Artykuły i relacje z podróży Globtroterów
Gaumardżos Gruzja (czę¶ć 5) - Gruzińsk± kolej± do Batumi > GRUZJA
SzczytyAfryki
relacje z podróży
Dzisiejszy dzień przyszło mi opisać w knajpie w Batumi, podczas oczekiwania na poci±g do Tbilisi. Spokojnie mogę opisać jak pojawili¶my się w Batumi. A w tej wła¶nie knajpie (jakkolwiek ona się nazywa) zjedli¶my pyszne gruzińskie żarcie, nie wiem czy nie najlepsze podczas całego wyjazdu – jak do tej pory oczywi¶cie. Ale przejdĽmy do dnia pi±tego.
Zgodnie z planem wsiadamy do poci±gu pierwszej klasy. Na bogato. Przedział dwuosobowy z miejscami do leżenia. Po¶ciel jest. Telewizor i klima również. Przed nami siedem godzin przez zmieniaj±ce się krajobrazy Gruzji. Po drodze raczymy się czacz± z Kazbegi, winkiem i parówkami. Parówki to co¶ bardzo popularnego, bo w sklepach i na bazarach jest tego zatrzęsienie. Po kilku drzemkach dowlekamy się do Batumi.
Pochmurnie i strasznie parno. Klimat się zmienił. Morze Czarne przed nami. Plaże podobno piękne nie s±. A niech tam. I tak będzie fajnie. Taksiarz zabiera nas do hotelu Ilikus polecanego przez kogo¶ na forach. Trafili¶my jednak gorzej albo to polecenie to lipa. Dostali¶my dwa zatęchłe pokoje po 20 lari. I taksiarz też wzi±ł wyj±tkowo dużo za kurs jak na Gruzję. Niezbyt udany pocz±tek pobytu w Batumi. Na szczę¶cie w hotelu nie będziemy zbyt długo przesiadywać. Noce jako¶ przetrzymamy.
No to idziemy w miasto. Już po chwili nadci±ga ulewa i musimy się schronić na jakim¶ bardzo ładnym dziedzińcu, na którym na fortepianie gra jaki¶ grajek. Deszcz przechodzi, a słuchaczy jak nie było tak nie ma. Docieramy nad morze. Szybko musimy jednak zwiewać pod parasol, bo nadchodzi kolejna ulewa. No to się nazwiedzali¶my. W drodze powrotnej przypadkiem trafiamy do piwnicznej knajpki z fajnym wystrojem. W rogu go¶cie pij± czaczę szklankami. A nas obsługa bierze na przeczekanie i po dobrej pół godzinie udaje nam się w końcu namówić kelnerkę na przyjęcie zamówienia. Dobrze trafili¶my. Żarcie pierwsza klasa. Próbujemy tym razem co¶ co się na nazywa „ostryj”, czyli kawałki mięsa w pyszny sosie. Do tego bakłażan w pa¶cie orzechowej na ciepło i inny rodzaj chaczapuri – tym razem z samym serem. Na pocz±tku pomy¶leli¶my, że to pizza, ale tak wła¶nie wygl±da to danie. Kuchnia gruzińska jest przepyszna. A go¶cie w k±cie pij± czaczę dalej. Szklanka za szklank±. Może to jednak dobrze, że do tej pory nie wpadli¶my w ręce żadnego Gruzina, z którym musieliby¶my pić. Nie przetrwaliby¶my. Siedzimy to dosyć długo ogl±daj±c występy Gruzinów na olimpiadzie, aż w końcu wracamy klucz±c po przepięknie o¶wietlonych ulicach do naszej stęchłej chatki. Strach się tu nawet położyć. Dobrze, że chociaż wiatrak działa to trochę to stęchliznę przewiewa. Umawiamy się na jutro. Na ósm±, czyli tak jak już wcze¶niej pisałem, nie oznacza to nic.
cdn.
_____
Pełna relacja z wyjazdu do Gruzji na mojej stronie: http://www.gerber.d7.pl
Zgodnie z planem wsiadamy do poci±gu pierwszej klasy. Na bogato. Przedział dwuosobowy z miejscami do leżenia. Po¶ciel jest. Telewizor i klima również. Przed nami siedem godzin przez zmieniaj±ce się krajobrazy Gruzji. Po drodze raczymy się czacz± z Kazbegi, winkiem i parówkami. Parówki to co¶ bardzo popularnego, bo w sklepach i na bazarach jest tego zatrzęsienie. Po kilku drzemkach dowlekamy się do Batumi.
Pochmurnie i strasznie parno. Klimat się zmienił. Morze Czarne przed nami. Plaże podobno piękne nie s±. A niech tam. I tak będzie fajnie. Taksiarz zabiera nas do hotelu Ilikus polecanego przez kogo¶ na forach. Trafili¶my jednak gorzej albo to polecenie to lipa. Dostali¶my dwa zatęchłe pokoje po 20 lari. I taksiarz też wzi±ł wyj±tkowo dużo za kurs jak na Gruzję. Niezbyt udany pocz±tek pobytu w Batumi. Na szczę¶cie w hotelu nie będziemy zbyt długo przesiadywać. Noce jako¶ przetrzymamy.
No to idziemy w miasto. Już po chwili nadci±ga ulewa i musimy się schronić na jakim¶ bardzo ładnym dziedzińcu, na którym na fortepianie gra jaki¶ grajek. Deszcz przechodzi, a słuchaczy jak nie było tak nie ma. Docieramy nad morze. Szybko musimy jednak zwiewać pod parasol, bo nadchodzi kolejna ulewa. No to się nazwiedzali¶my. W drodze powrotnej przypadkiem trafiamy do piwnicznej knajpki z fajnym wystrojem. W rogu go¶cie pij± czaczę szklankami. A nas obsługa bierze na przeczekanie i po dobrej pół godzinie udaje nam się w końcu namówić kelnerkę na przyjęcie zamówienia. Dobrze trafili¶my. Żarcie pierwsza klasa. Próbujemy tym razem co¶ co się na nazywa „ostryj”, czyli kawałki mięsa w pyszny sosie. Do tego bakłażan w pa¶cie orzechowej na ciepło i inny rodzaj chaczapuri – tym razem z samym serem. Na pocz±tku pomy¶leli¶my, że to pizza, ale tak wła¶nie wygl±da to danie. Kuchnia gruzińska jest przepyszna. A go¶cie w k±cie pij± czaczę dalej. Szklanka za szklank±. Może to jednak dobrze, że do tej pory nie wpadli¶my w ręce żadnego Gruzina, z którym musieliby¶my pić. Nie przetrwaliby¶my. Siedzimy to dosyć długo ogl±daj±c występy Gruzinów na olimpiadzie, aż w końcu wracamy klucz±c po przepięknie o¶wietlonych ulicach do naszej stęchłej chatki. Strach się tu nawet położyć. Dobrze, że chociaż wiatrak działa to trochę to stęchliznę przewiewa. Umawiamy się na jutro. Na ósm±, czyli tak jak już wcze¶niej pisałem, nie oznacza to nic.
cdn.
_____
Pełna relacja z wyjazdu do Gruzji na mojej stronie: http://www.gerber.d7.pl
Dodane komentarze
[konto usuniete] 2012-10-04 00:38:30
Żarcie w Gruzji pierwsza klasa - to fakt... Ale Wam się powodzi! Poci±g I klasa!!! No, no, no... Co do "takich " hotelików, to naprawdę idzie się szybko przyzwyczaić. Im dalej na wschód, tym szybciej...Przydatne adresy
Brak adres w do wy wietlenia.
Inne materia y
Dział Artykuły
Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.
Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.


















