Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

“Flamingi na skale", czyli jest bomba na Bombie - KONKURS > INDONEZJA


Beata & Tomek Globetrotting Beata & Tomek Globetrotting Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie INDONEZJA / Sulawesi / Togeans / Una-UnaKażdy z nas pamięta kolonie czy obozy wakacyjne jak byliśmy dziećmi, prawda? Były pełne zabaw, śmiechu, leniuchowania na plaży itp itd. Jeszcze lepsze doświadczenia miało się z koloni w wieku nastoletnim, ponieważ do tego wszystkiego dochodziły imprezy i alkohol. Najważniejszym jednak elementem tych wyjazdów byli poznani ludzie. Niektórych z nich nigdy wcześniej nie widzieliśmy na oczy i nie mieliśmy z nimi nic wspólnego na początku lecz pod koniec trudno było sobie bez nich wyobrazić turnus nas morzem czy w górach. Byli to przyjaciele, którym przysięgaliśmy, że będziemy pisać i zostaniemy w kontakcie i letnie miłości, które miały trwać na zawsze. Teraz już wiadomo, że łączyło nas miejsce, w którym się poznaliśmy i wspomnienia, które razem stowrzyliśmy. Nigdy nie myślałam, że dorosłe, 30-letnie wersje nas samych przeżyją takie chwile raz jeszcze...gdzieś na odludziu w Indonezji, gdzie nie ma połączeń internetowych czy komórkowych i jedyne co jest tam do roboty to spędzanie czasu z nowopoznanymi ludźmi;-)

Archipelag Togean w Sulawesi nie jest łatwy do odwiedzenia. Znaczy się nie trudno tam dojechać tylko schodzi jakieś 3 dni. Takie miejsca ekscytują i interesują nas najbardziej. Czasu mamy pełno więc droga nam nie przeszkadza!!! Był dokładnie środek wakacji i wydawało się, że pełno było wokół tursytów. Z Rantepao musieliśmy wziąść autobus do Poso (aż 14 godzin i musieliśmy nocować w tej dziuro-mieścinie hahha) oraz kolejny minibus do Ampany (5 godzin i też musieliśmy nocować), skąd plan był by złapać prom na wyspę Kadidiri. Wtedy byliśmy już w towarzystwie 8 osób – 2 Holendrów, 2 Hiszpanów, 1 Anglik, 1 Włoch i my Polaczki (nie wiemy skąd sie nagle się wszyscy pojawili ale było wesoło). John (z UK) bardzo chciał jechać do Bomby zanim pojedzie do Kadidiri więc też postanowiliśmy to miejsce sprawdzić. Było to logiczne posunięcie ponieważ Bomba położona jest na zachodzie archipelagu a my potem mieliśmy w planach posuwac się na wschód. Udało nam się namówić Sarę i Basa (Holandia) by do nas czyli i w ten sposób mieliśmy na tyle chętnych by wynająć łódź. Niestety prom nie płynie obok Bomba ponieważ rafa jest położona za płytko i tylko małe łodzie kursują w tamtym kierunku. Oczywiście pracownicy naszego hotelu (Oasis) próbowali nam wmówić, że nie ma wolnych miejsc w Bombie i wszystko jest zarezerwowane, byśmy jechali prosto do Kadidiri (Paradise należy do tego samego właściciela). Postanowliśmy zaryzykować i jednak jechać – ah przygoda, przygoda!!!

W końcu znaleźliśmy swoją podróżniczą Mekkę!!!

Przybyliśmy do Bomby popołudniem i mieliśmy wielkie szczęście, że akurat zostało im 5 miejsc. Co prawda John, Sara i Bas musieli dzieliś bungalow a my dostaliśmy pokój przy kuchni ale nie zależało nam. To miejsce było tak bajkowe, że chcieliśmy bardzo tam zostać. Później się okazało, że jest tam dość długa lista oczekiwania więc nam się udało z miejscem tam czy siak. Ludzie zwykle śpią w domu w wiosce lub na materacach w restauracji czekając na bungalow. Dlaczego? Ponieważ to meijsce jest magiczne – ma niesamowitą atmosferę, świetne szefostwo (które przyjmuje cię jak do siebie w domu) i przyciąga tylko określony typ podróżników. Nie ma tam luskusów (nawet nie ma normalnych ubikacji tylko te azjatyckie ‘kucanki’), nie ma wysokiego standardu jedzenia, tylko lokalne i nie ma wiklinowych leżaków z poduchami na plaży. To wszystko można znaleźć w drogim hotelu na przeciwko więc dlaczego tamten świeci pustkami a tu jest lista oczekiwania? Nikomu bowiem nie zależy na tych rzeczach ponieważ atmosfera tego miejsca jest nie do opisania. To najfajniejsze miejsce w jakim zostawaliśmy ale tylko dzieki ludziom, prawdę mówiąc.

Jest to jedna wielka komuna, gdzie wszyscy jedzą razem, śmieją się razem, spędzają czas razem i biorą razem wycieczki. Całodniowe wycieczki snorkelowe na rafę kosztują 25,000R/2,5$ z jedzeniem włącznie. Serio - nieżartuję!!! Nie zależy im bowiem na robieniu kasy tylko na zadowoleniu klienta, który zostanie dłużej, poleci innym i napewno wróci w przyszłości. Mieliśmy wielką mieszankę kultur od Niemców, Hiszpanów po Dunczyków, Greków, Nas a nawet i Kolumbijczyk się znalazł. Carlos był najbardziej barwną postacią z nas wszystkich i kończył właśnie 50 dni pobytu w tym miejscu. Musiało mu się podobać, co? Jego poczucie humoru nas powalało i nie było wieczory byśmy się mało nie posikali ze śmiechu kiedy się odzywał.

Podobno kilka tygodni wcześniej jakieś Francuzki zakwestionowały dlaczego tak długo zostaje na tej skale zamiast ruszyć dalej. Poyalisa jest małą wysepką położoną na skałach więc wiele się nie myliły ale i tak śmiesznie to brzmiało. O dziwo wszyscy podłapali ten zwrot i określenie ‘że jesteśmy na skale’ stało się codzienną normą. Było między nami co ciekawe wielu nauczycieli, którzy nie wyglądali tak naprawdę na nauczycieli (jeśli można poznać tak wogóle). Carlos stworzył więc tą historię o zjeździe szpiegów w Indonezji i każdemu z nam przypisał rolę do zagrania. Ta historia rozwinęła się bardzo szeroko w ciągu kolejnych kilku dni i na koniec każdy brał udział w tej szaradzie niczym prawdziwy szpieg chroniący swojej tożsamości. Bo był przecież John (nauczyciel angielskiego), który wyglądał na zapaśnika i para Greków o rosyjskich imionach – Natasza i Vasilij, parka w Holandii (nauczyciele hmmm), Duńscy naukowcy no i my Polscy ex KGB hahah itd itp. Ta gra okazała się tak śmieszna, że nie da się tego nawet opisać. Każdy ruch w ciągu dnia był wieczorem skrutynizowany (np. pływanie wokół wyspy było odbieraniem sygnału i rozkazów z łodzi podwodnej koło lądu) i wyśmiewany przez naszych towarzyszy gry – niesamowite było to, że wszyscy mieliśmy to samo poczucie humoru i nikt się nie obrażał;-)

Spędzaliśmy sporo czasu razem i bardzo się do siebie zbliżyliśmy – niczym dzieci na koloni – ciężko było myśleć o tym, że za kilka dni jedziemy dalej. Vasilij zorganizował nam na koniec wycieczke na wulkaniczną wyspę Una-Una (3 godziny łodzią w jedną stronę), która jest bardzo rzadko odwiedzanym miejscem przez turystów. Bardzo nam się podobało a w szczególności nowiuteńka rafa koralowa tuż przy brzegu pełna wielkich okazów ryb i kolorowych koralowców. Erupcja Una-Una miała miesjce zaledwie 10 lat temu więc wszystko wokół tej wyspy jest nowe;-) Byliśmy wycieńczeni po całym dniu w wodzie i w łodzi ale cieszyliśmy się, że mogliśmy spędzić czas z 13 fantastycznymi osobami, które wydawały się jakbysmy je znali od lat.

Poyalisa była bardzo klimatycznym miejscem – może aż za bardzo sielankowym. Kiedy pewnego dnai grupa wulgarnych turystów pojawiła się na wyspie, wyzywając właściciela od kłamców i tym podobnych to byliśmy niezmiernie zszokowani. Tak jakbyśmy całe nasze życie spędzili na tej bezludnej wysepce i nigdzie nie widzieli wkurzonego faceta. Nie podobało im się bowiem, że nie ma wolnych pokoi kiedy to kierowca łodzi powiedział, że zawsze są. Nie byli oni chyba w naszym przygodowym nastroju kiedy to przysłowiowy ‘ryzyk-fizyk’ jest na porządku dziennym. Właściciel nie był zainteresowany konfrontacją więc musieliśmy mu trochę pomóc. Szybko policzyliśmy ilość osób, pokoi i kto kiedy zamierza wyjechać i okazało się, że następnego dnia będzie jednak wolny bungalow dla państwa ‘krzykarzy’. Z góry wiedzieliśmy, że to nie ten tym ludzi co będą zadowoleni z pobytu w Poyalisa i nie myliliśmy się za grosz. Kilka dni później spotkaliśmy ich na innej wyspie (dzieki bogu była też już pełna) i nic tylko narzekali na Poytalisę. Po co robili tyle zamieszania jeśli nie mieli zamiaru zostać?


Wszyscy wyjechaliśmy tego samego dnia (serio jak na koloni) prócz Johna i oczywiście Carlosa, który postanowił pobić dotychczsowy rekord 60 dni. Ciężko mu było się żegnać z jego nowymi przyjaciółmi – flamingami (tak nazywa się białych ludzi w ameryce południowej, ze względu na czerwoną opaleniznę skóry), którzy towarzyszyli mu podczas pobytu na skale....Jeśli chodzi o piekno tego miejsca, to zdjęcia mówią same za siebie....

Dodatkowe informacje o Bomba:

-Łódź na Bombę pływa co drugi dzień: Niedziela, Wtorek itd za 40,000R/4$/6 godzin... ale jeśli ma się grupę znajomych to warto wynająć prywatną łódź za około 500,000R/50$ 3 godziny

-Poyalisa jest miejscem przeznaczonym dla podróżników i ceny są w przedziale od 100,000R/10$ od osoby za noc z 4 posiłkami, kawą, herbatą i wodą do 200,000R od osoby za bungalow. Island Retreat na przeciwko kosztuje 35$ plus 10% vat ale wycieczki sa strasznie drogie bo aż 175,000R na osobę gdzie w Poyalisa tylko 25,000R

-Poyalisa jest zawsze pełna w lecie ale jeśli jest się gotowym czekać i spać np na materacu w restauracji to zrobi się w końcu miejsce. Naszym zdaniem warto czekać!!!

Zdjęcia

INDONEZJA / Sulawesi / Togeans / Una-UnaINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / PoyalisaINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / PoyalisaINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / johnINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / nasza paczkaINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / nasz transportINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / na PoyalisaINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / VasilijINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / w wiosceINDONEZJA / Sulawesi / Togeans / nasza łódź na Una-Una

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl