwięcej połączeń jest z Warszawy Zachodniej o godzinie ok. 19 (wyjazd na noc) lub ok 6.

Większość z tych autobusów zatrzymuje się na głównym autobusowym dworcu w Tallinie czyli Autobussijaam (tak też nazywa się przystanek autobusowy i tramwajowy). W okolicy oczywiście taksówki a po drugiej stronie ulicy hostel o jakże nietypowej nazwie ;) hostel Tallinn - tu można zarezerwować „spanie” na przykład na jedną noc. Ceny dość przystępne. Dworzec autobusowy jest nieczynny w godzinach 1-5 w nocy.

Można oczywiście polecieć też samolotem. Ale ja nie latam - więc ta opcja została wykluczona na początku. Ale warto sprawdzić ceny biletów. Na pewno fajną opcją jest też dojazd samochodem - ale ja nie posiadam prawa jazdy więc ta opcja też odpadła.

NOCLEG. Hoteli, hosteli jest na prawdę sporo. Znalazłam też kilka pensjonatów. Czasem ich ilość w centrum wręcz zdumiewa. Jedne z nielicznych (uff) wysokich budynków w centrum to właśnie hotele. Ale mój kierunek to zdecydowanie hostele. I tu uwaga! Baza jest spora ale w czasie trwania tzw. sezonu (np. weekendu majowego) warto zarezerwować sobie pokój lub miejsce w pokoju wcześniej. Pamiętam swoje przerażenie kiedy będąc już na miejscu chciałam zarezerwować hostel przez internet i miejsca znikały z minuty na minute zostawiając jedynie pokoje w hotelach po 1000 zł za noc (auć!). Niestety w Tallinie dość mocno wieje i w maju jest jeszcze zimno (o czym w drugiej części) więc opcja spania na plaży czy "pod krzaczkiem" opadła - chyba, że macie bardzo ciepły śpiwór i porządny namiot - ja nie miałam.

Jeśli nie będziemy mieli wcześniejszej rezerwacji jest też spora szansa na przepłacenie. Ja rezerwowałam hostel na pierwsze dwa dni przez internet za pomocą jednego ze znanych serwisów „bookujących”. Ale z każdym hostelem można skontaktować się indywidualnie mejlowo (bardzo szybko odpowiadają na mejle) lub telefonicznie.

Wybrałam hostel, który nazwa się uwaga "16Euro" (ul. Roseni 9). Recenzje na różnych popularnych serwisach podróżniczych były średnie ale lokalizacja i cena mnie przekonała. Hostel znajduje się w rewitalizowanej dzielnicy Rottermann, która przylega do Starego Miasta, jest 5 minut od portu (promy do Helsinek i Sztokholmu) i 5 minut od hipermarketu (co okazało się nie bez znaczenia). Rotterman (możecie poczytać w przewodnikach) to pofabryczne budynki "przerabiane" na super nowoczesne biura, lofty, restauracje i sklepy - muszę przyznać, że sama idea często mnie nie przekonuje – kojarzy mi się z wyłączaniem przestrzeni miejskiej i przeznaczaniem jej tylko dla bogatych ale tutaj te budynki były gustowne i wręcz zachwycały rozwiązaniami architektonicznymi a pomiędzy nimi oprócz designerskich biur był np. stół do ping ponga dostępny dla wszystkich. Na skraju tej dzielnicy jest właśnie hostel "16 Euro". Zdjęcia w necie nieco kłamią - w środku jest znacznie lepiej. Hostel wydaje się też mały - w rzeczywistości jest bardzo duży. Bardzo miła obsługa, która cierpliwie słucha o co nam chodzi nawet jeśli nasz angielski jest bardzo koślawy. Recepcja czynna 24h - mają też na miejscu wypożyczalnie rowerów i samochodów także czynną całą dobę. Mój pokój (z łazienką) był bardzo przestronny. A jego cena to około 30 Euro za całość czyli dwie osoby - ale to też dlatego, że rezerwowałam go w ostatniej chwili. Jeśli to zaplanujecie wcześniej – będzie znacznie taniej. Kolejne dwie noce też spędziliśmy też w tym hostelu - kiedy już straciłam nadzieję na spanie bliżej centrum i znalezienie czegokolwiek dziewczyna z recepcji znalazła nam pokój w budynku obok - standard był średni ale było ciepło i przytulnie więc wielkie hurra! Warto pytać o wolne pokoje, ponieważ nie wszystkie wchodzi do „systemu” (pomimo, że Estonia chce być jednym z bardziej zinformatyzowanych krajów na świecie a parlamentarzyści mogą być obecni na posiedzeniach za pomocą wideokonferencji).

Aha, wiele hosteli i hoteli ma na miejscu saunę, z której można bezpłatnie korzystać. Chyba jedyna wada tego miejsca to ewentualna głośność - w bardzo bliskiej okolicy są dwa kluby, które nie oszczędzają na nocnym, hałaśliwym imprezowaniu. Pozostaje się dołączyć lub pogodzić.

Niedaleko hostelu znajdziemy także sklepik z używanymi bibelotami typu „wystawka” - bardzo urokliwie miejsce, przyciągnie nie tylko fanów i fanki stylu vintage. Na miejscu było też oczywiście Wi-Fi, które miało spory zasięg (wskazówka dla tych co są w okolicy) i na prawdę niezłą moc - powyżej 120 Mb/s. Jako ciekawostkę dodam, że znaczenie dzielnicy w Tallinie to nie warszawska Białołęka a raczej kilkanaście domków ;)

Dużo tańsze noclegi są poza Tallinem czy na obrzeżach - tu dwójkę można wynająć nawet za 15 Euro lub cały domek nad morzem za 20 Euro. Podsumowując - jeśli jedziecie w szczycie sezonu lub w „weekendowych szczytach” warto zarezerwować spanie wcześniej - chyba, że macie samochód i możecie szukać noclegu w okolicach Tallina.

JEDZENIE. Co jeść? Za ile jeść? I gdzie jeść? Człowiek jako biologiczny twór po prostu musi, człowiek jako twór poznający i doznający chce. Mój plan był prosty. Śniadanie, kolacje i jakieś przegryzki - jadam super tanim kosztem, obiady - szukam fajnych, niedrogich knajp najlepiej z "lokalnym jedzeniem".

Ceny produktów są podobne jak w Polsce - z kierunkiem na droższe - piszę tu o cenach w mniejszych i większych marketach (tzw. spożywczaków w mieście nie spotkałam). Oczywiście można kupić kawę z budki (za ok. 1,20 Euro) lub ciepłą kanapkę (ok. 2 Euro). Chlebek miałam swój więc się nie interesowałam się ile kosztuje, ceny jogurtów to np. 0,60 Euro za 250 gram lub powyżej 1 Euro za 500 gram, sok kupimy za 1 Euro, wodę poniżej 1 Euro. Popularną siecią fast foodową (nie zachęcam ale informuję ;)) jest Hesburger - tu ceny jak w innych fast foodach.

Jeśli chodzi o "tradycyjne jedzenie" - to rozmawiając z Estończykami słyszałam w większości tekst "nie ma tu czegoś takiego, oczywiście możemy coś pod to podciągnąć ale...". W Tallinie jest kilka knajp, które promują się jako narodowe ale ja nie znalazłam tam nic wyjątkowego czy niepowtarzalnego. Dominuje kuchnia międzynarodowa z wieloma potrawami z kuchni wschodniej. To co mnie zaciekawiło to obecne częściej niż u nas nasiona rożnego rodzaju, miód zamiast cukru (nie widziałam cukierniczek!) czy połączenie ziemniaków z kaszą w zgrabne puree a także ku mojej radości więcej deserów z jagodami i żurawiną (a jakże!). Sernika z kminkiem i sola (korp?) o których rozpisują się internetowe opisy Estonii (kopiujące siebie nawzajem chyba...) w Tallinie nie znalazłam. Zwykłe serniki owszem z dżemem ale nie z kminkiem, nie mówiąc już o podobno lokalnej kahji - może poza Tallinem? W menu za to rzeczywiście znajdziemy potrawę o nazwie kama - to po prostu mieszanka zmielonych zbóż, jedzona najczęściej w formie deseru lub jako dodatek do np. kefiru. Chleb jest smaczny - najczęściej ciemny (biały widywałam tylko w supermarkecie). Znalazłam też "czarny pudding" czyli kaszankę - unikam mięsa więc nie skosztowałam. Często pojawiającą się zupą jest podobna do naszej grochówka, kapuśniak lub zupa rybna. Sporo w tej kuchni ziemniaków, kapusty i mięsa ale nie tylko. Ciekawym napojem jest także napój żurawinowy (właściwie każda firma produkująca soki ma go w swojej ofercie) i często pity sok z buraków (widniejący także w knajpach jako równoprawny sok z np. pomarańczowym).

Jeśli chcecie zjeść obiad na starówce to wybierajcie raczej miejsca nie na głównym rynku (ta zasada raczej obowiązuje wszędzie ;)) tylko w uliczkach poza. Ceny na Rynku Głównym za główne danie to ok 20 Euro. Ja mogę polecić restauracyjkę AED przy ul. Rataskaevu 8 (pyszne zupy za 3 Euro i dania główne do 10 Euro) - jak na starówkę ceny są na prawdę małe a jedzenie jest smaczniutkie i mają sporo dań wegetariańskich. Polecę także bardzo miłą gruzińską knajpkę z przystępnymi cenami, pysznym tradycyjnym jedzeniem (duży wybór nie tylko chaczapuri i chinkali;)) i miłą obsługą. W okolicach znajdą też coś dla siebie fani m.in. kuchni włoskiej (w tym pizzy), afrykańskiej, rosyjskiej i... średniowiecznej, gdzie niektóre potrawy jada się rękoma.

Oprócz tego raz jadłam obiad w knajpie na terenie skansenu (Estonian Open Air Museum) Rocca Al Mare. O tym ciekawym miejscu więcej w drugiej części ale muszę przyznać, że dopiero tam znalazłam bardziej „tradycyjne” potrawy. Tallin to na prawdę rozwijające się miasto z "zachodnimi" aspiracjami więc dominuję kuchnia tzw. fushion. Warto podkreślić, że dania, które widziałam lub kosztowałam były na prawdę ładnie podane (coś dla kulinarnych estetów) - po prostu gustownie, bez nadęcia bardzo eleganckich knajp ale i bez talerzowej papki.

KOMUNIKACJA. Jeśli mamy "spanie" w dobrym punkcie to do wielu miejsc można dojść piechotą - odległości nie są bardzo duże. Ale jeśli chcemy zobaczyć jak wygląda Tallin poza turystycznym katalogiem to warto zaopatrzyć się w kartę dla "visitors", ponieważ nie wiem czy wiecie, że Talin to jedno z tych miast, które wprowadziło bezpłatna komunikację miejską dla zameldowanych mieszkańców, uczniów do lat 19 i osób powyżej 65 roku życia, co osobiście bardzo mnie fascynuje. Po nabyciu Smartcard ani razu nie widziałam aby ktoś sprawdzał bilety i przez chwilę pomyślałam, że jestem naiwniaczką, że w ogóle płacę za przejazd. Jednak po chwili stwierdziłam, że Tallin to miasto, które lubię, chcę być wobec niego fair i nie cwaniakować ;). Ale jest opcja darmowych przejazdów.

Bilety można kupić bezpośrednio u kierowcy (jeden przejazd to 1,60 Euro) lub zaopatrzyć się w ww. kartę (koszt jednorazowy wyrobienia karty to 2 Euro) i sobie ją doładowywać według potrzeb. Kartę można kupić np. na poczcie (pomarańczowy napis Eesti Post) ale także w innych miejscach. Uwaga! O wiele bardziej opłaca się doładowywać kartę przez internet tzw. e-ticket. Jest to różnica 50%! Czyli za jednorazowy bilet zapłacimy 0,80. Za bilet na jeden dzień 3 Euro, na 3 dni 5 Euro na 5 dni 6 Euro na 30 dni 23 Euro. Są jeszcze bilety godzinne (na Talin to na prawdę dużo) w cenie 1,10 Euro lub zakupione przez internet 0,55 Euro. W mieście kursują autobusy, tramwaje i trolejbusy. Niektóre numerki się pokrywają dlatego warto zawracać uwagę na jaki rozkład patrzymy.

Rozkład jazdy znajdziecie tutaj: soiduplaan.tallinn.ee. Nie widziałam autobusów nocnych (ale to nie oznacza, że ich nie ma). Większość linii kursuje w godzinach 6-00. Inny rozkład jest na dzień roboczy, sobotę i niedzielę – warto zwrócić na to uwagę. Warto też zwrócić uwagę jak kursuje dany autobus - zdarza się, że na obrzeżach w jedną stronę jeździ inną ulicą niż w drugą - dlatego możemy bez skutecznie szukać symetrycznego przystanku. Ah i na rozkładzie znajdźcie często "niebieskie podkreślenie" przy niektórych godzinach - to oznacza, że jest to kurs realizowany niskopodłogówką z kontekstu, jeśli nie znamy estońskiego nieco trudno to zrozumieć.

Jeśli chcecie pojechać gdzieś dalej: macie do wyboru samolot (część lotów jest dotowanych przez rząd estoński m.in. na wyspę Saaremaa), pociąg – ale są to słabe połączenia, bardzo dobrze rozwinięte autobusowe połączenia lokalne i oczywiście promy. Jeśli chcecie pojechać gdzieś blisko np. do Saku (narodowy estoński browar), Keila-Joa, Padise, Tuhali to można skorzystać z narodowego przewoźnika Harjuu Makkond, który dowozi do pobliskich miejscowości lub na dłuższe trasy wybrać Pilet (strona internetowa tpilet.ee). W Tallinie są też organizowane jednodniowe wycieczki np. do Parku Narodowego Laheema czy na wyspę Hiuma w cenie 40- 50 Euro od osoby. To na razie tyle. Kolejne informacje w części drugiej.

Tallin to bardzo ciekawe miasto. Jest dość małe w porównaniu z wieloma innymi stolicami, przez co bardziej dostępne i bliższe. Czuć surowego, uprzejmego ducha Skandynawii w sosie rosyjskiej solanki. Warto je zobaczyć. Kilka miejsc na prawdę mnie urzekło. Nie łączyłabym go w triadę Litwa-Łotwa-Estonia. Starałam się umieścić dość dokładne realne informacje, ponieważ brakuje mi ich w Internecie.

Zdjęcia

ESTONIA / - / Tallin / Jedzenie w Rocca Al Mare (Tallin)ESTONIA / - / Tallin / Bałtyk (Tallin)ESTONIA / - / Tallin / Ulica talińskaESTONIA / - / Tallin / Hostel 16Euro (Tallin)ESTONIA / - / Tallin / Tallin - dzielnica RottermannESTONIA / - / Tallin / Vana Tallinn - tradycyjny likier dla turystów ;) na starówce (Tallin)ESTONIA / - / Tallin / Ulica w okolicach Starego Miasta (Tallin)ESTONIA / - / Tallin / Starówka - plac główny (Tallin)ESTONIA / - / Tallin / Prom w okolicach portu (Tallin)ESTONIA / - / Tallin / Dzielnica Rottermann (Tallin)

Dodane komentarze

[fb] Michał Łoś dołączył
17.03.2016

[fb] Michał Łoś 2016-03-24 19:25:25

A czy ktoś z was podróżował liniami EcoLines? Od pewnego czasu widzę, że stają się bardzo popularna a mają też bardzo komfortowe autobusy wifi tablety przy fotelach i z tego co widzę bardzo dużo miejsca na nogi co chyba przy długich podróżach jest bardzo ważne.

dołączył

usunięty/nieznany

"Kolejna relacja niskobudżetowego wyjazdu na 2 dni do Tallina:

http://zyciewpodrozy.pl/europa/estonia/tallin/"

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2013-05-09 13:29:45

Fajnie się czyta, przy okazji sporo przydatnych informacji

Antoni dołączył
04.03.2013

Antoni 2013-05-07 22:35:05

Planując podróż liniami Lux Express warto zadzwonić do warszawskiego biura i poprosic pracownicę biura o pomoc w koordynacji połączenia. Uprzejma obsługa znajdzie nam korzysne połączenia a nawet da sie wytargować znizkę. Na pokładzie autobusów Lux Express napoje gorące gratis: kilka gatunków herbat, czekolada, oraz kilka rodzajów kaw do wyboru. Doskonale działa WiFi

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl