Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

FRA LI MONTI czyli Droga Przez Góry dzień 1 > FRANCJA


yansza yansza Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie FRANCJA / Paryż / Dzielnica La defense / FRA LI MONTI czyli Droga Przez GóryDla tych co kochają góry i nie tylko, w ramach szeroko pojętej turystyki, postanowiłem opisać moje zmagania na trasie szlaku GR20 w czasie ostatniego urlopu. Le GR20 (czyt. że er) jest skrótem od Grande Randonnée, co w wolnym tłumaczeniu znaczy - wielka wędrówka. Natomiast liczba „20” jest dawnym numerem departamentu Korsyki. Ja jednak wolę jego miejscową, korsykańską nazwę Fra Li Monti, która doskonale oddaje jego charakter, a oznacza „Droga przez góry”. Trasa ta jest określana jako najtrudniejszy szlak trekkingowy w Europie.
Tutaj rodzi się pytanie, a po co ta pisanina? No właśnie, po co? Jeśli ktoś to czyta, to już zgadł. Po to, żeby się pochwalić. Zgoda, ale mam też drugi cel i może nawet na nim mi bardziej zależy? Mianowicie, chciałbym zachęcić tych, co lubią góry, do częstszego obcowania z nimi, a tych, którzy nie próbowali jeszcze po nich wędrować, do spróbowania, może im się spodoba.
Nie będę się rozpisywał o historii szlaku, ponieważ każdy zainteresowany łatwo to znajdzie w internecie wpisując w wyszukiwarce frazę „GR20”. Dodam tylko że szlak został wytyczony przez góry Korsyki, ciągnie się przez około 200 km i dzieli się na 16 etapów. Etapy to kolejne schroniska na szlaku. Szlak w całości jest na terenie Regionalnego Parku Natury Korsyki i biwakować można tylko w schronisku lub jego najbliższym otoczeniu. Skoro szlak dzieli się na etapy moja relacja będzie również ukazywać się w częściach opisujących kolejne etapy. Ponieważ trasę pokonywaliśmy we dwóch z moim kolegą będę ją opisywał w 1 osobie liczby mnogiej tzn. „my”.

Na Korsykę droga „na raty” (16÷18.06.2012)
Na Korsykę przybyliśmy trochę „na raty”. Najpierw samolotem z Krakowa do Paryża, w Paryżu spędziliśmy 2 dni i następnie znowu samolotem udaliśmy się z Paryża do Bastii.
Z Bastii musieliśmy jeszcze dotrzeć ponad 100 km do początku trasy, czyli małej miejscowości o nazwie Calenzana. W ramach oszczędności postanowiliśmy dojechać tam autostopem, co jak się przekonaliśmy, na Korsyce, nie jest dobrym pomysłem, jednak wykonalnym.
Plecak, ponad 21 kg, upał grubo ponad 30 stopni, ale my twardo maszerujemy z lotniska do drogi, która prowadzi w stronę Calenzany i do której mamy około 6 km. Na początek poszło nam nieźle, już po około 15 min zatrzymał się samochód, który podwiózł nas do krzyżówki. Wielka szkoda, że nie jechał dalej w naszą stronę, dobre i to.
Będąc już na właściwej drodze, też nie mamy powodu do narzekań, bo już po kilkunastu minutach zatrzymuje się dziewczyna, ale jedzie tylko 8 km do małej miejscowości, więc rezygnujemy z obawy, że utkniemy tam na „amen”. Po kolejnych 15 minutach zatrzymuje się młody chłopak i jedzie do większego miasteczka na trasie o nazwie Ponte Leccia. Gramolimy się do jego dwudrzwiowego autka, co przy naszych ogromnych plecakach musiało wyglądać zabawnie. Ale co tam, najważniejsze, że poruszamy się cały czas do przodu.
W Ponte Leccia znajdują się sklep, poczta, stacja kolejowa i przystanek autobusowy. Ponieważ sklep ma przerwę idziemy na pocztę i korzystając z okazji wysyłamy kartki, pomni tego, że nieprędko trafi się nam taka okazja. Potem zjadamy posiłek, na który się składa to, co kupujemy w sklepie. Na deser fundujemy sobie smaczne lody i tak posileni idziemy „na stopa”.
Niestety, tutaj zaczęły się schody. Nikt, ale to dosłownie nikt się nie zatrzymuje przez 2 godziny machania. Zrezygnowani postanawiamy pojechać autobusem, albo pociągiem, jeśli autobus nas nie weźmie. Te wątpliwości brały się z tego, że jeszcze przed wyjazdem, dzwoniłem do biura w Bastii skąd odjeżdżał ten autobus, na który czekaliśmy w Ponte Leccia i pani mi powiedziała, że najlepiej wsiadać w Bastii, ponieważ jeśli będzie miał komplet pasażerów to się nawet na przystanku nie zatrzyma. Na przystanku ani śladu jakiegoś rozkładu jazdy, co na Korsyce jest zresztą normą. Na wszelki wypadek sprawdziłem na stacji kolejowej o której mamy pociąg w naszym kierunku i postanowiliśmy czekać na autobus do chwili, gdy do odjazdu pociągu zostanie 10 min, po to żeby zdążyć dojść do stacji i kontynuować podróż pociągiem. Okazało się jednak, że autobus przyjechał 15 min przed pociągiem i pasażerów miał mało, więc bez problemów nas zabrał.
Niestety, na tym jeszcze nie koniec naszych problemów. Autobus, ani tym bardziej pociąg nie jechał przez miejscowość, z której nazajutrz mieliśmy wyruszyć na szlak. Dlatego poprosiłem kierowcę, żeby stanął na skrzyżowaniu z drogą, która tam prowadziła. Tym sposobem do przejścia pozostało nam jeszcze 8 km. Zgodnie z naszymi sugestiami kierowca wysadził nas niedaleko skrzyżowania, tuż obok jednostki Legii Cudzoziemskiej, a dokładnie 2 Regimentu Spadochroniarzy Legii Cudzoziemskiej. W niczym nie zmienia to faktu, że ciągle czeka nas do przejścia 8 km. Po wcześniejszych doświadczeniach z autostopem w Ponte Leccia obawiamy się, że czeka nas wędrówka z ciężkim „worem” na plecach. Chcąc nie chcąc, idziemy i machamy na rzadko przejeżdżające samochody. Jest godzina 19.00 i panuje ruch niewielki, ale mamy szczęście. Nie wiem, czy to mój niewątpliwy urok osobisty (), czy raczej nasze błagalne spojrzenia spowodowały, że zatrzymała się sympatyczna dziewczyna. Ubrana w wojskowy uniform, ładna, młoda, energiczna, od razu zapytała czy chcemy jechać do Calenzany. Oczywiście skwapliwie potwierdziłem i ta miła dziewczyna podwiozła nas do samego Gite d’etap, campingu gdzie mamy nocować i skąd rankiem wyruszymy na trasę. Mundur moro, który miała na sobie nie posiadał, żadnych dystynkcji i równie dobrze mógłby być ubiorem na jakąś wyprawę. Zapytałem ją czy służy w wojsku i okazało się, że owszem, służy i to właśnie w 2 REP, czyli w tej jednostce Legii Cudzoziemskiej, przy której wysiedliśmy z autobusu. Nie muszę dodawać, że trochę mnie to zaskoczyło… Na koniec serdecznie jej podziękowaliśmy i jako prezent za okazaną życzliwość, dostała od nas szalik z napisem „POLSKA”, z czego bardzo się ucieszyła, a przynajmniej tak mówiła.
Camping okazał się bardzo przyjemny. Jest dobrze wyposażona kuchnia i jadalnia, niezły węzeł sanitarny. Uwaga tylko na podłoże. My rozbijając namiot nie zauważyliśmy, że szczątkowa roślinność w tym miejscu posiada malutkie, ale twarde kolce, co miało spory wpływ na naszą, a właściwie moją wędrówkę. My przyszliśmy na camping późno, więc i miejscówka nie była najlepsza. Uiściliśmy opłaty(w sumie około 16 euro za dwie osoby + namiot), rozbiliśmy namiot, a następnie wzięliśmy prysznic z ciepłą wodą, (świadomie podkreślam, że z ciepłą, ponieważ w kolejnych dniach to nie będzie już takie oczywiste). Odświeżeni poszliśmy troszkę pozwiedzać Calenzanę i odnaleźć dojście do szlaku. Po powrocie, podłączamy jeszcze komórki do ładowania, bo nie wiemy, kiedy będzie to możliwe i już solidnie zmęczeni kładziemy się spać. Właściwie to wydawało się nam, że jesteśmy zmęczeni. Co to jest prawdziwie zmęczenie dowiemy się dopiero następnego dnia, ale o tym, co nas spotkało opowiem już w następnym odcinku. Cdn.

Zdjęcia

FRANCJA / Paryż / Dzielnica La defense / FRA LI MONTI czyli Droga Przez GóryFRANCJA / Korsyka / Droga do Calvi / AutostopFRANCJA / Korsyka / Calvi / 2 REPFRANCJA / Korsyka / Calenzana / CentrumFRANCJA / Korsyka / Calenzana / Początek szlaku

Dodane komentarze

abha dołączył
23.09.2012

abha 2012-09-24 16:36:40

kiedy beda kolejne odcinki?

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl