Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kirgistan część 2 - rowerem przez Kirgistan > KIRGIZJA


benbm benbm Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie WĘGRY / Węgry / Węgry / WiśniePolecamy drugą część relacji Mieczysława Bieńka z podróży po Kirgistanie.

Lotnisko w Biszkek przypomina lotnisko w Katowicach za komuny, kilka pytań i pieczątka wjazdowa. Matylda czeka już na mnie, torba w którą była zapakowana rozpruta tak że ręka wchodzi do środka, ktoś sprawdzał zawartość.

Szykuje Matyldę do drogi i nic z tego, uszkodzony wodzik podtrzymujący przerzutki. Składam ten cały majdan i wychodzę z lotniska, szaleństwo biorą mój bagaż każdy w inną stronę, normalnie jak na kraje Azjatyckie kłócą się o mnie i każdy chce mnie zawieść prawie za darmo.

Przeczekałem pierwszy atak, pilnując by bagaże same nie odjechały w kierunku miasta. Propozycje zaczynają się od 20 euro. w końcu za mnie i za Matyldę dziesięć, ok jedziemy. Zapakowałem bagaż i ruszamy za lotniskiem taxi zatrzymuje się i przerzucają mnie do samochodu nie oznakowanego, panowie rozliczają się między sobą mówiąc mi bym się nie martwił. Do jakiego hotelu zapytał kierowca no tak tego nie wiem więc mówię że do najtańszego.


O Kirgistanie wiem tylko tyle, że ponad połowa kraju leży po wyżej 2500 m n,p,m a jedna trzecia ponad 3000 m, najwyższy szczyt to Pik Pobiedy 7439m a jednym z moich celów to Pik Lenina 7134. Taxi mknie po szerokiej ulicy za oknem przedniej szyby cudowne widoki wschodzącego słońca na tle gór, taka magia na dzień dobry. Hotelik Namad na przeciwko starego dworca autobusowego. W środku jedna jurta i miejsce na namiot, baraki w których jest dwanaście miejsc do spania.

Ja tylko paszport w dłoń i bieg do ambasady Kazachstanu po wizę i po nieszczęsny wodzik dla Matyldy. W ambasadzie nic nie załatwiłem bo mają święto, na szczęście jeden dzień. Wodzika nie kupiłem bo nie było więc zmartwiony wracam do norki. Właścicielka norki mówi mi bym zabrał uszkodzoną część i tu obok jest kowal kuje konie może on ci takową część wykuje. Kowal podkuwał faktycznie konia, pokazuje mu uszkodzoną część, koń pozostaje w pozycji noga wyciągnięta i na wyciągu tak by nie mógł się ruszać. Kowal wyjął kawał metalu i po pół godz część zamienna prawie idealna jeszcze wywiercił odpowiednie otwory i gotowe idealne pasuje. Ile za usługę -piwo słyszę w odpowiedzi kupiłem dwie litrowe butelki. Kowal zadowolony że mógł Polakowi pomóc, na odchodne zapytał czy Janek z czterech pancernych żyje? co mnie rozbawiło, żyje, żyje odpowiadam, pozdrów go bo lubię go. I tu pozdrawiam Pana Gajosa.

Kolejny dzień to jazda do ambasady Kazachstanu, ruszam marsz rutką nie jedną a kilkoma, zajęło mi to kilka godzin bo poniedziałek i stolica ruszyła do pracy. Korki i jeszcze upał przekracza 35 stopni, najczęściej to samochody volkswagen sprinter co najmniej dwadzieścia służyły Niemcom teraz kolejne dwadzieścia Kirgizom.

Na każde skinienie zatrzymuje się koszt 10 sumów, za 1 euro to 72 więc jak szaleć to szaleć. Wpadają ludzie z ulicy i spocone pachy pod nos więc barwa zapachów w całej palecie, prawdopodobnie ja nie lepiej daję bo krzywią nosem.

Ambasada na końcu miasta jest już kilku petentów w kolejce. Koszt wizy to trzydzieści dolarów płaconych w banku na drugim końcu miasta, ale mam szczęście odmówili wizy Ukraińcowi i ja odkupiłem jego wpłatę, ale i tak czas oczekiwania sześć dni, ja pierd…..ę sześć dni ale nic nie zrobisz, nauczka wszystkie wizy należy załatwiać w kraju.

Biszkek stolica Kirgistanu według oficjalnych danych to ponad milionowa metropolia ale sami dokładnie nie wiedzą ilu ich jest w tym mieście. Miasto to istniało kilka tysięcy lat i było ważnym punktem na mapie jedwabnego szlaku aż do czasów Czyngis Chana który miasto spalił doszczętnie a ludność w ramach radosnej twórczości wyrżnął. Kolejny raz odrodziło się w 1825 roku i tak kulają się do dnia dzisiejszego. Jedynie co wiem więcej to to że urodził się Michał Frunze działacz komuszy, ale mieszkańcy miasta są z niego dumni więc ma więcej pomników niż Lenin. Zresztą w tym mieście nie brakuje pomników wdzięczności, rewolucjonistów i różnych obdydołków znanych i mniej znanych. Spacerując po mieście nie ma szans by ich nie zauważyć, ja posiedziałem na ławeczce z Marksem i Engelsem ale niczego się od nich nie dowiedziałem. W sumie paskudne miasto tylko pitać jak najdalej. Obok mojej norki knajpka z daniem konina w warzywach, genialne danie zajadałem się kilka razy.

Wieczorem zmęczony mam zasypiać gdy słyszę słynne polskie słowo K,,,,a więc od razu gacie na tyłek i witam rodaka. Jak już spotkaliśmy się w tak pięknych okolicznościach to dawaj idziemy na piwo słyszę, nie mam ochoty bo ich piwo da się pić jak jest lodowate a tak to lura. Ok sklepik i po browarku w plastikowych butelkach litr na twarz mniejszych nie ma.

Zachodzi słoneczko i szczytu gór Ała – Tau znane w Polsce jako góry Kirgiskie które wybijają się po wyżej 4500 m.

Słoneczko zachodzi i maluje góry w czerwonych barwach w każdym odcieniu czerwieni. Młody – no bo młodszy ma w planie buszować kilka tygodni, więc odkręcamy plastiki i stukamy się na zdrowie, nie mam ochoty siedzieć na murku ale namawia mnie zobacz jakie widoki siadaj pogadamy i podziwiamy te cuda natury.

Jeden łyczek i coś suka mnie w ramię oglądam się a tu lufa kałasznikowa skierowana w moja stronę, z jednej i z drugiej strony kałachy wiec odkładam piwo i wyciągam ręce do góry – czekam aż powiedzą” hende ho” ale nic takiego nie nastąpiło, tylko po rosyjsku że mamy się zbierać do samochodu który nie opodal czeka na nas. Jedziemy z kilkanaście kilometrów na komendę policji. Młody dawaj wypijmy do końca bo jeszcze to towarzystwo nam wypije i z gwinta wypiliśmy zawartość butelki. Przed Komedą butelki wyrzucamy.

Wprowadzają nas do pokoju przesłuchań, postawiono strażnika z kałachem wycelowanym w nasza stronę, z miną taką że najchętniej zastrzelił by nas by mieć spokój. Oficer dyżurny każe wyłożyć na stół zawartość kieszeni, u mnie z dwie stówki sumów guma do żucia, młody wyciąga portfel dokumenty i tu od razu do mnie pytanie gdzie paszport, nie mam odpowiadam zgodnie z prawdą, ooooo to masz problem -usłyszałem długo tłumaczyłem się z tego że nie mam paszport w wizowaniu. Pokazać ręce odsłonić nogi, buntuje się bo po co im moje ręce i nogi i tu od razu wyjaśniono że oglądają czy nie jesteśmy ćpunami.

Winny czy nie winny zadaje mi pytanie oficer, młody nie zna rosyjskiego więc mówię za nas dwóch – nie wiem czy winny bo nie wiem dlaczego nas zgarnęli z murka, a za picie piwa w kraju muzułmańskim i to jeszcze na ulicy.

Zaskoczony jestem, bo pijanych na pęczki szwendających się po ulicach, a i co drugi kierowca zapruty co im nie przeszkadza wsiadać za kierownice. Z prawej strony cele aresztu są po skosie więc widać jakieś zapijaczone gęby krzyczą po Rosyjsku dawać go do mojej celi wydupczymy go, odwracam się z pytaniem czy mnie wydupczą, nie ciebie ty stara dupa jesteś tego młodego i tu przynajmniej korzyści wynikające z wieku już mnie nie pragną. Co oni krzyczą zapytał mój znajomy -no chcą cię do celi i wykochają cie na całego, na co on załamał ręce i mówi „boże ja nigdy nie miałem stosunku z mężczyzną”, no to masz wielkie szanse odpowiadam. I tu przypomniała mi się moja historia „przyjechałem z jednych moich wypraw, kłopoty z żołądkiem w końcu wysłali mnie na badania, posadzili na fotel i z kamerą mają wejść od tyłu, dwie młode pielęgniarki szykują mnie do zabiegu a ja z płaczliwym głosem „dziewczyny róbcie to delikatnie bo to mój pierwszy raz „tylko parsknęły śmiechem i zrobiły to bardzo delikatnie, a tu nie zanosi się na delikatność.

Otworzono cele i już nas prowadzą a ja od razu „Chłopaki to ja w waszym zakonie pracowałem a wy mnie w ciur mu” oficer zdziwiony od razu zapytał to ty milicjant, tak na emeryturze bez zastanowienia odpowiadam. A legitymację masz, pewnie że tak w hoteliku. Po chwilce wpada kolejny oficer i po cichutku pyta: a pieniądze jakieś dasz -pewnie że tak a ile chcesz -no tak od duszy odpowiada, o to problem bo u mnie duszy niet, co ty piździsz u wszystkich dusza jest nawet u komunistów. Co robić robimy składkę, młody wyciąga siedemdziesiąt sumów i pyta czy starczy, chowaj te drobne jak nie chcesz być kochankiem kolesia z celi a i mnie może przyda żyć się więzienna miłość. Składamy się po dwieście od łebka, podaję oficerowi kasę a on na to by nie w tym miejscu bo kamery im zainstalowali. Oddano nam nasze skarby z kieszeni i już na luzie prowadzą do samochodu.

Oficer liczy pieniądze i odwraca się do mnie mówiąc oj dusza u ciebie maleńka oj maleńka


CDN

Zdjęcia

WĘGRY / Węgry / Węgry / Wiśnie

Dodane komentarze

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2014-10-08 23:09:49

Mieciu, uśmiałam się i doczekać c.d nie mogę! Ciekawam jak żeście (a właściwie ZA ILE) wymigali od sraternizowania się z kirgiskimi milicjantami. ja miałam przygodę na granicy z Uzbekiem, trójka znajmoków przeszła, a mnie kolo zatrzymał i dawaj, wypytywać czy mam męża, i swojego tatę reklamować... "Moi" stali kilka metrów dalej czekając, aż mnie z "przesłusłuchania" wypuszczą, ale był moment, że do śmiechu mi nie było! Dawaj c.d.!!!!!!

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl