Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Na ghatach w Varanasi - w teatrze życia i śmierci > INDIE


baobab-ka baobab-ka Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie INDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Święto latawcaVaranasi, zwane też Benares, najświętsze z siedmiu świętych miast Indii i jedno z najstarszych miast świata. Kwintesencja indyjskości. Barwne tłumy oddające cześć Gangesowi. Zapach dymu, kadzidła, krowiego łajna. I śmierć oswojona.

Budzę się i czuję chłód. W hotelowym pokoju jest paskudnie zimno. Mam na sobie polar, leżę w śpiworze, na który narzuciłam dwa średniej czystości koce. To mają być Indie?! Poprzednim razem w Varanasi byłam w porze monsunu. Z nieba lał się żar, powietrze było lepkie od wilgoci. No to teraz mam indyjską „zimę stulecia”.
Wyciągam rękę w stronę okna, by odsunąć firankę i zobaczyć, czy nad Gangesem nadal unosi się ta gęsta mgła, którą widziałam, jadąc wczesnym rankiem z dworca. Za oknem majaczy jakiś ludzki kształt. Kie licho? Przecież pokój jest na 4 piętrze! Niepewnie odchylam brudną szmatkę zasłaniającą okno. Małpa. Całkiem spora. Na mój widok zastyga w bezruchu z rozdziawioną buzią. Hm, buzią?! Chyba wyglądamy podobnie. Patrzymy na siebie przez chwilę, po czym małpa stwierdza, że nic jej nie grozi - albo, że nie może mi zagrozić, wszak dzieli nas szyba - i wraca do jedzenia kromki chleba, którą trzyma w prawej łapie. Lewą trzyma się okiennej futryny. Mgła nad Gangesem też trzyma się dzielnie, opada dopiero koło jedenastej.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Święto latawca, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Święto latawca, INDIE



Atmosferę ghatów najlepiej chłonąć wczesnym rankiem, gdy życie w Varanasi dopiero budzi się razem z pierwszymi słonecznymi promieniami. Tym razem rzeka nie jest tak szeroka jak cztery lata temu, kiedy zalane były niemal wszystkie ghaty, uniemożliwiając przemieszczanie się brzegiem. A poza tym, jest jak wtedy. Czyli pewnie tak jak zawsze. Ghaty, kamienne schody nad Gangesem, pełne są ludzi. Pielgrzymów różnych wyznań, sadhu, żebraków. Siedzą grupami i pojedynczo, czasem całymi rodzinami. Jakaś mama robi dzieciom śniadanie. Grupka mężczyzn słucha słów bramina, układając na metalowych tacach jakąś ciekawą kompozycję. Chyba do jedzenia. Jest bardzo kolorowo, bo indyjska bieda lubi jaskrawe barwy. Ten ćwiczy jogę, inny medytuje, jedni składają Matce Gandze ofiary z kwiatów, kładąc na wodę papierowe tacki z zapalonym ogarkiem świeczki. Dzieciaki puszczają latawce. Kolejne wyławiają je z rzeki. Jest druga połowa stycznia, czas zimowego przesilenia, a więc w całych Indiach trwa święto latawca i niebo nad Varanasi mieni się kolorami papierowych modeli. Pobożni pielgrzymi obmywają w świętej rzece twarz, płuczą usta, kąpią się. Kąpiel w Gangesie oczyszcza z grzechów.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Na ghatach, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Na ghatach, INDIE



Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Śniadanie na ghatach, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Śniadanie na ghatach, INDIE



Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Połów latawców, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Połów latawców, INDIE



Mała dziewczynka w białej sukience proponuje ofiarny spodeczek z kawałeczkiem świeczki i żółtymi kwiatkami. Kupuję i puszczam na mętną wodę. Stojące nieopodal kobiety każą mi wejść do rzeki. Wtedy Matka Ganga na pewno przyjmie ofiarę.
Cóż, zamiast wiary, mam wiedzę o skażeniu Gangesu…

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Woda w Gangesie, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Woda w Gangesie, INDIE



Na ghatach pralniczych suszą się kolorowe sari i europejskie ubrania. Moje, oddane w hotelu brudne ciuchy, też pewnie zostaną uprane w świętej wodzie. I bardzo brudnej. No dobra, przecież to moja czwarta wizyta w tym kraju. Przycisk Europa wyłączony, przycisk Indie włączony zaraz po przylocie. Woda brudna, ale przecież słońce wypali, co niezdrowe. Resztę przypalą żelazkiem na rozżarzone węgle.
Przypominam sobie mój pierwszy pobyt w Indiach. Wtedy przyleciałam na miesiąc. Sądziłam, że mam jakieś pojęcie o indyjskości, w końcu przeczytałam kilka książek, obejrzałam kilka filmów. Nie zapomnę nocnej wędrówki przez delhijski Pahangardż, po dotarciu z lotniska. Było sporo po północy, wszystko wokół wyglądało jak tekturowe dekoracje z niskobudżetowego filmu. I cuchnęło. Potwornie. Przez pierwszy tydzień jadłam tylko banany, popijając coca-colą i whisky. Wiedziałam, że jeśli nie pokonam wstrętu przed brudem i zapachem (raczej smrodem), pozostanie mi przebukować bilet i wracać do domu. Pomogła… sikhijska gościnność. W Amritsar. Najważniejszym sanktuarium sikhów, tam, gdzie w Złotej Świątyni czczą Panią Księgę. Miejsce mojej indyjskiej inicjacji to darmowa jadłodajnia, gdzie pielgrzymi siedzą rzędami na betonie. Przed nimi metalowe tacki, na które wielkimi chochlami z jeszcze większych – także metalowych – wiader, rozlewany jest dhal. Chlast, łycha dhalu, chlast, druga chochla rozgotowanych warzyw. I na tym wszystkim ląduje krążek ciapati. Odtąd w Indiach jem wszystko i wszędzie.
Fakt uprania rzeczy w Gangesie też mi w zasadzie nie przeszkadza.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Pranie , INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Pranie , INDIE



Po ghatach można włóczyć się godzinami. Warto także zobaczyć je z perspektywy wody. Najlepiej, wsiadając do łodzi z hinduskimi pielgrzymami. Co prawda każda taka łódka załadowana jest do granic możliwości i ma się wrażenie, że krypa nie udźwignie tej całej ludzkiej ciżby. A jednak jakoś dźwiga. Atmosfera zaś jest nieporównywalna z tą, jaką oferują łodzie turystyczne.
Woda jest szara, mętna. Może i dobrze. Jednak nie ma zapachu. To fenomen, bo przecież jest w niej wszystko. O skażeniu Gangesu napisano tomy.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Pielgrzymi na Gangesie, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Pielgrzymi na Gangesie, INDIE



Manikarnika Ghat. Główny ghat kremacyjny. Dymy z palących się stosów widziałam już rankiem z tarasu na dachu hotelu. Bo do Varanasi przyjeżdża się umrzeć. I spłonąć. Śmierć w świętym mieście to szansa na przerwanie zaklętego kręgu reinkarnacji. Umierając tutaj, można osiągnąć mokszę, czyli zbawienie.
Wchodzę na platformę, z której widać palące się stosy. Kiedy byłam tu po raz pierwszy, oglądałam ceremonie odbywające się na specjalnym podeście, gdzie palone są ciała ludzi z wyższych kast. Takie stosy dla VIP-ów. Tym razem obserwuję te, które płoną bliżej rzeki. Dla zwyczajnych ludzi. Choć ich bliscy też muszą być dość zamożni. Bo kremacja kosztuje. I to niemało. Na szczęście pogrzeb to w Indiach sprawa całej rodziny. Na uroczystość składają się wszyscy.
Do spalenia jednego ciała potrzeba około 180 kg drewna. A to w Indiach towar deficytowy. Kilogram drewna kosztuje około 300 Rpi. Najtańszego, z mangowca. Pachnące drewno sandałowe jest wielokrotnie droższe. Dlatego biedaków nie stać na stos. Dla nich, w innej części miasta, wybudowano elektryczne krematorium. Dwa wysokie kominy dymią dzień i noc.
Varanasi to miasto spowite w oparach śmierci. Jednak to śmierć oswojona. Nikogo tu nie dziwią zdążające ulicami niewielkie żałobne orszaki. Ciało na marach, owinięte w pomarańczową, czerwoną lub żółtą tkaninę. Obok idą mężczyźni. Czasem, zmęczeni długą drogą, zatrzymują się w przydrożnej garkuchni. Mary można postawić obok. Zmarłemu już się nigdzie nie spieszy.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Ghaty kremacyjne, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Ghaty kremacyjne, INDIE



Ubrani na biało żałobnicy, wyłącznie mężczyźni, przynoszą kolejne ciała. Przed złożeniem na mary ciało zostaje ogolone – palące się włosy wydzielają przykry zapach. Nim zmarły trafi na ułożony z drewna stos, zostaje obmyty w świętych wodach Gangesu. Widziałam, że niektóre zwłoki owinięte są złotą lub srebrną folią. Zapewne zmoczone ciało paliłoby się o wiele dłużej, a to przedraża koszt kremacji. Po oczyszczeniu ciała w wodzie świętej rzeki folia jest zdejmowana. Zmarłego kładzie się na stos tylko w białym całunie. Odsłania twarz. Na klatce piersiowej układane są grube kłody. Całość posypuje się proszkiem, który przyspiesza palenie. Czasem polewa naftą. Stos podpala najbliższy mężczyzna z rodziny. Jeśli umiera ojciec, jest to rola najstarszego syna, jeśli matka - najmłodszego, jednak musi być pełnoletni. On już wykąpał się w Gangesie i zgolił włosy. Pozostali żałobnicy uczynią to po zakończeniu ceremonii pogrzebowej, na specjalnie do tego przeznaczonych ghatach. Mężczyzna obchodzi stos pięciokrotnie, podpalając go ogniem z pochodni, odpalonej od podtrzymywanego dzień i noc świętego ognia.
Podobno najtrudniej spalić kości miednicy i obojczyka, toteż nierzadko wrzuca się je w całości do wody. Kremacja trwa około trzech godzin. Hindusi wierzą, że dusza wydostaje się z głowy zmarłego. Dlatego czaszka rozbijana jest metalowym prętem. Trzeba pomóc duszy.

Nie poddaje się spaleniu ciał dzieci, które nie ukończyły dwunastego roku życia, sadhu, kobiet w ciąży, osób zmarłych wskutek ukąszenia kobry. Ich doczesne szczątki wrzuca się bezpośrednio do rzeki. Nie potrzebują oczyszczenia w płomieniach kremacyjnego stosu.
Podczas poprzedniego pobytu w Varanasi widziałam płynący Gangesem koszyk z niemowlakiem.

Stosów pali się kilkanaście. Wzbijają w niebo słupy czarnego dymu. Gdy ogień się dopali, prochy zostaną oddane rodzinie. Wtedy mężczyzna – ten, który rozpoczynał kremację – wrzuci je przez ramię do Gangesu. Po czym odejdzie, nie oglądając się za siebie.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Po ceremonii, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Po ceremonii, INDIE



Wędruję dalej. Mijam siedzących w kucki fryzjerów, wielkimi brzytwami golących głowy żałobnikom, ghaty, gdzie mężczyźni dokonują rytualnych ablucji. Obok stoi pochylona świątynia. Podmyły ją wody Gangesu i teraz przekrzywia się niebezpiecznie. Nie wiadomo, czy przeżyje kolejny monsun. Na razie jednak łopocze na jej szczycie flaga, znak, że nadal odbywają się tam modlitwy. Nieopodal krowy i ptaki piją wodę, matka myje kilkuletnie dziecko, przed nimi kąpie się pies, obok chłodzą się kozy. Każdy ma takie samo prawo do świętej rzeki.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Pochylona, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Pochylona, INDIE



Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Wszystko w jednym , INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Wszystko w jednym , INDIE





Docieram do Ghatu Dashashwamedh, gdzie wieczorami odbywa się Agni Puja – Uwielbienie ognia, czyli ceremonia ku czci Lorda Shivy - patrona miasta, Matki Gangi, ognia i słońca. Ma bardzo okazałą oprawę i jest niezwykle barwna. Oczywiście ściąga wielu widzów, jednak dla hindusów to przede wszystkim czas modlitwy. Siedmiu braminów – przystojni młodzi mężczyźni – stoi przodem do rzeki. Nie rozumiem symboliki kolejnych elementów pudży, ale pojawia się tu - obok wody i ognia - kadzidło, mleko, płatki kwiatów, dęcie w muszle, dzwonienie dzwoneczkami, śpiew. Atmosfera jest mistyczna i zarazem radosna. Ceremonia trwa dobrą godzinę. Po jej zakończeniu ludzie podchodzą do braminów i biorą białe ziarenka, trochę przypominające drobny popcorn. Pobożnym gestem wkładają je do ust. Ja też dostaję kilka od starszego mężczyzny, który wziął całą garść, a teraz dzieli się z innymi. Nie zjem ich. Ale zatrzymam.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Puja, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Puja, INDIE



Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Ku czci Matki Gangi, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Ku czci Matki Gangi, INDIE


Czas wracać do hotelu. Wieczorem uliczki starego Varanasi nie są bezpieczne. Po co kusić licho. Poza tym, jutro pobudka przed wschodem słońca. Zapowiada się ładna pogoda, a najciekawiej na ghatach jest o świcie.

Zdjęcia: Varanasi, Uttar Pradesh, Ganges, INDIE
Varanasi, Uttar Pradesh, Ganges, INDIE





- Świadkiem kremacji może być każdy, lecz robienie zdjęć jest surowo zabronione.
- Na łódce gryzą komary, lepiej zaopatrzyć się w repelent.
- Nie warto nocować w hotelu położonym w innej części miasta. Ceny tam są niższe a warunki lepsze, jednak traci się tę niesamowitą atmosferę, jaka panuje w pobliżu ghatów.

Zdjęcia

INDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Święto latawcaINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Na ghatachINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Śniadanie na ghatachINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Połów latawcówINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Woda w GangesieINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Pranie INDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Pielgrzymi na GangesieINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Ghaty kremacyjneINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Po ceremoniiINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / PochylonaINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Wszystko w jednym INDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / PujaINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Ku czci Matki GangiINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Kolorowa biedaINDIE / Uttar Pradesh / Varanasi / Ganges

Dodane komentarze

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2017-03-30 11:06:06

Iwona, dziękuję. :) Miło, że jeszcze tu zaglądacie (jak widzę po odsłonach). Jeśli ktoś był bądź bywał w Varanasi, zostawcie swoje wrażenia. To naprawdę ciekawe i- w europejskim rozumieniu- nietuzinkowe miejsce.

Iwona Niedopytalska dołączył
20.03.2017

Iwona Niedopytalska 2017-03-29 22:19:35

Świetna narracja. Masz fantastyczny styl, więc czyta się jednym tchem. Poza tym doskonale wyczuwa się z jednej strony lekkość przekazu i jednocześnie zadumę nad życiem i śmiercią. Bardzo mi się podobało :)

baobab-ka dołączył
02.10.2015

PodróżeZwykłychLudzi dołączył
14.09.2016

PodróżeZwykłychLudzi 2016-09-15 10:39:17

"Mega styl! Super się czyta! :)
Też zaczynaliśmy jedzenie w Mumbaju od bananów. Zamiast coli - gorący czaj rano.
Trudno się przełamać, ale na szczęście nie było problemów żołądkowych.

Relacja z Varanasi ekstra! Niezwykle celnie oddaje atmosferę miejsca."

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-09-08 23:10:06

Halaho, dzięki stokrotne. Chodzi mi coś takiego po głowie. Może kiedyś. .. na emeryturze... Na razie, nieustanne gonienie w pietkę... Eh... Pozdrawiam :)

halaho dołączył
05.05.2016

halaho 2016-09-08 19:36:48

Ależ to się czyta... chętnie nabyłabym w formie... książki :-)

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-09-07 19:22:26

Pawle, dziękuję. Moje kochane Indie, lubię o nich pisać :) Pozdrawiam serdecznie z upalnej Portugalii.

paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 2016-09-06 10:53:32

Rewelacja. Jesteś WIELKA.

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-09-05 00:50:15

Cieszy mnie, że się podobają :) A Indie, oczywiście, jeszcze nie raz... Mam nadzieję...Nie widziałam Południa... I Sikkimu. Już mi tęskno za tamtymi klimatami.

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-09-04 21:44:40

jak zawsze pochłonęłam:) To zdecydowanie najlepsze teksty na globie, masz Stefanku rację, mistrzostwo świata :)
Baobab-ka, masz w planie jeszcze jedną podróż do Indii? Jeśli tak, to ja z Tobą :)))))))))

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-09-03 11:37:44

Główka już wiekowa, trochę widziała ... ;-) Dzięki, Stecan. Indie to jedna z moich ulubionych destynacji.

[konto usuniete] dołączył
17.06.2006

[konto usuniete] 2016-09-02 21:30:59

Jak zwykle.... To co napisze Baobabka.... to mistrzostwo świata....Skąd w takiej małej główce tyle mądrości........

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl