Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Węgry - papryka i słoneczniki > WĘGRY


tkos tkos Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdj cie WĘGRY / brak / Budapeszt / Widok na BudapesztWęgry to kraj kontrastów. S± tu miejsca ciekawe i warte odwiedzenia jak Budapeszt. Tihany i Keszthely nad Balatonem oraz takie jak Hajduszoboszlo, które s± raczej przereklamowane i nudnawe. Można to spotkać ludzi radosnych iżyczliwych, ale też takich którzy s± obojętni lub wręcz wrogo nastawieni...

Lato 2004 roku postanowili¶my spędzić na Węgrzech. To niedaleki kraj wiec wybrali¶my się ze znajomymi na dwa auta. Po drodze zatrzymali¶my się na kilka dni w Słowackim Raju, gdzie spacerowali¶my po górach, które miejscami maj± ¶cieżki jak z Indiany Jonesa. Obwieszony w kamerę, aparat foto i plecak nie za bardzo mogłem sobie poradzić na w±skim skalistym szlaku, gdzie od przepa¶ci dzieliło nas kilka centymentrów. Ale kto nie był powinien tam zajrzeć. Spokój, natura, góry, las... to był dobry, wyciszaj±cy i aktywny pocz±tek naszych wakacji.

Ale już za kilka dni przekraczali¶my granicę z Węgrami. Kierowali¶my się do osławionego Hajduszoboszlo, głównie ze względu na dzieci, które zabrali¶my na wyprawę, bo dla nich baseny to zawsze jedne z największych, letnich atrakcji. Jechali¶my w ciemno i jak się okazało bez problemu znaleĽli¶my kwatery, bo gdy podjechali¶my pod wej¶cie do parku z basenami kilku oferentów tanich noclegów od razu nas zaczepiło. Wybrali¶my do¶ć ładn±, młod± kobitkę, choć wygl±dała na cygankę, która twierdziła, że ma cały domek do wynaj±cia w dobrej cenie niedaleko st±d. Okazało się, że mówiła prawdę. Domek był co prawda nieduży, ale więcej nam było potrzeba. Pokoje schludne. Cena wydawała się też niewygórowana, choć nasi towarzysze podróży chcieli jeszcze zobaczyć kilka innych kwater do porównania. Jak się okazało, inne oferty były mniej atrakcyjne cenowo i jako¶ciowo, co więcej większo¶ć wynajmuj±cych z trudem znała parę liczebników po angielsku. Po rosyjsku w ogóle nie chcieli rozmawiać, choć pewnie ci starsi, musieli się go uczyć w szkole tak jak kiedy¶ my w podstawówce. Językiem kontaktowym był dla nich niemiecki, z którym z kolei my mieli¶my problemy. Suma sumarum, wrócili¶my do naszej młodej, ładnej cyganki.

Po szybkim zakwaterowaniu chcieli¶my zobaczyć miasteczko, ale jak się okazało wieczorny spacer zapoznawczy zaj±ł nam dosłownie kilkana¶cie minut, bo nie było za bardzo co zwiedzać, ani gdzie i¶ć. Wrócili¶my więc na kwaterę.

Poznali¶my za to konkubina naszej cyganeczki, delikatnie mówi±c trochę starszego od niej ( jakie¶ 20 lat), który okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem. Na wieczorek zapoznawczy wyci±gn±ł jakie¶ domowej roboty trunki, my mieli¶my gitarę, cyganeczka tańczyła i było bardzo wesoło i miło. Niestety s±siadom nie przypadło wieczrno-nocne granie i ¶piewanie ( w różnych językach) do gustu i kilkakrotnie walili w furtkę w płocie ( podobno, bo niestety nie słyszeli¶my tego). Dopiero gdy odłożyli¶my na kilka minut gitarę nasz gospodarz podszedł do furtki, za któr± stało już tak z 5-7 chłopa. trochę się poszturchali z naszym egeszegiem, który wpadł na swoje podwórze razem z furtk±. Pobiegli¶my mu pomóc, ale on z cyganeczk± zaczęli nas powstrzymywać twierdz±c, że nie warto, że to on co¶ tam ich nawyzywał, że mamy dzieci, zaprkowane samochodzy i że generalnie to ich sprawa i nie mamy prawa się w to mieszać. W każdym b±dĽ razie to był koniec tej miłej imprezy powitalnej.

Następnego dnia, nasz gospodarz z samego rana zacz±ł wstawiać furtkę wesoło podgwizduj±c. Po radosnym, porannym powitaniu zobaczyli¶my jego podbite oko. Był bardzo dumny i twierdził, że dał tym łobuzom popalić. No cóż, nie znamy tych obyczajów, więc mu pogratulowali¶my, z poczucia winy przeprosili¶my za kłopoty i udali¶my się z dziećmy na baseny.

Cały park robi do¶ć dobre wrażenie, ale niestety szybko się nudzi. Ci±głe Tigelem, tigelem z megafonów, największy basen udaje morze, sztuczna fala, sztuczna wyspa z plaż± dla naturystów, wszystko jakie¶ takie sztuczne i plastikowe, ale to kwestia gustu. Ja wolę czyst± naturę, a nie jej substytuty. Dlatego po 2 dniach udali¶my się nad Balaton, węgierskie morze, po drodze zwiedzaj±c Budapeszt.

Stolica Węgier robi wrażenie, jak Wiedeń czy Praga. Bogate i stylowe budowle, nie odbudowywane jak w Warszawie, ale stare, niezniszczone. Zdali¶my sobie sprawę, że angielska nazwa Warszawy - Warsaw znaczy Widziała wojnę. Budapeszt tej wojny jakby nie widział. Warto go odwiedzić choćby na jeden dzień. Nie mieli¶my jednak zbyt wiele czacu na dogłebne poznanie miasta, więc torchę pokręcili¶my się po starym mie¶cie, zwiedzili¶my parlament (od złota aż się w nim ¶wieciło), zjedli¶my po langosie i udali¶my się nad Balaton.

Zatrzymali¶my się w Balatonfured, do którego dotarali¶my po krótkiej przeprawie promowej przez Balaton. Okazało się, że woda ma zielony, gloniasty kolor i nie nadaje się do k±pieli. Na dodatek cięzko było się z kimkolwiek porozumieć po polsku, rosyjsku czy angielsku, O ile w Hajduszoboszlo na kwaterach chcieli mówić po węgiersku lub niemiecku, to w na terenie parku wodnego niektórzy kelnerzy znali podstawowe słowa po polsku, a nawet menu czasem było też podawane po polsku. Nad Balatonem obowi±zywał wył±cznie język węgierski i niemiecki. To chyba pozostało¶ć historyczna po Austro-Węgrach.

Następnego dnia poszli¶my tradycyjne na spacer po miasteczku. Przyjemna promenada wzdłuż brzegu pomnik Neptuna, łabędzie i jakie¶ małe wężyki w wodzie, które co chwilę się pojawiałay i chowały. Woda ¶mierdziała siarkowodorem, więc k±piel mieli¶my z głowy. Postanowili¶my objechać Balaton dookoła samochodem.

Zwiedzili¶my m.in. Keszthely, w którym jest piękny pałac ze wspaniał±, piętrow± bibliotek± i miasteczko Tihany, do którego można tez dostać się promem. Warto, bo ma ono skansenowy klimat. Zdobione garnuszki na płotach, talerzyki, ceramika, tkaniny, wszystko na sprzedaż. Miasteczko wygl±da jak z dawnych lat i jak siedziba ludowych artystów i rzemie¶lników wszelkiej ma¶ci. Ciekawe wrażenie robiły także domy kryte słom±. Przygl±dali¶my się jak jeden z nich był akurat pokrywane przez grupkę słomianych dekarzy. Podobno co kilka lat trzeba wymieniać słomę z pokrycia, bo gnije. Roboty więc z tym co nie miara.

W Tihany postanowili¶my zje¶ć obiad w jednej z tych uroczych ludowych, tradycyjnych karcz z cygańsk± orkiestr±. Nawet udało nam się znaleĽć wolny stolik, co było nie lada szczę¶ciem bo turystów w osadzie było bez liku. Niestety po 20 minutach czekania na kelnera, udali¶my się głodni dalej. Być może to wina tego, że nie rozmawiali¶my jak większo¶ć go¶ci po niemiecku. A mówi się, że Polak i Węgier to dwa bratanki. Przypomniał nam się jeden taki z Hajduszoboszlo, co przypłacił tak± przyjaĽń podbitym okiem i wybit± furtk±.

Okazało się, że nasi inni znajomi też przebywaj± w tym samym czasie na Węgrzech i bardzo sobie chwal± pobyt w Miszkolcu. Postanowili¶my się tam udać w drodze powrotnej. Zatrzymali¶my się Miszkolc Tapolca, gdzie s± baseny termalne. Bez problemu znaleĽli¶my kwaterę w domku kilkaset metrów od wej¶cia na k±pielisko, które było wydr±żone jakby w ¶rodku naturalnej góry. Wewn±trz baseny o głowę przebijaj± klimatem te w Hajdusozboszlo. Wła¶ciwie zamiast basenów pływanie odbywa się w pieczarach, grotach poł±czonych kanałami. Natryski s± ze stalaktytów (nieważene czy sztuczne czy prawdziwe, bo cało¶ć zamknięta we wnętrzu góry robi niesamowite wrażenie). W jednej z pieczar w ciepluteńkiej wodzie można sobie posiedzieć i pokrzyczeć, a echo wzmacniane jak±¶ membran± unosi twój głos w przestrzeni. W innej wy¶wietlane s± nad jaskiniowym stropem gwiazdy, w kolejnej jest jakuzzi, a w kolejnych jeszcze co¶ innego. Tu warto posiedzieć 2-3 dni i odprężyć się po objazdowej wyprawie po państwie promiennych słoneczników (po drodze mijali¶my piękne, żółte pola) i ostrej papryki (tradycyjna przyprawa, często spotykana w trakcie suszenia na płotach).

Węgry warto odwiedzić, bo to niedaleka wyprawa z Polski i na około tydzień czasu. Jest tu latem znacznie cieplej latem niż u nas. Przy drogach sprzedaj± melony z okolicznych upraw, a nie jak u nas z importu. Niestety k±piel tylko w basenach termalnych w Miszkolcu lub Hajduszoboszlo, bo Balaton się do tego w ogóle nie nadaje. Raczej można nad tym "węgierskim morzem" tylko powędkować i pożeglować.

Zdjęcia

WĘGRY / brak / Budapeszt / Widok na BudapesztWĘGRY / brak / Budapeszt / LwyWĘGRY / brak / Budapeszt / Budapeszt 6

Dodane komentarze

tkos dołączył
29.11.2009

tkos 2010-05-22 19:02:13

fajnie, że ci się podoba....co¶ jeszcze kiedy¶ skrobnę :)

ilonka1106 dołączył
10.02.2010

ilonka1106 2010-03-08 18:50:36

bardzo mi się podobaj± te Twoje artykuły; s± napisane w sposób bardzo przejrzysty, je¶li można tak styl okre¶lić i obrazowy... :) Dziękuję za nie :)

Przydatne adresy

Brak adres w do wy wietlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły s± moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). S± one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzaj± go wielokrotnie. Ciateczka mog± też stosować współpracuj±cy z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2026 Globtroter.pl