Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Portugalia – na półwyspie skarbów > PORTUGALIA


Globtroter.pl Globtroter.pl Dodaj do: wykop.pl
artykuły partnerskie

Zdjęcie PORTUGALIA /     /   / Krajobrazy Portugalii 1Lizbona. Fado i saudade. Kraniec Europy. Wielkie odkrycia geograficzne. Porto w Porto. Kraj fantastycznej przyrody, imperialnej historii, kraj wielkich odkrywców. Mekka katolickich pielgrzymów, miłośników wykwintnych trunków, surferów. Atrakcjami turystycznymi, jakie znajdziemy w Portugalii można obdzielić kilka krajów.

Portugalia to jwśród polskich turystów jeden z najpopularniejszych kierunków na zagraniczne wyjazdy, choć najdroższy z pierwszej dziesiątki krajów referowanych przez polskich turystów. Wysunięty najdalej na zachód Europy. Najchętniej Polacy udają się na plaże Algarve, ale oprócz turystycznych „musików” przedstawiamy mniej oczywiste propozycje.

Lizbona jest kobietą
Punkt nie tyle obowiązkowy, co wręcz kultowy to Lizbona, stolica Portugalii. To miasto średniej wielkości jak na europejskie warunki, liczy ok. 800 tys. mieszkańców. Ale w Portugalii, gdzie 2/3 z ok. 11 milionów mieszkańców osiedliło się poza miastami, to metropolia przewyższająca ludnościowo ponaddwukrotnie następne co do wielkości

Zdjęcia:  ,    , Krajobrazy Portugalii 1, PORTUGALIA
, , Krajobrazy Portugalii 1, PORTUGALIA



Porto.
Portugalczycy zwykli mówić, że gdy Porto pracuje, Lizbona baluje. Zupełnie nie widać tego w sercu stolicy Portugalii – dzielnicy Baixa, zwłaszcza w ciągu dnia, gdy sklepy i urzędy pracują pełna parą. Gdyby Lizbonę porównać do kobiety, Baixa byłaby typem businesswoman: pięknej, ale nieprzystępnej. Została odbudowana od podstaw po trzęsieniu ziemi w 1755 roku w uporządkowanym do bólu charakterze. Eleganckie sklepy, banki, urzędy i siedziby wielkich firm w zbudowanej jak od linijki dzielnicy nadają jej bardziej pruski niż portugalski charakter. Wrażenie jest tym większe, że do Baixy wkracza się przez Łuk Triumfalny z pełnego królewskiego przepychu placu Comercio. Pod tym adresem przez 4 wieki mieszkali monarchowie a 1910 królewskie pałace zamieniono na budynki rządowe. Tuż za łukiem, przy Rua do Comercio mieści się dziś Pestana CR7 – hotel należący do króla i bożyszcza portugalskiego futbolu, Cristiano Ronaldo.
Najbardziej osobliwa budowla bodaj w całym mieście to Elewator de Santa Justa. To neogotycka winda, zaprojektowana przez Raoula Mesnier de Ponsard, ucznia Gustawa Eiffle’a, wywożąca pasażerów ponad 30 metrów ponad poziom ulic Baixy by w ten najszybszy sposób przewieźć ich do górnych dzielnic miasta. Z tarasu windy Santa Justa widok na Lizbonę przewyższa wszystkie inne. Oprócz panoramy miasta jak na dłoni mamy cztery słynne place w dzielnicy: Comercio, Restauradores, Figueira i Rossio. Uwagę zwraca zwłaszcza ten ostatni, zamknięty budynkiem Teatru Narodowego. Wyłożony jest jasną i ciemną kostką brukową ułożoną tak, że daje ona wrażenie falowania. Rossio żyje, można powiedzieć, od świtu do zmierzchu. Pełno tu kawiarni i restauracji, ale te zarabiają krocie w porze lunchu a potem, im bliżej zmroku, pustoszeją.

Wigoru nabiera wówczas Bairro Alto. Z Baixa można wjechać tu windą Santa Justa lub z placu Rossio bodaj najsłynniejszym tramwajem świata, żółtą Elevator da Gloria. Ten i inne stare jednowagonowe żółte tramwaje przypominają jako żywo pojazdy z ulic San Francisco. To prawidłowe skojarzenie, bo stamtąd były sprowadzane jeszcze w XIX wieku.

Zdjęcia:  , Azory, Krajobrazy Portugalii 2, PORTUGALIA
, Azory, Krajobrazy Portugalii 2, PORTUGALIA



Trzymając się kobiecych porównań, Bairro Alto to kumpelka z imprezy, pełna życia i szalonych pomysłów. Tam Lizbona zrzuca garsonkę i ubiera wieczorną kieckę, kupioną w Chiado, tutejszym pasażu, w którym zakupy robią najzamożniejsi mieszkańcy miasta. Nocne życie tętni tu w 300 restauracjach, klubach, dyskotekach czy tascas, czyli tanich knajpkach.
Bairro Alto to nie tylko dzielnica nocnych uciech. Są tu również liczne muzea: w Chaido – sztuka współczesna, w Nacional de Marioneta – sztuka teatralna i operowa i to najważniejsze – Museu Nacional de Arte Antiga, z bogatymi zbiorami malarstwa, rzeźby europejskiej i orientalnej. Gdy widzi się zbiory ściągnięte z najdalszych zakątków świata to tak jakby słyszeć Portugalczyka, który powtarza nieustannie: „My tam byliśmy, my odkryliśmy większość tych miejsc”.
Symbolem tej imperialnej przeszłości Portugalii jest Pomnik Odkryć Geograficznych. Stoi nad brzegiem Tagu, z dzisiejszej dzielnicy Belem, karawele wyruszały na podbój świata, mijając Torre de Belem, najwspanialszą militarną budowlę w kraju, stojącą w środku nurtu rzeki.

Pomnik Odkryć Geograficznych oraz kompas o średnicy kilkudziesięciu metrów, ułożony z mozaiki na placu przy pomniku powstał w 1960 roku, w 500 rocznicę śmierci Henryka Żeglarza. Jednak odkrywcy i mecenasi nie musieli czekać aż pięć wieków na docenienie ich czynów. Niemal natychmiast po powrocie Vasco da Gamy, z pieniędzy za pieprz i wanilię, powstał klasztor Hieronimitów, zbudowany przez króla Manuela I. Warto wstąpić do środka chociażby dla filarów w kształcie palm i nóg słoni, fontanny w kształcie lwa oraz nagrobka Vasco da Gamy. To u Hieronimitów powstał przepis na słynną lizbońską babeczkę pastel de Belém, której oryginalną recepturę zna jedynie kilku pracowników pobliskiej cukierni Pastéis de Belém. Tutaj również podpisano Traktat Lizboński reformujący Unię Europejską. Klasztor, jeden z Siedmiu Cudów Portugalii, znajduje się na liście UNESCO.

Jeśli Belem przypomina arystokratkę o magnackim rodowodzie i Alfama – smutna, trochę zmęczona życiem i przepojona szczególnym rodzajem melancholii i tęsknoty za tym co było i minęło, to owa melancholia, zwana tu saudade, z pewnością dopadnie każdego w Alfamie. To najstarsza dzielnica i alegoryczny obraz tego, co zostało po imperialnej przeszłości kraju. Caastello Sao Jorge, potężne zamczysko górujące nad miastem, to ruiny. A przecież od połowy XII wieku, kiedy to Alfons I pokonał Maurów i założył własne państwo, aż do XVI wieku była to wspaniała rezydencja królów. Katedra Se, wybudowana na gruzach meczetu po wstrząsach ziemi z zewnątrz imponująca, ale w środku ponura jak katakumby.

Albo te ciasne, strome uliczki Alfamy, zamieszkanej przez biedotę i afrykańskich imigrantów. Pranie, rozwieszone między odrapanymi kamienicami, chłopcy kopiący futbolówkę i dochodzące z okien odgłosy domowej krzątaniny… W dzień ta dzielnica to jak kobieta bez makijażu.
Alfama ożywa wieczorem. Niemal z każdej tawerny dobiega fado, Najsłynniejsza casa da fado to Parrerinha de Alfama, prowadzona przez Argentinę Santos, najwybitniejszą wykonawczynię melancholijnych pieśni ludu o tęsknocie za tym co się utraciło.

Święty Antoni to jedna z największych strat, poniesionych przez Portugalczyków. Człowiek z Alfamy dopiero pod koniec życia przeniósł do Padwy by stać się patronem Włoch. Kościół św Antoniego, wybudowany w miejscu, w którym się urodził, też jest swoistym saudade.
Z centrum Lizbony w kilkadziesiąt minut można przenieść się w XXII wiek, do Parku Narodów. Z metra lub autobusu trzeba wysiąść na futurystycznym dworcu Oriente. To centralny punkt dzielnicy, wyrosłej wokół terenów wystawowych Expo 1998. W Parku Narodów możemy odbyć błyskawiczną podróż po trzech oceanach i Morzu Arktycznym w drugim co do wielkości na świecie oceanarium. Możemy krążyć po interaktywnych wystawach w nowoczesnym muzeum wiedzy i techniki albo przenieść się w inny wymiar w Pawilonie Rzeczywistości Wirtualnej.
Sintra - pałacowe fantazje

Być w Portugalii a nie odwiedzić Lizbony? Niewyobrażalne. Ale być w Lizbonie i nie pojechać na Cabo da Roca najdalej na zachód wysunięty skrawek Europy, to wręcz turystyczny grzech. Zwłaszcza że po drodze mamy Sintrę, gdzie na lato przenosili się portugalscy królowie. Dla wielu osób, które odwiedziły obydwa miejsca, to właśnie Sintra będzie głównym celem wyprawy a Cabo da Roca, gdzie w malutkiej placówce pocztowej obok latarni morskiej zdobędą pieczątkę, zaświadczającą że dotarliśmy na koniec kontynentu, tylko dodatkiem.

Sintra to przede wszystkim górujący nad miejscowością bajkowy, kolorowy pałac Palácio Nacional da Pena, będący perfekcyjnym przykładem XIX-wiecznego romantyzmu w Portugalii. Czar tego wpisanego na listę UNESCO obiektu potęguje się, gdy staniemy przed jego fasadą wejścia głównego, do którego prowadzi urokliwy most, przerzucony przez fosę. Jeśli komuś Palacio da Pena mocno będzie kojarzyć się z Disneylandem, to akurat ta wersja jest mocno wysmakowana. Uroku dodaje rozciągający się wokół pałacu park z egzotycznymi, pochodzącymi z czterech stron świata roślinami i drzewami, krętymi ścieżkami oraz zachwycającymi budyneczkami.

Dla miłośników ekstrawaganckiej architektury to nie koniec podróży po Sintrze. Wrażenie robi Palacio Nacional, stylizowana na gotyk najczęściej wybierana siedziba królów Portugalii od XV wieku, którą wieńczą dwie stożkowe wieże, przypominające ogromne kominy. Od niej niedaleko do Quinta da Regaleria, arcyciekawego „pałacu milionera Monteiro” (również na liście UNESCO). Ów urodzony w Brazylii syn portugalskich emigrantów, który zbił fortunę na handlu kawą miał na tyle fantazji, by w XIX wieku wydać majątek na przebudowę kupionego pałacu wedle swoich fascynacji alchemią, masonami, templariuszami, różokrzyżowcami. W efekcie wyszedł z tego gotycki pałac, park, podziemne tunele, kaplica, fontanny czy rozbudzająca wyobraźnię Studnia Wtajemniczenia.


Alcobaca i Batahla – historie miłosne z wielką historią w tle
Obie miejscowości mają obiekty, wpisane na listę UNESCO oraz listę Siedmiu Cudów Portugalii, co samo w sobie jest ważnym świadectwem historycznej wyjątkowości tych miejsc. Miłośnicy horrorów obowiązkowo udadzą się do Alcobaca a romansów koniecznie powinni odwiedzić miejscowość Batahla. Brzmi znajomo? Owszem to od wielkiej wygranej bitwy, w której Jan I pokonał innego Jana I – Kastylijskiego - wzięło się słowo batalia.

Jan I Wielki w podzięce za wygraną ufundował klasztor pod wezwaniem Matki Boskiej Zwycięskiej, jeden z najwspanialszych przykładów architektury gotyckiej, gdzie mury zredukowano do minimum na rzecz witraży. Równie pięknym, jak trzynawowa bazylika o długości ponad 80 m i wysokości 33 m jest przylegająca do niej Kaplica Fundatora w której spoczywają szczątki kilku portugalskich królów i Henryka Żeglarza.
Sama bitwa miała miejsce w 1385 roku pod Aljubarrota, kilkanaście km na południowy zachód od Batahla, ale to właśnie tu portugalski król Jan I Wielki pokonał wojska Jana I Kastylijskiego, uśmierzając pretensje tego ostatniego do portugalskiego tronu i ugruntowując tym niepodległość kraju.

W bitwie pod Aljubarrotą z przeważającymi siłami Kastylijczyków ogromną rolę odegrali angielscy kusznicy, walczący po stronie Portugalczyków. Skąd się tam wzięli?

Odpowiedź na to pytanie to początek wielkiej miłosnej historii. Jest ona zaklęta w ogromnym grobowcu, stojącym pośrodku Kaplicy Fundatora, przylegającej do bazyliki w Batahla. Tu spoczywają szczątki króla i królowej Portugalii, których małżeństwo dało początek wielowiekowemu sojuszowi Portugalii z Imperium Brytyjskim. Sojusz na tyle trwały, że oba kraje nigdy w historii nie prowadziły ze sobą wojen a lojalni do bólu Portugalczycy jako jedyni na kontynencie przestawiają czas według Greenwich, o godzinę do tyłu wobec reszty krajów zachodniej i środkowej Europy.
Kilka miesięcy po bitwie pod Aljubarrotą, gdzie tak wspaniale spisali się kusznicy, Jan I Wielki zawarł z Anglikami traktat windsorski pieczętując przymierze ślubem z Filipą Lancaster. Ten ostatni kontrakt okazał się wielką miłością, której owocem był syn, Henryk Żeglarz, inicjator i patron wielkich odkryć geograficznych. Miłość rodziców do dziś obrazują ich posągi na sarkofagu, na którym ich figury leżą trzymając się za ręce, co jest wyjątkiem w średniowiecznej sztuce.
Ta historia Jana i Filipy brzmi zbyt harlequinowo? W Alcobaca czeka prawdziwy horror. W tamtejszym klasztorze sarkofagi – świadectwa innej wyjątkowej miłości – stoją po dwóch stronach transeptu a figury na nich są zwrócone twarzami do siebie. Brat Jana I Wielkiego, czasem zwanego też Dobrym z powodu nieszczęśliwej miłości dorobił się przydomka Okrutny. Choć jego zwolennicy nazwali go Sprawiedliwym.

Piotr, następca tronu od pierwszego wejrzenia zakochał się nie w zakontraktowanej mu Konstancji, księzniczkę Kastylii, lecz jej dwórce, Ines de Castro. Prawdziwa miłość musiała poczekać aż do śmierci Konstancji. Gdy jednak Piotr potajemnie poślubił Ines, nie spodobało się to jego ojcu, Alfonsowi IV. Widmo ogromnych komplikacji politycznych związanych z ewentualną sukcesją portugalskiego tronu było tak przerażające, że kazał on zamordować Ines.
Piotr znów musi czekać na śmierć, tym razem ojca, Alfonsa. Gdy ta dosięga króla, Piotr wstępuje na tron i każe odszukać morderców Ines. Jego zemsta jest okrutna: najpierw osobiście chłosta zbrodniarzy a potem zarządza tortury. Finał następuje w komnatach, podczas przyjęcia wydanego przez Piotra. Kat wyrywa wciąż żywym nieszczęśnikom serca a Piotr najkazuje arystokracji podejść do tronu. Obok niego posadzono ekshumowaną Ines, ubraną w królewskie szaty. Poddani muszą złożyć jej hołd, całując trupa w dłoń. Po tej ceremonii ciało Ines spocznie w grobowcu w kościele w Alcobaca.

Alcobaca, jeden z siedmiu cudów Portugalii, to największy gotycki kościół w Portugalii (choć dziś ma barokową fasadę), zbudowany przez cystersów, sprowadzonych tu w XII wieku w podzięce za zwycięstwo nad Maurami w bitwie pod Santarém. Cysterskie opactwo jest niemal tak ogromne jak największe w Europie, to w Lubiążu, a klasztorna kuchnia zaś, gdzie jednocześnie można było piec siedem wołów, imponuje nie tylko rozmiarami lecz zastosowanymi tu rozwiązaniami technicznymi. Najciekawsza tu jest… zmywarka do naczyń. To ogromny pojemnik, przez który Cystersi przepuścili odnogę rzeczki. Wkładali brudne garnki i talerze a wartki nurt robił swoje.
Nazare – kurort na fali

Choć według różnych rankingów najpiękniejsze plaże Portugalii znajdują się na południu kraju (Algarve, okolice Cabo da Roca, najdalej na zachód wysuniętego skrawka kontynentu, czy w leżących opodal Cascais i Estoril) to plaża w Nazare jest wyjątkowa. Tu właśnie tu ściągają najlepsi surferzy z Australii czy Hawajów by bić rekordy świata. Aktualny należy do Garetta McNamary z USA, który w 2013 roku popłynął na fali o wysokości 30 metrów.
Z jeszcze większej wysokości można spojrzeć na Nazare z gdy dostaniemy się na klif – pieszo, samochodem lub kolejką górską. Rozległą plażę, którą obmywają wody Atlantyku i samą rybacką wioskę widać wówczas niczym na zdjęciach lotniczych. Trudno jednak stąd dostrzec rybaków w kraciastych czerwonych koszulach i ich żony, zakładające tradycyjne stroje. Noszą one siedem spódnic jednocześnie, według tradycji, nakazującej im zakładać od wypłynięcia do powrotu męża z morza codziennie kolejną spódnicę. A tradycyjny targ rybny na plaży, gdzie rybacy suszą sieci, ryby i sprzedają połów wygląda stąd jak pudełko zapałek.
Na klifie mieści się inna wioska – to Sitio, z urokliwym kościółkiem wyłożonym VIII-wiecznymi azulejos i figurką Matki Boskiej z Nazare, która według legendy, przyniesionej przez mnich z Nazaretu najpierw do Meridy, a następnie do Nazare. Raz w roku, we wrześniu, figurka zanoszona jest w uroczystej procesji nad ocean.

Fatima – kula w koronie
Jeśli polscy turyści otwierają drugą dziesiątkę w statystykach odwiedzających Portugalię, to jest takie miasteczko, gdzie są trzecią nacją wśród przyjeżdżających z zagranicy. To Fatima, miejsce objawień Maryi, która 101 lat temu kilkakrotnie ukazywała się pastuszkom, i które rozsławiły polanę Cova da Iria opodal niewielkiej wioski Aljustrel jako miejsce Tajemnic Fatimskich (jedna z nich mówiła o upadku komunizmu i roli polskiego papieża).
Dziś Fatima to całkiem spor miasteczko, w którym przeważają hotele i pensjonaty najczęściej z nazwami typu „U Maryi Dziewicy”, „Alelluja”, „Światło Fatimy” itp. i w którym przemysł związany z dewocjonaliami daleko wyprzedził podobne miejscowości pielgrzymkowe na świecie. Spore wrażenie robią kilkupiętrowe supermarkety z artykułami religijnymi a pośród nich – woskowe nogi i ręce naturalnej wielkości. To wota, które w podzięce za uzdrowienie spalane są przy Kaplicy Objawień.

Kaplica stoi w centralnej części jednego z największych placów na świecie, mogącego pomieścić pół miliona pielgrzymów, a który z jednej strony zamyka neoklasycystyczna bazylika, w której pochowano pastuszków, a z drugiej rotundowy, nowoczesny kościół Trójcy Przenajświętszej, przed którym stoi pomnik Jana Pawła II. Wrażenie robi wytyczonymi liniami kilkusetmetrowa ścieżka, którą wierni pokonują na kolanach.
Nawet ci, którzy odwiedzają Fatimę tylko turystycznie powinni obejrzeć stałą wystawę „Śwatło i Pokój”, w rektoracie naprzeciwko Kaplicy Objawień. Pośród najprzedziwniejszych podarków, składanych Matce Boskiej Fatimskiej jest i ten najważniejszy. To kula, która utkwiła w ciele papieża Jana Pawła II po zamachu w maju 1981 roku. Kula tkwi obecnie w koronie Matki Boskiej Fatimskiej. Włożono ją u zwieńczenia, od spodu. Pasowała idealnie do wgłębienia, pozostawionego nie wiedzieć dlaczego przez złotnika kilkadziesiąt lat wcześniej.


Porto – tu uczeń przerósł mistrza

Tytuły Najlepszej Europejskiej Destynacji 2012, 2014 i 2017 to wystarczająca rekomendacja, by odwiedzić to trzystutysięczne miasto na północy kraju, ale tylko jedna z wielu. Porto słynie z urokliwej starówki (na liście UNESCO) słynnej księgarni, która zainspirowała Joan Rowling do napisania przygód Harrego Pottera, domu w którym na świat przyszedł Henryk Żeglarz, jedynego w świecie wina i doskonałej kuchni.
Miasto, podobnie jak Lizbona, założona przez samego Juliusza Cezara, ma historię sięgającą czasów Imperium Rzymskiego. Portus Calle był ważnym portem morskim w czasach rzymskich. Wkrótce nazwa przeniosła się na hrabstwo i kraj, a Porto straciło jej drugi człon.

O ile w Lizbonie Raoul Mesnier de Ponsard który zaprojektwał Elewator Santa Justa próbował naśladować swego nauczyciela, Gustawa Eiffla, to inny, Teophile Seyrig, w Porto swym dziełem przerósł mistrza. Dwupoziomowy most Dom Louis I to jeden z symboli miasta. Seyrig za wzór wziął przerzucony tu przez Duero most Maria Pia, zaprojektowany przez Eiffla. I zbudował coś znacznie bardziej imponującego. Most łączy urokliwe nabrzeże Ribeira z Villa Nova da Gaia, administracyjnie odrębnym miastem, w którym Anglicy masowo zakładali składy porto, wina, które zaprawiali spirytusem, by nie psuło się w transporcie do Anglii. Dziś w każdym składzie można nie tylko kupić porto, ale dowiedzieć się również jak powstaje to wyjątkowe wino ze szczepów rosnących wyłącznie po obu stronach Douro.

Ten, kto do Porto dociera pociągiem, zanim ruszy na zwiedzanie Avenida dos Aliagos czy słynnej Wieży Kleryków, albo podziwianie złotych polichromii w kościele św. Franciszka (zużyto na nie 700 kg złota, przywiezionego z zamorskich kolonii), dobre kilkanaście minut spędzi w hallu dworca Sa Bento. Nie da się bowiem tak po prostu przejść nie zatrzymując się przed scenami dokumentującymi historię Portugalii (m.in. jednej z najważniejszych bitew o niepodległość kraju pod Aljubarrotą) ułożonymi z ponad 20 tysięcy płytek biało-błękitnej glazury, słynnych azulejos. W Portugalii można je spotkać wszędzie, na fasadach kościołów, murach domów, restauracji (pełno ich zwłaszcza w lizbońskiej Alfamie), ale nigdzie chyba nie wyglądają piękniej niż właśnie te na dworcu w Porto.

Strawy duchowej wystarczy w Porto na kilka dni. No dobrze, a co z tą legendarną tutejszą kuchnią? Oczywiście to dorsz, przyrządzany, jak chwalą się Portugalczycy, na 365 sposobów, sardynki z grilla i na parze, ale najbardziej zaskakujaca potrawa to francesihna, rodzaj burgera, przy którym ten znany u nas przypomina drobną przekąskę. Francesihna to ogromna bułka, przełożona kilkoma rodzajami mięs (szynka, kiełbasa, parówki i stek), na której położono ser i jajko sadzone. A do tego frytki i sos piwny. Dla kogo ta potrawa? Oczywiście dla marynarzy, którzy zawijając do Porto marzyli o wszystkim tylko nie dorszach i sardynkach.

https://www.travelplanet.pl/wczasy/oferty/portugalia/

Zdjęcia

PORTUGALIA /     /   / Krajobrazy Portugalii 1PORTUGALIA / Azory /   / Krajobrazy Portugalii 2

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl